Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      874


  2. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      5 540


  3. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      4 091


  4. W.W.

    W.W.

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      228


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.08.2015 w Odpowiedzi

  1. Zdecydowanie tak. Ja osobiście chwalę sobie rozwiązanie proponowane przez Citibank - ciekawy jestem, czy znacie inny bank, który to oferuje - że mając konto walutowe obok konta w PLN, czyli np. ktoś ma konto w PLN, EUR i USD albo PLN, GBP lub cokolwiek tam innego, to można sobie przepinać kartę bankomatową (debetową) dowolnie pomiędzy tymi kontami przez infolinie lub internet. I tak jadąc do kraju gdzie walutą jest EUR po prostu przepinamy sobie kartę bankomatową pod to konto i w sklepach płacimy 1:1 w EUR bez żadnych prowizji. Także działa w bankomatach, choć tu może dojść prowizja. Bankomaty Citibanku są bez prowizji na całym świecie, ale innych banków niekoniecznie. Wracając do Polski przepina się kartę znów na PLN i działa z kontem w złotówkach. Jest to naprawdę fajne i wygodne i pytam o inne banki jedynie dlatego, że Citi powoli wkurza mnie stale rosnącymi opłatami za prowadzenie kont i tego typu duperszwancami. Po prostu nie jest to najtańszy bank na rynku. I nawet nie chodzi o to, że on nie jest najtańszy, tylko momentami mam wrażenie, że za chwilę będzie najdroższy. Ja jestem im wierny od czasów jeszcze sprzed przejęcia przed Citi właśnie m.in. ze względu na to rozwiązanie z przepinaniem karty, a wiem na pewno, że Raiffeisen, Deutsche, mBank tego nie oferują, bo tutaj akurat pytałem, że wiedzą że Citi to ma i że u nich "może będzie niedługo..." , ale jakoś coś tego nie ma.
    1 punkt
  2. Też tak robię. I zazwyczaj wychodzi taniej niż kupno waluty w kantorze. Oczywiście tylko płacąc. Choć w tym roku wyciągałem w Budapeszcie Forinty ze "ściany" i nawet z prowizją było taniej niż kupowałem Forinty u nas w kantorze.A kupowałem w niskiej cenie. No,...ale to nie musi zdarzyć przy każdej walucie. Niemniej uważam,że posiadanie konta walutowego jest zdecydowanie najwygodniejsze.
    1 punkt
  3. Gdy chodzi o placenie to robie to VISA. bez wiekszych strat. Sprawa ma sie inaczej gdy wyciagamy kase ze sciany :wink:
    1 punkt
  4. Witam Pozwolę sobie zwrócić uwagę na kartę debetowa do rachunku walutowego. Od 2 lat z tej formy korzystam i oszczędności są spore. Kupujesz walutę w martwych sezonach, zwłaszcza po lecie i po zimie. Płacisz na wyjazdach w sklepach, knajpach i wyciągach bez prowizji i przeliczeń. I nie kłopoczesz się posiadaniem sporej sumy w kieszeni. Uwaga, nie dotyczy obecnie Grecji. :biggrin:
    1 punkt
  5. Wyprawę robiliśmy sami w trzech stylem klasycznym czyli wszystko z buta i na swoich plecach jakiś 28-30 kg plecaki, trasę po kolei zaczynamy od miejscowości Les Houches z poziomu 1000m.n.p.m. o godzinie 14, stwierdziliśmy ile się uda wyjść to nasze dotarliśmy na 2000m.n.p.m. i tam na dziko przy torach spaliśmy pustki były nikt nikogo nie przeganiał, z rana plan był dotrzeć do TR 3100m.n.p.m. jak najszybciej bo popołudniu miało przyjść załamanie pogody co się sprawdziło, przy TR spędzamy noc w namiocie na legalnym polu namiotowym przy masakrycznej pogodzie, rano sprawdzamy pogodę jest lepiej tylko mocno wieje 80km/h w miedzy czasie od żandarma dowiadujemy się że jak jest zamknięty Gouter to otwierają jakby w starym schronisku pokój i można się tam na 3800m.n.p.m. schronić za darmo, decyzja jest taka że idziemy do Gouter o 11 startujemy do góry po 3-4 h dochodzimy i dekujemy się w starym schronisku obok Gouter, jest tam wypas materace łóżka jak w schronisku i za darmo, po sprawdzeniu prognoz okazuje się że jak na następny dzień nie spróbujemy zdobyć MB to będziemy tam kiblować z 2-3 dni bez pogody, decyzja zapadła o 3:00 wychodzimy z nami jeszcze dwa zespoły tak samo postanowiły sami Polacy plus jeden Niemiec w sumie jeszcze 7 osób dwa zespoły i nasz trzeci o 6-tej dochodzimy do Vallota godzinę odpoczywamy pogoda jak już pisałem wiatr 100km/h ale słonecznie i zimno, o 9,15 udaje się im stanąć na szczycie cieszą się z 5 minut i trzeba uciekać bo idzie załamanie to co pisałem w poprzednim poście. Wracją ze szczytu są tak wycieńczeni i pogoda tak się pogorszyła że siedzimy do 18-tej w Vallocie niestety zaczynają się bule głowy i nudności u niektórych, nasza ekipa podejmuje decyzje że wracamy na 3800m.n.p.m. bo jak nie to 2 dniu tu będziemy siedzieć mamy germina ze śladem trasy z rana, wrócimy po omacku reszta postanowiła iść z nami ostatni na naszej linie dostał czerwoną latarkę żeby reszta mogła go widzieć