Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2020 w Komentarze w blogu
-
Goldeck – część 2 Na początek drugiej części - zdjęcie czarno-białe... Powoli chmury ustępują i ukazują się naszym oczom sąsiednie szczyty Trasa 5: Paula w akcji marboru i znak Widok z jeziorem, w stronę Villach. Oczywiście robimy sobie wspólną fotkę w Goldecku Zaliczamy również dwie tutejsze skirouty. Szeroko... Pusto... Czego chcieć więcej? Słońce Lotnisko? Robimy sesję filmową. Jest gdzie Pomiędzy trasami można pojeździć free - niestety warunków nie ma Poniżej na zdjęciu muldy poza trasą...no chyba, że ktoś lubi jazdę po twardych muldach - to takie warunki, w czasie naszego pobytu były. Widok, z drugiej strony góry - trasa 5, na grani. Czyż Goldeck nie jest charakterystyczny? Główna restauracja - tu jemy drugi lunch, po którym robimy jeszcze kilka zjazdów i kończymy. Trzeci dzień na nartach mieliśmy naprawdę udany! Goldeck - Złoto Karyntii? Zdecydowanie tak. Nam się tutaj bardzo podobało. Mało, ale doskonałe trasy - luz, brak kolejek i przede wszystkim trzymające bardzo dobre warunki, do końca dnia, trasy narciarskie. @mifilim miałeś rację - bardzo nam się podobało! Jeśli ktoś lubi kameralne, niewielkie ośrodki - to, to miejsce powinien odwiedzić. Ściganci w postaci marboru i Pauli mieli tutaj co robić Pozdrawiamy serdecznie!13 punktów
-
Kolejna góra którą znałem tylko w letniej odsłonie. Dzięki. A pamiętamy ją, oj pamiętamy. A szczególnie nasze nogi. Wjechaliśmy tam tą starą gondolą, połaziliśmy trochę w koło, oglądając krzesełka odpoczywające sobie na zielonej murawie i w końcu zapadliśmy na obiadek w lesie w takim mini schronisku Golden Hute. Dojechał tam jeszcze jeden rowerzysta (gieroj), było miło i smacznie. Tylko jak wyszliśmy to: 1. do gondoli solidna godzina z buta - ostatnia odjeżdża o 16tej 2. kolacja o 18tej - trzeba jeszcze kawałek podjechać samochodem 3. jest 15:30 No to biegiem na dół do samochodu. Na kolację zdążyliśmy, tylko potem parę dni to łatwiej było chodzić na rękach.3 punkty
-
Nassfeld - cześć 2 Teraz eksplorujemy zjazdy znajdujące się na zboczach Madritschen Kopf oraz Tressdorfer Hohe - na poniższym zdjęciu widoczne na wprost. Pod wyciągami zaczyna robić się tłoczniej. Narciarze poruszają się jednak w przeciwną stronę do nas i nie czekamy dłużej niż dwie minuty do wyciągów. Zaliczamy trasę numer 40 - jest fantastyczna! Trasę 23. Przejeżdżamy przez środek miasteczka, pomiędzy budynkami, po szosach asfaltowych - przygoda! Na tych miejskich fragmentach należy uważać na sprzęt. Pojawia się trochę ciemnego śniegu z drobnymi kamyczkami. Jeździmy tutaj ostrożnie. Zaliczamy przejazd slalomem na części trasy 21 przy orczyku i po zrobieniu wszystkich tras zmierzających do Sonnenalpe Nassfeld, przedzieramy się dalej! Wszystkie kolorowe linie ośrodka Teraz szusujemy w okolicach Troghohe oraz Trogkofel 2280 m npm (widoczne na wprost na poniższym zdjęciu): Podążamy tam trasą 63. Tutejsza tablica informacyjna: Przytrasowe atrakcje: Docieramy do punktu widokowego, górna stacja gondoli 22, Troghohe 2020 m npm. Za moimi plecami Italia. Granica Austrii i Włoch, to charakterystyczne miejsce Paula jest bardziej Włoska... ...a ja austriacki Widok w stronę Włoch jest cudowny! Z drugiej strony, kolejna niezwykła formacja skalna 😮 Kontynuujemy jazdę trasą czerwoną 70... ...a później czarną 75: Dół tej trasy zbiega się przy dwóch stacjach kolejek 22, 23. Przy wagonikach 23, trasa czerwona 77: Dzień kończymy na trasie prowadzącej do Tropollach, bardzo długa i malownicza 80. Robimy ją dwa razy. Nasz drugi dzień pobytu w Karyntii kończymy rysując na mapach takie oto kształty... Jesteśmy zachwyceni miejscem! Trasami, widokami, rozmachem stacji narciarskiej! Nassfeld, to prawdziwy diament w koronie ON Karyntii Będziemy tęsknić za tutejszą przestrzenią... marboru i Paula3 punkty
