Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2021 w Komentarze w blogu
-
Sobota - Świeradów raz jeszcze Ostatni dzień wyjazdu na nartach - zamiast planowanej Szrenicy jednak ponownie wybraliśmy się do Świeradowa. Będzie powód, żeby wrócić do Szklarskiej i któregoś spokojniejszego i cieplejszego dnia pojeździć na Szrenicy, może jeszcze tej zimy. Tutaj dzisiejsza relacja: A po nartach - spacer urokliwym centrum miasteczka, walentynkowe zakupy w sklepie z piernikami i takie tam drobne przyjemności. Czyż nie jest tutaj prześlicznie? Biegówki chyba zostaną z nami na dłużej. Myślimy o własnym sprzęcie - nawet przymierzaliśmy się w Jakuszycach do zakupu, ale mamy na tyle typowy rozmiar buta, że niestety nie ma go tam do kupienia. Tak więc, jeśli nie teraz, to pewnie na przyszły sezon. Nasz pobyt w Szklarskiej Porębie dobiega końca. Inne to ferie niż zazwyczaj, ale równie ciekawe i uważam, że dobrze wykorzystane. Nowe miejsca, nowe doświadczenia, nowe umiejętności - i choć nie mieliśmy specjalnie słonecznej pogody, to załapaliśmy się na świetny śnieg i super warunki narciarskie. I to jest wielki pozytyw tego wyjazdu. Jutro wracamy do domu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających7 punktów
-
3 punkty
-
Piątek - rano biegówki, wieczorem zjazdówki Ostatni dzień naszego szkolenia na nartach biegowych i wycieczka po nieco bardziej ambitnych trasach w okolicach Jakuszyc. Na pierwszy ogień poszedł Krogulec i malownicze skałki na tym wzgórzu: Pelikan - skałka stoi przy dość ostrym zjeździe. Darkowi nie udało się zatrzymać we właściwym momencie, dlatego wspólne zdjęcie mam z instruktorem Robertem Łapiemy przebłyski słońca, które przeplatają się z opadami śniegu: Po dłuższym odcinku pod górkę zjeżdżamy do schroniska Orle przez znaną trasę Samolot. Udało się przejechać stromy zjazd bez katastrofy lotniczej: I znów zziębnięci zaglądamy na smaczną zupę do schroniska Orle Tutaj żegnamy się z Robertem. Kilka dni z instruktorem to był bardzo dobry pomysł. Co prawda jako-takie poruszanie się na biegówkach można z grubsza opanować w ciągu jednego dnia szkolenia, ale taki dłuższy kurs daje możliwość podszlifowania umiejętności w różnych warunkach - na trasie i w terenie, w mniej nużący sposób - na konkretnych wycieczkach w ciekawych miejscach. W piątek po południu musimy się też przeprowadzić do innego obiektu, bo w naszym pensjonacie nie ma miejsc na weekend. Na szczęście to niedaleko, a po przenosinach zbieramy się na wieczorną jazdę do Świeradowa.3 punkty
-
Ze wspomnień niedawnych - było pusto wiec grzałem a co za tym idzie leciałem po wypięciu nart naprawdę długo i zapewne "spektakularnie". Po zajściu podjechała do mnie Pani w moim wieku (czyli od dłuższego już czasu młoda) zapytać czy OK .. w tym samym czasie młode dziewczę na "parapecie" przejechało po moich wypiętych nartach - szczęście ze się wypięły bo by po mnie przejechała zapewne... stok był prawie pusty ... tak ze Mariusz wiesz ..niech już nie pomagają jak nie chcą tylko niech patrzą pod nogi.. 😉 ..takie czasy1 punkt
-
Szczęście w nieszczęściu tej pandemicznej zimy, że jest tyle naturalnego śniegu i ośrodki, które zwykle zmagały się z kaprysami pogody, mogą działać pełną parą. Kolejny świetny dzień na nartach za Wami i to w słonecznej odsłonie. To bardzo pozytywne, że pomimo ograniczeń aktywnie i pomysłowo spędzacie czas, zamiast narzekać. Można? Można! Przepiękne słońce żegnało nas dziś też w Sudetach - cóż, najlepsza pogoda tym razem w dniu wyjazdu .1 punkt