i jazda w dół, poszło dość sprawnie poza paroma przygodami już pisałem w Gouter siedzimy trzy dni do poprawy pogody gdy się poprawia schodzimy w jeden dzień na parking gdzie możemy w końcu normalnie się umyć i zjeść wcześniej nie było to możliwe. Koszty wyprawy nie licząc sprzętu to niecały 1000 zł na osobę w tym jest jedzenie, paliwo, winiety, gaz do kuchenki, jofilizanty, lekarstwa, wypożyczenie namiotu, pole namiotowe 1 doba, drobne zachcianki na miejscu, pod warunkiem że nie korzystamy ze schronisk. Koszty wypraw mogą się znacząco różnić bo nigdy nie wiadomo na co trafimy np. jakby Gouter był otwarty to trzeba by było płacić za nocleg około 40 euro z "Alpenverain" bez 70e za nocleg a to już by dźwignęło koszty o 500zł itd. Odnośnie opinii że MB jest łatwą górą może tak jest jak wszytko idzie zgodnie z planem pogoda nie da w kość dla nas momentami była to walka o życie, samo to że był z nami kolega z innej grupy, który już dwa lata wcześniej tam był i zdobył MB po dotarciu do Vallota patrząc na MB bo stamtąd go w całości widać nie poznał tej góry wciskał nam że to jeszcze nie szczyt i trzeba go obejść i za nim jest MB, potem sam nie mógł w to uwierzyć że ostatnio tak lajtowo sobie tam wyszedł a teraz ciągle walka do kresu sił, dodatkowo jakby nie łatwa była ta góra pamiętajmy że to już jest ponad 4000m.n.p.m. a tam się chodzi całkowicie inaczej nie wiem jakbyś się starał to idziesz tiptopkami i odpoczywasz co chwile. Nie ma dobrego sposobu na MB no chyba że wbiegniesz w jeden dzień tak jak po nas tydzień Marcin Pawłowski zrobił to w 4:04 h patrząc z perspektywy przebytej trasy nie wiem jak to jest możliwe no ale z faktami trudno dyskutować. Jeżeli miałbym coś doradzać osobą wybierającym się tam w opcji oszczędnej tak jak my to trenować i jeszcze raz trenować ale tak na poważnie a nie że w zimie na nartach jeżdżę to wystarczy, bo jak coś pójdzie nie tak to tylko na swoje nogi i organizm możesz liczyć a odległości tam są kolosalne do przejścia i wysokość wykańcza, jak ktoś chciały się czegoś precyzyjnie dowiedzieć to pisać powiem co i jak. pozdrawiam Rafał
    1 punkt
  6. Niestety nie udało mi się wejść na MB moja podróż skończyła się na 4360m.n.p.m. przy schronie, nie wiem ale wszytko co miało pójść nie tak się spełniło, juz przy wyjeździe dowiedzieliśmy się o zamknięciu drogi na MB ale niestety urlopy pobrane więc niema odwrotu. Na miejscu policja pouczyła nas że idziemy na własne ryzyko ale nam nie zabronią, pogoda dała się nam we znaki jak rzadko, śnieg mróz deszcz wiatr 100km/h zdarzały się okienka pogodowe ale plan był na 4 dni wyszło 8 w tym kilka kiblowaliśmy w schronie i namiocie. Kuluar sypał jak wściekły przed nami zeszła lawina kamieni 30min siedzieliśmy schowani za skałą w strachu przed przeprawą i obserwowaliśmy co będzie, nie ma dużo do przebiegnięcia jakieś 30-50 metrów ale w czerwcu podobno 4 osoby tam zginęły tak mówił policjant. Czujesz się tam jak na strzelnicy tyle że ty robisz za zająca po przeprawie szczęśliwej znowu zeszła lawina kamieni normalnie masakra, wyżej nie było lepiej od 3800m był już tylko lód czysty tak się stało jak po odwilży przychodzi wiatr i mróz jakieś -15 odczuwalne nawet raki się nie chciały wbijać, do tego posiałem czekan przy ataku, załapałem poślizg kolega mnie wyłapał na lotnej i jedyna rozsądna decyzja dla mnie to było kiblować w schronie do przyjścia reszty z ataku na szczyt. Atak na szczyt zaczął się o 7 rano przy słonecznej pogodzie z wiatrem 100km/h po 10 już nie było widać nic zacząłem się bać o resztę załogi czy wrócą cało były trzy zespoły. Dwa wróciły po omacku a trzeci mało nie zginął podobno jeden gościu spadł z grani i tylko przytomność ostatniego ich uratowała bo skoczył w drugą stronę i całą trojkę wyhamował udało się im wrócić ale przerażeni byli na maksa. Wracaliśmy po lodowcu po omacku z GPSem jedno mleko było zabraliśmy na lotną jeszcze dwóch bo się bali sami, co było robić przecież trzeba pomagać co się później potwierdziło bo gościu na końcu naszej lotnej wpadł do szczeliny tak po pachy ale kupel przed nim go wyłapał padając na glebę bo zdążył to zauważyć i wyciągnęliśmy go potem już było spokojnie. soryy za taki chaos w tym pisaniu ale tyle się tam działo że trudno to ogarnąć może kiedyś się spotkamy to Ci to opowiem na spokojnie po kolei, na koniec dopełnił wszystkiego już przy schodzeniu od Tetrusa spadający kamyk wielkości domu. W czasie naszego pobytu byli tam tylko Polacy i Ruscy dwa namioty i pustki totalne. LINK do fotek z okienek pogodowych pozdrawiam RG ps. wszytko to nie zmienia faktu że w 2017 jadę jeszcze raz tam I film [video=youtube;7gx8C9NaeGM]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...