Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
15.03.2014 - 15.03.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.03.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Chopok Ja tam jeżdżę jak tylko jest dobra pogoda :wink:Krótki opis z wyjazdu na Chopok 13-14.03.Pogoda była taka dokładnie jak prognozy przewidywały :applause: Słonecznie i ciepło poniżej kilka zdjęć z tego dwudniowego wyjazdu:Nowa kanapa Lucky Naprawdę wygodna no i obok zaraz parking P4.Widok na żleby - może kiedyś da się zjechać :smile: na razie tylko oglądam... Nowy budynek na szczycie Rotunda I widoki z tego budynku Chopok Południe- Predne Derese I na koniec parking przy dolnej stacji Lucky W podsumowaniu kilka słów o warunkach bo pogoda idealna. W czwartek byliśmy dosyć późno bo około 9:45 zanim wjechaliśmy na szczyt to była 11.Warunki na 33a - na górze przetarcia , muldy ale wiadomo to południe i tutaj szybko puszcza. Więc początek trasy po prawej stronie żeby nie jechać po kamieniach. Na trawersie dojazdowym do gondoli też na końcu kamole. Zjechaliśmy tylko raz bo szkoda było ciosać po kamieniach jak na północnej stronie warunki dużo lepsze, ale uwaga górna część pod gondolą o 11-tej kamień na kamieniu.Potem od momentu kiedy trasa dzieli się na dwie Chopok Uboc- jest ok. Można pojechać 11 w prawo lub dalej wzdłuż gondoli na Łukovą.Najlepiej trzymała 7-Majstrowska w czwartek jeszcze o 14 było twardo.W piątek na szczycie byliśmy o 9-tej i niestety kamienie na górnym odcinku też już były... ale dwa super zjazdy były :smile: ten 3 zjazd był już tak na "wcisk" bo trasa praktycznie zrujnowana jak dzień wcześniej o 11-tej. Wjazd na Chopok i delikatny zjazd w kierunku 11a - ten odcinek tak jak wczoraj najeżony kamolami. Na 11a też muldy większe niż dzień wcześniej mimo że jesteśmy prawie 2 godz. wcześniej. Najlepiej -tak jak dzień wcześniej na Majstrovskiej chociaż w piątej zaczęła puszczać nieco wcześniej.Reasumując - mimo pewnych utrudnień = "Kamole" to wyjazd super, nogi pękają :biggrin: warunki śniegowe jak na taką beznadziejną zimę super ...szczególnie 7 czyli Majstrovska fajnie "zabetonowana" po MŚJ.Ludzi jak na środek tygodnia dosyć sporo ale w kolejkach nigdzie nie staliśmy... myślę że dlatego sporo ponieważ mało już jest ośrodków które jeszcze jeżdżą.Tak w skrócie to wszystko...Pozdrawiam Torres10 punktów
-
Powrót: W drodze powrotnej ja prowadziłam (za namową SB) i przyznam że te ograniczenia prędkości na autostradzie są ciężkie do przestrzegania – ciągle trzeba się pilnować a droga prosta, czarna... Pogoda była super – słoneczko i cieplutko. Podróż minęła bez większych problemów i szybko Jedyne co to byłam głodna, a głodna Kasia to zła Kasia... Chciałam zjeść coś normalnego, ale jakoś nie było po drodze...ale za to w Wwie zadowoliłam się pyszną pizzą - i to podwójną, bo w domku się okazało, że Mój Braciszek sam zrobił pizzę z okazji Dnia Kobiet . Podsumowanie: Mimo pogody pod psem (bo tylko 2 dni lampy) to był mój najlepszy wyjazd narciarski. Schladming nadal wygrywa w moim osobistym rankingu ośrodków i mimo, że łamiąc swoją zasadę „zaliczania ośrodków” byłam tam po raz drugi, to na pewno nie ostatni A jak jeszcze wymienią ten skansen w postaci starych niewyprzęganych krzeseł łączących Hauer Kaibling i Planai oraz Planai i Hochwurzen, no i oczywiście dłuuuugie Hochwurzen i Reiteralm to w zasadzie będę tam mogła wracać co roku Cierpliwym dziękuję za przebrnięcie przez moją relację :applause: Buziaki Więcej fotek tu: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=8339&c=5 (klikać wstecz)6 punktów
