Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 967


  3. zaj

    zaj

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      291


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.05.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. No generalnie to bzdury se piszą, przynajmniej ten pierwszy artykuł, tego drugiego nie czytam nawet(nie chce mi się:tongue:) Powiem tak, że ja jeżdżę na nartach po amerykańsku tylko że w Europie, czyli nie opalam się na leżaku, nie przesiaduję w knajpach, nie jaram się wykwintnym jedzeniem, ma być szybko podane i do szybkiego zjedzenia, a jak tak nie jest to nie jem, z głodu jeszcze się nikt nie posr...ł:tongue:. Po południu nie drgam w żadnej dyskotece w butach narciarskich i to nawet nie chodzi o to że nie mam siły, bo mam, ale zwyczajne nie specjalnie lubię:tongue: Z pochodniami też nie jeżdżę bo kurtka za droga:tongue:, a i też się w tym nie dopatruję jakiejś przyjemności:rolleyes:: Ale tak czy siak do jankesów się na narty nie wybiera, ani w ogóle po nic:stupid:
    4 punkty
  2. Nida… na początek – Czarna. Część I. Po eksploracji ostatnich 50km Radomki przyszła pora na małą odmianę. Zmiana szlaku, zmiana województwa. Czarna Nida – świętokrzyskie. Morawica, bo również taka nazwa funkcjonuje jest niewielka. Bieg rozpoczyna niedaleko wsi Marzysz gdzie łączą się dwa źródła: Lubrzanka i Belnianka. Cała rzeczka to ok. 64km. Czarna wpływa do Białej Nidy tworząc Nidę. Dzisiejsze pływanie zainicjował kolega Marek. Skład – trzy kajaki pneumatyczne. Mój Seawave oraz dwa Savylory: trzyosobowy Hudson oraz jedynka Pointera. Ustalona trasa Morawica – Wolica, ok. 17km. Na miejscu jesteśmy przed 9. Mamy wiele obaw, czy przypadkiem, na wodzie, nie złapie nas burza? Jak się później okazało – nie mieliśmy tej przyjemności. Miejscowość startu… Morawica – znana jest mieszkańcom świętokrzyskiego przede wszystkim z?... No właśnie – może któryś z Forumowiczów, tubylców się wypowie w temacie? W Morawicy Czarna Nida ma dwa nurty. Pierwszy z powyższego zdjęcia, drugi przy tutejszym amfiteatrze – wodujemy się pod mostem. Sprzęt szykujemy na przystrzyżonym trawniku tuż obok. „Miejski” początek rzeki: Jest dosyć szeroko i spokojnie. Świeci słoneczko, więc zdjęcia wychodzą niezwykle kolorowe. Po kilku zakrętach trafiamy na pierwsze, małe przyśpieszenie nurtu. Ponieważ płynę ze skegiem – zastanawiam się, czy nie będzie to problemem przy pokonywaniu bystrzy. Jak się później okaże…ten kawałek plastiku przy dnie kajaka, będzie nie raz obijał się o kamienie.
    2 punkty
  3. Nida… na początek – Czarna. Część II. Jeszcze się dobrze nie rozgrzaliśmy – trafiamy na pierwszą zwałkę. Obok przewrócone drzewo z olbrzymim korzeniem. Niestety Skeg jest problemem w pokonaniu przeszkody przez Seawava. Duży Hudson, również ma mały problem na dosyć sporym pniu drzewa. Dobra rozgrzewka przed resztą drogi. Tuż za zwałką kolejne, małe bystrze: Słońce niestety zachodzi, rzeka się uspokaja na chwilę. Miejscami koryto się zwęża a nurt wyraźnie przyśpiesza. Po chwilowej kontemplacji – kolejne bystrze. Nurt się dzieli na trzy – przepływamy najwęższą lewą stroną…skeg dosyć mocno uderza o kamienie – jest adrenalina a łódka przechodzi. Mijamy zakręt i? Kolejna przeszkoda - tę pokonujemy zespołowo. Jest ciekawie. Rzeka w początkowej części spływu, po fragmentach spokojnych – zaskakuje. Pod mostem kolejowym, przed miejscowością Nida, kolejne oranie skegiem tutejszych kamieni. Denerwujące łup, łup, łup! Tym bardziej, że po kilkuset metrach trafiamy na kolejne bystrze gdzie ten dźwięk się powtarza – bystrze oznaczone znakiem z wykrzyknikiem po prawej stronie rzeki. Zaczynam żałować, że zamontowałem „ustrojstwo” poprawiające nautykę kajaka kosztem zanurzenia. W wodzie kolejne drzewa, gałęzie… …znajdujemy, raz, po raz wąskie cieśniny i dajemy radę płynąć dalej bez wysiadania z łodzi. Kolejny znak z wykrzyknikiem: „przyśpieszenie nurtu – duże kamienie”. Sevylory przechodzą… …ze względu na „plastik” na dnie Seawava – odpuszczamy i zaliczamy pierwszą przenoskę. Miejsce dostarczyłoby z pewnością zastrzyku adrenaliny. Szkoda.
    2 punkty
  4. Nida… na początek – Czarna. Część III. Po drugiej stronie bystrza z dużymi kamieniami – robimy krótką przerwę na piaszczystym wypłyceniu z drugiej strony. „Z dołu” wygląda nieźle. Płyniemy dalej. Jedynka Marka na silnie meandrującej rzece jest najbardziej zwrotna. Zazwyczaj płynie pierwszy, czeka na nas. Gdy rozmawiamy i porównujemy jednostki pływające – to On jest Fregatą, my Seawavem – Niszczycielem, a Hudson to Pancernik. Na gałęziach drzew widać osady „wysokiej” wody – jak widać, było jej sporo. Wysepki na Czarnej Nidzie są naprawdę małe… …małe, ale dosyć mocno zaludnione – na jednej z nich kacza rodzina. Ptaki, choć przepływaliśmy tuż obok, w ogóle się nie przestraszyły ludzi. Miejscami robi się bardzo wąsko, a nurt wartki. Napotykamy malowniczą kładkę, a w tle zaczyna pojawiać się las - a potem świętokrzyskie górki. Ścigamy tutejszego „pływaka”: Ostatnie spore zwałki z wąskimi cieśninami na szerokość kajaka. Po prawej… …i po lewej: Przy linii kolejowej nieopodal miejscowości Wolica – trzcinowisko. Po lewej stronie mostu, starorzecze, a na nim wędkarze.
    2 punkty
  5. Nida… na początek – Czarna. Część IV. Pojawiają się grążele i fragment spokojnej wody. Takie zakole i warunki, to siedlisko linów oraz szczupaków – ciekawe jakie byłyby efekty wędkowania w tym miejscu? Przepływamy 200 metrów i Czarna Nida rozdziela się na dwie części. Pierwsza przypomina górski potok… …a dzikością Amazonkę :happy: Autor niniejszej relacji dumający nad rzeką z flotą pneumatyków na pierwszym planie. Druga jest tutaj wolna – nizinna. W środku lasu kolejna, dzika odnoga Czarnej Nidy z naturalnym bystrzem - raczej niespływalnym. Robimy kilkaset metrów i dopływamy do końca spływu – miejscowości Wolica. W miejscu, gdzie stał kiedyś stary młyn jest teraz mała elektrownia wodna… …i malownicze ruiny: Minęło ok. 5 godzin bardzo fajnego i ciekawego spływu w super towarzystwie. Żal wyjeżdżać – cóż począć? Jutro trzeba iść do pracy, wrócić do codzienności. Z pewnością jeszcze się tu pojawimy. W głowie szybko ułożył się plan kolejnego jednodniowego pływania: Wolica – Sobków. Może za dwa tygodnie będzie come back? Tam, tuż za przeszkodą kończącą dzisiejszy spływ się zwodujemy - tam, po lewej stronie poniższej fotki?... dobrze, by było... Ostatnia fotka. Moja druga połówka i widok rzeki – przyszły szlak. Ok. 17km wodą, a tyle przyjemności. Niesamowite! pozdrawiam marboru
    2 punkty
  6. No akurat w tym drugim jest kilka ładnych fotek. A czytać nie trzeba
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...