Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.05.2015 w Odpowiedzi
-
Bielsko-Biała Dębowiec rowerowe enduro Od kilku dni stałem się posiadaczem prawdziwej rowerowej maszyny enduro. Od tego czasu staram się poznawać trasy w okolicach Bielska Białej. Jedną z nich jest trasa zjazdowa wzdłuż stoku narciarskiego na Dębowcu. Poniżej prezentuję filmik, który udało mi się sklecić . Pogoda co prawda pod przysłowiowym "psem" jednak dla ludzi aktywnych nie stanowi problemu. [video=youtube;zGB7Gc4LHW4] Pozdrawiam JaroW3 punkty
-
Łojjj, duzo by pisać o inwestycjach. Prowadziłem ich kilka, takich wieloletnich, no i stosunkowo duzych, skomplikowanych. Kto nie obraca się w tej branży, obserwując budowy, często nie rozumie co się przy budowaniu wyczynia. Wyobrażcie sobie inwestycję wieloobiektową przewidzianą do realizacji w okresie 8 lat, kiedy finansowanie rozpoczyna się corocznie gdzieś koło lipca, sierpnia, a bywało też i we wrześniu!!! Do czasu corocznego ostatecznego zatwierdzenia budżetu nie wiesz na czym siedzisz!!!Nie masz ani złotówki na potrzeby realizacji. Póżniej na gwałt, przetargi, harmonogramy, dostawy urządzeń, sprzętu.....I wszystko z dokładnością co do grosza !!!!!!!! musowo wydać i rozliczyć gdzieś do 20 grudnia (wiadomo,urzędy świętują) A po Nowym Roku cisza, nic się nie dzieje, nikogo już nie obchodzi jak zabezpieczyć budowę na zimę, co robić jak wystąpi jakaś awaria, jak utrzymać załogę, jak strzec tego całego mienia!!! Gehenna, ale mnie pasowało! Im trudniej,tym ciekawsze wyzwanie! @Chris, jakbym postawił na obu, to u jednego bym przegrał a u drugiego wygrał. Gdyby potrącono jeszcze 12% podatku, zawsze byłbym stratny!!! Trzeba było zaryzykować i wybrać jednego. W moim przypadku było tak, że musiałem postawić na gorzej wycenianego ( 1:1,9- ten drugi 1:2,1), bo na lepiej wycenionego ręka by odmówiła posłuszeństwa. :smile:2 punkty
-
Tunel - mrzonka cz. 2 Witam, jeszcze raz od początku: ok. załóżmy, że zmienia się opcja / wczoraj częściowo już się zmieniła / i ktoś nowy bardzo ważny uważający, iż pracować za 6 tys. to głupota i wstyd, uwielbia narty w Czyrnej i chce tego tunelu jak Bronek reelekcji. Polska to nie putinowy sojuz więc przejść trzeba przez wszystkie procedury: - po pierwsze uzyskanie decyzji środowiskowej - tunel musiałby oddziaływać na obszar Natura 2000 znajdujący się na plecach COS-u, a więc jeśli nawet nie doszłoby do drugiej Rospudy to przy wszystkich protestach, odwołaniach, kasacjach itp. zajęłaby ta procedura co najmniej 10 lat / czas - per analogiam z innymi podobnie oprotestowanymi budowami / - po uzyskaniu DŚu projekty - przynajmniej 1-2 lata - potem uzyskanie ZNRid-u kolejny rok przynajmniej - następnie procedura przetargowa 1- 2 lata - budowa: tunele pod Luboniem o dł. 3 km w ciągu S7 maja czas budowy 60 miesięcy !, tu byłoby 6km i zgodnie z przepisami trzeba także zrobić drugi równoległy tunel ratunkowo - serwisowy - 12 km drążenia ! tak więc szczęśliwie po 20 latach kończy się ta budowa - jaka jest szansa, że ten nowy ważny będzie jeszcze u koryta? Ale najważniejsze: KASA. Budowa wszystkich autostrad, ekspresówek i obwodnic w latach 2015 - 2023 ma kosztować 93 mld. złotych, jak coś się uda zaoszczędzić na przetargach to pieniądze spływają na listę rezerwową gdzie na drugim miejscu jest S69 - obejście Węgierskiej Górki mające już większość papierów po uzgodnieniach, które już z 8 - 9 lat czeka na głupie 1,4 mld pln. A ten szczyrkowski tunel z racji długości to pewnie byłoby lepiej niż 1mld x 2. Wreszcie po wybudowaniu wszystkich odcinków z listy podstawowej i rezerwowej nadal będzie jeszcze 100 ważniejszych obwodnic miast niż tunel dla garstki pasjonatów. A to, że Bumer przeganiasz kury w Szydłowcu / hobby na lato? - wrzuć fotki / to też dowód na to, że po prostu brakło kasy. Dla pocieszenia S7 odcinek Lubień - Rabka jest na podstawowej i jest nawet po pierwszym etapie procedury przetargowej - czyli za ok. 6 lat jak dobrze pójdzie jest szansa przestać gonić kury. Pozdro A.2 punkty
