Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.03.2014 w Odpowiedzi
-
Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.2 Kierujemy się, na początku, na szczyt Zweitausendera 2004m. To najwyższa Góra tutejszego masywu. Plan jest prosty: zaliczamy każdą trasę czerwoną oraz niebieską przy, niemalże, równolegle położonych tu wyciągach krzesełkowych, z lewej i prawej strony. Jedyną czarną i niezbędne do komunikacji płaskie dojazdówki. Z oddali imponująco wygląda trasa czerwona 75. Na początek jednak wybieramy do zjazdu jedyną tu czarnulkę - 75a. Po płaskim i szerokim początku, ostry skręt w prawo i zwężenie... ...po chwili połączenie z szerszą, czerwoną odnogą. Ale, czy ta trasa jest właśnie tego koloru? Mamy wrażenie, że jest dużo bardziej wymagająca. Wciągamy się krzesłem G8 w górę i zaliczamy jeszcze jeden zjazd z ponad 2000m. Początek właściwej 75tki jest dosyć łagodny. Bardzo fajnie! Kierujemy się dalej, w głąb: Niebieska 76, czerwona 74... I przeskakujemy na kolejny tutejszy wierzchołek. Zaliczamy lewą i prawą stronę krzesła. Kolejna dojazdówka i posuwamy się o kolejny wyciąg. Kierowca ratraka? Marzenie... Knajpka z palmami na szczytach w Alpach - niemożliwe? Możliwe... Kolejne lewo, prawo i hops! Jesteśmy już na środku kompleksu w jakim się znajdujemy. Tutaj sporo śladów poza trasowych... ...to głównie dojeżdżający do snowparku Mercedesa. 72 i 72a...dojazdówka i... ...telefon. Przerwa w knajpce na Resterhohe 1894m... Piwko? Czemu nie - zdążyliśmy poczuć pragnienie.7 punktów
-
Scheffau am Wilden Kaiser - nasze miasteczko Mieszkamy, śpimy i przemieszczamy się w regionie z naszej miejscowości - Scheffau am Wilden Kaiser. To maluteńkie miasteczko położone jest u podnóża rezerwatu Wilder Kaiser (widoczny na wielu fotkach z naszej wyprawy masywu). Ludzie tutaj żyją głównie z turystyki - położenie względem Gór, atrakcji przyrodniczych Parku oraz w sezonie narciarskim, nart. Nie ma tutaj ekskluzywnych hoteli a życie toczy się powoli. Pierwsze historyczne wzmianki o Scheffau ("Mokre łąki") pochodzą z roku 1160. Do 1504 roku miejscowość należała do Księstwa Bawarii. Charakterystyczne miejsce to malutkie "centrum" z tutejszym strzelistym Kościółkiem. W tle "Chropowate szczyty", które mają wysokość ponad 2500m. Mimo, że na wzniesieniach i stokach Skiweltu śnieg i jazda na nartach...to w samym miasteczku już wiosna. Tutejsza atrakcja :happy: fontanna oraz sklep Spar gdzie robiliśmy zakupy. Króluje bawarski styl budowania. Miejscowe domki są raczej skromne. Kierując się do głównej drogi przebiegającej w dole doliny, przy stacji dolnej kolei gondolowej oraz naszych apartamentów mijamy po lewej stronie kilka sklepików: sportowy, z pamiątkami turystycznymi i ciuchami, aptekę. W tle "biały jęzor" trasy numer 60. Wpadamy tu jedynie na drobne zakupy... ...śpiewają ptaszki, jest cieplutko a wokół charakterystyczny zapach. Zapach Tyrolu i nawożonych pól :biggrin: Klimat jest.6 punktów
-
Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.1 Już w samochodzie, gdy wyjeżdżaliśmy spod lodowca zaczęliśmy dyskutować, co będziemy robić w nasz ostatni dzień wyprawy. Mieliśmy kilka opcji: 1. SkiCircus - start z Leogang. 2. Fieberbrunn. 3. Jochberg i dokończenie drugiej części KitzSki. Ze względu na to, że było bardzo ciepło przez cały tydzień, a ostatni dzień zapowiadał się równie udany pod względem słonecznej pogody - odrzuciliśmy Skicircus. Tu musielibyśmy się przedzierać w głąb głównie po stokach z niekorzystną ekspozycją względem stron świata. Ehhh szkoda, bo ja akurat miałem wielką ochotę - poszedłem na kompromis, zostawiając sobie ten ośrodek na przyszłość...przecież jeden dzień tam - to za mało. Fieberbrunn? Nie odstawałem za tą opcją, ponieważ jak wybiorę się kiedyś do punktu 1 - to, punkt dwa będę miał na wyciągnięcie narty. Postanowiliśmy...po naprawdę długiej dyskusji rano - robimy drugą odsłonę dnia czwartego - po to, by mieć zaliczone całość Kitz...no może nie całość, nie będziemy, byliśmy w sumie na Kitzbuheler Hornie, ale tam jest tylko kilka tras. Może kiedyś, przy okazji? Startujemy z samego rana z Jochbergu. Wita nas piękna nowa stacja narciarska i gondola: Trasa 60 pod nami apetycznie przemówiła do naszych narciarskich bodźcy...kusiła i kusiła z dołu. A, że nie jesteśmy Jeleniami... ...to, mieliśmy świadomość, że jak nie poszusujemy tu na rozgrzewkę 2, 3 razy - to po godzinie będzie miękko i nie tak doskonale jak na otwarciu trasy. Szusujemy więc z samego szczytu, raz... ...potem drugi... Łapię szusujących Andrzeja razem z "Różowymi Portkami" pod koniec zjazdu. Te dwa razy są wspaniałe. Warunki bez zarzutów, trasa szeroka, długa z kilkoma urozmaiceniami i niespodziewanym zakrętem w końcówce - tu Bumer oślepiony Słońcem, niemalże, nie wypadł z trasy...ehhh to słabe oznaczenie ostrego odbicia w lewo. Rozdzielamy się. My we dwójkę podążamy za Michałem i Juniorem, którzy po pierwszym zjeździe jadą ku Hollersbach. Andrzej czeka na Marcina i jadą 60siątką po raz trzeci. Przedzieramy się trasą 66, 67, nieoznaczoną niebieską i jesteśmy w miejscu zakończenia podróży z pierwszego dnia Kitz - Barenbadkogel 1883m. Mając świadomość, że Chłopaki są za nami jedziemy trasą... ...czarną...która w rzeczywistości jest czerwona o numerze 63. Mimo, że jest początek dnia, to tu już miękko i występują miejscami łaty wystającej trawy spod śniegu. Niestety nie spotykamy Chłopaków. Wizytujemy znajdującą tutejszą knajpkę... ...przed nią niezła skałka: ...i spadamy sami. Kierujemy się do kompleksu tutejszych północnych stoków trasą numer 68. Przed nami szczyt Kl. Rettenstein 2216m.5 punktów
