Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.06.2014 w Odpowiedzi
-
Dokładnie. Nie uważam kary cielesnej za prymityw rodem ze średniowiecza. Oczywiście to musi być kara a nie lanie bo akurat dziś jestem w takim humorze. Kara -klaps jeden czy drugi- za przekroczenie, najczęściej wielokrotne jakiegoś zakazu czy polecenia, gdy nie skutkują już tłumaczenia, prośby czy groźby. Prawem dziecka jest poznawanie świata i granic swojego zachowania, często ich przekraczanie, ale są granice których przekraczać im nie wolno. Mało tego, uważam że tak jak stali nie zahartuje się trzymając ją w pomieszczeniu klimatyzowanym, tak klaps od czasu do czasu pozytywnie wpływa na zwiększenie trochę u dziecka odporności na ból i stres. Takie tam dywagacje. Nie chodzi o obwarowanie dziecka samymi zakazami bo jak nie to lanie, ale pasek wiszący dawniej na ścianie skutecznie hamował niektóre pomysły i zapędy. A jak wspomnę swoje dziecinne czasy, to huliganiło się przecież na potęgę : . Natomiast odpowiedzialność -na miarę wieku dziecięcego- też trzeba jakoś kształtować. Już nie pamiętam czy mój chłopak miał 5 czy 6 lat, jak po krótkim przeszkoleniu dostał do ręki ostre jak brzytwa dłuta, gumowy młotek i zaczął sobie dłubać w drewnie jakieś swoje wynalazki. I wiem patrząc na jego robotę, że krzywdy sobie przy tym nie zrobi No i tak zeszliśmy od jazdy samochodem do wychowania dzieci - ale czy nie o to w tym wszystkim chodzi ? :redface:2 punkty
-
Takie 2 małe, trochę wyidealizowane bajeczki :wink: : Dawne chowanie dzieci Zgon Zdrowego Rozsądku2 punkty
-
A żebyś wiedział, że parę pasów przez d... tego młodego pirata chuligana miałoby lepszy skutek niż wsadzanie go do więzienia czy karanie niebotycznym mandatem :wink: . Bo póki co, to nawet z tej telewizyjnej szopki on się cały czas uczy. Uczy totalnej bezkarności swojego chuligaństwa. Doszliśmy do takich absurdów, że rok temu w klasie mojego chłopaka wykonywano badanie przesiewowe słuchu. Bezinwazyjne, jedynie słuchawki na głowę, taki prosty audiogram. Za kilka dni rodzice jednego z dzieci kiedy się od dziecka dowiedzieli, tacy trochę nobilitowani do wyższych sfer, zrobili w szkole wielką awanturę jak można było badać ich dziecko bez zapytania ich o zgodę ????? !!!! Sami sobie gotujemy ten los :frown::1 punkt
-
Przyszły plan osrodka i nie tylko. Po słowacku, ale do zrozumienia http://lanovky.sk/?page=rep&id=850 Kolejki mają stanąc do sezonu 2014/20151 punkt
-
Cześć No wiesz... Dobrze wychowywany młody człowiek nigdy nie będzie "mordercą na drodze". Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Sama kara nigdy skutku nie odniesie. Trzeba wiedzieć za co i co robić aby było dobrze - to oczywiste. Bicie dzieci to nie katowanie gumą tylko klaps. Nie uważam, żeby to był dobry środek wychowawczy ale czasami jest to jedyny możliwy środek aby natychmiast wywołać skojarzenie strachu przed daną sytuacją. Myślę, że lepiej gdy dziecko dostanie bolącego klapa po gwałtownym wybiegnięciu na jezdnie niż gdyby miało przekonać się przy następnym razie czym to grozi. Myślę jednak, że podstawa to tłumaczenie i edukacja od najmłodszych lat. Dajmy dziecku nóż pokazując czym zabawa nim grozi i jak się nim prawidłowo posługiwać a nie zabraniajmy go używać - po prostu. Pozdrowienia1 punkt
-
