Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.01.2020 w Komentarze w blogu
-
Powtórka ze Szwajcarii Bałtowskiej - WZF z Teamem Mitka Po kilku próbach umówienia się na wspólne narty - udało się! Cel Szwajcaria Bałtowska oraz spotkanie z @Mitek i jego Bliskimi. Umówiliśmy się, że startujemy na otwarcie ośrodka...ale nie przewidziałem, że już na szosie prowadzącej do naszego celu będzie sposobność się minąć i przywitać 😮 Stanąłem sobie w moim ulubionym miejscu, w Kazanowie - okolice cmentarza, włączyłem światła awaryjne, by strzelić poniższą fotkę... ...a ktoś zwalnia i nieśmiało mnie mija. Dzwoni telefon - Mitek jechał tuż za mną 😮 On z Warszawy, ja z Radomia spotykamy się w bliskiej mi okolicy - bo przecież nieopodal stąd są moje korzenie. W leżącym nieopodal cmentarzu spoczywają moi Dziadkowie i Pradziadkowie. Fajnie, miło - super zaczyna się dzień! Po pół godzinie jesteśmy na miejscu. Na parkingu pojedyncze auta, witamy się z Mieszkańcami Stolicy - robię tradycyjnie zdjęcie rzeki Kamiennej i idziemy do kas. Tutaj mały problem z karnetami internetowymi, i mój z Paulą start się opóźnia - cóż? Złośliwość rzeczy martwych. Będziemy dzisiaj jeździć trzy godziny. Kasy: Dzisiaj niestety niemiła niespodzianka - stoki nie są wyratrakowane Szkoda, bo w nocy był spory przymrozek i zamroziło liczne nierówności. Początek jazdy, to uwaga na to co się robi z nartami i po czym się jedzie. Kilka rozgrzewkowych zjazdów na luzaka i nogi się przyzwyczajają do niesprzyjających warunków. Później, w trakcie drugiej godziny, trochę puszcza, Mimo wszystko jest szybko i choć tutejsze górki są niewielkie łapie się niezłą prędkość. Widok ze szczytu w kierunku południowo wschodnim: Trasa numer 2 wokół lasu dzisiaj dostawała troszeczkę słońca: Główna przy orczyku również Ta łagodniejsza, i dłuższa część zjazdu jest sporo równiejsza. Niestety jest miejscami sporo przetarć. Po godzinie jazdy, gdy już odrobinę puściło z wierzchu, miejscami lodowato. Jeździ nam się dynamicznie, ale na 2/3 możliwości. Fajnie Mitek z Małżonką na wyciągu: Szwajcaria w Słońcu jest piękna! Dzisiaj większość zdjęć robię jeżdżąc na talerzyku. Staram się strzelić coś ostrego samemu będąc w ruchu - to trudne zadanie, gdy dysponuje się kompaktem oraz używając sporego zoomu. Coś tam jednak mam Paula: Paula w drugiej części stoku: Kacper - Syn Mitka Mitek: Andrzej (Kumpel) dzisiaj przyjechał również z nami pojeździć Syn Andrzeja Dominik Adept sztuki narciarskiej - bardzo dobrze sobie dzisiaj radził! Trudno było nie wykorzystać wiedzy i profesjonalnego instruktora narciarstwa - Paula dyskutuje z Mitkiem na temat poprawy swojej jazdy: Dzięki Mitku - za cenne wskazówki również dla mnie Pytanie, czy sobie poradzimy ze starymi nawykami? W ośrodku od ok godziny 12 zdecydowanie przybywa gości. Zaczynają tworzyć się kolejki, choć chyba żadne z nas nie stoi dłużej niż 5 minut. Przepustowość jest na tyle duża, że w trakcie jazdy na górce jest spory tłok. Trzeba kombinować by zjechać bezpiecznie - lewą, prawą stroną...a czasami zwyczajnie na szczycie chwilę poczekać aż się zluźni trochę. Mija jeszcze ok godziny i kończymy jazdę wówczas gdy najazd na Bałtów osiąga kulminację. Podsumowując - nie jest źle, fajny dzień na nartach i zrobione wg Endomondo prawie 30 kilometrów. To niezły wynik biorąc pod uwagę, że dzisiaj były towarzyskie narty i sporo czasu traciliśmy na gadanie Wspólny dzień kończymy w Szwajcarskim Zapiecku - tutejszej Restauracji. Foto ze