-
No cóż Mariusz napisał wszystko, tak że od siebie dodam kilkanaście marnych zdjęć zrobionych komórką, bo niestety aku w aparacie wyzionęło ducha. i tradycyjnie na koniec dnia iSki Tracker, widać że lajcik5 punktów
-
Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.4 Jedziemy i jedziemy... ...aż docieramy na sam dół doliny. Byliśmy przekonani, że podobnie jak zaliczoną przed chwilą trasą dojedziemy do jakiegoś wyższego punktu - a tu nie. Poziom szosy. Wsiadamy na szybkie krzesło i wędrujemy pod szczyt. Krótka dojazdówka i lądujemy na tarasie "goryczowatego" krzesełka. Zaliczamy ponownie 71. Kolejne wciągnięcie i pora wracać. Czasu niewiele, a do przejechania spora odległość - mamy świadomość, że jesteśmy w tej chwili, "ogonem" Operacji "All Star Card". Zaliczamy trzy bliźniacze "powrotówki". Pierwsza: Druga: Ostatnie, "diamentowe" uwiecznione na fotografii, krajobrazy... Trzecia, na początku jest łagodna... ...później przechodzi, w pokonaną już przez nas, w tym fragmencie trasę 75. Tu robię mojej drugiej połóweczce foto in action. Przedzieramy się do krzesła, którym jeszcze nie jechaliśmy - F9. Podobnie jak u reszty tutejszych wyciągów, tutaj również się dwie trasy narciarskie, po lewo i po prawo. Druga czarna trasa ośrodka KitzSki od strony Jochbergu...69tka - jest seksi... W tle, dwa malutkie lawiniska, świadczące o tym, że zima odpuszcza - zresztą bardzo łatwo to zaobserwować obok. Topniejące "białe" zamienia się w wodę tworząc malownicze, mini wodospady. Krótki odcinek czerwonego koloru i jesteśmy pod jedynym tutaj wyciągiem orczykowym. Wciągamy się w górę, a mi, w trakcie jazdy, udaje się ustrzelić śliczną fotkę. Domykamy koło na Barenbadkogel. Mkniemy, znaną nam już, z dnia czwartego wyprawy, trasą 65. Wciągamy krzesłem pod gondolę - "autobus" 3S. Chwilka i jesteśmy w miejscu umówionego spotkania: małej, kameralnej knajpce. Oczywiście pozostała czwórka na nas czeka. Odpoczywają na leżaczkach kontemplując alpejskie widoki. Ratraki wyjeżdżają gładzić rozmiękłe od promieni słonecznych stoki...a my przedłużamy ten dzień. Robimy grupową fotkę - fotkę Operacji "All Star Card". Marcin, Andrzej, Wiktor, Michał, Paula, Mariusz. Dziękuję Wam wszystkim, za wspaniałe chwile, super wyjazd. Jesteście niesamowici! Ubieramy narty. Część z nas jedzie na sam dół, dalej 66, a potem 60siątką - cześć dociera do stacji pośredniej i jedzie gondolą. Warunki są trudne. Ostatnie foto na stoku: Spotykamy się przy kasach oddając plastik naszych All Starsów - pakujemy się i ruszamy... Podsumowując krótko Jochbergową część ośrodka KitzSki: Narciarsko - bardzo fajne warianty 75, 77 i 70 - reszta raczej nudna, mało wymagająca - coś ekstra dla poszukujących na nartach luzu i swobody a nie wyrypy. Krajobrazowo - wyśmienicie!!! Bardzo się cieszę, że w ostatni dzień właśnie tu zawitaliśmy. CDN4 punkty
-
Dzień Szósty - Kitzbuhel druga odsłona, cz.3 Nim dojeżdżamy do knajpki zaliczamy dwa zjazdy. W odróżnieniu do części środkowej masywu - tu mamy wrażenie, że jest twardziej, równiej a narciarzy zdecydowanie mniej. Wciągamy się na szczyt i przed naszymi oczyma pokazuje się kolejna, jakby nowa gondola... Panoramabahn to połączenie z miejscowością Hollersbach oraz doskonałe miejsce do obserwacji masywu i Parku Narodowego GroBglockner 3798m - GroBvenediger 3674m. W sąsiadującej knajpce z serduszkiem... ...czekają już na nas Michał i Junior. Szybkie przywitanie i idziemy do środka po jedzonko i piwko. Ludzi jest sporo. Kurczak smakuje wybornie, a zimny, bursztynowy napój jest wyśmienity. Dołączają do nas Andrzej i Marcin. Upał daje się we znaki temu drugiemu i pokazuje nagi tors... ...ukradkiem, tutejsze austriackie piękności - podziwiają i wzdychają hahaha To świetne chwile - razem cała ekipa, w ostatni dzień na szczycie. Żartujemy, już troszeczkę chwalimy całość wyjazdu, podsumowujemy ośrodki, pogodę...ale przede wszystkim, i z tym zgadzają się wszyscy - ten wyjazd to, ludzie, towarzystwo i atmosfera, którą razem udało nam się stworzyć. Nie boimy się mówić, że to najlepszy wyjazd na jakim byliśmy na nartach. Mijają chwile i ponownie się rozstajemy. Ostatnie momenty na deskach będziemy jeździć w dotychczasowych parach. Ustalamy miejsce spotkania przed ostatecznym zjazdem na parking do aut i rozjeżdżamy się, każdy w swoją stronę. My postanawiamy zaliczyć najmocniej zewnętrzną trasę ośrodka, biegnącą przy gondoli - czerwoną 77. Z jej początku rozpościera się widok na sąsiednią dolinę i miejscowości. Ludzi zero... ...zero, nie licząc jednego wyluzowanego gościa palącego pachnący specyfik, leżącego przy krzyżu obok swoich nart. Cóż panoramy, krajobrazy...nostalgia. Jedziemy w dół. Góra doskonała i przez ok 800m super fajna. Później - powyższa fotka, miękkawo, a w miejscu zwężenia trasy - wytopione boki. Po wjechaniu do lasu - zdecydowanie lepiej. Mijamy sympatyczny zbiornik wodny znajdujący się zaraz przy trasie. Mkniemy dalej w dół. Jest szeroko. Kręcimy sobie długie skręty od boku, do