Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.05.2015 w Odpowiedzi
-
Andy-W miło było poznać i razem spędzić chwilkę na rowerkach. Ja dzisiaj zaliczyłem pętle wokół zapory w Wapienicy. Skleciłem filmik, który pragnę zaprezentować: [video=youtube;RVOF3dR-Pas] Pozdrawiam JaroW3 punkty
-
Dziękuję Mitek. Wiadomo bolą, no i nogi bo trzeba pedałować po górkę, a potem ręce bo jazda ostro w dół. U nas tak już jest, góra a potem dół, po płaskim nie ma . Mimo to mieszkam w tak cudownej okolicy, że aż żal by było z tego nie korzystać. Dzisiaj znowu z Andy-W zaliczyliśmy wspólne rowerowerowanie. Naprawdę było miło - dzięki Andrzeju. Dla zainteresowanych zapis gps ze Sports Trackera : http://www.sports-tracker.com/workout/jarow/555a33e3e4b065a9aacb3e96 Pozdrawiam JaroW Ps. Edytowałem filmik bo w popełniłem błąd podczas wysyłania na yotube. Poprawiłem rozdzielczość do poziomu HD.2 punkty
-
Ja to mam nieźle zakręconych na punkcie skiturów kumpli :stupid:Byłem przekonany , że to już koniec sezonu , ale środowy telefon od Marcina postawił mnie w stan gotowości bojowej :smile: . Plan na sobotę był następujący : zdobycie szczytu Tri Kopy w Tatrach Zachodnich . Startujemy z Andrychowa o godzinie drugiej w nocy w składzie mieszanym : trzech skiturowców ( Marcin , Rafał i ja ) oraz trzech "pieszych" ( Łukasz , Paweł i Sławek ) . Na parking w Zverovce dojeżdzamy ok. 4-tej . Żeby ułatwić sobie życie , zabieramy ze sobą rowery i pierwszy etap wyprawy od parkingu do Tatliakowej Chaty ( Rohacką Doliną ) pokonujemy na dwóch kółkach :biggrin: . Przy Chacie zostawiamy rowery i dalej ,pierwszy etap wyprawy , zasuwamy z buta . Po kilkunastu minutach marszu dochodzimy do białego :smile: i ekipa skiturowa zakłada narty na nogi , a piechurzy raki , bo śnieg rano twardy , zmrożony . Wędrujemy piękną Doliną Smutną kierując się w stronę Smutnego Sedla . Pogoda i humory dopisują Przed samą przełęczą zdejmujemy narty i samo wejście jest już z nartami na plecach .O 8,30 meldujemy się na Smutnym Sedle ( 1962 m n.p.m ) . Krótki odpoczynek i zaczynamy atak szczytowy:wink: na Tri Kopy ( 2136 m n.p.m.) . Dla mnie to już był prawdziwy skialpinizm i to wejście dało mi mocno w kość . O 9,30 szczyt zdobyty :angel: , odpoczynek i sesja zdjęciowa w jakże pięknych okolicznościach przyrody Następnie musieliśmy zejść do kotła , którym zamierzaliśmy zjechać do Smutnej Doliny . Przygotowania do zjazdu i w dół :smile: . Naszym wyczynom przyglądało się stadko kozic i świstaki . Powrót już po mokrym , ciężkim śniegu , końcówka znowu w obuwiu turystycznym z nartami na plecach i jesteśmy na dole , przy naszych rowerach . Zjazd do samochodów na dwóch kółkach to z jednej strony frajda , ale też szybki i wygodny sposób na pokonanie ponad trzykilometrowego odcinka drogi asfaltowej . Podsumowując , to była fantastyczna wyprawa . Piękne miejsca , wspaniała pogoda , świetne towarzystwo , czegóż chcieć więcej . To było wymarzone zakończenie sezonu skiturowego i już nie mogę doczekać się następnego :smile: .PozdrawiamAndrzej1 punkt
-
W tym roku jeszcze sobie darowałem ze względu na kontuzję kolana... ...ale miałem olbrzymią przyjemność w tym, że udało mi się zebrać drużynę do jednego z ekstremalnych biegów organizowanych w Polsce - Biegu Katorżnika. O godzinie 13 wystartował "Galernik Team" w składzie: Piotrek (forumowy Expat), Jacek (półmaratończyk), Rafał (atleta) i komandos - Ernest. Zapisy odbyły się na jesieni ubiegłego roku...i skończyły się zamknięciem miejsc po 8 minutach. Impreza odbyła się 16 sierpnia w miejscowości Lubliniec - a w zasadzie w jego okolicach, lesie i przepięknym jeziorku. Dystans 10km, po wodzie, bagnie, kanałach