Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 967


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. fafek

    fafek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      314


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.11.2015 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wczoraj się nie udalo z foto relacją :tongue: więc dziś już grzecznie powiem że Sulden jest super :smile: Ps.Karnet przed sezonem kosztuje bardzo korzystnie cenowo
    5 punktów
  2. Cel osiągnięty - 4000 km. Zakończyłem sezon. Założony cel, na ten rok, w jeździe rowerem został przeze mnie osiągnięty - 4000 km. Pora powoli kończyć wypady na dwóch kółkach, wyjąć narty i pomyśleć, by rozpocząć ten narciarski. Osiągnięcie mojej Pauli - ponad 1500 km :applause: PS. Teraz kibicuję johnnemu narciarzowi!!! Maciek zbliża się do wyniku 7000 km :eek: Brawo Panie Kolego :applause: :applause: :applause:
    4 punkty
  3. Chciał byś:stupid:No niestety:tongue:Lipy nie ma:smile:
    3 punkty
  4. No i kolejny weekend z idealną rowerową pogodą, grzech było nie skorzystać :)W sobotę spokojne kręcenie w okolicach Skawiny, w niedzielę długo oczekiwany finał sezonu...Sezon pod wieloma względami rekordowy, co by nie mówić wyjątkowo żre w tym roku :Były różne klasyki jak Żar, Koniaków, Stecówka, Kubalonka, Salmopol, Przegibek, Kocierz, Krowiarki, Przysłop, Gliczarowska ściana płaczu, Ząb + Gubałówkai do tego jeszcze peletonowy Rajd wokół Tatr... no co, lubię się chwalić :biggrin:Ale teraz przyszła kolej na coś z wyższej ligi. Są podjazdy i jest Przehyba - najlepszy szosowy podjazd w kraju! Kilkanaście kilometrów wspinaczki i grubo ponad 800m przewyższenia.Gdy tam pierwszy raz jechałem, musiałem się zatrzymywać co kilkaset metrów z wyczerpania. Ale teraz "nogi podają" bez porównania lepiej,technologia koksowania (:wink:) się w trasie została dopracowana, więc był ostrożny cel zdobycia góry "na raz".Start w miejscowości Tymbark (tej od soków) i na początek 30-kilka km dojazdu przez Limanową i kilka wiosek, których nazwy nic nikomu nie powiedzą ;)W końcu charakterystyczny most na Dunajcu i początek odcinka specjalnego... jeszcze opróżnienie saszetki z żelem energetycznym (mniam, samo zdrowie :>)i zostaje tylko delektować się jazdą pod górę. Droga jest świetna, ale zdjęć jak zwykle mało, bo jadąc źle się robi, a na zatrzymania jest szlaban.Szlaban jest też na drodze, obok parking dla aut, robi się wąsko i coraz stromiej, choć bez ekstremów. Na horyzoncie widać już masztusytuowany na szczycie góry, ale w tym miejscu zaczyna się najcięższy fragment. Wziąłem sobie do serca zasadę z kodeksu kolarskiego, że gdyuda zaczynają palić, wrzuca się twardszy bieg i wstaje, gdy łydki zaczynają palić zmiana z powrotem... i jakoś się kręci. Dwie, trzy serpentyny i już wydaje się,że jest ostatnia prosta. W pewnym momencie zmienia się asfalt na nowszy - meta tuż tuż (kilka lat temu ostatnie pół kilometra wyasfaltowano, wcześniej fragment byłnieprzejezdny). No i udało się Po przerwie obiadowej w schronisku, zjazd tą samą trasą. Dość spokojnie, bo duży ruch turystyczny. Plan wykonany, teraz mniej ciekawypowrót. Po drodze jeszcze jedna przełęcz o nieznanej mi wtedy nazwie i kapitalny, techniczny zjazd do Limanowej. Śmiało można się ścigać z samochodami :DNa koniec jeszcze mała pętla wokół Tymbarku i przesiadka do czterech kółek...
    2 punkty