boku. Wysokość spada...i pod koniec, już nie tylko jest miękko - zaczyna brakować śniegu. Na ostatnim zakręcie trasy - prawie już go nie ma! Szerokość "strużki" narciarskiej - na dwie deski...no i śniegiem tego czegoś nazwać nie można - mieszanka gliny, cukru i drobnych kamyczków. Całe szczęście, że to tylko niewielki odcinek. Z pełną uwagą i bardzo powoli - przedzieramy się. Za zakrętem chwila oddechu i zostaję przyłapany na fotografowaniu... Wsiadamy do gondoli - ruszamy na szczyt Resterhohe. Kolejny wybór trasy, to mająca początek, w tym samym miejscu co przejechana przed chwilą 77ka - trasa 70. Obserwujemy kilkoro dzieci uczących się jeździć na "oślej łączce". Zaskoczeni jesteśmy zadaszonym wyciągiem taśmowym. Warunki - jako, takie! Na pierwszej ściance ok... ...a na drugiej już miękko: Jedziemy w dół, a trasa taka długa, jakby nie miała się skończyć...4 punkty
-
3 punkty
-
Dobra, coś Wam pokażę Zrozmiecie, dlaczego tak cieszy mnie jej trzecie miejsce w SL na Mistrzostwach Polski Wywiad z pewną Katarzyną3 punkty
-
Marcin ma rację. Większość zdjęć robionych było w trakcie jazdy na nartach – ja tak mam. Kieszonka w kurtce, sprzęt przygotowany…i jak jest jakaś dojazdówka i wolna jazda – strzelam nie zatrzymując się. Pewnie też stąd ten upadek w Kitz na zupełnie płaskim… Duża ilość zdjęć, których użyłem, jeszcze użyję – to fotki strzelone przez „Różowe Porteczki” i Marcina. 90% fotek była zrobiona BlackBerry Z10 i Nokią Lumią. Mały aparat Nikona w trakcie tej wyprawy zawiódł…a raczej karta w nim będąca. Pierwsze trzy dni – zrobionych ok 450 ujęć i tragedia – padła karta. …na szczęście, tutaj nieoceniony okazał się Marcin, który miał laptopa. Pod stacją dolną kolejki, gdzie było darmowe Wifi ściągnął program do odzyskiwania danych i dzięki niemu większość plików udało się uratować. Dziękuję Ci Marcinie za to raz jeszcze! Słoneczko moje :redface: Napiszę jeszcze, że „Różowe Porteczki” regularnie czytają forum. Są moim pierwszym recenzentem i krytykiem…a uwierzcie potrafi być surowa i krytyczna w swoich opiniach. Miała nawet chęć się zalogować…ale stwierdziła, że to byłby zdecydowanie zbyt mocny atak na Skionline z naszego domu. Hahaha i nawet nie zapomniał o Kolegach i piwkiem poczęstował. Pewne rzeczy na wyjazdach są bezcenne… Dzięki Marcinie! Aklimie, Andrzeju – dziękuję. Fotek po prostu nie dało się nie robić – było tak pięknie. Nie tylko krajobrazy i okolice, ale również pogoda miała tu olbrzymie znaczenie. Łącznie razem z moją drugą połówką zrobiliśmy ok 2000 fotek… Sam byłem zaskoczony, że tak dużo… To chyba już zboczenie i kilka lat praktyki w pisaniu relacji na forum. Ręka sama leci do kieszeni, jeden guzik by włączyć sprzęt i migawka zatrzymuje utrwaloną rzeczywistość w cyfrowym zapisie. Czasami zrobienie 5 zdjęć zajmuje mi tylko jakieś 30 sekund…to ten czas, kiedy po dłuższej jeździe moje nogi chcą moment odpocząć. Co do samego pisania…zwyczajnie lubię to robić. Oglądałem Twoje galerie i jestem przekonany, że również relacje z Twoich wypadów byłyby świetne! Czekam na nie z niecierpliwością. PS. Co do wstawiania zdjęć na forum. Najłatwiejsze było by bezpośrednie wrzucanie ich na Skionline (nawet próbowałem to robić) – problem polega na tym, że po pierwsze zdjęcia trzeba zmniejszać – a to zawsze dodatkowa robota i ograniczenia. Problem drugi – nigdzie nie ma napisanej wyraźnej instrukcji w jaki sposób to robić, by wielkość zdjęć była taka jak np. w relacjach Maćka – Johnnego Narciarza. Ale mam nadzieję, że kiedyś coś takiego JC, bądź któryś z moderatorów napisze. Szczegółowo: krok, po kroku – łopatologicznie. O co ponownie proszę. Wielkość zdjęć? To przyzwyczajenie i możliwości strony z jakiej korzystam. Jak znajdę chwilę, to postaram się z nim powalczyć i spowodować, by fotki były większe. Jeszcze raz dziękuję Tobie Aklimie i wszystkim, pozostałym Forumowiczom za dobre słowa oraz za odwiedzanie tego i innych moich wątków. W Operacji „All Star Card” został jeszcze ostatni dzień na nartach… …podróż powrotna i parę ciekawostek – postaram się w miarę szybko to opracować i wstawić. Pozdrawiam marboru3 punkty
-
Panowie Mariusz i Marcin odwaliliście kawał dobrej "fotograficznej" roboty i nie ma co ważyć które foty lepsze a które gorsze , bo WSZYSTKIE SĄ SUPER :applause: Mam dla Was pełne uznanie , że Wam się chciało to wszystko obfotografować , zapamiętać:eek: i jeszcze zmontować świetną relację . Z pewnością wyznaczacie dobre standardy dla innych forumowych "fotoreporterów":wink: , a ja mam nadzieję :, że kiedyś się zmuszę i spróbuję zmontować coś na podobnym poziomie A teraz tak na szybko , wypada mi tylko podziękować za Waszą pracę:smile: Ps jak by tak jeszcze Marboru wstawiał trochę większe zdjęcia , takie np jak kmarcin to już byłaby pełnia szczęścia3 punkty
-