-
Tak - relacja jest z dzisiejszego dnia. Naturalny śnieg robi robotę W ubiegłych latach, gdy na stoku był w większości śnieg sztuczny, to warunki były bardzo średnie Te stare armaty, które są w ośrodku produkują niestety grudki lodu, które nie związują się zbyt dobrze z podkładem i niestety często jest tak, że krawędź w takiej nawierzchni puszcza. Dzisiaj było super i z pewnością odwiedzę jeszcze Telegraf. Orczyk nie powstał na starym śladzie pewnie z tej samej przyczyny, z której usunięto krzesło. W końcówce tego starego orczyka było bardzo stromo i dużo ludzi, w tym wielu początkujących spadało z kotwicy. Zrobiono nowy wyciąg tu gdzie zrobiono, bo z drugiej strony jest wyraźnie bardziej płasko. Co do krzesła na Telegrafie - fakt, ekspozycja przy najwyższym słupie była duża 😮 Co do jego utrzymania? Myślę, że ON gdy zarządzany był przez "starych" właścicieli stosował błędną politykę cenową...a trasa łagodna gdyby ją zrobić po stronie obecnego wyciągu i półokręgiem puścić przez las - byłaby bajeczna i dość długa - Telegraf wówczas zyskałby niesamowicie na atrakcyjności.1 punkt
-
Świetna relacja, jak zwykle Czy to z dzisiaj?? Mam świetne wspomnienia z tego stoku jak i sąsiedniego "Stadionu". Kilka lat temu jak jeszcze było tam krzesło, przepracowałem tam w szkółce pół zimy. Kanapa tam nie zdała egzaminu, wręcz przynosiła straty. Telegraf właśnie ze względu na poziom trudności nie wpisywał się w potrzeby współczesnych kanapowych narciarzy. Wśród niektórych i sam przejazd tym krzesłem budził grozę, ze względu na dość wysokie prowadzenie liny Gdyby był tam dodatkowo jakiś łatwiejszy wariant zjazdu, pewnie udało by się to utrzymać, a tak... chyba jest to pierwszy i jedyny ośrodek w Polsce, gdzie krzesło zastąpiono orczykiem. Z mojej perspektywy szkoda że obecny wyciąg nie powstał w śladzie starego orczyka, który był tam przed wybudowaniem kanapy. Dawało by to właśnie te kilkadziesiąt metrów trasy więcej. Co by nie było, ośrodek warty odwiedzenia, na pewno dałeś tą relacją impuls, żeby zrobić to jeszcze w tym roku. Pozdrawiam!1 punkt
-
W teren - pętla do Chatki Górzystów Dzisiejsza wycieczka dla odmiany nie prowadziła wymuskanymi przez ratrak trasami. Po krótkim odcinku Górnego Duktu odbiliśmy na Rozdrożu pod Cichą Równią w szlaki terenowe w stronę Wysokiej Kopy i dalej na Polanę Izerską, praktycznie zakładając ślad w kopnym śniegu. Spora porcja narciarstwa backcountry - dla mnie to nowe doświadczenie i inny świat w górach. Zapraszam na fotorelację. Początkowy fragment, jeszcze przygotowaną trasą biegową. A dookoła modrzewie i świerki w śniegu: Podążam za Darkiem: Nad Jagnięcym Potokiem zatrzymujemy się na chwilę przy kapliczce Matki Boskiej Izerskiej: Od rozdroża pod Wysoką Kopą można zjechać bardziej stromym zjazdem w stronę schroniska Chatki Górzystów, ale my - jako początkujący narciarze terenowi - wybieramy łagodniejszy wariant, przez Polanę Izerską. Gdy docieramy na polanę akurat poprawia się widoczność, mamy więc okazję podziwiać wspaniałą panoramę: Widok na schronisko: Zatrzymujemy się na legendarne naleśniki, o których wspominał @izydar - niestety bufet działa tylko na wynos, a na zewnątrz klimaty arktyczne. Naleśniki w wersji wytrawnej i słodkiej - obydwie pyszne, ale błyskawicznie stygną. Taki mamy dzisiaj Tłusty Czwartek : Gustowny koksownik przywodzi wspomnienia stanu wojennego, ale przynajmniej można ogrzać zgrabiałe ręce. Na zdjęciu nasz przewodnik i instruktor