-
6 dzień (07.03.) Ostatni dzień na nartach – piękna pogoda – słoneczko a w dolinie „bita śmietana” czyli raj dla turystów i koszmar dla narciarzy. W połowie gór wjeżdżało się w mleko – widoczność zerowa, ale przynajmniej ładne fotki są Tego dnia niestety na „piąteczce” było mleko i pomimo sztruksu i znajomości trasy na pamięć jeżdżenie w takich warunkach było średnio przyjemne... Pojechaliśmy wyżej i zostaliśmy na trasie 11 na Planai: Niestety w pewnym momencie takie tłumy wpadły na ten sam pomysł żeby tu pojeździć, że trzeba było się ewakuować. Zjedliśmy w knajpce Larchkogelhutte i znów usamodzielniłam się i pojechałam na trasy obsługiwane przez 6er Planai czyli trasy 1, 3 i 4 – było luźno i śnieg jeszcze trzymał. Na koniec zjechałam „popsutą” trasą 6 (ciekawe kiedy ją zamkną...): Wieczorkiem ostatni spacerek po Schladming i zrobiliśmy coś na co mięliśmy ochotę od początku – zjedliśmy KEBAP - był pyszny A to specjalnie dla SB – poznajesz autograf na Krowie Milki???5 punktów
-
3 dzień (04.03.) Pogoda była słaba – chmury i lekko sypiący śnieg później. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i najpierw pojechaliśmy zaliczyć z rana trasę nr 5 (4 x) i zaczęliśmy kierować się w stronę Hochwurzen. Niestety nadal jest tam wolne niewyprzęgane krzesełko... ciekawe kiedy wpadną na pomysł zmiany tego zabytku...ehh.. Na Hochwurzen nadal moją ulubioną trasą jest trasa 41 i trasy 31 i 35 „Stojącą pięciogondolkę” zamienili w tym sezonie na nowiutką, pachnącą smarem „siedzącą” 10 osobową gondolkę (niestety bez grzanych kanap, więc przyoszczędzili, hehe): Po zaliczeniu Hochwurzen wróciliśmy jeszcze na Planai na ulubioną 5, a ja wymknęłam się żeby zaliczyć trasę Pucharu Świata... tak rozkopanej trasy daaaawno nie widziałam...zdjęcia tego nie oddają ale było dramatycznie miękko. Postanowiłam, że tą trasę muszę jeszcze zaliczyć z samego rana z nadzieją, że będzie równo, gładko i w miarę twardo.5 punktów
-
2 dzień (03.03.) Pogoda – lampa i cieplutko! Dziś dokładniejsze zwiedzanie Planai i Hauser-Kaibling. Ulubioną trasą okazała się na tym wyjeździe trasa nr. 5, ale w zasadzie jak porównuję mapkę z zeszłego pobytu w Schladming to ulubione trasy mi się nakładają Na Planai oczywiście zaliczyliśmy obowiązkową fotkę z krówką (którą nieco przysypało śniegiem w tym sezonie:) ): Wieczorkiem odwiedził nas Marcinn, ale niestety nie byliśmy przygotowani przekąskowo/napojowo w pokoju więc poszliśmy do miasteczka do knajpki Vorstadt-Stub'n. Obgadaliśmy co i kogo trzeba:) I jeszcze specjalna dedykacja dla SB:5 punktów
-