a ja wypowiem się trochę kontrowersyjnie...nie zyskam na pewno przychylności ale...mimo wszystko zaryzykuję... Rozumiem, że wskazujecie klasyfikacje Polek i Polaków ale....to gdzie znajdujemy się obecnie(my jako całość - narciarsko) i gdzie znajduje się Pan Maciek, niestety wskazuje to : " 1 VRABLIK Martin 1982 CZE 02:11.43 2 ZAMPA Adam 1990 SVK 02:12.10 +0.67 3 KLUSAK Jakub 1992 POL 02:13.01 +1.58 4 KOTZMANN Adam 1993 CZE 02:13.60 +2.17 5 BYDLINSKI Maciej 1988 POL 02:13.91 +2.4 " Czy to są wyniki zadowalające ? Każdy oceni sobie sam. Na pewno wypada zastanowić się czy aspirujemy do czołówki alpejskiej czy nie. Czy marzy Nam się aby narciarstwo osiągnęło status podobny jak w Austrii.Pan Maciek jest na pewno niepodważalnym talentem na skalę naszego podwórka ale czy wyniki u Nas mają satysfakcjonujące przełożenie na wyniki na arenie międzynarodowej. Pozostawiam do indywidualnej oceny. ps. Panie Jacku. Nie ma sensu pisać, że Pan Maciek popełnił błąd i dlatego taka strata do prowadzącego. To nie Bode Miller, który już nic nie musi udowadniać i jak pojedzie słaby zjazd to można skwitować, że przytrafił mu się głupi błąd. Bo następnego dnia wywalczy medal olimpijski. Pan Maciek ma niestety nikłe szanse na taki scenariusz co oczywiście nie oznacza, że ich nie ma oraz, że ja mu nie kibicuję. Wręcz przeciwnie. Każdy odśpiewany Mazurek i każda polska flaga na imprezie sportowej sprawia przyjemność. Trzymam kciuki za jutrzejszy dzień3 punkty
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.2 Jedziemy w górę i powoli odsłaniają się nam górne partie lodowca. Szczyt Góry wygląda imponująco...podobnie jak rozmiar znajdujących się tu tras narciarskich. Dopinamy buty - jest coraz cieplej. Przy orczykach pojawiają się sznureczki kolejek - szusujących po śniegu, na razie, jest niewielu. To chyba charakterystyka każdego Glaciera? Poranne wdrapywanie się ludzi i przemieszczanie w górę i na boczne stoki. "Korki" to chyba coś normalnego? Zastanawiamy się jak wykonać kolejny zjazd, by się gdzieś nie przytkać... ...wybór pada na dosyć długi zjazd 12stką i 11stką. Początek jest łagodny: Mijamy podążający na górę ratrak. Jak się później okaże: jechał wyżej - z boku tras, by przepychać śnieg i "odkładać" go do lepszego przygotowywania stoków. Mijamy opisane w poprzedniej części skrzyżowanie. W połowie drogi robimy fotkę. Jak Chłopaki mówią w czasie całego wyjazdu - nasze barwy są doskonale widoczne z daleka... ...ale mimo tego - już teraz jeździmy ponownie porozdzielani. Z nami Marcin, Andrzej sam i ojciec z synem razem. Zgubić się to nie problem. Zdobywam jeden z tutejszych wierzchołków znajdujący się pomiędzy licznymi trasami offpise. Kilka skrętów i jesteśmy, po raz kolejny, na ścieżce prowadzącej tymi samymi wyciągami w górę. Na widelec idzie Czarna Mamba, czyli tutejsza nowość (przynajmniej tak wynika z mapki) - 14stka. Fajna, na początku szeroka trasa wije się jak wąż ze śmiercionośnym jadem... ...widać że, mimo wysokości i terenu lodowca - bogaty system sztucznego naśnieżania - tak więc w tej części - jeździmy raczej po sztucznym śniegu. Ponieważ dzień dzisiejszy to dla nas raczej turystyka, a w ośrodku miejscami i pod wyciągami jest istna Białka Tatrzańska postanawiamy wybrać się na taras widokowy Gipfelwelt. Stoimy więc, w kolejce, by dostać się na górę. Pech chce, że jestem ostatnim pasażerem dużej gondoli - Marcin i "Różowe porteczki" zostają na bramce. Szybko mknę po niebie niczym sardynka w puszcze i czekam aż towarzystwo dojedzie. Widok w stronę Zell am See zapiera dech w piersiach...tamtejsze jezioro wygląda niczym kałuża gdzieś w oddali. Spotykamy Michała z "Młodym", brakuje wyłącznie Bumera. Podziwiamy widoki, robimy sobie internetową fotkę w tutejszym charakterystycznym punkcie. Jest bardzo ciepło.3 punkty
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.1 Ponieważ trzy osoby z naszego składu nie było nigdy na lodowcu: Junior, moja druga Połóweczka i Marcin - a my, chcieliśmy sprawdzić jakie są warunki na sporo wyższych wysokościach, postanowiliśmy odwiedzić Kaprun i mieszczący się tam Kitzsteinhorn 3203 m. Odległość od Scheffau, ok 70km więc pobudka tego dnia o godzinę wcześniej. Za oknem...chyba już nie muszę pisać, że lampa... Szybkie pakowanie i jazda. Po drodze mijamy uroczą miejscowość Zell am See i jeziorko. Po prawej stronie: tutejszy ośrodek narciarski mieszczący się na zboczach Schmittenhohe 2000 m. Warunki przy głównej gondoli w centrum miasteczka wyglądają ok. Natomiast od strony Schuttdorfu - na dole...dramat. W oddali pojawia się nasz cel: Czym jesteśmy bliżej Kaprun - przybliżamy się również do tutejszej, drugiej odsłony narciarskiej tej miejscowości - ośrodka Maiskogel 1675m, o bardzo długiej trasie błękitnej 33. Jedziemy w górę, w sznureczku aut. Docieramy na wysokość 900m i dolne parkingi Lodowca. Ponieważ jest jeszcze w miarę pusto, samochody zostawiamy blisko gondoli Panoramabahn. Zakładamy buty, wyciągamy sprzęt z boksa i w drogę. Kaprun i Kitzsteinhorn to również tragiczne wydarzenia sprzed lat. 11 listopada 2000 roku - w dzień otwarcia sezonu narciarskiego - o godzinie 9.02, w tunelu linowo-szynowej kolejki - zabierającej narciarzy na szczyt lodowca - wybuchł tragiczny w skutkach pożar. Życie utraciło w nim 155 ludzi, a jedynie dwunastu udało się uratować. W kolejce Gletscherbahn nr. 2 życie straciło 150 ludzi, lecz trujące gazy dotarły także do drugiej, znajdującej się w tunelu kolejki, zabijając konduktora i jedynego pasażera, a następnie wydostały się na górnej stacji - do centrum handlowego, zabijając dodatkowo trzy osoby. Wśród ofiar znalazły się m.in. sławy narciarskie jak np. Sandra Schmitt. Największą liczbę ofiar stanowili Austriacy - 92. Źródło: Wikipedia. W chwili obecnej tunel jest zamurowany, a w miejsce pechowej kolejki postawiono dwa równoległe wyciągi gondolowe, w górnej części kolejkę i krzesło. Jedziemy w górę, i właśnie przesiadamy się na Langwiedbahn - wysokość 1976m. Mapa narciarska: Tu z dołu widać końcówkę czerwonej trasy numer 11. Jesteśmy w AlpinCenter 2452m. Ponieważ dalsza logistyka, to tłum ludzi, postanawiamy pojechać bokiem... ...mijając skrzyżowanie tras 11, 12: ...i uciekamy w lewo, tą drugą - pod krzesełko Kristallbahn.3 punkty
