Jacek, trafiłeś na pogodę. Ja 4 lata temu będąc w Innsbrucku korzystałem z polecanego przez Ciebie Ski-pasu. Odwiedziłem wówczas Stubai, Schlick 200, Muteralm i Kuhtai oraz jeszcze jakiś ośrodek którego nazwy teraz nie pamietam, coś Axamer. Ja trafiłem tam w tygodniu zmiennej pogody, parę dni sypał śnieg. Dość powiedzieć, że do Kuhtai nie mogłem się wybrać jednego dnia z uwagi na zasypaną drogę. Ośrodek Kuhtai jest fajny ale... kiedy tam nie wieje. A często tam właśnie wieje. Podczas mojego pobytu tak piżdziło, że gondola stawała od zbyt dużych porywów wiatru. Poza tym to wówczas śniegu było tam dużo więcej, nie to co na Twoich filmach. Mnie się ten ośrodek bardzo podobał. Także miłe wspomnienia mam ze Schlick 2000. Ciekawe czy w knajpie po lewej stronie, tam przed tym wypłaszczeniem na trasie objazdowej, urzęduje jeszcze para: wąsiaty gość z panią, ubrani po kowbojsku i ..... palący machorkę jak smoki. Trafiłem tam do tej knajpy, czy to baru, oczywiście przez przypadek. Od razu przy wejściu zapach dymu papierosowego aż odrzucał. Goście baru palili lulki przy stolikach jak nigdy nic. Kawę wypiłem na zewnątrz. Ja nie palę, ale dla palaczy narciarskich to byłby chyba raj, ten bar! Skorzystałem z oferty tego ski-pasu za sprawą syna kolegi który studiował w Innsbrucku i miał doskonałe zorientowanie. O cenie za jaką mi załatwił skipas, i o sposobie, nie wspomnę aby nie narazić się na krytykę . Dość powiedzieć, że on posiadał taki skipas na cały sezon i zapłacił coś koło 400 czy 450 euro. Po prostu raj dla narciarza. To właśnie ten student był naszym przewodnikiem. Oczywiście Stubai także zaliczyłem, bo to stały punkt programu.