Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      55

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      27

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      730


  4. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 042


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 07.06.2016 w Odpowiedzi

  1. Babia Góra zwana Diablakiem. Cz.4 - ostatnia.Formuje się, po raz kolejny, grupa czołowa :biggrin: Mijamy miejsce o dosyć ciekawej nazwie... ...i od tego miejsca zaczęła poprawiać się wyraźnie pogoda. Widoczki stają się coraz ładniejsze i wyraźniejsze. Znowu pojawia się kosodrzewina i zielone. Po chwili dochodzimy do tarasu widokowego i ukazuje się nam piękny widok, nie tylko na Babią Górę ale również na dolinę. Niebo robi się niezwykle błękitne i wyraźne. Robimy przerwę. Foto z "Celebrytą" :wink: Jeden z naszych Przewodników - Góral zwany "...spod Skrzycznego": ...i po chwili relaksu schodzimy grzecznie gęsiego w dół. Mijamy "naturalny" namiot i docieramy z powrotem "na Krowiarki". Tutaj szybko się ładujemy do aut i kierujemy w stronę zasłużonego obiadu.Nim jednak docieramy do miejsca przeznaczenia, razem, pełną grupą, udajemy się z gromadką sympatycznych zwierząt na stok narciarski.Co jak co? Towarzystwo przecież spotkało się narciarskie :happy: Zbójnicka Karczma. Uzupełnieniem wspaniałego dnia w gronie Przyjaciół staje się wspólny posiłek i piwko - biedni kierowcy mogli sobie jedynie pozwolić na to bezalkoholowe.Świetny dzień w Górach, świetne nieformalne WZF forumowe.Dziękuję raz jeszcze Wszystkim za super czas i rozmowy...nie tylko narciarskie. PozdrawiammarboruPS. CDN...ale, to chyba już w innym temacie.
    9 punktów
  2. Drugiego dnia mieliśmy zdobyć dwa niższe szczyty,ale również należące do Korony Gór Polskich.Na pierwszy ogień Skrzyczne - moja ulubiona góra do szybkiego wspinu. Trasa niezbyt długa,za to ze sporym przewyższeniem i miejscami dość stromym podejściem.Wystartowaliśmy spod kolejki linowej i skierowaliśmy się w stronę trasy FIS. To moja ulubiona trasa.Zawsze wybieram do wejścia tą trudniejszą,a do zejścia łatwiejszą.Nie inaczej było tym razem.Tyle wstępu. Godzina punkt ósma spotykamy się pod kolejką na Skrzyczne,tym razem w okrojonym składzie 7 osób. Jest Góral spod Skrzycznego (jak mogłoby go nie być pod Skrzycznem?),Marionen i Annaa,którzy spontanicznie postanowili zdobyć kolejne góry z nami,marboru Team i ja z Żonką. Ekipa zaakceptowała mój pomysł,więc kierunek Doliny.Po krótkim czasie docieramy do Hiltona.Niestety wszystko pozamykane i możemy jedynie odpocząć. Jest ciepło i słonecznie,więc nie bardzo chcę się ruszać... Ale cóż,my tu nie dla przyjemności! Ruszamy do góry.Początkowo trasa jest łatwa,zwykła sielanka,ale w końcu zaczyna się wspinaczka.Ja żałowałem,że nie wziąłem kijów,bo tu zawsze się z nimi wspinam,ale jakoś nie pomyślałem. Marionen wystrzelił do przodu a ja za nim. Niestety widać było,że dla części ekipy było ciężko. Zwolniłem,żeby poczekać i przy okazji porobić fotki.Zazwyczaj staram się stosować do zasady,że tempo dostosowujemy do najsłabszego członka ekipy,choć nogi niosły... Moja Żonka też momentami imponowała kondycją... Niektórzy czasem woleli całkiem się zatrzymać i złapać tą ulotną chwilę.Co się dziwić? Ze Skrzycznego są piękne widoki i najlepiej jakby czas się zatrzymał w miejscu. Dosyć szybko osiągamy cel,choć dla mnie to raczej jedno z najwolniejszych wejść.Ale przecież nie o to chodzi,do tego przed nami jeszcze jedna wspinaczka. Za to Mariuszowi zamarzył się start.Start z bramki dla narciarzy. Cóż począć,kiedy instynkty działają?
    7 punktów
  3. Babia Góra cz.1Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim za wspaniałe spotkanie.Nigdy bym nie przypuszczał,że w tak spontaniczny sposób zbierze się aż 15 osób! :applause: Cudowny dzień,wspaniali ludzie i piękna Babia Góra - połączenie idealne. Zaczęło się od tego,że Marboru chciał do mnie wpaść,żeby zdobyć 3 szczyty do Korony Gór Polskich.Na początku miało to być właściwie takie nasze weekendowe spotkanie i wspinanie,ale wszystko nagle się zmieniło.Zmieniło w całkiem spory WZF. Na pierwszy dzień,czyli sobotę,zaplanowaliśmy zdobywanie Babiej Góry.Umówiliśmy się o godz. 9.00 na Przełęczy Krowiarki. No niestety,po długim wieczorze,trochę ciężko się wstawało i nam zeszło,przez co się spóźniliśmy dobre pół godziny.Ilość samochodów na drodze nie pozwoliła tego nadrobić.Jak się okazało,załapaliśmy się na ostatnie miejsca parkingowe.Dycha za postój,po piątce od łebka za wstęp i już możemy ruszać na Babią.Początkowo szlak jest mega light - mógłbym tu na rowerze pojechać,gdyby było wolno... Początkowo mieliśmy plan żeby dojść do schroniska,kawałek wrócić się i żółtym szlakiem wejść na szczyt.Jednak ze względu na pogodę od razu ruszyliśmy do góry.Stromo do góry.Ciekawe - pamiętam z dawnych lat,że na początku tegoż szlaku była tablica ostrzegająca,że to trudny szlak i żeby zastanowić czy mamy odpowiednią kondycję,umiejętności itp. Teraz jej nie widziałem.Może jej po prostu nie szukałem wzrokiem... No to na przód! Początek to po prostu wspinaczka po schodach,nic specjalnego,ale na pewno męczącego. Im dalej,tym bardzie stromo,choć tu jeszcze nic co by mogło przestraszyć. Ten szlak to najtrudniejszy szlak w Beskidach,ale chyba też jeden z najatrakcyjniejszych.Zaczynają się półki skalne i łańcuchy.Zaczyna być stromo,a za plecami coraz ciekawsze widoki.Dla mniej doświadczonych zaczyna być trudno,nawet bardzo trudno,jak dla mojej żony,ale na tym etapie jeszcze daję rady. Instynkty działają - widzę jak uważnie stawia kolejne kroki i choć się boi,to w pełni skupiona robi to jak należy. Aż doszliśmy do ostatniego trudnego miejsca,ale najbardziej wymagającego.Obawiałem się,że to może być spory problem i się nie pomyliłem.Moją Żonkę wyraźnie sparaliżowało i widziałem,że się panicznie boi. Taka ironia,że to ostatnie trudne miejsce,a dalej to już lajtowa ścieżka na szczyt.Gdybym teraz miał się wracać,to na pewno byłoby to większe wyzwanie niż przejść ów miejsce,co też lepszej połówce starałem się wyjaśnić.Na szczęście do akcji włączył się Major - wielki dzięks - powoli poinstruował Izę gdzie kolejno stawiać nogę i... dała redę.Drugą część już sama pokonała.A po tym odcinku miała wielką satysfakcję i nie dowierzała,że się udało. Tak jak pisałem wcześnie,dale już tylko sielanka i delektowanie się widokami.
    7 punktów
  4. Babia Góra zwana Diablakiem. Cz.3Końcówka marszu to zanikające kosodrzewiny i porosty. Dominowały kamienie. Kilkaset metrów podejścia i zdobywamy szczyt.W szpicy tego ataku :stupid: ja, Paula i JC. Po kilku chwilach docierają wszyscy.Chwila odpoczynku, krótki posiłek, uzupełnienie płynów. Fotka grupowa wieńcząca sukces i zdobycie najwyższej poza Tatrami Góry w Polsce. Niestety pogoda na szczycie nas nie rozpieszczała.Niebo, chmury pociemniały i pojawiło się realne zagrożenie burzą. Zrobiło się bezwietrznie, ciemno i ponuro. Na szczęście były to tylko strachy na lachy. Nie było ani deszczu, ani burzy - całe szczęście, bo tydzień przed naszym pobytem na Diablaku miał miejsce nieszczęśliwy wypadek i od porażenia piorunem zmarł jeden z turystów.Radość z numeru 13 w naszej Koronie Gór Polskich: Ostatnie batony, ostatnie uzupełnianie płynów... ...ostatnie fotki na szczycie... i powrót, po grani Babiej do miejsca startu.
    7 punktów
  5. W drugi dzień naszego weekendowego pobytu u Johnnego zaatakowaliśmy najwyższą Górę Beskidu Śląskiego - Skrzyczne 1257 m npm.Na szlak wyszliśmy w odróżnieniu do sobotniej wyprawy na Babią w okrojonym składzie: Marionen, Anniaa, Johnny z Żoną, Góral spod Skrzycznego i ja razem z Paulą - 7 osób.Od rana zapowiadało się, że dzień będzie piękny i upalny - tak było.Tym razem jesteśmy punktualnie w Szczyrku o godzinie 8 rano.Zaczynamy się wspinać po szybkim przywitaniu z Darkiem - to On dzisiaj będzie cały dzień naszym lokalnym Przewodnikiem.Szybka fotka i zbliżenie celu naszej podróży, pełna szybujących wesoło ptaków......jaskółki?Skrzyczne 1257 m npm. Na początku idziemy w iście alpejskim klimacie. Piękne, drewniane okoliczne budynki przypominają nam Austrię. Kierujemy się w górę do Baru u Józka. W Hiltonie robimy pierwszy popas......temperatura spada do +4 stopni :wink: a Mario mówi, że czeka na śnieg. Ruszamy w górę. Darek postanowił, że będziemy się wspinać na szczyt góry trasą narciarską FIS. Jej końcówka jest dosyć łagodna. Nieco dalej jest nieco ostrzej. Szeroko z pięknym widokiem......czego chcieć więcej? Oczywiście śniegu. Robi się bardzo ciepło.Dobry sprzęt turystyczny, chwila i długie spodnie zamieniają się na krótkie. Pniemy się coraz wyżej a naszym oczom ukazuje się koloryt Beskidu Śląskiego. Humory dopisują - Paula popełnia na mnie i na Góralu fotkę ze Szczyrkiem w tle. Cóż?Kochamy Góry! Strome podejście pod "grzebień" i krótki postój w urokliwym miejscu.Ojj.... pojeździłby Fisem na nartach, pojeździł!!! CDN
    6 punktów
  6. Skrzyczne "drogą narciarzy" cz.2Uzupełniamy płyny, chwilkę czekamy na Anię i ruszamy do ataku szczytowego... Ostatnie metry na stromszej części podejścia... ...po lewej ukazuje się naszym oczom "tradycyjny" szlak na Skrzyczne... ...oraz tutejsze, największe ptaki - a w zasadzie latające skrzydła. Ostatni fragment jest płaski.Kilkaset metrów i jesteśmy prawie u celu. Foto dla Leintnera, naszego forumowego Marcina... ...i cóż za zaskoczenie?Do startu z platformy startowej szykuje się jakiś narciarz! :eek: Czyżby jakieś letnie grant prix?Wchodzimy na górę a tam świetny widok w stronę Jeziora Żywieckiego. Zawody narciarskie nadal trwały!!! :stupid: Kolejny racer właśnie szykował się do startu - kibice jak widać nie zawiedli :applause: Nie brakowało również pięknych ski fanek pragnących uwiecznić się z gwiazdami światowego narciarstwa :tongue: Robić trzeba było swoje, więc po kilku minutach relaksu skierowaliśmy się w stronę szczytu.Po drodze widoczek w stronę schroniska. Atak szczytowy był niezwykle spokojny. Nikt nie odpadł od ściany - każdy ze wspinaczy szedł z uwagą stawiając każdy krok. Liny asekuracyjne i ich walory bezpieczeństwa nie były poddane próbie swojej niezawodności. CDN
    6 punktów
  7. Babia Góra zwana Diablakiem. Cz.2Nim jednak drzewa całkowicie zniknęły z naszych oczu - między nimi ukazał się cel naszej podróży.Babia Góra, czyli Diablak 1725 m npm. Zieleń i błękit - moje ulubione kolory na fotkach... Las się skończył - zaczęło się maszerowanie gęsiego. Nim się obejrzeliśmy pojawiły się tutejsze pierwsze łańcuchy. Zatory robiły się głównie przez fotoreporterów :wink: Maciek w akcji "na krawędzi"... Marboru na klamrach... Góral z Żoną w kolejce :smile: Paula... ...i piękne widoczki. W tę sobotę był naprawdę spory tłok na szlakach :wink: JC prze w górę! ...a potem pomaga innym. W tle?Bajka. Po delikatnych trudnościach technicznych, ostatnie miejsca zielone przed szczytem były spowite kwitnącymi kwiatami.
    6 punktów
  8. Skrzyczne "drogą narciarzy" cz.4 - ostatnia....i wydawać by się mogło, że ocali nas w ostatnich chwilach jedynie jakiś cud :eek: bądź piękno gór. W krytycznym momencie część grupy miało chwilę słabości i pomyślało o ratunku przy pomocy maszyn latających. Zrezygnowali po dostrzeżeniu dziwnych potworów wlekących pod niebem swoje piekielne machiny. Dochodząc do bazy numer 1 wszyscy byli kolejny raz, niemal na 1000% przekonani, że są bezpieczni - że ustępują niepokojące omamy i halucynacje wywołane śmiertelną chorobą... ...a tu nastąpił kolejny niespodziewany atak obłędu :biggrin:Niezwykle piękne reklamy ich ukochanego VIP Klubu Narciarskiego :cheerful: Cóż było robić?Grupa ratując się z opresji postanowiła dalsze schodzenie kontynuować po niebieskich śladach... ...i wszystko wskazywało na to, że już jest ok - a my bezpieczni... ...gdy ukazały się naszym oczom abstrakcyjne "filary wszechświata" i "próg opatrzności".I moglibyście w to, wszystko nie uwierzyć gdyby nie dowody w postaci zdjęć, które jakimś cudem znalazły się na naszych urządzeniach cyfrowych rejestrujących obrazy. Kolejny zwid atakujący nasze mózgi - wioska indiańska... Gdy już myśleliśmy, że nic nas nie ocali......zaczęliśmy odczuwać zbawienną utratę wysokości. Jeszcze kilkaset metrów w dół spowodowało, że poczuliśmy się całkiem nieźle... ...i tak było!Po zejściu do punktu 0 wyprawy - choroba wysokościowa ustąpiła. Wszystko wróciło do normy a my w efekcie uratowaliśmy życie.Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się, czy to na pewno była ta choroba?...Istnieje przypuszczenie, że to opętał nas demon bądź klątwa nieszczęśliwego "Wszawobrodego" herszta tutejszych zielonych i nietoperzy chronionych.Skąd takie wnioski?Wszystko wyjawiło ostatnie zdjęcie zielonej ściętej trawy na dole... Wiem.Poniosło mnie.Skrzyczne zdobyte......a ten, opisywany przeze mnie dzień, jeszcze się nie skończył - ale o tym opowiem może jutro.Pozdrawiam wszystkich Himalaskrzycznistów i innych, którzy przebrnęli przez niniejszą relację.marboru
    5 punktów
  9. Babia Góra cz.3Przy schodzeniu są jeszcze po drodze różne tarasy widokowe i miejsca gdzie można odpocząć.Z jednego z nich widać jeszcze czapkę śniegu! Od razu rozgorzała dyskusja,jak to mogliśmy ominąć??? Cóż,wrócić się nie bardzo dało,a tym bardziej chciało... Na koniec udaliśmy się do Karczmy tuż obok słynnego Mosornego Gronia.To znaczy obok tejże stacji.Trzeba było się schłodzić i coś przekąsić... Dalej to już nie wiem czemu,ale jak zwykle impreza przeniosła się do mnie (nie wiem czemu :wink: ),choć w nieco okrojonym składzie.Trza było godnie zakończyć ten wspaniały dzień.
    5 punktów
  10. Skrzyczne "drogą narciarzy" cz.3Jest!!!!!Po karkołomnej wyprawie, pięknej i niebezpiecznej przygodzie docieramy do celu. Niestety dosyć długie przebywanie na szczycie, powyżej wysokości 1200 m npm poskutkowało atakiem choroby wysokościowej.Członkowie wyprawy zaczęli nagle bardzo dziwnie się zachowywać :eek: Kierownik wyprawy nagle poczuł się małpą......a jego partnerka ku oburzeniu pozostałej części grupy wspinaczkowej stwierdziła, że takie zachowanie jest ok i wszystko jest dobrze. Ostatkiem sił członkowie wyprawy zrobili kilka zdjęć z topu Skrzycznego... Akcja ewakuacyjna bohaterów spod Skrzycznego powiodła się wspaniale!W szpitalu podano odpowiednie leki... ...a sam w nim pobyt jeszcze mocniej zjednoczył i scalił grupę. Po dosyć długim okresie rekonwalescencji himalaskrzyczniści postanowili zejść do bazy.Ostatnim objawem choroby wysokościowej był widok pasącego się jednorożca... ...oraz kołującego kondora. Szybka zdrowaśka... ...i pośpieszne sprint na sam dół. Nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że coś jest nie tak. Zamknęliśmy oczy i nie bacząc na trudności techniczne szlaku kontynuowaliśmy swój marsz......a one nadal tam były - całe stada niebezpiecznych stworów. Najgroźniejszy odcinek pokonaliśmy korzystając ze śrub lodowych i raków. CDN
    5 punktów
  11. Babia Góra cz.2Ekipa się rozpierzchła i wszyscy na swój sposób zmierzali na szczyt.Ale teraz to już rozluźnieni i z uśmiechem na twarzy. W końcu szczyt osiągnięty! Ekipa powoli zbiera się do kupy i odpoczywa.Oczywiście są fotki. Niestety nad szczytem wisi chmura,ale nie pada.Trochę obawiałem się burzy,ale zupełnie niepotrzebnie.Szkoda tylko,że nie było widać Tatr. Dalej czas ruszać z powrotem.Tym razem po szczytach.Mimo nie najlepszej pogody,widoki były przyjemne.Trasa bardzo łatwa.
    5 punktów
  12. Tym czasem po drugiej stronie globu atak zimy. Fotki z dzisiaj i aż miło popatrzeć... Las Lenas, Argentina Penitentes, Argentina La Parva, Chile Portillo, Chile Valle Nevado, Chile Tylko pozazdrościć... ...większość ośrodków rusza lada dzień.
    4 punkty
  13. Planowany od dawna wyjazd wreszcie się ziścił.Atak w okolice Johnnego i zdobycie kilku szczytów należących do Korony Gór Polskich.Miało być spokojnie, miało być kameralnie...a wyszło super wspaniale z gronem świetnych Przyjaciół i Forumowiczy.Niepozorne wiadomości priv, teksty pod relacjami, publiczne rozmowy na forum i po wysłaniu, zresztą tak jak obiecałem informacji o naszych razem z Paulą, Maćkiem i jego Żoną planach... zebrała się nas w Górach pod Babią spora ilość. Nieformalne WZF doszło do skutku...a frekfencja? 100%.Tylko Wy - pozytywnie zakręceni na punkcie nart mogliście sprawić nam tak olbrzymią niespodziankę.Chodzenie po Górach w takim towarzystwie to była prawdziwa przyjemność......ale może zacznę od początku tę relację.Wyruszyliśmy wieczorem, w piątek.Początek tego fantastycznego weekendu zaczął się od tego oto widoku: Potem mijaliśmy Ogrodzieniec i kolejny wspaniały widok zainspirował nas do naszego nowego podróżniczego tematu...ale, to nie miejsce... Tuż za zamkiem, gdzieś między tamtejszymi łąkami i spowijającymi je mgłami - prosto na nas i nasze auto wyskoczył jakiś zabłąkany łoś. Na szczęście w porę się zorientował, skręcił i pobiegł równolegle do toru naszej jazdy. Zdarzenie trwało chwilę ale ciarki po plecach przeszły - zderzenie z dwumetrowym kolosem nie byłoby fajne.Dojechaliśmy do Johnnego cali i szczęśliwi.Pobudka dnia następnego okazała się zbyt późna - już po drodze, gdy dołączył do nas Góral spod Skrzycznego z Małżonką wiedzieliśmy, że będziemy mieli obsówę półgodzinną......sorry for all.Na pocieszenie dodam, że Major ze swoją ekipą również się spóźnił :wink:Po drodze, przed nami pierwszy widok na Diablaka. Po szybkim przywitaniu, kupiliśmy bilety do Parku i zaczęliśmy naszą wspólną przygodę z najwyższym szczytem Beskidu Żywieckiego.Start z Przełęczy "Krowiarki". Nasze grono?Imponujące... 13 osób i niezły peleton. Na dosyć szerokim szlaku utworzyliśmy niezły wężyk. Skład Ekipy:JC, MajorSki z Żoną i dwójką najmłodszych uczestników wyprawy, Johnny Narciarz z Żonką, Marionen i Anniaa, Góral spod Skrzycznego z Żoną, Piotr_67 z Żoną no i oczywiście ja z Paulą.Beskid Żywiecki i jego klimat... Niby już nie jeden Beskid odwiedziliśmy... ale każdy inny, każdy ma co innego do zaoferowania. Żywiec zdrój?Myślę, że to co w butelce nie umywa się do tego, co na Babiej może człowiek spróbować. Po dosyć łatwych kilku kilometrach mijamy jedno ze skrzyżowań szlaków i na kolejnym skręcamy na drogę zwaną "Percią Akademików" - żółty szlak. Robi się wąsko, robi się stromiej.Początek tej ścieżki: Powoli wydostajemy się powyżej linii lasu i wyłaniają się dla nas takie oto widoki:
    4 punkty
  14. Chcę zaznaczyć,bo w relacji tego nie będzie. :Ania,Marionen,JC, Piotr i Hania dojechali na Przełęcz Krowiarki jakimś cudem na czas! przed 9-tą.:eek: Reszta jest milczeniem:cheerful. Za karę idziemy razem:smile: na Pilsko i Piwsko.
    4 punkty
  15. Skrzyczne zaliczone czas na CzupelKrótkie posiedzenie i ruszamy na dół. Trzeba się spieszyć bo czas leci... Na dole byliśmy o godz. 12 - dobry czas! Spokojnie można było udać się na Czupel. Choc to niby inne pasmo górskie,to znajduję się on niedaleko od Skrzycznego.Można powiedzieć rzut beretem. Darek szybko wymyślił plan i udaliśmy się pod asfaltową drogę na Magurkę Wilkowicką. To najłatwiejsza droga na górę i chyba najszybsza.Dla mnie dobra okazja,żeby przypomnieć sobie trasę,którą już w najbliższą sobotę,wraz z Matti1981,będę się wspinał na rowerze w zawodach Uphill Magurka. No chyba,ze pogoda siądzie... A więc startujemy! Już na wstępie zaskoczenie,bo wybudowali tu małą zaporę. Dalej asfaltem do góry i mała analiza trasy gdzie by tu można szybciej,gdzie trzeba oszczędzać siły.Niestety w drodze do góry słyszymy grzmoty.Widać też ciemne chmury.Sprawdzam na mapce burz i widać,że w okolicach Bielska-Białej jest spora burza! Przyspieszamy kroku i od razu ruszamy na Czupel,pomijając schronisko na Magurce. Trzeba zdążyć zaliczyć ten niepozorny szczyt i mamy wolne! [ATTACH=CONFIG]33340[/ATTACH] Poszło ekspresowo.Pogoda skutecznie pospieszała.Nie pozostało nic innego jak porobić fotki,czym zajął się Marboru i ruszyć na dół w stronę Łodygowic.Po drodze jeszcze trochę widoków i odpoczynek na fajnej polance. No i to tyle w skrócie.Piękny weekend,choć bardzo męczący,ale chyba wszyscy będą to wspominać jeszcze długo.Z tego co widzę po postach na Forum i nie tylko,chętnych do wypraw jest więcej niż na WZF na Kasprowym... :wink: Skoro tak,to już spieszę z informacją,że w najbliższą sobotę spotykamy się na Magurce Wilkowickiej.Ja i Matti1981 będziemy brać udział w zawodach Uphill Magurka,natomiast Andy-w i może ktoś jeszcze będzie/będą nam kibicować.Kolejne spotkanie 25 - 26 czerwca w Karpaczu. Ja będę zdobywać Śnieżkę na rowerze,a reszta z buta,przy okazji mi kibicując. Dalej planujemy wyprawę na Pilsko (i piwsko) oraz na Rysy,ale raczej od strony słowackiej (chyba,że ekipa jednak się zdecyduję na polską opcję). Tyle jeśli chodzi o najbliższe plany...
    3 punkty
  16. Co tu dużo gadać... ...jesteście Ludziska super!!! Piękny WZF z płcią piękną. Dziękuję Wam za niezapomniane chwile. PS. Niebawem relacja.
    2 punkty
  17. Śnieżnik Na Śnieżnik ze schroniska wg.drogowskazu idzie się 25minut... drogowskaz jest zaniedbany,godzina ze starości się zatarła. 1,25h ostro w górę. Spokojnie docieramy na Śnieżnik.(idzie się krócej.) Smutny widok. Pozostałości po wieży widokowej niepotrzebnie wysadzonej w powietrze w 1973r. Ówczesnym władzom patron wieży Cesarz Wilhelm 1-szy nie pasował,więc znaleźli sobie pretekst do jej zniszczenia, mianowicie zły stan techniczny.Ciekawe,bo pierwsza detonacja nie udała się. Mocna kamienna konstrukcja runęła po zastosowaniu podwójnych ładunków. W chwili obecnej planowane jest uzyskanie zgody na odbudowę wieży(Budowy w rezerwatach chyba są trudne). Projekt Wieży Trzech Kultur jest gotowy.Powstał w pracowni Architektury "Januszówka"w Bielsku-Białej. Przy dobrych warunkach pogodowych Śnieznik oferuje widoki na Karkonosze,Ślężę,a nawet Beskidy. My mieliśmy ciut gorszy dzień. Ledwo ustrzeliłam Pradziada. "Ścieżka w obłokach"-niesamowita konstrukcja, punkt widokowy w Dolni Morava relax&sport resort. Wyjątkowy spacer na wysokości,na której poruszają się tylko ptaki. Czeskie szlaki Robi się późno,czas wracać. Ania pozdrawia.