Cześć Jest tu paru kolegów, którzy by się nadawali do komisji śledczych idealnie. Tylko po co topić w nie kasę??? A może by tak popatrzeć na MŚ jak na fajna imprezę, święto piłki co?? Proponuje dla tych, którzy nie będą ciągle szukać czarownic i szatana zabawę w wytypowanie czwórki: Mój typ to: Brazylia - bo jej kibicuje zawsze Hiszpania - bo zmieniła obraz światowej piłki na nowy w którym fizolstwo zastąpiono techniką Niemcy - bo znaleźli się w tym nowym obrazie Urugwaj - bo zawsze im dobrze życzę Pozdrowienia1 punkt
-
Tak, ten, ale ten nowy wyciąg i stok narciarski pójdą ze szczytu w drugą stronę, w kierunku Bukowiny. http://bialkatatrzanska.pl/osrodki-narciarskie/plan-o%C5%9Brodka.html Tutaj parametry wyciągu JANKULAKOWSKI: A tutaj parametry wyciągu REMIASZÓW:1 punkt
-
Kibice to zupełnie inna bajka...Kraków jest niestety dobrym przykładem, że "kibicowskie tło" to wymysł mediów a w gruncie rzeczy chodzi niestety o coś zupełnie innego Nigdy nie czułem tego czegoś w kibicowaniu co "prawdziwi kibice" uważają za esencję...i od zawsze uważam, że Ci kibice z sektorów takich jak "żyleta" nie kochają piłki nożnej. Przychodząc na mecz chcę zobaczyć grę. Nie plecy i szaliki kolegów dookoła. Znam hymn mojej drużyny ale nie chcę znać przyśpiewek "sędzia c..j" bo to już nie jest piłka. Niestety na tych kibicowskich sektorach nie ogląda się meczu. Będąc z Krakowa ciężko jest lubić Legię ale kiedy Legia grała w eliminacjach LM to szczerze jej kibicowałem. Mimo, że awans Legii do LM dałby jej handicap w polskiej lidze na kilkanaście lat. Ponieważ okazuje się, że na forum są zagorzali kibice, gdyby ktoś chciał mi coś zarzucić chciałbym nadmienić, że jestem Reprezentantem Polski w piłce nożnej dla osób po amputacjach i będąc na wielu turniejach międzynarodowych w tym na Mistrzostwach Świata czy Klubowych Mistrzostwach Świata nadal nie rozumiem kibiców przepełnionych agresją, używających wulgaryzmów (również pod adresem sędziego), nie wspominając o używaniu przemocy wobec drugiego człowieka.1 punkt
-
W Białce Tatrzanskiej kolejne 2 koleje krzesełkowe zbuduje Doppelmayr. Do przetargu startował Doppelmayr i Leitner. http://bialkatatrzanska.pl/strona-glowna/do-pobrania/file/46-informacja-na-temat-wyboru-oferty.html1 punkt
-
1 punkt
-
Ale Cię wciągnęło to pływanie :smile: Pilica fajna rzeka, choć do kąpania niezbyt bezpieczna. Mój tata pochodzi z miejscowości blisko Przybyszewa i jak jeździło się na wakacje do dziadków, to co jakiś czas na rowerach jeździliśmy tu się kąpać https://www.google.pl/maps/dir//51.6575256,20.829797/@51.6590298,20.8337023,15z/data=!4m3!4m2!1m0!1m01 punkt
-
Drzewiczka i Pilica, 80km przygody. Część V. Robi się tłoczno, a my nie lubując się w tłoku i hałasie mocniej uderzamy wiosłami by oddalić się od poniższej kampanii. Mijamy całe towarzystwo dopiero za Białą Górą, gdzie można podziwiać niezwykle malowniczą skarpę. Płyniemy, oglądamy się za siebie i nic. Nie widać towarzyszy podróży. Nawet kolejne plażowanie i kąpiele nie powodują spotkania z „naszymi”. Bar kajakowy korci, by jeszcze chwilę poczekać, ale brak kasy na wierzchu powoduje, że płyniemy dalej. Jesteśmy już prawie w Warce. Przestajemy wiosłować i łapiemy wzrokiem ostatnie chwile spływu. Mijamy most kolejowy na drodze Warszawa – Radom. Pod nim starannie wykonane graffiti. Nim dobijemy do brzegu, patrzymy dalej… …odcinka Pilicy: Warka – do ujścia nie płynęliśmy, więc żegnając się wzrokiem z rzeką, obiecujemy sobie niebawem tu powrócić. Kończymy spływ…a z wioseł strzepujemy ostatnie krople wody: Na brzegu komercyjny rwetes, a Kolega Ropuch śpi sobie w ten piękny dzień odpoczywając w cieniu. Sprzęt nieśpiesznie składamy na kawałku trawnika przy boisku do siatkówki plażowej. Chłopaki idą do miasteczka kupić coś do picia – zapasy skończyły się szybko. Co chwila patrzę na brzeg, czy nie widać pozostałej ekipy. Wypatrujemy kajakarskich żeglarzy – tylko ich. Szkoda. Szkoda, że nie dane było nam na koniec przybić jeszcze raz piątki ze wszystkimi. …może to znak, że nie warto było się żegnać na długo, a niebawem kolejna przygoda skrzyżuje nasze drogi? Krótkie, serdeczne pożegnanie z Ropuszkiem i Batyaki… …wsiadamy za kółko i powrót na początek spływu do Odżywołu, po drugie auto. Dopiero „na powrocie” było nam dane docenić i popatrzeć, na to urokliwe miasteczko, które było początkiem naszego dwudniowego spływu. Fontanna: Kościółek: Drzewiczka i Pilica, dwa dni super wypoczynku i nowych doświadczeń. Ok 80km płynięcia i przygody. Wrócimy na pewno – i na Drzewiczkę, fragment od Drzewicy do Odżywołu, i na Pilicę: Warka – Wisła. Już się nie mogę doczekać. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Drzewiczka i Pilica, 80km przygody. Część III. W Porcie „straciliśmy” jednego z płynących… …zyskaliśmy drugiego, „Ropucha”, długola. Robi się coraz później, a my nie znajdujemy nic ciekawego na brzegu, co mogłoby być naszą ostoją na noc. Dopływamy do Przybyszewa, mijamy malownicze okolice rozglądając się usilnie po brzegach. Wreszcie się udaje. Mamy łąkę, wygodne miejsce do wodowania sprzętu, oraz płaską łąkę. Namioty rosną szybko jak grzyby po deszczu. Nasza załoga męczy się i szarpie z namiotem od lat nieużywanym, pompuje „starożytny” podwójny materac, wypakowuje się na noc. Komary utrudniają wszystkie te czynności… …nawet się nie spostrzegliśmy jak powstała Baza Eltecha. Nie dosyć, że szybko rozniecił ognisko, po ludziach, którzy, pewnie tuż przed nami opuścili to miejsce – postawił trójnoga z kociołkiem, zrobił surviwalowy leżak, swój namiot…naciął drzewa to jeszcze zrobił popis kulinarny rodem z programu MasterSzef. Kiełbaski, jedzonko, piwo i niesamowici ludzie. Rozmowy, gwiazdy i smak biwakowego życia – coś cudownego. O świcie wstaję jako pierwszy. Nasz obóz śpi… Udaję się na spacer i sesję foto. Ptaki śpiewają a widoki są niesamowite. Trafiam na urocze starorzecze, słucham ptaków i patrzę jak opadają poranne mgły. Wracam do biwaku gdzie zaczyna się powoli budzić cała ekipa. Sprzątaniem i suszenie na mazowieckiej łące. Resztki po wieczerzy: Kociołek: Frytki pozostały na śniadanie… …żałuję, że nie było mi dane zakosztować. Dwa dmuchańce, w tym mój opuszczają „bazę” znacznie wcześniej z obawy na tempo płynięcia. Leżak Lecha: Poranna krzątanina… …a później „walka” ze stadem krów i koni. Bitwa wygrana, głównie za sprawą Czołga – nie mylić z organizatorem.1 punkt
-