spotkania i WZF. Moi Drodzy: @Mitek, Kacper, Ewa - dziękujemy za wspaniały dzień i mam nadzieję, do zobaczenia w Karyntii, w lutym. Jesteście nie tylko świetnymi Narciarzami, ale również Duszami Towarzystwa! Super z Was Rodzinka W Zapiecku również jest kominek... I poczęstunek na dzień dobry - nikt z nas się nie skusił. Dzisiaj zaskoczenie, bo obsługa sobie jakoś nie radziła z wydawaniem posiłków Może to dlatego, że po tym jak weszliśmy do knajpy w kilkanaście minut zeszło się masę ludzi? Mały minus za to Plusów dzisiejszego dnia było tak dużo, że ta mała niedogodność na koniec nie zmieniła obrazu tego fajnego wyjazdu. Jutro Sabat Krajno i będzie koniec na jakiś czas naszych Regionalnych nart - trzeba jechać gdzieś dalej Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula7 punktów
-
Cześć Rzeczywiście było bardzo fajnie. Serdeczne dzięki Mariusz za zdecydowana sugestię co do Bałtowa. Nie ukrywam, że zadecydowała Wasza obecność bo pojeździć na nartach można byle gdzie ale pojeździć w takim towarzystwie - inny wymiar przyjemności. Rybelek, Kacper i Guma też pozdrawiają serdecznie. Mariusz wszystko ładnie napisał ja tylko dodam parę własnych uwag jeżeli pozwolisz: Poznaliśmy się chyba z 10 lat temu, kiedy to prosiłeś o informacje dotyczące Dolomitów czy coś. Teraz to Ty(Wy) tworzycie kanony - fantastyczny przykład wspaniałej ewolucji! Paula - niezwykle się cieszę, że udało się poznać i pogadać. Rady... bez przesady, przecież wiecie o co chodzi. Ja nie jestem ćwiczeniowcem a Wy jesteście zawstydzająco ambitni w dążeniu do perfekcji. Chciałem podkreślić wyjątkowe ogarnięcie przygotowujących stok. Tak jak Mariusz mówił - nie ratrakowano żeby nie rozwalić. Chyba poczekali dzień czy dwa więcej i dzięki temu uzyskali znakomity wręcz betonowy podkład. Stok przez cały czas równy w stanie praktycznie idealnym, rano wymagający nieco uwagi ze względu na przemrożenie nawierzchni. Wszystko fajnie pracuje tutaj jak dla mnie. Do następnego razu. Co ja miałem niby zrobić obsłudze Artix?? Jestem ostatnim, który by się czegoś czepiał. Mariusz dawaj sygnały jak będziecie coś planować. Dotychczas jeździłem do Bałtowa jakoś inaczej i trwało to dłużej. Ten wyjazd: pobudka 6,00, wyjazd 6.40, na miejscu 8.40. Jazda 9.00-12.00 przekąska gdzieś pewnie do 13.30. W domu 15.45. Warto! Pozdrowienia serdeczne5 punktów
-
Czarna Góra na bis Prognozy na sobotę jednak skłoniły nas do zmiany planów. Głęboki niż atlantycki i zapowiadane opady na popołudnie zniechęciły nas do wypadu dalej, do Czech i znów wylądowaliśmy całą dziesięcioosobową ekipą w pobliskiej Czarnej Górze. Tym razem parking prawie pełen, ale o dziwo znaleźliśmy miejsce bardzo blisko kas - chyba ktoś właśnie odjechał. Zaczęliśmy inaczej niż w piątek - bo od Żmii, póki nie padało, a temperatura była na lekkim plusie. Na wyciągu szło na bieżąco lub z krótkim oczekiwaniem, niestety na trasie bardzo tłoczno. Stok równy i bardzo twardy, ale śniegu jeszcze mniej niż poprzedniego dnia i sporo przetarć - trzeba było uważać. Oj, opad śniegu bardzo potrzebny! Zjechaliśmy kilka razy i postanowiliśmy przenieść się na Luxtorpedę, szczególnie że tłum na trasie gęstniał. Wybraliśmy transfer łącznikiem z górnego odcinka trasy C - leśną drogę, krzyżującą się ze szlakiem pieszym, rowerowym i biegowym na Śnieżnik. Inny świat ... Na Luxtorpedzie zdecydowanie większa kolejka. No cóż - jest sobota, długi weekend, można się było tego spodziewać. Wygląda to strasznie, ale maksymalnie