  5. Po wczorajszych rozmowach nocnych polaków dziś bierzemy się ostro do roboty :smile: Kucharka w roli SB stara się coś w kuchni ogarnąć ale ...:tongue:Pogoda zapowiada się bajkowa ,tak że pomału już przebieramy nogami w bokschSzersza foto-relacja wieczorkiem Pozdrawiamy narciarsko
    1 punkt
  6. Ej, przecież sezon rowerowy trwa przez cały rok :crazy: A zimą jaka jest sucho i z +5'c to szosówka idzie w ruch, a jak jest trochę śniegu czy też zimniej niż +5 no to wtedy mtb. I się kręci :happy: No chyba, że jest się akurat na nartach :laughing:
    1 punkt
  7. z tego co się orientuje bierze pod uwagę różnicę wysokości...
    1 punkt
  8. A nartach nuda, słoneczko cały dzień cywilnych narciarzy zero, głównie to trenujące kluby z tyczkami, które ok 12 idą do knajpy i wtedy na stoku nie ma już nikogo:applause:
    1 punkt
  9. Witam wszystkich w moim 1ym wpisie Do Zillertalu jeżdzę już od pięciu latek z rzędu (z jednym wyjazdem poglądowym wyjazdem do Les Arces) i jakoś nijak nie moge sie od owej doliny odpępnić:laughing: Moje przemyślenia? Proszę. Co do kosztu wyprawy to oczywiście większa ilość ludzi moze nie ułatwi szukania kwatery, ale na pewno może zmniejszyć koszty. Dolina jest długa i wszystkie miejscówki warte są zwiedzenia, i to dla mnie jest wielkim plusem go miejsca. Codziennie gdzie indziej, trasy sie nie nudzą bo nie sposób sie z nimi dobrze zapoznać. I to wlasnie tam kocham. Generalnie zawsze celuje z noclegownią w rejon Zell gdyż jest to środek doliny i mniejwiecej podobne, krótkie dystanse do Areny, Penken i Kaltenbachu. Tux jest ok, ale jednak niższe ośrodki są chyba bardziej rozległe i ciekawsze, stąd z Zell lepiej pojechać raz na lodowiec niż z lodowca dymać w dół doliny. Wiele osób preferuje wałówkową opcje żywieniową, co zresztą trenuje od tych lat 5ciu z doskonałym efektem. Jakoś nikomu nie chciało by się ani robić posiłków obiadowych z substratów, ani jeszcze po 7-8 godzinach na stoku szwęddać sie po knajpach. Ten wariant (wałówka) jest pozatym lepszy ekonomicznie. Koszt całkowity? Policzmy... Skipass - troche spiny i jazda całonocna, lądowanie nad ranem w sobote zanim gawiedź stłoczy sie za Rosenbeim na autostradzie i jeździmy. Zmęczeni? Pewnie tak... Ale kto zobaczy biel stoku i słoneczko nad głową raczej zapomina że w krzyżu łupie czy dupa z lekka odpada. Wystarczy odetchnąć alpejskim powietrzem >1900m.n.p.m. (Niczym Kramer;) i jazda na kanapę w górę. A kto obok nas jeździ? Miejscowi... A gdzie zamiejscowi? Ano na dole, gromadnie opuszczając a potem napływając do doliny. To samo w następną sobote mozna pośmigać na no. Arenie spoglądając na sznureczek aut w dolinie.. Rozpędziłem sie. Skipas 6dni 232(?)€, 8dni - 290€. Dobrze wydane. Noclegi jesli nie zależy nam na siedzeniu w dolinie przy trasie mozna wydobyć naprawdę taniej. A standard wszędzie podobny, pewnie w hotelu lepiej ale o wiele drożej. Na 8 osob w marcu łącznie 2400pln. Paliwo jakies 1000-1200 pln na samochód (moje doświadczenia) Browar na stoku 4€. W pewnych miejscach naprawdę warto. Np. na Penken - Horberg poniżej szczytu piramidowa knajpa, ale jak sie wygarnie leżaki i przejdzie 50m na skraj stromizny to spożycie złotego nektaru z widokiem na penkenowski kocioł - bezcenne. Koszt całkowity w moim wydaniu to około 2500pln. Obiadów w górskich knajpach poza frytkami nie jadałem. Funkcje kierownika i organizatora pełnie od tych 5 lat. Ogólnie Zillertal rządzi. Podpisuje rękami i nogami za tą lokalizacją. Ufff... Pozdrawiam
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...