-
Patrzę raz na zdjęcia , a raz za okno i raz z zachwytu popadam w smutek.....ach ta nasza zima.No dobra opuszczę rolety i zostanę przy relacji2 punkty
-
Gerlitzen – część 2 Jesteśmy na dole. I jesteśmy tuż, po "skosztowaniu" naszej trasy powrotnej. Jak się później okaże, to tutaj spędzimy większość czasu na koniec tego narciarskiego dnia. Gust: Rozkoszujemy się resztą opcji zjazdów po Gerlitzen, które oceniamy i porównujemy do Kronplatzu. Tak... tylko tutaj sporo mniejsza skala, ale również inaczej. Bardziej kameralnie i swojsko. Nawet, te kilka orczyków nie jest nam straszna Jeździmy od kopuły szczytowej, w każdym kierunku. Mijają godziny, a dla nas jakby czas się zatrzymał... I góra, i dół, i góra, i dół... Krótka czarna trasa - bardzo nam się podoba! A widoki z niej? Proszę... Przerwa na kawę, na lunch? Jeszcze nie teraz... Hotel w sercu Gerlitzen? @JC wiem, że niedługo w nim będziesz kontemplował miejsce. Kręcił Vologa Można się zachwycić i zakochać w tym miejscu! Gdzieś w oddali szukamy kolejnego naszego celu... Znajdujemy! Kolejne zjazdy!!! Odpoczynek? Nie! Krótka przerwa na kawę Kawę i lunch 20 minut! Krócej... w pierwszy dzień głód narciarstwa jest mocniejszy niż ten przyziemny związany z jedzeniem Pusto 😮 Jeździmy dalej. Wszystkie kolorowe linie są nasze! Wszystkie wspaniałe widoki są nasze! Górna stacja gondoli na poniższym zdjęciu. Pełni siły i wigoru! Energia skrętów i prędkości. To nic, że są już odsypy i lód gdzieniegdzie! Poruszamy się jak ryby w wodzie i nie straszne są nam zmieniające się warunki! Chłoniemy narciarstwo i naszą pasję pełnią serc i dusz Kaczuszki się do nas nawet uśmiechają 😮 Zaczęliśmy pierwsi, ostatni kończymy. Tuż przed ostatnim zjazdem: Jeszcze tylko tankowanie w cieniu zamku... ...i docieramy do hotelu, by razem, we dwoje jeszcze raz wrócić, na świeżo do tego, co dzisiaj przeżyliśmy! Kończymy pierwszy dzień SkiSafari po Karyntii. Gerlitzen jest dla nas, bombową, jednodniową stacją narciarską. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula2 punkty
-
Taki niepozorny ośrodek, może nie efektowny, bez spektakularnych widoków, a jak fajnie można pojeździć. Widać, że nie do zwiedzania w pośpiechu, a do ujeżdżenia się. Jak zwykle fajną pogodę trafiliście, tylko szkoda, że nie na GS1 punkt
-
Artur, tylko proszę nie pisz, nie mów do mnie jak Paula... Bo jeszcze mi się pomyli, i co wtedy? 😱😁1 punkt
-
Mega wiosennie a to dopiero luty. Kocham takie nartowanie, ale dopiero w kwietniu 😉 Miejmy nadzieję że przyszly sezon pokaże że to było przejściowe. Kolejny świetny wypad Mariuszku 😀1 punkt
-
Myślę sobie, że cudownie byłoby mieć taki ośrodek na szybkie wypady narciarskie po godzinach - jak mieszkańcy Spittal an der Drau 🤩. Bardzo sympatyczna relacja i widać, że Wam się podobało. Dziękuję i cieszę się na cdn.1 punkt
-
Ciągle nie mogę wyjść z podziwu nad Twoją zdolnością do łączenia zamiłowania do szybkiej jazdy z wrażliwością na widoki i zdolnością do chwytania ich w obiektyw pomiędzy szusami. Ja zdecydowanie jestem jednowątkowy. Jak zwykle u Ciebie super zdjęcia. Tym razem szczególnie podobały mi się te widokowe (jak to ostatnie). Dzięki za przedstawienie ośrodka którego jeszcze nie odwiedzałem. Teraz to już prawie jak bym go widział.1 punkt







