Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.11.2014 - 02.11.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.11.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Szlakiem jezior - cz.1. (nie wiem ile ich będzie) Powoli dochodzę do zdrowia i w ramach rehabilitacji zacząłem spędzać sporo czasu na rowerze.Do relacji wybrałem chyba trasę,która mi się wydaje najciekawsza.Pomysł,żeby spędzać całe dnie na rowerze zrodził się od momentu kiedy przejrzałem mapki ze szlakami.Może powiem więcej: na Pikniku Lotniczy w w B-B,"miasto rozdawało" za darmo różne ulotki oraz mapki ze szlakami zarówno dla piechurów jak i rowerzystów.Okazuję się,że tych drugich jest całe mnóstwo!Zainteresowało mnie to,bo 20 lat temu,kiedy często jeździłem na rowerze,nie było czegoś takiego.Więc postanowiłem sprawdzić jak to wygląda. Zestaw naprawczy spakowany,plecaczek,ubranko,kaska,aparat itp.No to ruszamy!A właściwie to ja ruszyłem... :wink: .Kieruję się znanymi mi bocznymi dróżkami na Hałcnów,gdzie trafiam na pierwsze oznakowanie: Wygląda obiecująco.Szlak ten,jak duża większość,nie jest ścieżką rowerową,ale zwykłym szlakiem prowadzonym zazwyczaj bocznymi dróżkami.Czasami zdarza się jazda polnymi ścieżkami,więc nie do końca nadaje się dla każdego.Nie polecam upartej jazdy nimi "kolażówką".Ten szlak jednak na tym odcinku biegnie samymi asfaltowymi ścieżkami,raz pod lasem,raz przez zabudowania.Samochody spotyka się sporadycznie,zazwyczaj stojące pod posesją. Dość szybko osiągam pierwszy cel podróży - Kozy. Tutaj porzucam szlak i kieruję się w stronę kamieniołomu.Na mapce to miejsce wyglądało dość interesująco.Znajduję się pod samym zboczem góry,ale widać zaznaczony tam jakiś staw.Trza więc to zbadać!Przecinam drogę na Kraków i ruszam pod górę.Niestety nie ma żadnego oznakowania,jak się tam kierować.Za pierwszym razem wspiąłem się w ślepą uliczkę... Wyciągnąłem smarkfona,spojrzałem na GPS oraz mapkę i już chyba wiem jak jechać.Stromo pod górę,początkowo asfaltem,a następnie szutrem.Sporo odnóg powoduję,że co chwila się gubię i byłem nawet gotowy zrezygnować.W końcu trafiam na właściwą ścieżkę i jest!ma czego chciałem!miejsce jest klimatyczne i urocze. Trochę się wspiąłem... Oprócz uroczego stawu i skałek,są stąd też ładne widoki.Widać,że się co nieco wspiąłem. Kusiło mnie żeby jeszcze się tam pokręcić,ale czas poganiał.Z resztą początkowo planowałem wybrać się do... Korbielowa.Jak się później okazało,tego dnia śmigło tam latało!2 punkty
-
1 punkt
-
siluete-chyba nas trochę przeceniasz.Skąd mamy wiedzieć,jak twoje 4 -letnie dziecko będzie jeździło w marcu przyszłego roku?Z mojego doświadczenia wynika,że najszybciej i w wyjątkowych przypadkach 6-latki mogą jeździć po normalnych trasach z rodzicami,bez większych problemów. Latemar to głównie fajne czerwone (normalnie czerwone) trasy. Alpe Lucia od strony Bellamonte-dla dzieci w wieku przedszkolnym idealne-3 długie kanapy jedna po drugiej,dające razem chyba z 5 km niebieskiego zjazdu.A na dole ośla łączka dla maluchów.A jak będzie dawał radę to można się wybrać w stronę Ronchi,ale tam już czerwono-czarno.A mieszkając w Predazzo można spróbować po kilku dniach i Latemar.1 punkt
-