-
Pewnie o tym będziemy już niebawem sporo pisać, ale jako uwerturę mieliśmy Memoriał Heleny Marusarzówny i Bronisława Czecha w Jurgowie. Poniżej wyniki: SL Kobiety SL Mężczyźni Warto podkreślić dobrą dyspozycję młodziutkich Polek - Sabina Majerczyk rocznik 93 wygrała, trzecia była Kasia Wąsek rocznik 96. Wśród Panów wygrał weteran, ale tuż za podium uplasował się medalista Akademickich Mistrzostw Polski i Śląska Sebastian Białobrzycki rocznik 94, a Dominik Białobrzycki rocznik 95 był siódmy.2 punkty
-
Zjazd czerwono-czarną 75, ale wypłaszczyło zdjęcie tą trasę !!! A była taka i w takim stanie, że poleciało trochę k... tutaj A to już ta sama trasa z wyciągu Wracamy na Barenbadkogel i w tle jeden z nielicznych orczyków, którym potem się wdrapujemy na szczyt I kapliczka na szczycie Po zjeździe czerwoną 65, kolejna wymuldzona pełna odypów i cukru czerwona 62, którą pokazywałem wcześniej No i na sam koniec z powodu tej wiosennej aury nie mogłem sobie odmówić Podsumowanie dnia wg iSkiTrackera2 punkty
-
A to nasz cel główny, trasy prowadzące ze szczytu Resterhohe Tak, że z Barenbadkogel zjeżdżamy niebieską 68, która potem zamienia się w cukrową, pełną odsypów i muld czerwony wariant 69. Widzimy z niej czerwoną 75... czerwoną chyba tylko dlatego, żeby ludzi nie przerażać, że to w rzeczywistości jak czarna. A trzeba nią wrócić z powrotem, kiedy jej stan pozostawia już bardzo dużo do życzenia. Wciągnęliśmy się na Zweitausender, gdzie kierując się docelowo na Resterhohe zrobiłem kilka pstryków i widoków tras2 punkty
-
W zeszłym roku po raz drugi w życiu dostałem się na wakacje za pomoca samolotu - tak, to zawsze autokar Przerwy robią tak często, że nawet nie zdąży Ci się pęcherz napełnić Bierzesz sobie zero ziben (z resztą i tak to konieczne nie jest, bo zawsze się ktoś chętny do częstowania znajdzie). Zrobisz sobie balantynkę z kimś na pół na lepsze spanie i gitarka Najważniejsza rzeczą jest kosmetyczka w podręcznym. Rano śmigasz na stacje, umyjesz gębę, zęby i możesz jak nowo narodzony jechać. Paaanie, słuchawki w uszy, łeb w szybę, paczka żelków i mogę jechać 36 godzin. Od dziecka mnie fascynuje oglądanie tego, co za oknem, dlatego prawie w ogóle nie śpię w autokarach. A masz tachymetr w zegarku? To dopiero jest zabawa, jak porównujesz czy kierowca stosuje sie do znaków ograniczenia prędkości2 punkty
-
Juto o 11:00 z Bielska wyjeżdża autokar - w Barcelonie jesteś w niedzielę o 22:30 A z Barcelona - Grandvalira to juz tylko 200 km2 punkty
-
2 punkty
-
W slalomie też już wszystko jasne: SLALOM POLKI Miejsce 1 i 2 raczej bez większego zaskoczenia. 3 miejsce dla Kasi Wąsek (bardzo urodziwa juniorka, rocznik '96) jest warte podkreślenia SLALOM POLACY W pierwszym przejeździe Maciek Bydliński był przed Michałem Jasiczkiem, ale w drugim przejeździe dwudziesty trzeci zawodnik IO włożył Maćkowi prawie sekunde i to ostatecznie on został mistrzem. Różnica między tą dwójką a resztą stawki dość spora. A tutaj wynik całych zawodów: SL PANIE Zwróćcie proszę uwagę, że wygrała (i to ze sporą przewagą) dziewczyna z rocznika '95. Jasne, była u siebie. Ale i tak włożyła naszym dość sporo... SL PANOWIE Adam Zampa pozamiatał, ale co tu dużo mówić - dla mnie ten koleś jest jednym z najlepszych i najbardziej perspektywicznych slalomistów na świecie. I na koniec wyniki w dwuboju. Dwubój slalomowy mężczyzn: 1. Maciej Bydliński 2. Jakub Kłusak 3. Mateusz Garniewicz Dwubój slalomowy kobiet: 1. Agnieszka Gąsienica-Gładczan 2. Katarzyna Wąsek 3. Magdalena Kłusak Zdjęcia z wczorajszego giganta: FOTY Z GIGANTA2 punkty
-
Ha, ha, żadnej rywalizacji kto zrobi lepsze zdjęcia między nami nie było, a Mariusz i Paula zrobili wiele naprawdę fajnych i oryginalnych zdjęć i robili przeważnie smartfonami. A Mariusz robiąc zdjęcia nawet nie zatrzymywał się tylko ciągle jechał :laughing: Cóż zrobić, że mam odbicie na punkcie zdjęć i staram się, żeby były jak najfajniejsze lub jak najlepiej pokazywały miejsce. Tylko przez te zdjęcia, to każdego dnia przez jakiś czas musiałem jeździć samotnie, bo jak mi wpadł w oko jakiś kadr, to musiałem zatrzymać się, zdjąć rękawice, wyjąć aparat, zrobić zdjęcie, a kiedy je zrobiłem to ekipa już dawno zniknęła mi z oczu, nawet różowych portek nie widziałem :stupid: I tak co pewien czas, co wywoływało irytację u reszty, a ostatniego dnia to i Bumera wkurzyło :laughing: Ale niech nie narzekają, bo mają sporo zdjęć i to fajniejszych niż te na których ja jestem :wink:2 punkty
-