melioracyjnych, lesie... ...po przeszkodach i nie zawsze na dwóch nogach. By nie zgubić butów w bagnie, chłopaki zabezpieczyli się przed biegiem. Start i meta usytuowane są tutaj na brzegu jeziora. By osiągnąć dobry wynik należy ustawić się na starcie blisko taśmy, a potem szybciej jest płynąć kraulem niż brodzić w wodzie po pas. Technik pokonywania wody jest wiele... ...najważniejsze - dobrze się bawić: część radomsko-bielskiego teamu "Predatores" w środku stawki z podniesionymi rękoma! Za pomostem biegacze ustawili się na płytszej wodzie - tam gdzie jest płyciej. Nagroda Fair Play powinna należeć się Ernestowi, który zauważył, że jedna z uczestniczek wpadła na zbyt głęboką wodę i zaczęła się topić po zachłyśnięciu wodą. Ten wrócił się i pomógł dziewczynie przedostać się na płytszą wodę - tracąc niestety czas... Na początku plan był taki, że ja jadę wzdłuż wyścigu i wspomagam znajomych Twardzieli. W plecaku miałem wodę i aparat... ...rower MTB niestety nawet nie wystartował ponieważ, po ostatnich opadach deszczy niemożliwością było odnaleźć trasę biegu w środku lasu. Pięć minut po starcie zaczęła się ulewa... Dopiero tuż przed metą trasa wyłania się z gęstwiny... Pierwszy z teamu, po zdublowaniu kilkudziesięciu Dziewczyn wyłonił się Jacek (bieg Pań "Księżniczek" wystartował godzinę przed "Galernik Team") - na poniższej fotce wychodzący z zasiek... Czołganych przeszkód na finiszu było sporo. Jacek i Rafał przybiegli na finisz jako pierwsi... ...a ponieważ na trasie bardzo łatwo się zaprzyjaźnić, to nim Piotr i Ernest przybyli - Ci po kąpieli w jeziorze uwiecznili biegowe znajomości. Zajęte miejsca: 111. Jacek z czasem 2:17:52 117. Rafał z czasem 2:18:46 141. Piotr z czasem 2:34:37 158. Ernest z czasem 2:41:45 Ale to nie czasy i miejsca są najważniejsze - najważniejsze było to, by wszyscy skończyli bieg, w miarę bez dużych urazów i kontuzji. Na mecie - wszyscy szczęśliwi z charakterystycznymi medalami ważącymi coś ok 2kg. Po wyrzuceniu butów, kąpieli w wojskowych kabinach prysznicowych ruszyliśmy do domu. Za rok nie ma takiej możliwości bym nie wystartował. Super impreza, super męska przygoda!!!1 punkt
-
Marku, Krupa to mówił PRZED WYBORAMI, a teraz już jest PO WYBORACH. I wszystko jasne. Pomijając szczegół, że gondola nawet na 3000 osób na godzinę nie załatwi problemu w Katowicach, gdzie komunikacja południe-północ szwankuje i rano do pracy tą linią nie dojeżdża kilkaset osób, tylko lekko licząc kilkanaście tysięcy. Ogólnie w całej Europie widać wyhamowanie inwestycyjne w infrastrukturę narciarską. Inwestycja to kredyt, kredyt to koszty finansowe, koszty finansowe to wysokie ceny (Kronplatz- 50 euro), wysokie ceny to słaba frekwencja. Jest jakiś ogólny kryzys, nawet w Austrii i we Włoszech. Na Słowacji w tym sezonie zbudowano JEDEN wyciąg krzesełkowy (modernizacja Rohaczy). W Czechach realizuje się tylko małe projekty. Nie ma bata, aby nie przełożyło się to na nasze realia. Szkoda, bo w Polsce jeszcze jest bardzo dużo do zrobienia i jest wiele stoków z potencjałem (Szczyrk, Korbielów, Kasprowy, zagospodarowanie i połączenie stoków Gubałówki, wiele miejsc w Sudetach). Na dziś mówi się o rozwoju Szczyrku (bo TMR), ale zobaczymy, bo to na razie zapowiedzi. Generalnie biznes nie ma żadnego problemu z porzucaniem projektów, jeśli z wyliczeń zacznie wynikać, że się może nie opłacić.1 punkt
-
Kasprowy przed wojną Znalazłem kilka zdjęć z budowy wyciągu saniowego z 1938roku z Kotła Gąsienicowego na Kasprowy Wierch I jeszcze wyciąg na Kalatówkach. Zdjęcie z 1970r.1 punkt
-
[video=youtube;B_2ld8WDcsg]https://www.youtube.com/watch?v=B_2ld8WDcsg Coś poknociłem - jeszcze nad tym popracuję. Sorry!1 punkt