Robert i ja: Kolejny odcinek pokonujemy w zadymce i zacinającym lodowatym wietrze. Malownicze zakole Izery: Dochodzimy do schroniska Orle - pogoda na chwilę poprawia się, nawet momentami prześwieca słońce, ale tylko na krótko. Przed nami ostatnie 5,5 kilometra, znów w zadymce i wietrze. Wycieczka super, ale nieźle dała mi w kość - pewnie również przez pogodę. Załączam mapkę Darka, bo ma ją w jednym kawałku - mnie wyszło ok. 2 km mniej, pewnie dlatego, że Darek chodzi szybciej i zrobił trochę dodatkowych nawrotek .1 punkt
-
Latem w Górach Izerskich ostatnio byliśmy dwadzieścia parę lat temu, gdy lasy były bardzo zniszczone kwaśnymi deszczami. Widać, że teraz jest dużo lepiej. Być może faktycznie zawitamy na rowery. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Piękna zima w Górach Izerskich Pogoda bez zmian - mroźno, pochmurno, ale dzisiaj prawie bez świeżego opadu śniegu. Kolejny dzień na nartach w bajkowej scenerii tras biegowych wokół Jakuszyc. Tym razem z drugim instruktorem - trochę szkolenia i fajna wycieczka trasą do dawnej kopalni kwarcu "Stanisław", a potem przez Jelenią Łąkę do schroniska Orle i powrót - podobnie jak wczoraj - trasą spacerową do Jakuszyc. Wrzucam kilka zdjęć, głównie w kolorze sepii . Widok na Szrenicę, gdzieś za mgłą i za lasem: Darek pilnie ćwiczy Docieramy do najwyższego punktu jakuszyckich tras, przy kopalni Stanisław - 1022 m npm. Widoki marne dzisiaj, ale za to drzewa malowniczo ośnieżone i piękne warunki na trasie: Jelenia Łąka Narciarki mogą się czuć bezpieczne, narciarze - niech sobie radzą sami Do schroniska Orle docieramy dzisiaj od innej strony, przekraczając mostek na rzeczce Kamiennej. Przed nami budynek schroniska, za nim wzgórze Granicznik, a w oddali Bukovec (1005 m npm.) Taki detal ... Wracając przez chwilę mamy widok wśród drzew na Harrachov i kompleks narciarski Certovej Hory. Ech, pośmigałoby się po tych traskach ... A na koniec mapka trasy:1 punkt
-
Pierwsze koty za płoty Po śnieżycy trwającej przez cały weekend i noc na poniedziałek Szklarska Poręba wygląda bajkowo. Do Jakuszyc jedziemy pociągiem, z przesiadką w Szklarskiej Porębie Górnej. Tutaj kończy bieg osobowy z Wrocławia, którym podjeżdżamy jeden przystanek, a dalej jedziemy kolejami czeskimi. Kursują - pomimo pandemii i praktycznie braku możliwości podróżowania do Czech. Takie widoki na stacji w Szklarskiej: W Jakuszycach jesteśmy ok. 8.40. Spotykamy się z instruktorem i trzema innymi osobami, które będą się razem z nami szkolić, wypożyczamy sprzęt. Najpierw dwie godzinki "elementarza" - podstawowe kroki, hamowanie, wchodzenie i wychodzenie ze śladu. Potem idziemy na trasę, ćwicząc jeszcze po drodze różne elementy. Szkolenie bardzo przydatne, dobrze ukierunkowuje i koryguje błędy. Oczywiście wciąż czuję się bardzo niepewnie i niezgrabnie, ale sądzę, że z każdym dniem będzie lepiej. Trudy nauki rekompensuje malownicza, zimowa sceneria - trasa jest piękna. Nawet dziesięciostopniowy mróz nie daje się bardzo we znaki, bo nie ma wiatru i człowiek się rusza. Pewnie jeszcze bardziej spektakularnie byłoby, gdyby zaświeciło słońce, ale na jakieś przebłyski liczyć możemy ewentualnie jutro. Przed południem mało ludzi, około dwunastej biegaczy przybywa, a o czternastej, gdy kończymy, to parking jest prawie pełen. Za mną pierwsze 14 km na biegówkach . Kilka fotek "zdzisiów", w większości wyszły czarno-białe : Na rozdrożu Z widokiem na pasmo Čertovej hory w Harrachovie I autorka bloga:1 punkt