Skibus jeździ raz na godzinę z Ried w dolinie Oberinntal - http://www.kaunertaler-gletscher.at/kaunertal_winter/downloads/ochsenalm---ried_2014-15.pdf Z Wenns jest przejazd do doliny Kaunertal górską, krętą i malowniczą drogą przez Piller - tu własne autko jest nieodzowne .1 punkt
-
Ja o tej jnformacji uslyszalam od typa co robi buty spersonalizowane /ale nie jak fisher czy co innego/ - wybierasz sobie twardosc skorupy i wkladki /calego kapcia / Wypelnienie wkladki nastepuje na twojej nodze. But ma trzymac do palcow. Jeslj kto woli by tam tez bylo ciasno - kwestia gustu, ale ja akurat jestem zmarzluch i jak nie mam przestrzeni w palcach to w mrozne dni mam sople.1 punkt
-
Szlakiem jezior - cz.4 ostatnia Zanim skierowałem się do mojej Miejscowości,postanowiłem jeszcze podjechać pod Szyndzielnię.Po drodze trafiam na punkt,w którym można wypożyczyć miejski rower.To końcowy przystanek przy Cygańskim lesie. Trochę ludzi nawet z tego korzysta!Sam zamierzam.Dalej ruszam przez centrum B-B. Ostatni etap to szlak prowadzący do Czechowic-Dziedzic.To kawałek nowej i bardzo fajnej ścieżki rowerowej.Szkoda,że tak mało takich inwestycji w mieście... Tam gdzie słońce nie dochodzi,a na pewno mało luda przechodzi,trafiam jeszcze na taki mostek: Po co taka inwestycja w miejscu,gdzie kilku ludzi na dzień tędy przechodzi??? Dodajmy, droga inwestycja tylko dla pieszych i rowerzystów, kiedy bardzo potrzeba dodatkowej przeprawy przez rz. Białą między Komorowicami a Bestwiną (drogą Bestwina - Czechowice-Dziedzice). Czyżby jakiś radny blisko mieszkał? Jak już budowali,trzeba było pomyśleć,a nie robić pokazówkę nie wiem dla kogo... : Szlakiem tym docieram w okolice Bestwiny i dalej do domciu.To też całkiem fajny odcinek! Podsumowując: Szkoda,że rządzący nie dostrzegają w takim urządzeniu jak rower dobrego środku transportu.Na zachodzie dawno już wiedzą,że samochód to tylko jeden ze sposobów na przemieszczanie się i to nie koniecznie ten najważniejszy! Może jak minie trochę czasu,to i władzę i obywatele dostrzegą,że samochód to nie najszybszy i nie zawsze najwygodniejszy środek transportu.A jak nie,to w społeczeństwie będą przeważa flakinstonowie,stojący w korkach... :tongue: Tego dnia zrobiłem ok. 117 km.Całkiem fajnie!1 punkt
-
Szlakiem jezior - cz.3 (może wreszcie koniec?) Pojadłem,poopalałem się i nasyciłem widokami,czas więc ruszać.Po namyśle obieram kierunek na Łodygowice.Trasa biegnie wzdłuż rz.Żylicy.Są tu fajne zakamarki. Droga doprowadza mnie pod bardzo ładny,drewniany kościółek: Dalej kieruję się na Rybarzowice i trafiam wreszcie na jakieś szlaki rowerowe. Początkowo muszę jechać główną drogą,ale w okolicach centrum jest kierowanie do ścieżki rowerowej.Ta jest naprawdę godna i pierwszorzędna!Równiutko i z dala od ruchu samochodów.Biegnie wzdłuż rzeczki do samego Szczyrku.Ten fragment zdecydowanie mi się podoba!Szkoda,że takich odcinków dla bikerów jest jak na lekarstwo. Szybciutko docieram do Szczyrku,gdzie jak zwykle,na skoczniach trwa spory ruch!Nie wiem czy mam rację,ale tutaj jest chyba jedyne krzesło w PL,które ma stację pośrednią.Może nam Mostostal coś o ty poopowiada? Zajrzałem ponownie pod stację narciarską Beskid,ale niestety wszystko jest tu szczelnie ogrodzone.Wspiąłem się więc obok,drogą do domostw.Stromo i rower dęba staje,ale dałem rade.Póki co,wiele od ostatniej wizyty się tu nie zmieniło.Nieco urósł budynek dolnej stacji,ale słupów nie widać nawet na parkingu.Może je schowali? Nie wiem czy jestem tu mile widziany,więc szybko znikam.Wcześnie próbowałem wspiąć się pewną drogą,żeby wyjechać w połowie ośrodka,ale tam jakiś płot wyrósł... Później próbowałem z przeciwstoku zrobić fotkę,ale słońce wali po obiektywie i efekt żaden.Przynajmniej eko-nieświadomi będą mieli równie trudno... Czas ucieka,więc odwrót!Ruszam szlakiem-ścieżką w dół.Później kieruję się według znaków.Przejeżdżam rz.