1 dzień (02.03.) Pogoda z rana nie zachwycała – chmury i temperatura na plusie. Ponieważ Mój Towarzysz (dalej MT) nigdy nie był w Schladming to na początek trzeba było zwiedzić cały ośrodek – jeden dzień na jedną górę - zwiedzanie ośrodka zaczęliśmy od Planai. Stoki na górze były przygotowane nieźle, ale już było nieco miękko i niestety na stokach było sporo ludzi. Niestety na koniec dnia zjazd trasą nr. 6 do międzystacji gondolki Golden-Jet był wyzwaniem – trzeba było omijać ludzi, uważać żeby po czubek głowy nie utopić się w zapadającym się mokrym sorbecie i jakoś z godnością i gracją zjechać na dół - przecież ludzie w gondolkach patrzą na nas ! Tego dnia zrobiliśmy Planai tylko tak z grubsza, dla rozgrzewki. Nartki i kijki zostawialiśmy w SkiDepot - szafki z miejscem na narty i suszarkami na 2 pary butów za 1 euro Wieczorkiem poszliśmy zjeść do restauracji Wintergarten, a potem na 20:00 na Planai Arena, bo miał być pokaz szkółek narciarskich. Widowisko było super, instruktorzy pokazywali cuda na nartach, było zjeżdżanie z pochodniami i dodatkowe pokazy np. wjazd na motorze po stoku Pucharu Świata...a potem zjazd na motorze z tej ścianki i na koniec zapierający dech pokaz sztucznych ogni Na koniec pyszne Gluhwein5 punktów
-
Schladming 1-7.03.2014 Wyjazd: Droga była ok – niestety w PL mięliśmy dość gęstą mgłę, ale potem szło bezproblemowo (oprócz mojego małego stresiku związanego z niemalże suchym bakiem na A9 w okolicy St. Michael. Widoki w Schladming nie zachwycały – w dolinie wiosna w pełnej krasie, w ogródku naszych gospodarzy kwiatuszki kwitły... natomiast na szczęście (jak się potem okazało) na górze było ok, a w najwyższych partiach wręcz pełna zima! Nasz Gasthof (Gastehaus Pilz) położony był ok 150m od stacji Planai-Hochwurzen (czyli tak jak poprzednim razem kiedy byłam w Schladming), tyle że ta miejscówka pod wieloma względami była lepsza – większy i ładniejszy pokój, lepsze śniadanka i na narty szło się z buta „po płaskim” Aha, no i to sprzątanie podczas naszej nieobecności w pokoju i poskładana w kosteczkę piżamka pod poduszką... Pokoik był na 1 piętrze, dość spory, przytulny i z Wifi (niestety niedziałającym u mnie na laptopie). Oczywiście stacja Planai-Hochwurzen jest w samym środku 4 gór więc to rewelacyjny punkt startowy do zaliczania ośrodka Po zameldowaniu i rozpakowaniu autka, poszliśmy na spacer i na piwko/zjeść w miasteczku. Kto był ten wie, że Schladming wieczorkiem wygląda po prostu pięknie! Poszliśmy w stronę Planai Arena i tam trafiliśmy do baru/dyskoteki tuż przy mecie (taka drewniana, piętrowa „mordownia”). Rozbroił mnie widok gostka od dołu w stroju narciarskim...a od góry z gołym torsem – bawił się przednio!5 punktów
-
Poniżej pare klatek z marcowych Dolomitów, 01-08.03.14 [video=youtube;RhewZ3Pw6wQ] Film w jakości 720p Pozdrawiam, Michał4 punkty
-
5 dzień (06.03.) Pogoda kiepawa – znów pochmurno. Ponieważ mieliśmy już wszystkie 4 góry zaliczone, to 2 ostatnie dni mieliśmy na ulubione trasy na Planai i Hauser Kaibling. Hehehe, czekają w gotowości W knajpie przy dolnej stacji krzesełka Larchkogel ( http://www.kessleralm.at/ ) jadłam też coś nowego, co nie wyglądało zbyt zachęcająco ale było przepyszne i sycące – szpecle z kapustą i boczkiem w sosie serowym Tego dnia jazdę skończyliśmy wcześniej, bo wieczorkiem zaplanowaliśmy nocny stok. W międzyczasie szybki szoping (kartki, pamiątki, Ovomaltine, Almdudler i Schladminger). Nocny stok na Hochwurzen to trasa 33 o długości 3 km obsługiwana przez nowiutką gondolkę Gipfelbahn. Koszt karnetu dla osób mających zwykły karnet wynosi 20 euro. Czynny codziennie bez niedzieli. Niestety informacja dotycząca godzin otwarcia nocnego stoku jest mocno wprowadzająca w błąd – otóż jest napisane, że