-
Okolice Radomia Sezon rowerowy w tym roku w zasadzie zaczął się na dobre dla mnie w maju. Dotychczas przejechane ok 550km, głównie po pracy w okolicach domu. Jedyna większa eskapada - ok 92km szlakiem mazowieckich rzek: Pacynki, Radomki, Mlecznej oraz Kozienickiego Parku Krajobrazowego w Puszczy Kozienickiej. Poniżej kilka fotek z tego wyjazdu: Morze kwiatów... Ruiny spiętrzenia rzeki Pacynki i będącego tutaj wiele lat temu młyna. Do Radomia podróżować można również tak... Magiczna zieleń: Bociek: Do puszczy... Park Krajobrazowy - super gratka dla cyklistów: Rower i "Tatanka"... Mazowsze jest piękne.2 punkty
-
Jakiś czas temu zakupiłem rower marki Scott z zamiarem aby wypełnić sezon letni i tęsknotę do nart.Szybko też postanowiłem że rower musi przejść małe modyfikacje Lubię majsterkowani, a wieloletnie tuningowanie aut tylko ułatwiło mi przeskok na MTB. Podczas otwierania każdej paczki cieszyłem się znów jak mały chłopiec. :biggrin:Postanowiłem uderzyć w grupę XT i zamówiłem parę gratów. Cdn wrzucam zdjęcia.Rower i mały semitrailer :wink: Przerzutki Manetki Hamulce nie XT Zakupiłem też Gripshift za którymi tak tęskniłem ale po tygodniu idą na półkę Na razie tyle, nowe plany są ale może bym tak zaczął coś jeździć :biggrin:1 punkt
-
Tak się zastanawiałem, do którego wątku to wrzucić. Chyba ten jest najlepszy http://ekonomika.idnes.cz/slovensky-miliardar-rattaj-kitzbuhel-dxn-/ekonomika.aspx?c=A150525_084315_ekonomika_hro Z tego, co zrozumiałem, to słowacki miliarder Igor Rattaj (współwłaściciel TMR-u) chce inwestować w... Kitzbühel! Szczyrk, Śpindel, Chopok, Vysoke Tatry i Chorzów to dla nich za mało :stupid: Idą na Alpy! :wink: To chyba coś o Szczyrku: Widać, że szykują się na poważne inwestycje podobne do tych ze Szpindlerowego Młynu.1 punkt
-
W zeszłym roku kupiłem Żonie taki marketowy rower,ale z pełnym zawiasem,bo był w bardzo atrakcyjnej cenie.Żona drobniuteńka,więc do rekreacyjnej jazdy jej wystarczy.Kilka dni temu zacząłem jej go przygotowywać do sezonu - regulacja przerzutek,wycentrowanie kół,wymiana jednej opony,wymiana jednej dźwigni hamulca itp.Taki urok marketowych maszyn. :wink: Żeby zrobić to dobrze,musiałem przejechać parę kilometrów i tu niezłe zaskoczenie!Jazda w pełni amortyzowanym rowrem,nawet takim, jest nieporównywalnie przyjemniejsza od jazdy dużo lepszym "sztywniakiem"! No i już wiem,że będę musiał kupić jakiś Full suspension... Żona znów jest chora,bo jeszcze motocykla nie kupiłem,a już kolejne plany... :biggrin:1 punkt
-
Stałem się posiadaczem "budżetowej" maszyny rowerowej enduro z kolekcji Kellysa model podstawowy Swag 10 model 2015. Specyfikację znajdziesz na stronie producenta. Wrażenia po pierwszych jazdach, w porównaniu ze starym Krossem XC Level A4 koło 26 cali, są niesamowite. Przesiadka na rower z zawieszeniem pełnym i kołem 27,5 cala daje ogromne nowe spektrum możliwości pokonywania tras w górach. Prędkość i amortyzacja roweru dają ogromną pozytywną energię. Sam rower wykonany bardzo porządnie. Zawieszenie oparte na łożyskach maszynowych, piasty i korba to samo, Amortyzacja choć z niższej pułki, na moje możliwości wystarczająca. Pedały oryginalne, do wyrzucenia, tymczasowo zastosowałem swoje stare SPD Shimano. Na dzisiaj w pełni zaspakajają moje oczekiwania, choć w przyszłości na pewno pomyślę o modyfikacjach. Dopiero zacząłem zgłębiać tajniki rowerowego enduro, i jeszcze sporo mam wydatków z tym związanych. Kask FF ochraniacze na kolana, to podstawa dla narciarza jakim jestem od "podszewki". Dziękuję i pozdrawiam JaroW1 punkt