staliśmy 20 minut - dwa razy, poza tym - ok. 10 min. Zagęszczenie na obydwu trasach limitowane jest przepustowością kanapy. Jest gęsto, ale trasy dość szerokie. Na stoku beton, zwłaszcza na czarnej trasie A, niektórzy sobie ledwo radzą. Tłoczno jest również na niebieskich trasach na dole, gdzie nasz znajomy pilnie doskonali umiejętności - to jego pierwszy urlop narciarski 😃. Około trzynastej zaczyna sypać śnieg i chyba większość towarzystwa że Żmii przenosi się na Luxtorpedę z osłonami. Z godziny na godzinę ochładza się - więc warunki na stokach zamiast degradować się, poprawiają się. Na czarnej ustawiono tyczki do treningu przed jutrzejszym slalomem - raz sobie przejechałam z ciekawości. Z przyjaciółką Moniką: O piętnastej większość naszej ekipy kończy nartowanie. Ja jednak mam wciąż niedosyt, a jeździ mi się tego dnia bardzo dobrze. Monika zabiera autem naszą młodzież do domu, a ja z Darkiem zostajemy na stoku do wieczora. Trasa czerwona A: Niespełna godzinną przerwę na ratrakowanie spędzamy w jadłodajni Villa Czarna Góra. Najwyższy czas wrzucić coś na ząb Na wieczornej jeździe wciąż dużo ludzi i wciąż sypie. Robimy jeszcze cztery rundki góra dół i dobrze po osiemnastej kończymy jazdę. Za nami osiem godzin na stoku i przejechanych 60 km. Intensywnie - pomimo dużej frekwencji. Czechy - chyba dzisiaj.5 punktów
-
Cześć Czyżby kolejny literacki Nobel na horyzoncie... Pozdrowienia3 punkty
-
Dzięki za kolejną relację świętokrzyską - tym razem narciarską. Super, że jednak udało się Wam fajnie pojeździć. Widać, że jesień z zimą tkwią w morderczym uścisku - żadna nie odpuszcza 😬. Zazdroszczę Wam jednego - pustki na stoku. Chyba wszyscy narciarze wyjechali w Sudety 🙉, przynajmniej tak to tutaj na miejscu wygląda.3 punkty
-
@Mitek - ludzi było w opór, raczej masowa jazda na nartach, niż narciarstwo amatorskie. Nie wiem, czy kiedyś było takie oznakowanie tras, jak obecnie. Teraz skrajna, czarna trasa przy Luxtorpedzie to trasa A: Czerwone przy Żmii to C i D. Określiłabym wszystkie jako średnio trudne. Ja akurat lubię takie długie stoki że zmiennym nachyleniem i ukształtowaniem. Pozdrawiam2 punkty
-
Świetna relacja 👍 Gdy my z Paulą byliśmy w tych stronach, to po jednym dniu uciekliśmy z Czarnej Góry, na stronę czeską. Tam, dużo lepsze warunki śniegowe i praktycznie co wieś, to stoją wyciągi i puste trasy. Cenowo taniej, a płaciliśmy polską gotówką. Bardzo dobra decyzja na dzisiaj z Waszej strony 👍 Ciekawe gdzie w końcu wylądujecie? Czekam na wpis i jeszcze raz dzięki za super opis i zdjęcia z wczoraj 🙂2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Obsługa miała pewnie stracha przed Mitkiem 😁😉 Pozdrowienia dla wszystkich. Fajne spotkanie 👍1 punkt
-
Cześć Dzięki Szanowna Koleżanko!. Gdzieś na którym zdjęciu jest taka ścianka na trasie C (chyba nawet napisałaś, że to na D). Fascynuje mnie to miejsce. To łatwa trasa i łatwa ścianka i zawsze wygląda tak samo - tak jak na Twoim zdjęciu. Czy rzeczywiście jest z poziomem naszego amatorskiego narciarstwa aż tak źle?? Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Pusto mieliśmy przez jakieś dwie godziny. Później już nie było tak kolorowo, weekend. Dziękuję 🤗 I miłego nartowanie. U nas dzisiaj powtórka 👍 Pełna zgoda Mitku 😀 No i mam nadzieję, do zobaczenia dzisiaj na nartach 👍1 punkt
-
