Rowerowy trip na Skrzyczne
Witam!
Dziś znów rowerowo. 60 km. w czasie 4,5 godziny przez Biały Krzyż, Malinowską Skałę i Skrzyczne. Trochę zdjęć będzie!
Zaczynam spokojnie, dojeżdżam do S69, niestety jeszcze nieczynnej i jadę najszerszą drogą rowerową w Polsce.
Po 5 km. wylatuję w Rybarzowicach, gdzie wskakuję od razu na drogę rowerową wzdłuż rzeki Żylicy, która zaprowadzi mnie aż do centrum Szczyrku. Po drodze zatrzymuję się na momencik, by oglądnąć trening młodych skoczków, jadą na wszystkie trzy skocznie...
Następnie kontynuuję jazdę, teraz już główną drogą na Salmopol. Początkowo idzie ciężko, dodatkowo pod wiatr. Po drodze jakiś kawałek za Golgotą coś takiego widzę, musiałem foto zrobić.
Ale co to było dokładnie? Fotoradar? Nie wiem...
Na Biały Krzyż docieram nieźle wypompowany bo dałem sobie w kość na ostatnim km uciekając przed gościem na szosówce. Nie zatrzymuję się i jadę na szczycie w lewo, dokładnie przez szlaban i piękną szutrówką około 2,5 km. Widoki takie...
Po tym dystansie skręcam w lewo pod górę i po chwili docieram do czerwonego szlaku na Malinowską, przed szczytem muszę trochę podprowadzić i w końcu po 40 minutach od Salmopolu jestem na Malinowskiej Skale.
Dawno tu nie byłem.....chwila odpoczynku i kierunek Skrzyczne, po drodze jeszcze małe foto.
Mijam Małe Skrzyczne.
Po 30 minutach od Malinowskiej docieram na Skrzyczne, w końcu oglądam nową kolejkę bo w zimie niestety mnie tu nie było, bo albo nie było mnie w BB jak można było jeździć, albo nie było śniegu albo wiało itp.
Odpoczynek i zjazd, zaczynam FIS em a potem trawersem w prawo, masakra.... i znowu przelatuje FIS,
tych kamieni pełno, cała masa jak jakiś kamieniołom ale nic uważnie i bezpiecznie jadę dalej wzdłuż kolejki na dół, trudny zjazd i mało przyjemny. Najlepszy zjazd ze Skrzycznego to polecam do Lipowej, czyli do Ostrego.
Nogi bolą, ..upa cała, serdecznie pozdrawiam.
Maciek