nocny stok jest czynny od 19:00 do 22:30. Jest to prawda, ale gondolka czynna jest tylko do 21:30. Tak czy siak nocny stok to była poezja – był super przygotowany, sztruksik, na górze twardo, a na dole...to już nie miało znaczenia bo na kreskę się tam dojeżdżało. Ludzi było malutko, więc i można było sobie troszkę poszaleć – pożyczyłam od MT komórkę żeby sobie zmierzyć prędkość (bo moja komórka jest tradycyjna, żeby nie powiedzieć relikt ). Wyszło 91 km/h na Nordica Dobermann 150 cm Chwilkę wcześniej przy podobnej prędkości prawa nartka mi się usamodzielniła i zaliczyłam bałwanka Musiało to wyglądać dość spektakularnie, bo wszyscy (włącznie ze skitourowcami) zamarli... Szkoda, że wypadki jakoś rzadko są uwieczniane na filmikach...4 punkty
-
4 dzień (05.03.) Pogoda – chmury, w dolinie deszcz, a w górze śnieg. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen, na rozgrzewkę "piąteczka" na Planai, potem się wymknęłam na moment, żeby z rana zaliczyć trasę Pucharu Świata...i cóż... temperatura robi swoje. W dolnej części trasy, czyli na tej ostatniej ściance konsystencja śniegu była zadziwiająca - wygladało to jak sztruks, ale jak się na to wjeżdżało to nogi zapadały się do połowy łydek w takim żwirku-piasku lodowym... Baaaardzo ciekawe przeżycie Potem pojechaliśmy na Hochwurzen i od razu skierowaliśmy się na Reiteralm. Nadal na Reiteralm jest stare, wolne, niewyprzęgane dłuuuuuuugie krzesło Reiteralm I z międzystacją na której trzeba pilnować żeby nie połamać kijków. Samo Reiteralm do tej pory było dla mnie najgorszą pod względem stoków z tych 4 gór, ale po tym wyjeździe zmieniłam zdanie. Trasy 5 i 1 są super, ale króciutka trasa do robienia „na kreskę” nr 3 po prostu wygrała Niestety trasa ta jest obsługiwana przez stORCZYK, co na szczęście troszkę odstrasza tłumy Po zaliczeniu Reiteralm wróciliśmy pod Golden-Jet, tam porzuciłam MT na rzecz Marcinna i ulubionej „piąteczki” – zjechaliśmy nią kilka razy, oczywiście już była mocno rozkopana...ale spotkanie bezcenne! Wieczorkiem poszliśmy do restauracji http://www.dietischlerei.co.at/ o wystroju robiącym wrażenie – cenowo normalnie, jedzonko super (tzn. ja akurat byłam na prochach więc tego dnia mi nic nie odpowiadało, ale MT był zachwycony)4 punkty
-
Słowacki portal poświęcony kolejkom linowym - o planach dot. Szczyrku: http://lanovky.sk/?page=rep&id=8393 punkty
-
Dzień doberek SL był nieco nudny w porównaniu do tego co się działo w trakcie GS M Szkoda mi Svindala.... A co do Hirschera - brak kryształu w GS to zemsta za słynną już Schladmingową tyczkę :wink: Gratulacje dla Darka67 :applause: :applause: :applause:3 punkty
-
3 punkty
-
Po Thoenim trzy razy pod rząd PŚ wygrywali jeszcze Stenmark i Mahre, ale tak czy siak było to dawno. Dla mnie na kolejne sezony faworytem do generalki będzie raczej Pinturault, niż Ligety myślę że także Mayer i Kristoffersen szybko się do niej włączą. Nasza dwójka liderów mocno osłabła na koniec sezonu i myślę że jutro będzie walka Neureuther kontra Kristoffersen o kulkę, a Hirscher obejdzie się smakiem.2 punkty
-
A Svindal, tak na pocieszenie wyrównał rekord Hermanna w kulkach za super-g.1 punkt
-