Żylicę i dalej bokami po znakach.Niestety jak zwykle - takie mam doświadczenia - znów w kluczowym momencie znikają znaki i trzeba szukać szlaku.Uparcie przeglądam mapkę i po chwili odnajduję szlak.Ten najpierw biegnął bocznymi asfaltowymi dróżkami,później polami.Ale przyjemnie. Ta ścieżka doprowadziła mnie do Mesznej i dalej w stronę B-B.Bardzo przyjemny szlak i dla rowerów MTB mogę polecić.Widoczki też fajne!Zdjęcia jak zwykle pokażą tylko ułamek,ale ten odcinek ma urok. Jak się nie jedzie najszerszą ścieżką rowerową w PL,czyli budowaną ekspresówką,to się jedzie prawdopodobnie najwęższą w PL.Nie dość,że to wydeptana i wąska,to jeszcze trzeba się przeprawiać po kamieniach przez jakiś dopływ Białki.Ale to tylko,na szczęście,krótki kawałek. Kawałek dalej zaczyna się prawdziwa ścieżka rowerowa,dobrej jakości i dobrze oznakowana.Kiedy dojeżdża się do skrzyżowania,gdzie obecnie kończy się fullwypasówka,są nawet efektowne estakady,również dla rowerzystów.Jakby z trzeciego świta nagle do pierwszego.Pozostaje obrać kierunek i zasuwać.Sama jazda jest przyjemna.1 punkt
-
Szlakiem jezior - cz.2 (końca nie widać) Dalej ruszam w stronę Porąbki.Według mapki powinien być tu jakiś szlak rowerowy z dala od głównej drogi.Niestety nic takiego nie dostrzegam,choć uważnie sprawdziłem na mapce.Jak to?Wybory za pasem,a tu "gips"?A może to było przed poprzednimi,tylko znaki zdążyły już się poddać recyklingowi... Szkoda czasu zwłaszcza,że dzień w jesieni jest krótki.Ruszam intuicyjnie bocznymi dróżkami,tuż obok główniej drogi.Niestety tych jak na lekarstwo,więc pozostaje zaniedbany chodnik,bo na trasę "krakowską" wyjechać to samobójstwo! Tuż przed rondem,gdzie normalnie skręciłbym na Międzybrodzie Bialskie, dostrzegłem fajną boczną dróżkę.Nawet dość spory kawałek nią ujechałem. Można też tu po drodze zaliczyć jakieś ruiny zamku,ale ja mam zbyt napięty czas.Może następnym razem.Kieruję się na mostek i pierwsze jezioro - Jezioro Czaniec.To zbiornik zaporowy całkowicie ogrodzony,bez dostępu dla ludzi.Pewnie ze względu na ujęcie wody.A czasem by się tam siadło z wędeczką... Szybkie fotki i jazda dalej.Trasa biegnie koło główniej drogi chodnikiem,który jednak bardziej wygląda mi na ścieżkę rowerową.Szybciutko docieram do zapory zwanej "Porąbka".Tu znów kilka fotek i jazda dalej. Niestety teraz trzeba jechać chodnikiem lub drogą,bo innej trasy nie ma.Szkoda,bo to piękne miejsca i przydałoby się tu jakiś szlak dla bikerów wyznaczyć.Osobiście unikam jak ognia ruchliwych dróg.Po drodzę dostrzegam bardzo fajne domki nad samym jeziorem i tarasem nad wodą - super! Pogoda piękna,to i wędkarzy widać. Mała promenada na łączniku jezior (ten pan miał wyjątkowe parcie na szkło). Kolejni wędkarze tuż pod zaporą. Widok z zapory "Tresna" na Żar. Dalej miałem dylemat.Z Korbielowa