Drzewiczka i Pilica, 80km przygody. Część I. Weekend upłynął mi wiosłem… …poniżej relacja z 80km spływu kajakowego Drzewiczką (Odżywół) – Pilicą (Warka). Dzięki naszemu narciarskiemu forum poznałem wielu super znajomych…podobnie stało się dzięki innemu (mam nadzieję, że JC nie będzie „zazdrosny”) – Forum Wodnemu. Ludzie na poziomie, super mili, uczynni i ciekawi. Zarażeni swoją pasją i pozytywnym stylem życia. Dzięki nim przeżyłem super przygodę – za co już podziękowałem. A było, to tak: Decyzja o dwudniowym spływie z Forum Wodnym zapadła po domowych negocjacjach. Telefon do Kolegi Bociana, pytanie: czy ma sprzęt biwakowy, wolny weekend oraz chęci? …i już pędzimy na miejsce zbiórki – do Warki. W sobotę rano jesteśmy nad brzegiem Pilicy. Tutaj się poznajemy. Jest Czołg, Batyak z drugą połówką, Qbowy, dwóch Eltechów, Ted oraz Pointer – Marek przybył razem z nami, po przepakowaniu aut w Radomiu. Organizator, którego wszyscy do końca spływu poszukiwali,skombinował transport na punkt startu dla większości z nas. Do końca nie wiadomo co się z nim stało tak naprawdę i czy w ogóle był? A może jednak go nie było, a był forumowy spontan? Szybkie przepakowanie – i podróż do „Portu Ulaski”. Tutaj dołączają do Ekipy: Wanienka i Ropuch. Zostawiamy sprzęt biwakowy, by nam nie zawadzał na zwałkowej Drzewiczce – gnamy do Odżywołu, szykujemy sprzęt i zaczynamy naszą wodną podróż. Już na samym początku mamy zwałkę. Dzielnie walczy Wanienka z drzewem a później idzie lightowo – Eltech niczym Rambo podnosi drzewo i przepływamy wszyscy przez przeszkodę. Pogoda cud, miód, marzenie. Świeci słoneczko, humory dopisują. Po kolejnej przeszkodzie w postaci drzewa płyniemy przez niewielki mostek i bystrze. Rzeka jest tutaj niezwykle urokliwa… …i niebezpieczna. Za jednym z zakrętów, nurt niespodziewanie przyśpiesza, na dnie prawdopodobnie jakaś przeszkoda, dodatkowo grube pniaki w poprzek robią swoje. Kabinę zalicza Kanu. Chłopaki lądują w wodzie. Młody Eltech wychodzi bez szwanku, starszy – kosztuje w ten upalny dzień co nieco wody prosto z rzeki. Całe szczęście tylko dla ochłody. Nic groźnego nikomu się nie stało. Załoga kanu szybko się zbiera, ogarnia łódkę, pakuje wyjęte z wody pogubione fanty i z niefortunnej przeszkody… …kontynuuje płynięcie. Ta kąpiel, na początku dnia, powoduje w całej „ekipie” większe skupienie w trakcie dalszego pływania. Kolejna zwałka i wygibasy Czołga. Jak prawdziwy sztukmistrz, z humorem, nie wypuszczając z ust p… …pokonuje niczym łódź podwodna, chowająca kiosk pod wodę w czasie zanurzenia, zwisający nad wodą pniak. Teraz na szlaku mamy chwilę spokoju. Mijamy malownicze zabudowania, pokonujemy niezwykle urokliwy zakręt, „łokieć”. Dopływamy do kładki zawieszonej tuż nad wodą. Ted górą pokonuje przeszkodę przenosząc swój pneumatyczny kajak, reszta odnajduje wąskie przejście po lewej stronie. Po wstępnych „wygibusach”, przy przenosce, pozwalamy sobie zjeść drugie śniadanie. Zatankowani w kalorie, kończymy przerwę i zaczynamy od kolejnych przeszkód – powalonych konarów drzewa, oraz zniszczonej kładki, nad którą, nad głowami zwisa jakiś kabel, drut. Meandrujemy, a na brzegu pojawiają się tajemnicze budowle tubylców. Czyżby jakieś miejsce kultu? Odcinek Drzewiczki:Odżywół – Nowe Miasto nad Pilicą wbrew pozorom nie jest łatwy. Rzeka kręci, a przeszkód co niemiara. Ted kombinuje, co z tym „fantem” zrobić? Organizatora spływu nikt nie widział…ale, kąpiel na zwałce tak… Załoga Seawava, bez założonego skega męczy się na kolejnych zakrętach. Mimo problemów ze sterownością, jest czas na dokumentację zdjęciową…a szlak pokazuje nam, jak potrafi być pięknie na Mazowszu.1 punkt
-
1 punkt