Janek , z całym szacunkiem , ale nie masz racji . Biorąc za przykład tegoroczną , bardzo słabą zimę , która jest jakimś ekstremum , zdarzającym się raz na kilka-kilkanaście lat ,to jak dobrze by naśnieżono w grudniu trasy od Szczawin wzwyż , to spokojnie byłaby tam ciągła jazda do teraz .Owszem , warunki byłyby raz lepsze raz gorsze , ale jestem pewien , że nie byłoby tam dnia przerwy w funkcjonowaniu ośrodka . Cały wic polega właśnie na odpowiedniej infrastrukturze (system śnieżenia , zbiorniki na wodę , ratraki itd ) , która w znacznym stopniu uniezależnia funkcjonowanie SN od kaprysów pogody .1 punkt
-
Toż dzisiejszy GS to był thriller do ostatniego momentu :eek: Przegrać mały kryształ o 0,01, szok. Także Ted całujący Alexisa na śniegu plus kolejna super mina Marcela i jego dziewczyny - bezcenne :biggrin: Ale według tego co mówił W. Domański M. Hirscher jest pierwszym "nowożytnym" narciarzem i drugim w historii w ogóle, który zdobył trzy razy z rzędu Wielki Kryształ APS. No, no..... Zwróćcie uwagę na Tadusza, jest teraz 4 w generalce ze stratą 151 pkt. Nie ukończył dwóch GS. Gdyby je wygrał...... Potrafi nieźle zaskoczyć i dołożyć zarówno w krętym DH jak i SG. Jak jeszcze by trochę podciągnął SL.....może będzie "czarniawym koniem" na przyszły sezon :smile:1 punkt
-
taki widok tylko potwierdza moją opinię , że Pilsko to jeden z nielicznych ośrodków w Polsce gdzie sezon narciarski może trwać co najmniej 5 miesięcy (od grudnia do kwietnia ) , niezależnie od fanaberii pogodowych. Warunek podstawowy - sprawny system naśnieżania !1 punkt
-
Tak trochę podsumowując, teoretycznie miniony sezon można uznać za udany jeśli chodzi o inwestycje (pogoda to inna bajka). Ruszyła kanapa w Korbielowie (w co wielu wątpiło), na Poniwcu w Ustroniu (niestety wyłącznie dla turystów), a przede wszystkim błyskawicznie postawiona wyprzęgana kanapa na Skrzyczne. Ograniczam się do "mojego podwórka", czyli Beskidu Śl. i Żywieckiego, bo na Podhale dla krótkich stoków nie opłaca mi się jeździć, więc też niespecjalnie śledzę co tam się dzieje. A narciarzy jeżdżących w Sudetach praktycznie w ogóle na tym forum nie widać (nowych inwestycji też). Natomiast widać, że kuleją inwestycje w naśnieżanie. Efekt jest taki, że wciąż nie ma w promieniu 150 km z Górnego Śląska przynajmniej jednego, porządnego ośrodka narciarskiego z wyprzęganą kanapą i co najmniej dwiema CZYNNYMI trasami, może poza Wielką Raczą. Miało być naśnieżanie niebieskiej trasy z Czantorii - nie ma. Miało być naśnieżanie Kaskady i FIS (do samego dołu) ze Skrzycznego - nie ma. Miało być rozbudowane naśnieżanie z Miziowej w Korbielowie - nie ma, w dodatku całkowicie zakazano śnieżyć! Gdyby choć powyższe przedsięwzięcia udało się zrealizować do przyszłego sezonu, to naprawdę żadne kolejne kanapy nie będą mi do szczęścia potrzebne. Szczyrk, Czantoria i Korbielów mają wystarczająco długie i urozmaicone trasy o dużym przewyższeniu, że byłoby pięknie, gdyby udało się te 3 miejsca doprowadzić do stanu, który umożliwiałby jazdę w komfortowych warunkach (bo kilka czynnych tras to i mniejszy tłok na każdej z nich). No, może jedynie w Korbielowie przydałaby się jeszcze jedna kanapa (wyprzęgana na Buczynkę, lub niewyprzęgana na Miziową) - to byłoby zupełnie wystarczająco.1 punkt
-
Dzięki Turbo Buty rewelacja, Hehe... dobra cena, a bucik leży jak trzeba. Czuję się jakby moje stopy z piekła wzniosły się do nieba.1 punkt
-