zrezygnowałem ze względu na czas,ale zastanawiałem się czy nie zajrzeć do fajnego sklepu sportowego na wylocie z Żywca.Ostatecznie zdecydowałem się tam nie jechać,na rzecz innych punktów widokowych.Ruszam więc w stronę Tresnej i Zarzecza.Zaliczam jakiś mały "spożywczak" i kieruję się na wały przy Jeziorze Żywieckim.To bardzo fajne miejsce do spacerów i nie tylko.Tutaj miałem trochu odpocząć.Blisko 50 km na liczniku czułem w nogach.Najpierw luknięcie w zatoczkę: Dalej kieruję się na ławeczkę,żeby odpocząć i skonsumować chwilę wcześniej zrobione zakupy.Tak mi tu było dobrze,że się jechać dalej nie chciało!Na jeziorze totalna flauta i wydajnie grzejące słoneczko. Na Pilsku widać śnieg.Niestety stąd nie widać śmigła...1 punkt
-
1 punkt
-
Ja ostatnio bardzo ograniczyłem internet, fora, FB, raz przez nadmiar pracy i brak czasu, a dwa przez mam nadzieję przejściowe problemy ze zdrowiem i pobyt w szpitalu syna. Tak że tak w skrócie, 18 czy 19 lat nie jeździłem na rowerze, a w lipcu kupiłem sobie MTB Lazaro Evo3. Choć nie mam czasu na jakieś większe jazdy i wypady zrobiłem nim w sumie jakieś 400km głównie z synem i jakieś krótkie przejażdżki po Kielcach i okolicy. Poznałem Telegraf nie tylko narciarsko, a także rowerowo i tak nawiasem mówiąc jest on kapitalnym miejscem dla downhillowców, którzy oprócz lokalnych, to przyjeżdzają tu trenować ze sporej części Polski. Tam gdzie jest wyciąg na Stadionie znajduje się kompleks leśny Stadion-Biesak, w którym znajduje się kilkadziesiąt kilometrów różnych wariantów tras MTB, a ponadto odbywały się tu niedawno Mistrzostwa Polski MTB. A to wszystko mam dosłownie pod domem plus setki możliwości różnych tras w okolicy. Tylko niestety czasu na to nie ma za bardzo.A we wrześniu kupiłem sobie jeszcze używanego szosowego Cannondale'a i ten pieron wciągnął mnie bardzo. Ale znów z braku czasu do tej pory przez ok. miesiąc zrobiłem na nim ponad 200km, w tym w ostatnią niedzielę 108km, gdzie dotychczas raz zrobiłem 40km i może ze 2,3 razy po 20-25km. Mamy tu fajną ekipę i takich, głównie niedzielnych wycieczek będzie więcej, a na wiosnę na pewno zrobię 200km w jeden dzień. Ale i tak największą radość sprawia mi jeżdżenie z moim Bartkiem i to, że chce i lubi tak samo jak narty :smile:1 punkt
-
Wątek trochę zamarł ale najważniejsze że część z Nas cały czas jeździ. Ja w tym roku trochę, na ile miałem czas pojeździłem, zrobiłem około 750 km głównie po naszych Beskidach. Czułem się na tyle przygotowany że w minioną sobotę zachęcony przez znajomego zadebiutowałem w zawodach mtb marathon w Istebnej. Przejechałem 47 km w czasie 3 godzin i 40 minut z niezłą średnią prędkością jak na amatora co dało mi 195 miejsce w kategorii Open. Udało mi się dojechać cało, bez defektu z czego jestem zadowolony. Trasa bardzo mi się podobała a najwyższym szczytem była znana nam Ochodzita!Kilka zdjęć z soboty: Odnośnie jeszcze aplikacji z którymi można jeździć rowerkiem, to oprócz znanego większości endomondo ja zainstalowałem strava. W wersji darmowej pokazuje więcej danych niż endo a dodatkowo jak ktoś chce rywalizować i jeździć na czas to jest to super sprawa. Są tzw. segmenty i można się sprawdzać na różnych odcinkach różnej długości i trudności z innymi zawodnikami. Serdecznie pozdrawiam Maciek1 punkt