Nie do końca mogę się zgodzić z tym, co zostało wcześniej napisane. Maciek jest absolutnie naszym najlepszym zawodnikiem w konkurencjach szybkościowych - tutaj nie ma dyskusji. Natomiast uważam. że w konkurencjach technicznych chłopaki mogą spokojnie z nim walczyć, takiej przepaści tutaj już nie ma. W SL Jasiczek jest na tą chwilę chyba już lepszym zawodnikiem od Maćka, a do walki jeszcze włączy się pewnie Garnek, Ilewicz.. może ktoś inny. W GS nawet zakładając błąd Maćka, to przegrał wyraźnie z Kłusakiem, nie chce tutaj powiedzieć, że Kuba z pewnością jest lepszy, bo tak nie jest.. ale gadanie o błędzie tutaj nie ma znaczenia.. mogę z całą pewnością stwierdzić, że Chrapek w obu przejazdach popełniał spore błędy, a nadal walczył o medal. Tak samo młoda Gąsienica w drugim przejeździe włożyła wszystkim ponad sekundę, ale starczyło to tylko na 3 miejsce przez błąd w pierwszym. Każdy popełnia błędy :happy: Tak samo nie chce tutaj ujmować jakichkolwiek umiejętności Maćkowi, bo jest naszym najlepszym alpejczykiem jeśli spojrzymy na wszechstronność, jednak różnica w konkurencjach technicznych nie jest już tak kolosalna ( z pewnością wpływ mają na to decyzje Maćka, aby postawić na konkurencje szybkościowe ). Niestety wcale to nie znaczy, że podniósł nam się poziom sportowy...2 punkty
-
Marcin jest profesjonalistą, fotografię ma we krwi - to utalentowany zawodowiec. Fotka z Kitz ze zbiornikiem do naśnieżania jest moją ulubioną.2 punkty
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.4 Najfajniej jeździ nam się trasami czarnymi 5a, 5b przy których również pisze new? Czyżby to były nowe tutejsze stoki przeznaczone do jazdy i nowy orczyk? Bardzo fajnie, bo jest tutaj nieco luźniej i nie odczuwa się ścisku i tłoku. Widok - na wprost do Zell am See. Powtarzamy zjazdy. Warunki? Bez żadnych zarzutów mimo, że czujemy jak topi nam na twarzach krem z filtrem 50. Zaliczamy 4c, do której zbliża się powoli cień zbocza oddzielającego ją od tras czarnych. Ustawiony jest tutaj gigant...szkoda tylko, że kolejka do niego długa. Znowu robimy "kroczek" i z uwagą wykręcamy skręty pomiędzy ludźmi na 4b. Potem analogicznie 4c. 4a i widoczek na 1, 1a oraz Gipfelwelt. Kolejne trasy zaliczane 3a, 3b, 9, 7 i nareszcie przerwa przy barze lodowym. Piwko, tościk, kibelek w białym, futurystycznym kibelku i ochłoda w lodzie... ...przy barze... ...i ze ślicznotką. Kończymy nartowanie. Trzeci po Pitztalu i Marmoladzie lodowiec zaliczony. Kitzsteinhorn. Turystyczny dzień, bez pośpiechu został odfajkowany w pięknych okolicznościach przyrody... Można by do fotki z "windą do nieba" dodać tę drugą... ...z drugą windą - do piekła. Piekłem jest tu bowiem olbrzymia ilość ludzi... ...nie lubię tak jeździć - podobnie, jak w Białce. Bo ani, to bezpiecznie, ani pojechać na pełnym speedzie strach. Mimo wszystko wracamy z Kaprun bardzo zadowoleni - bo przecież od początku to miał być dzień turystyczny i wycieczkowy...a narty? Cóż fajnie było wykręcić kilka porządnych skrętów na mniej uczęszczanych trasach czarnych - "Czarnej Mambie", czyli 14 oraz 5a i 5b. Jadąc do Langwied ostatni zjazd czerwoną 11 - mimo większej wysokości niż w SkiWelt, czy Kitzbuhel (2452 do 1976m) - muldy jak wszędzie, cukier a nawet miejscami przetarcia do skał - zaobserwowałem również minerał wielkości kostki brukowej. Z opalonymi twarzami udajemy się na dół... CDN2 punkty
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.3 Z wysokości 3029m nawet tutejsze trasy, wyciągi narciarskie wyglądają jak jakieś zabawkowe...nawet jeden z poniższych wierzchołków wygląda jak malutka piramidka. Poniżej drugi łącznik z tarasem widokowym - kolejka szynowa. Zwróćcie uwagę, nie tylko na panoramę...ale również na ilość tras do uprawiania narciarstwa biegowego na dole. Człowiek, uwierzcie mi, przy takich widokach może się zamyślić... Skionline na "dachu Salzburga": Dość wpatrywania się w przestrzeń, pora ponartować! Do stoków dostajemy się małą "gubałówką". Mijamy jakieś roboty w skałach... Zaliczamy jeden z tutejszych orczyków: ...i mkniemy na dół. Pierwsza na rozkład trafia trasa numer 2. Po prawej stronie, tuż przy zboczu Kitzsteinhornu wytyczona jest trasa free X1. Chwilkę się tu bawimy...ale, to żadna przyjemność jeździć po twardych muldach i nierównościach - szkoda, że nie "dowieziono" jakiegoś puszku... Wracamy na trakt. Gdyby ktoś chciał "windą do nieba"...to chyba ją odkryliśmy! Wciągamy się przedpotopowym, w stylu Goryczkowej krzesełkiem przy snowparku a następnie jedziemy do Alpincenter. Na środku "Info Base" Planujemy przerwę...ale dopiero jak zaliczymy wszystkie lodowcowe "dróżki".2 punkty
-
Jak w tytule... Nawet nie wiem, co napisać. Wielka strata dla narciarstwa. Nigdy nie byłem jej fanem, zawsze ją podziwiałem. Wszechstronna zawodniczka. Jeszcze przez kilka sezonów mogła z powodzeniem w każdy zimowy weekend dostarczać wielu emocji. Szkoda, że zakończyła karierę w taki sposób. Na stronie fis ukazał się taki artykuł: MHR1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz napisał swoją wersję zdarzeń, a ja napiszę tak w skrócie swoją, bo w sumie tylko pierwszy zjazd był wspólny, a tak on jeździł ze swoimi "portkami", a ja z Bumerem. Mój aparat, a dokładnie aku w nim wykończyły się, tak że na ten ostatni dzień Mariusz pożyczył mi swój aparat, do którego z kolei zapakowałem swoją kartę i tak wyposażony ruszyłem w trasy. I tak na dzień dobry 3 razy pod rząd poszła w ruch czerwona 60, także z wariantem niebieskiej 66 wzdłuż gondoli z Jochberg. Trasa bardzo fajna, ale ponieważ w nocy było na plusie, to z każdym przejazdem warunki robiły się coraz gorsze. No to teraz musimy dostać się tutaj. Jak patrzę na tą czerwoną 62 w takim stanie to aż łezka w oku się kręci, bo kiedy nią wracaliśmy, to była już zryta i pełna odsypów. Poniżej czarna 63 i niebieska 64, tu też nam się spodobało i z Andrzejem zaliczyliśmy kilka zjazdów.1 punkt
