Szału to Steinplatte nie robi - na więcej niż 1 dzień nie warto , chyba,że familijnie do nauki pierwszych szusów , ale w okolicy jest kilka ciekawszych opcji , typu Kitzbuehel , czy Skiwelt , a z małych Fieberbrunn i St Johann in Tirol.
A mnie się najbardziej podoba nowa gondola w See, bo to nowy teren, nowe trasy... i wygląda na to, że idzie w stronę Serfsus-Fiss-Ladis, może kiedyś połączą.
Tunel na Kaunertalu, tez fajny, bo też nowe trasy itd.
Nowe krzesła w Ehrwald, na Steinplatte.
Są jeszcze jakieś plany w Alpbachtal i Kitzbuhel
Na pewno wyczyn jest sportowy - chodziło o pokonanie Matterhornu na nartach (bez ich ściągania). Piszę o "pokonaniu" a nie "zjedzie". Co do nazwania tego "żenującym" to widać świadczy to o kompletnym braku znajomości tematu. Teren jest skrajnie eksponowany, śnieg nieprzyjazny ubity i twardy. Gwarantuję Wam, że nawet byście nie stanęli w pobliżu zjazdu a wykonanie obskoku (nota bena - przyjrzyjcie się jak jest robiony) i utrzymanie się po nim jest wielką sztuką. Na każdym metrze facet ryzykował życie będąc na nieprawdopodobnie stromej grani z wielką powietrznością.
Ja jak zobaczyłem linię zjazdu to wydała mi się absolutnie nie do pokonania na nartach (no i w zasadzie tak było bo część była na linie). Oddzielną kwestią w ekstremalnych zjazdach jest ortodoksyjne nie ściąganie nart - więc narciarze pokonują szczeliny po drabinkach nie zdejmując desek...
Naoglądaliście się filmów robionych w sprzyjających warunkach po dużych opadach w de facto przyjaznym terenie do tego montowanym nowocześnie i wydaje się Wam, że tak wygląda narciarstwo wysokogórskie. Ma to tyle wspólnego z rzeczywistością co naparzanka w filmie z mordobiciem w realu. Spróbujcie choć raz zjechać na początek choćby z Aiquille du Midi powiedzmy od góry to wam się oczy otworzą. Trzeba mieć megajaja żeby zjechać z Matterhornu.
pozdro
Wiesiek