Szwajcaria Bałtowska - świętokrzyski debiut 2020 Zima w tym roku naprawdę dokazuje... Wczoraj mróz, dzisiaj deszcz i +5. Ośrodki "nizinne" walczą o byt. Wykorzystują każdą chwilę mrozu by otworzyć choćby jedną trasę. Szwajcaria Bałtowska już raz się otworzyła (wtedy gdy byliśmy na Sądecczyźnie), przyszła odwilż i straciła śnieg po dwóch dniach. Teraz dwie noce i jeden dzień mrozu pozwolił na włączenie armatek śnieżnych i ponowne otwarcie. Ośrodek ruszył wczoraj o godzinie 12. Dzisiaj postanowiliśmy odwiedzić z samego rana nasz ulubiony w województwie "alpejski" ON. Ok godziny 7:30 do 8:20, przez całą drogę ulewa i temperatura +5. Po dotarciu na miejsce nawet zastanawialiśmy się, czy nie zawrócić do domu...10 minut w aucie i nagle ktoś wyłączył deszcz. Szybkie przebranie i jesteśmy pierwszymi narciarzami na stoku. Od razu zauważamy nowość - nowe bramki do szczytywania karnetów - super. Teraz już bezproblemowo i szybko będzie można się przemieszczać do wyciągów - jak się później okaże, ma to również bardzo pozytywny wpływ na zwiększenie przepustowości. Brawo! Ilość śniegu jest dosyć spora Czynne są dwa wyciągi orczykowe oraz trasy numer 1 i 2, przygotowana jest również połowa, poszerzonej "oślej łączki" - tu potem również pojawią się początkujący narciarze. Nim uda nam się otrzymać karnety idę zobaczyć, czy rzeka Kamienna nadal płynie Nad nią - późna jesień... Widok na czynną część ośrodka - krzesełko i trasy przy nim nie działają Cóż? Mało mrozu. Z tego co potem zdołam dostrzec, to po tamtej części Bałtowa są zmiany - snowpark jest przeniesiony na prawą stronę, i jest wytyczona nowa trasa - super! Ruszamy w górę. Jest gładko i twardo mimo deszczu i dodatniej temperatury. Sporo brązowych śladów po brudnych gąsienicach ratraka. Trasa numer 2 wokół lasu: Trasa 1: Trochę wieje z zachodu i na śniegu sporo jest części drzew, liści i drobnych gałązek. To nie przeszkadza w jeździe. Marboru w alpejskim ośrodku najbliższym domu Sztruksik jest ...a czasami znika Paula na wyciągu - przez prawie godzinę jeździmy sami. Deszcz skutecznie wystraszył innych narciarzy. Tutejszy ratrak: Kolejne zbliżenie przygotowania stoku przy wyciągach: Dłuższa z czynnych tras - widok w stronę górnej stacji: Płaska część tego zjazdu: Druga perspektywa: I jeszcze jedno ujęcie z samej góry: I inna perspektywa trasy numer 1: Ciśniemy sobie raz za razem obydwoma wariantami. Próbuję upolować "różowe portki: Udaje się raz... Pojawiają się instruktorzy ze swoimi uczniami. W Bałtowie szkolą zarówno narciarze jak i deskarze: Tych z dwoma deskami jest znacznie większa ilość. Niektórzy obserwują stok czekając na swoich podopiecznych. Przybywa narciarzy, pogoda wyraźnie się poprawia i to skłania jednak innych do przyjazdu na narty. ...strzelam drugi raz Paulę Trzy godziny jazdy i mamy na licznikach 35 kilometrów. Starczy Schodzimy ze stoku... I idziemy na krótką przerwę i kawę do knajpy obok stoku. Jest tu klimatycznie. Jeszcze kilka zdjęć... Szkółka: Wypożyczalnia: Konie: I wracamy na nasze, płaskie tereny - do Radomia. Nie zapowiadało się a było bardzo fajnie! Warunki w Bałtowie mimo trudnej zimy są dobre, da się pojeździć i naprawdę mocno potrenować. Świętokrzyski debiut sezonu 2019/2020 zaliczamy do bardzo udanych! Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Czarna Góra w bieli Gdy dziś rano ruszaliśmy spod kwatery w Lądku-Zdroju, okolica była zaledwie lekko przyprószona śniegiem. Im bliżej Siennej, tym więcej białego dookoła, a gdy przed 10.00 zameldowaliśmy się przy dolnej stacji ON Czarna Góra, to sceneria była już całkiem zimowa. Na parkingu już sporo samochodów, ale bez problemów znaleźliśmy miejsce, a gdy w kasie zrelacjonowałam miłej pani, jaką mamy ze sobą na stanie młodzież, to mogliśmy kupić skipass rodzinny. Bardzo sympatycznie 😊. Ludzi było gęsto i kolejka przy Luxtorpedzie wydawała się duża, ale nawet sprawnie to szło i maksymalnie staliśmy 15 minut, ale zazwyczaj 5-10 minut. Do obiadu jeździliśmy na przemian trasami czarną A i czerwoną B wzdłuż Luxtorpedy. Na czerwonej zdecydowanie bardziej tłoczno i szybciej się zmuldziła. Na czarnej przyzwoite warunki do samego końca, choć miejscami na trasie drobne i ze trzy większe kamienie i trochę lodu. Rano na czarnej był wypadek - akia ściągała jakiegoś pechowca, leżącego bez ruchu twarzą do dołu na stoku, może to odstraszyło mniej wprawnych narciarzy i snowboardzistów od tej trasy. Nad Masywem Śnieżnika praktycznie cały dzień wisiała warstwa chmur, podczas gdy w dolinie czasem przejaśniało się, więc mieliśmy takie widoczki: Nasza rodzinna snowboardowa młodzież: I autorka bloga w akcji 😉 Około trzynastej towarzystwo zgłodniało, więc poszliśmy na obiad do samoobsługowej restauracji Villa Czarna Góra. Nawet dobrze dają tam jeść. A potem przenieśliśmy się na kanapę Żmija. Tam w zasadzie jazda na bieżąco, bez kolejek, choć wyciąg starszy i wolny, a w górnej części wiało i było zimno: Kolanka i deski ... Przy Żmii oficjalnie czynna jest tylko trasa D - po prawej stronie wyciągu i ludzi tam trochę też jeździło: Zauważyliśmy jednak trochę osób zjeżdżających teoretycznie zamkniętą trasą D, postanowiliśmy więc sami sprawdzić, jakie tam warunki. W górnej części - bardzo dobre, ale w dolnej połowie sporo trawy i kamyków. Da się zjechać ostrożnie, ale szkoda nart. Trochę marzliśmy na tych kanapach, na koniec wróciliśmy więc na czarną trasę A wzdłuż Luxtorpedy. Jazdę zakończyliśmy po szesnastej, już prawie o szarówce. Na endomondo prawie 47 km - to był bardzo udany dzień. Jutro prawdopodobnie uderzymy do naszych sąsiadów - do Dolni Moravy. Pozdrawiam serdecznie!1 punkt
-
Stacja Narciarska Kazimierz w Nowy Rok Tak jak pisałem, tak też zrobiliśmy. Po północnym, sylwestrowym toaście, jeszcze chwilka rozmowy i lulu. Pobudka o 7:30, spokojne śniadanie, kawa i w drogę. W Kazimierzu Dolnym nad Wisłą jesteśmy przed godziną dziesiątą, i już z daleka widzę, że jest Marek @1mirinda - świetnie! Kupujemy karnety trzy godzinne i na stok. Za dnia, ośrodek narciarski wygląda o wiele bardziej pozytywnie. Mimo tego, że jest mało słońca, i temperatura oscyluje wokół +3, to klimat tego miejsca powoduje, że jest jakoś tak radośniej! Wczoraj już pisałem, czynna jest jedna główna trasa i ośla łączka...mój ulubiony, stromy fragment ośrodka jest trawiasty - oczywiście jakbym się uparł, to bym też tutaj zjechał Nie ryzykowałem jednak - stare Salomony, po pełnym serwisie i po wklejce trzeba szanować, muszą posłużyć jeszcze co najmniej jeden sezon. Jest rano i nie ma jeszcze nikogo... mimo to, ognisko już płonie, jego zapach, a raczej zapach dymu rozchodzi się po kotlinie i jest jak zawsze klimatycznie. Kasy znajdują się w budynku głównym gdzie jest również restauracja, wypożyczalnia oraz toalety. Podchodzimy do wyciągów, a tu już nasz Kolega szusuje 😮 Jedzie, nie patrzy na fotografa - przejechał obok i od razu do Pauli się witać... Normalnie będę zazdrosny Mnie nawet nie zauważył @1mirinda napisz proszę, jak to jest jeździć sobie i mieć trasę na wyłączność? No tak... Tłok 😮 Ruszamy na górę. Początek drugiej pod względem długości, ale ostrzejszej na końcu