-
Kasia, generalnie to chyba nie najlepiej się stało, jak sie stało, bo teraz sprzątać musisz.. No chyba, że się zlałaś potem A ja to jak Norwid jestem, do szuflady piszę :stupid:1 punkt
-
ROCH!!! Masz dar pisarski!!! Błagam, nie zmarnuj go!!! Zlałam się1 punkt
-
Coś tam jeździ: https://www.facebook.com/photo.php?v=10151934308717288&set=vb.180776458623740&type=3&theater https://www.facebook.com/photo.php?v=10151837371852288&set=vb.180776458623740&type=3&theater https://www.facebook.com/photo.php?v=604366809598034&set=vb.180776458623740&type=3&theater1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
:D swoją drogą, nie wiem jak można nie zabrać ze sobą DO... żeby nie było, że się nabijam, bo sam na Twoim miejscu byłbym bardzo "zdenerwowany" - współczuję, bo już witałeś się z gąską, a tu taka niespodzianka...1 punkt
-
Ja już w domu:frown:: Zabrałem zamiast dowodu paszport... nie ważny paszport:mad:: Już nic nigdy nie zaplanuję, zawsze się pakuję na wariata, dzień wcześniej szukam gdzie spać, albo jadę w ciemno, zawsze wszystko jest OK, planowanie w moim przypadku się zwyczajnie nie sprawdza...1 punkt
-
Używałem iSki Trackera. To bezpłatna aplikacja. Ściągasz, a następnie rejestrujesz się na http://www.iskitracker.com/ Przed jazdą włączasz gps w telefonie, następnie odpalasz aplikację, wciskasz start czy record i jeździsz. Po całym dniu naciskasz stop i aplikacja zapisuje twój dzień. Kiedy jesteś w zasięgu działania wifi wybierasz z kalendarza w aplikacji konkretny dzień i robisz "send" na serwer. Po czym logujesz się pod ww adresem i tam masz wszystko już podane na tacy, z wykresami, prędkościami i gdzie w danej chwili byłeś, a na mapę wszystko jest naniesione z automatu. Ha, ha, no tak, szewc w dziurawych butach chodzi, ale wciskają Wam w ręce aparat to i tak mam całkiem sporo zdjęć, za które baaardzo dziękuję. A i nie mają one jakiś rażących błędów w ucinaniu i kadrowaniu, a robienie nie było łatwe zwłaszcza smartfonami, bo na ekranie w takim słońcu praktycznie nic nie było widać.1 punkt
-
Plan awaryjny : A tak mamy,wtedy targamy autem parę godzin więcej :biggrin:1 punkt
-
A jak nie to co??? :eek: Macie jakiś plan B, C i D?? :biggrin: Ależ Wam zazdraszczam Mam nadzieję ze pogoda będzie cudna - lampa x 61 punkt
-
a no to wszystko jasne! W takim razie konkurs odwołuje, nie można mieszać kategorii :biggrin: Foty świetne, szacun.1 punkt
-
Bartek, wcale się nie mądrzysz tylko mądrze prawisz:smile: Najpierw robimy operacje przy krawędzi a smarowanie pozostawiamy na końcu. I argumentacja o opiłkach jak najbardziej słuszna. No właśnie! Pan Marek zwrócił uwagę, że doostrzenie dziobu krawędzi jest bardzo ważne ale nie zaargumentował tego w żaden sposób. Jako instruktor narciarstwa, znając technikę jazdy, mogę dopowiedzieć, że im bardziej do końca krawędź naostrzona tym ostrzejsza i dynamiczniejsza zmiana krawędzi (potwierdzenie słów Bartka). Ale jak Pan Marek stwierdził robimy nartę dla narciarza turysty, który nie ma zamiaru ścigać się na tyczkach, tylko jeździć rekreacyjnie i dla przyjemności z możliwym lekkim zacięciem racingowym. I w tym przypadku dokończenie ostrzenia krawędzi na dziobach jest zgubne - narta wcześniej będzie widziała skręt niż my o nim pomyślimy. Jeszcze mnie jedna rzecz zastanawia odnośnie pilników diamentowych, a mianowicie maczanie (i jego sposób). Woda - ok, jak najbardziej się zgadzam. Płyn do szyb - ?????: pierwsze słyszę. Wiem, że albo wodą albo wodą z dodatkiem alkoholu (wódeczka wlana do wody w stosunku ok. 1/10) aby opiłki krawędzi nie wchodziły w granulki międzydiamentowe. Muszę powiedzieć, że Pan Marek to symbolicznie te pilniki "skraplał" wodą, bo powinno się cały pilnik zanurzyć w tym kubeczku najlepiej, gdyż te symboliczne kropelki nic praktycznie nie dały:frown:: Ale mam nadzieję, że Pan Marek bardziej się udzieli w tym temacie niż poprzednim, bo ja dalej czekam na odpowiedź w temacie z zakresu struktur fabrycznych:smile: pozdravka1 punkt
-
Chcący/niechcący zrobiliście sobie mały konkurs fotek. I tak: marboru - relacja świetna :applause:, ale jeżeli chodzi o fotki to kmarcin - zdecydowanie wygrywasz! :applause:. Świetny kadr! I to bez względu na sprzęt.1 punkt
-
Maria Hoefl-Riesch zakończyła karierę... Wysłane z mojego HTC One V przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Zanim zajmę się opisem odwiedzonego w zeszłym tygodniu lodowca w wątku Operacja "All Star Card": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19046-Operacja-quot-All-Star-Card-quot?p=194312#post194312 ...kilka ciekawostek historycznych, dotyczących alpejskich lodowcy. Zachęcam do ciekawej lektury. Alpejskie lodowce odsłaniają ciała żołnierzy poległych podczas I wojny światowej Włoscy żołnierze na lodowcu Presena, 13 stycznia 1918 r. Podczas I wojny światowej, alpejskie rejony pogranicza Górnej Adygi i Lombardii, a w szczególności okolice strategicznie ważnej przełęczy Tonale, były sceną walk między wojskami austro-węgierskimi i włoskimi. Szacuje się, że podczas działań wojennych, określanych mianem Białej Wojny, straciło życie 150 - 180 tys. żołnierzy. Zagrożeniem dla walczących stron były nie tylko kule i szrapnele. W trudnych górskich warunkach śmiertelne żniwo zbierał mróz, burze śnieżne i przede wszystkim lawiny, które odpowiadały za jedna trzecią wszystkich ofiar. Od tamtych czasów minęło już prawie stulecie, a wciąż w pobliżu stoków mieszczących się tu teraz popularnych ośrodków narciarskich, znaleźć można pamiątki tamtego krwawego konfliktu. Znalezione artefakty: broń, amunicję, rzeczy osobiste żołnierzy, części mundurów, sanie, narty, raki itp., gromadzą lokalne muzea prowadzone przez pasjonatów historii - w prowincji Trentino jest ich prawie 20. Jednak góry zaczęły w ostatnich latach zwracać znacznie bardziej poruszające znaleziska. Wraz z ocieplaniem się klimatu, cofające się lodowce odsłaniają od czasu do czasu zmumifikowane ciała poległych żołnierzy, którzy mieli na zawsze pozostać w wiecznej zmarzlinie. Dzisiaj mogą w końcu spocząć wśród swoich towarzyszy broni na okolicznych cmentarzach, pochowani z honorami. Ilu ich jeszcze pozostało w górach? Nie wiadomo... Źródło: Onet.pl1 punkt
-
Nim zajmę się opisem lodowca... ...na prośbę Wróżki - letnia odsłona "Różowych Portek" :happy: ...troszkę lata w zimowym, narciarskim wątku :happy: Chorwacja 2013. I razem... "Różowe Porteczki" pozdrawiają Ciebie Wróżko jak i wszystkich Forumowiczy :cheerful:1 punkt
-
Mariusz opisał 4 dzień, czyli ośrodek Kitzbuehel-Kirchberg, tak że i ja dodam coś od siebie. Ośrodek ten brałem też wcześniej pod uwagę pod kątem wyjazdu z żoną oraz synkiem i... powiem szczerze, że dobrze, że wtedy finalnie wylądowaliśmy w leżącym ok. 25km bliżej Salzburga ośrodku Waidring-Steinplatte. A to dlatego dobrze, że tam trasy niebieskie to były trasy niebieskie, długie, bardzo szerokie o w miarę jednostajnym nachyleniu. W Kitzbuehel, a raczej w Kirchberg tak nie było. Tu na trasach niebieskich było dość dużo odcinków tras mocno czerwonych, a ich niebieskie objazdówki byłyby chyba jeszcze bardziej niebezpieczne dla uczącego się jeździć 5-latka niż zsunięcie się tymi czerwonymi odcinkami. A to dlatego, że były poprowadzone półkami bez żadnych zabezpieczeń, które po prostu kończyły się praktycznie kilkusetmetrowymi przepaściami. I tak zastanawiałem się jakimi ratrakami były one równane, bo czasem ich szerokość wynosiła może maks. 3 metry. Tak, że gdybym tam zabrał żonę i synka, to żona zabiłaby mnie chyba gdybym zabrał ją na takie niebieskie trasy z takimi objazdami i czerwonymi fragmentami, a ja sam bardzo obawiałbym się o synka, zwłaszcza że przez pierwsze godziny było dość twardo, a następnie robił się cukier, muldy i odsypy. Ale teraz czas na mój krótki opis, bo Mariusz napisał naprawdę bardzo dużo i szczegółowo, a także kilkadziesiąt zdjęć z 4 dnia spędzonego w Kitzbuehel-Kirchberg. Na dzień dobry zjazd wzdłuż gondoli Fleckalmbahn początkowo czerwoną 25a, a następnie niebieską 25 do dolnej stacji gondoli. To m.in. tutaj te niebieskie objazdówki były najbardziej wąskie i niebezpieczne. A na czerwonej generalnie sztruks i twardo, na niebieskiej już bardzo twardo i lodowo i jak jechałem za Mariuszem i filmowałem go, to przy szybkiej jeździe aż mi łeb podskakiwał na lodzie i nierównościach. To już długa, szeroka i prawdziwie niebieska 26 prowadząca ze szczytu na dół do gondolki Maierlbahn Na której w pewnym miejscu była taka ścianka Zjazd niebieską 18 z Ehrenbachhohe, która prowadzi do wyciągów C1, C2, C4 oraz do czarnych tras. I właśnie tam robiąc zdjęcia wcięło mnie, tzn. wcięło resztę ekipy. No nic, oni pojechali na pucharówkę zjazdu w Kitzbuehel, a mi nie chciało się ich gonić, tylko jeździłem sobie swoimi drogami.1 punkt
-
1 punkt
-
Ten mały czarny punkcik nad skocznią. Dojrzeć go można jedynie na przybliżeniu. Z wyciągu trudno było o lepsze ujęcie.1 punkt
-
A teraz pora na najfajniejsze trasy biegnące z Hohe Salve, czyli mniej fajną czarną i super fajne, szerokie i nawet nie poorane czerwone trasy A tak wyglądają ta czarna i czerwone z przeciwnej góry Z Bumerem robimy kilka zjazdów tymi czerwonymi i pora wracać na tereny Scheffau. Wybraliśmy wariant niebieskimi i czerwonymi trasami leżącymi na południowych stokach, bo co by nie mówić widok czarnej południowej trasy, a przede wszystkim jej stan (pełna muld i odsypów) zniechęcił nas wystarczająco, żeby tamtędy zjeżdząć, choć potem żałowaliśmy, że tego nie zrobiliśmy, a to dlatego że po pierwsze mapka ośrodka jest mało dokładna i przez nią dość długo szukaliśmy konkretnego dojazdu czy trasy przez co wyrazów na k..., p... poszło dość dużo, a po drugie stan części tych południowych nisko położonych stanów powodował to, że te wyrazy na K, Ch, P były dużo bardziej i dobitniej słyszalne przez otoczenie. A trasy te wyglądały mniej więcej tak, choć nie powiem, bo gdyby były w dobrym stanie byłaby na nich świetna jazda. Ale im bliżej Scheffau tym bardziej chciało się jeździć1 punkt
-
Wysokość raczej nie ma znaczenia - a ekspozycja stoków. Północne utrzymują się w doskonałej formie, południowe niektóre już są nieczynne, zachodnie i wschodnie - miękkie i trzymają góra dwie godziny.1 punkt
-
Prawdopodobnie to błąd programu...ewentualnie zjazd 100tką, ostatnia ścianka prawie na krechę. Dyskutowaliśmy na ten temat - ja się skłaniam raczej do pierwszej ewentualności.1 punkt