Dzisiaj byłem ze znajomymi (m.in. Zitą) W Rzykach. Po raz pierwszy w życiu jeździłem na Czarnym Groniu i powiem, że jestem mile zaskoczony. Po pierwsze, jak na te warunki atmosferyczne, przygotowanie stoku było autentycznie ok. Po drugie, wyszli do ludzi i zrobili super ofertę na karnety - za 4-godzinny płaciliśmy połowę ceny, a więc 22,50 zł. Na stoku w sumie jeździło kilkanaście osób. Rano u góry (trasa nr 3) nawet było zmrożone - zaczęliśmy jazdę o 9:30 i spotkaliśmy u góry jakieś pozostałości po sztruksie. Na dolne (trasa nr 1) już raczej "bryndza". Koło 11:30 zrobiliśmy przerwę, na tarasie leżaki, także można się było legnąć w słońcu, w barze ceny przyzwoite Przez cały dzień na górnej stacji temp. utrzymywała się na poziomie -1, natomiast na dole było nawet +17 z tego względu na samym dole (również na trasie orczyka) pojawiały się plamy z błota i kamieni i to spore. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, bo dbając o ślizgi walczyłem o jak najlepszą linię przejazdu na orczyku. Co więcej, po 11 wychodziły minerały na dolnej trasie, a ok 12-13 można było trafić już na spore, niebezpieczne dla krawędzi, gadziny.Reasumując: dzień zdecydowanie na plus! I coś, co mnie bardzo zaintrygowało - trochę niefortunny znak :stupid::stupid:1 punkt
-
Dyrektor COŚ zadeklarował współpracę, wspólny skipass i połączenie wyciągami!!! Mobilnie Jacek1 punkt
-
1 punkt
-
Ja również dziękuję za spotkanko i wspólne nartowanie (a w zasadzie naukę jazdy )Niestety na moim laptopie net nie chciał chodzic więc i relacji live nie było... ale w zasadzie pod wszystkim co napisał Marcinn mogłabym się podpisać Jak się ciut ogarnę to skrobnę cos króciutkiego :)A tymczasem wspólna fotka:1 punkt
-
Dlatego o nich piszę, abyście mogli trochę polepszyć temat parkingu, dojazdu etc. Rownież na ulicy Zamoyskiego (przedłużenie Krupówek w kierunku Ronda Kuźnickiego) są bezpłatne miejsca postojowe, a stąd też jadą busy do Kuźnic. Wysyłane z mojego iPad przy użyciu Tapatalk HD1 punkt
-
Dzisiaj jeżdżąc w Tatrzańskiej Łomnicy porownywałem ją z Kasprowym Wierchem. Tak naprawdę jazda w Łomnicy jest dopiero sensowna, kiedy jedzie się minimum ze Skalnatego Plesa na dół, traktując ten zjazd jako jeden zjazd. To jest już dość długa trasa. Ten odcinek obsługiwany jest przez dwie gondole z przesiadką, podobnie trochę jak na Kasprowym. Karnet za tą jazdę kosztuje 30€, czyli około 125 zł. Po obecnych zmianach na Kasprowym, gdzie karnet kosztuje 135 zł z nieograniczoną ilością wjazdów kolejką od dołu do góry, zmienia się charakter jazdy. Zaznaczam, że to moje zdanie. Każdy inaczej traktuje swoją jazdę. Ja tylko twierdzę, że zjazd na przykład Goryczkową, przez Polaka i potem nartostradą do Kuźnic to jest już kawał trasy i zapewniam, że na nartostradzie da się jechać szybko. Tak więc pod warunkiem, że są dobre warunki śniegowe, można będzie na Kasprowym nieźle pojeździć. Do tej pory struktura opłaty za karnety i wjazd kolejką nie pozwalała na takie korzystanie ze zjazdów. Zawsze kupowaliśmy jeden wjazd na górę i dalej jazda w kotłach. Teraz przy dobrej zimie, można polatać na dół również piękną nartostradą przez Gąsienicową jak i wspomnianą Goryczkową do Kuźnic. Ot tak, marząc o śniegu w Tatrach se pomyślałem. Wysyłane z mojego iPad przy użyciu Tapatalk HD1 punkt