-
To trzaśnij kilometrów trochę, bo klocki się muszą dotrzeć Ja się sam już z torbami puściłem, jak by moja małżonka się dowiedziała ile poszło na mój rower, to by mnie dawno za drzwi wystawiła, oczywiście bez roweru :cool: Tapatalkiem1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cieszy mnie (Anię oczywiście też), że nagroda spodobała Tobie się. Byłeś jedynym chętnym na "puchar"(dla mnie to chyba dobrze). Wracając do podziękowań to jak zwykle mój udział był minimalny a w zasadzie to ja tylko zajrzałem do kieszeni. Cały projekt i kilkudniowe wykonanie to już robota tylko Ani(ależ ja Ją wykorzystuję - aż mi głupio jak to sobie uświadomię!). Niech ten "pucharek" dopinguje Ciebie do dalszego doskonalenia trudnej sztuki zjeżdżania na nartach! Pozdrawiamy serdecznie! Ania i Marionen.1 punkt
-
Marionen, przesyłka dotarła! Świetny pomysł z tym narciarzem Wielkie dzięki! Góral ze Szczyrku nie będzie się czuł sam Podziękuj też żonie1 punkt
-
Dostałem sygnały, że fotki się nie otwierały ze względu na swój rozmiar. Po poprawkach powinno być wszystko ok, a fotki widoczne.1 punkt
-
Szabasówka Pogoda w weekendy nie rozpieszcza, więc i pływania w tym roku jak na lekarstwo. Jednakże pomimo takich przeciwności, udało się wczoraj wyrwać na kilka godzin na wodę. Gdzie? Kilka razy już pływany Zalew Domaniów oraz wpływające do niego trzy rzeczki. Pstrągowanie (wiosłowanie pod prąd) ma swój urok - w szczególności na dużej wodzie. Główny cel - Szabasówka, maleńka rzeczka, gdzie przy normalnym poziomie wody, głębokość rzadko przekracza metr. Wczoraj ten malutki ciek zaskoczył zarówno prędkością nurtu jak i ilością wody. Na początku - razem z Andrzejem, kumplem, który mi towarzyszył musieliśmy nieźle się namachać, by przepłynąć ujście rzeki i przyśpieszony prąd na końcowych meandrach, potem - dwie przenoski na malutkich kładkach - przy normalnym stanie wody, spokojnie przepływa się pod. Im dalej płynęliśmy zaczęło pojawiać się coraz więcej przeszkód: zwałki, krzaki, drzewa ze swoimi koronami pochylone do samej wody. Cóż było robić? - przedzieraliśmy się przez to wszystko. Nasza droga pozostanie na długo, przejściem dla innych kajakarzy...pytanie tylko, czy ktoś tędy, poza nami w ogóle będzie płynął? Cóż? Nasza dziewicza podróż pozostanie na jakiś czas przetartym szlakiem. Wody na wodowskazach - full. W tle kościółek w miejscowości Mniszek. Minęliśmy drogę krajową numer 12. Tutaj trochę bardziej zaludnione tereny - działki, a z działek do wody prowadzą urocze pomościki. Drzewa, wierzby przy tym stanie wody - rosną w rzece. Dookoła piękna zieleń. Na kolejnej zwałce - przerzucenie kajaka się średnio powiodło, w trakcie spadł nam plecak do wody...i w tym miejscu niestety musieliśmy zawrócić, by go dogonić. Szkoda, bo w planach mieliśmy jeszcze co najmniej kilka kilometrów do przepłynięcia pod prąd... Zgubę dogoniliśmy po kilometrze i na powrót nie było już czasu. W każdym bądź razie - plecak, klucze od domu, kasa i czekoladki zostały uratowane - nauczka na przyszłość jest taka: by z debiutantem kajakowym, przy każdej przeszkodzie, która jest do pokonania, na głos wypowiedzieć dokładnie strategię jej pokonania. Nurt jest szybki i drogę powrotną pokonujemy "w mig". Żegnamy Szabasówkę, która na poniższym zdjęciu łączy się z Jabłonicą. Pod Jabłonice również wczoraj próbowaliśmy wpłynąć, tak samo jak w Radomkę - chaszcze są tak duże, że bez maczety nie ma co próbować płynąć dalej... ...cóż - trzeba wrócić w te regiony z "bronią". Podsumowując zrobione 17km wodą, w tym połowę "pod prąd". Wyprawa trwała pięć godzin i dała nam mnóstwo radości. Nie mogę się doczekać kolejnych spływów. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt







