Już się poprawiam,piszę i wklejam
Po nocy udajemy się w kierunku schroniska Goute,
Czas około 5 godzin,przerwa na ciepły posiłem toaletę i podejście lodowcem do bazy noclegowej Vallot (4305m.n.p.m)
Na lodowcu maszerujemy w 2 osobowych teamych i obserwujemy gdzie stawiamy kroki bo przy pogodzie slonecznej szybko otwierają się szczeliny.
Pod wieczór,całkowicie spompowany (znaczy ja) docieramy Vallota(metalowy bunkier)
O warunkach jakie tu panują lepiej nie pisać,smród,brud,ślady wymiocin i.t.d
Ale wierzcie że przy dużym wysiłku zapomina się o wszystkich niedogodnościach i mazy się żeby parę godzinek się przespać przed atakiem na szczyt.
Nad ranem podzieleni w 2 osobowe teamy ruszamy w górę
Droga pnie się ostro w górę.
Wąska grań,trzeba bardzo uważać przy mijankach.
Po 2,5 godzinach jesteśmy na dachu Europy
Piżdzi jak cholera,widoki cudne,szybkie zdjęcia i już człowiek marzy o zdecydowanie cieplejszych miejscach.
Zejście w dól tą samą drogą,zdecydowanie idzie szybciej
Dziś plan zejścia do obozu w Tete Rousse,parę batonów regeneracyjnych i nunu w 5 minut
Dnia następnego nad ranem spokojniutko wyruszamy do Nid d Aigle,
Pogoda troszkę płata figla i nieżle nas ulało na koniec,ale ogólnie pogoda dopisała