    2 punkty
  18. Urozmaiconą i ciekawą turystycznie częścią Sudetów Wschodnich jest Masyw Śnieżnika.To pasmo górskie zachwyca krajobrazem grzbietów porozdzielanych głęboko wciętymi dolinami,jak i skrytą pod ziemią atrakcją...jest nią Jaskinia Niedźwiedzia. Ta bezleśna kopuła szczytowa Śnieżnika była naszym celem majowej pieszej wyprawy. Jedziemy do Siennej.(ski resort Czarna Góra) Wciągamy się leniwym wyciągiem "Babcią" na Czarną Górę.Wiecie że leciwą "Babcię" zastąpi super szybka laska! wiecie.Sienna rozbudowuje się,będzie gdzie spać Ruszamy z Czarnej Góry grzbietem północno-zachodnim przez Żmijowiec. Trasa dla biegaczy narciarskich-bo takową się przemieszczamy nie jest wymagająca, ale monotonna .Troszkę późno wyruszyliśmy z Czarnej Góry,Mariusz mnie popędza i straszy, że późnym wieczorem wracać będziemy i niedźwiedzie nas zjedzą....hmmm sam wygląda jak niezły "MIŚ"nie boję się. Plan był taki: Dojdziemy do schroniska Pod Śnieżnikiem i wracamy. Kusi ten Śnieżnik,jest tak blisko. No i jesteśmy.Na Hali pod Śnieżnikiem spośród muraw i traworośli wyłania się schronisko PTTK-jedno z najstarszych w PL. r.Założone w 1871. CDN.
    1 punkt
  19. Dobre pytanie Piotrze, kiedy na Pilsko.: Mam nadzieję,że niebawem.:smile: Nie ukrywam,że wzf-y w Beskidach spodobały nam się.:smile: Pozdrawiam.
    1 punkt
  20. 1 punkt
  21. Fis-em w górę to pomysł Johny-ego, ja proponowałem zgodnie z kierunkiem jazdy w dół. No ale dobra, co było dalej?
    1 punkt
  22. kruca fux, Góral, przyjdzie halny i będziesz po 2-3 cegłówki do kieszeni ładować Co do Pilska - to od jutra przez 2-3 tygodnie będę w Korbielowie, więc jak tym razem dacie jakieś info to się zabiore
    1 punkt
  23. Darek, widzę że odkryty na Babiej Górze bezalkoholowy Żywiec zasmakował )))))), bo i na Skrzycznym się pojawił
    1 punkt
  24. Wiedziałem, że Gówniak i Diablak Ci się najbardziej spodoba.
    1 punkt
  25. Ania super relacja i fotki :applause: Dzięki! PS. Tylko dlaczego tak mało fotek :wink:
    1 punkt
  26. Ja niestety na wagę nie wchodziłem, ale może to i lepiej (dla mnie oczywiście). Co do PS, Góralu dobrze się zastanów, bo mnie dwa razy nie trzeba zapraszać. :wink: Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  27. Ja również chciałem gorąco podziękować za te dwa dni morderczej wyprawy. Bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie mojej żony, która w końcu uwierzyła, że forum to nie jakaś narciarska sekta ale grupa zaprzyjaźnionych ludzi, których życiem kierują wyższe wartości. Dziękuję za radość dzisiejszą gdy na wadze pojawiło się nie 75 ani 73 ale 72kg. Do następnego razu. P.S. Wietrzna Dziura znajduje się 100m dalej od rozwidlenia szlaków na Czupel i do Skały Czarownic, musicie wrócić
    1 punkt
  28. Pięknie dziękuję Wszystkim za piękną sobotę i Babią Górę.Towarzystwo dzielne,wesołe i wytrwałe.(oby więcej takich spotkań:smile:) Bałam się troszkę momentu łańcuchów, klamer,przepaści...ale Major Ski wytłumaczył jak się wspinać. Jego uwagi sprawiły,że jak "pająk" pokonałam kryzysowy dla mnie odcinek.:cheerful: Pięknie dziękuję super przewodnikowi-Góralowi spod Skrzycznego, Pięknie dziękuję Izie i Maćkowi za cierpliwość,opiekę i serducho.:angel: Pięknie dziękuję Mariuszowi i Paulinie w walce o szczyty Korony,było super.:smile::applause:
    1 punkt
  29. No wróciłem do dostępu do neta.Chciałem podziękować wszystkim uczestnikom wspomnianego WZF-a za super sobotę.Wypad był świetny.Szczególne podziękowanie dla dzieci które były z Majorem. Oczywiście za to, że nas nie zamordowały swoim tempem :wink:I jeszcze parę fotek: Pozdrawiam.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...