trasy wygląda tak : Cóż? Zima jaka jest każdy widzi! Szacun dla właścicieli ON, że dali radę w ciągu dwóch nocy i dnia przygotować główny zjazd. Dzisiaj liczyłem - przy czynnym stoku jest 26 armatek 😮 Generalnie w całym ośrodku mającym ok 1,5 km wszystkich tras jest ich ok 40. Tak na nizinach, na małej wysokości walczy się ze zmianami klimatycznymi - ilością dobrego sprzętu! I świetnie, bo my, nizinni narciarze, by dobrze pojeździć nie musimy jechać daleko w góry. Paula z Markiem oceniają warunki. One dzisiaj, biorąc pod uwagę aurę są naprawdę ok. Obsługa dwoi się i troi, by miejsca gdzie pojawiają się przetarcia załatać i ubić. Panowie robią dobrą robotę - jeździ się świetnie mimo tego, że od wczoraj powierzchnia białego nieco puściła. Widok w stronę Wisły i Puław: Górna część stoku: Widzicie Paulę na powyższym zdjęciu? Widzicie tłumy? Paulę strzeliłem jeszcze tu... Pełny widok na drugą połowę górki: Jest fajnie. Jeździmy raz za razem, konwersując sobie nieco z forumowym Kumplem. Poza trasą późna jesień: Widok z dołu: Armaty stoją również tam gdzie wiedzie trasa dwóch orczyków: Jar niestety również bez śniegu Oby szybko przyszedł mróz i ośrodek się w pełni otworzył - niebawem ferie lubelskie. Tego życzymy Właścicielom. I znowu Paula z Markiem weszli w obiektyw aparatu: Normalnie VIPy… jeżdżą sobie sami po ON 😮 Środek: Dzisiaj ubrałem się znacznie odpowiedniej. Lekka kurteczka, dwie warstwy pod nią - i w czasie jazdy nie było mi za gorąco. Widok z samej góry: Razem z Markiem Tłok na wyciągu Dzisiaj również lekkie rękawiczki. W skórzanych wczoraj było mi zdecydowanie za ciepło. Lekkie Leki, do Nordika, zastosowane w narciarstwie zjazdowym sprawdziły się świetnie. Oczywiście system wpinania do kijków jest i jest on dla mnie bardzo wygodny. Dodatkowo gumki na kciukach i palcach wskazujących bezproblemowo umożliwiają obsługę telefonu Mija chwila, a dokładnie dwie godziny i żegnamy się z @1mirinda. Powodzenia we Francji na nartach - czekamy na relację! Z jednym forumowiczem się rozstajemy, witamy się z kolejnym. Kazimierzem @kaka Super, że podszedłeś do nas Dokładnie, to znowu do Pauli Kurcze - zmieniłem kurtkę i jestem mniej rozpoznawalny 😮 hahaha Znowu trochę zwalniamy ten dość intensywny trening. Miła pogawędka, którą później dokończymy w restauracji - jakże to miłe chwile, gdy kogoś z forum można poznać w realu i porozmawiać. To zdecydowanie największa siła forum Skionline! @JC dzięki, że stworzyłeś dla nas to miejsce! Zakłady Azotowe w Puławach na zbliżeniu... Mordor? Przez chwilę niebo się nawet przeciera... Niestety dodatnia temperatura mocno daje się we znaki i robi się coraz bardziej miękko. Oby mróz szybko przyszedł. Trochę białego zmagazynowane jest jeszcze w wąwozie wyciągu: Nie wystarczy na długo jak dalej będzie dodatnio. Na szczęście na weekend w prognozach są nocne przymrozki - armaty czekają... Paula różowe portki Kończymy jazdę z wynikiem podobnym do wczorajszego, lekko przekraczającym 34 km. Jak na 3 godziny - jest dobrze, a nogi w jeździe na okrągło dostały odpowiednią dawkę treningową. I dobrze, bo w styczniu poważne narty! Ośla łączka i taśma: Kończymy dzień na pizzy Zgłodnieliśmy. Pyszna herbata, Paula piła grzańca...a Kazimierz kawkę - wszystko fajnie, w kameralnym miejscu obwieszonym starymi nartami i klimatycznymi fotografiami Kazimierza Dolnego nad Wisłą. Kiedy następne narty? Mamy nadzieję, że w najbliższy weekend! Z narciarskim pozdrowieniem marboru1 punkt







