Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 795


  2. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 943


  3. ZdolnyŚlązak

    ZdolnyŚlązak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 045


  4. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      4 969


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 20.09.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Przedsprzedaż w Zieleńcu ruszyła. https://zieleniec.pl/zima/sklep-online
    2 punkty
  2. Kupione 4x6 dowolnych dni. Pojawimy się tam w nadchodzącym sezonie 😉.
    1 punkt
  3. Gratulacje dla Igi. Dwa mecze jednego dnia i to w jakim stylu.
    1 punkt
  4. Do pewnego momentu robi to kombinacja rodzice, gmina (bo najczęściej ona jest właścicielem wyciągu), sponsorzy. Ale w pewnym momencie są tam różnego rodzaju reprezentacje na poziomie kantonów/landów lokalnych związków narciarskich (np. jakaś kadra dolnej Austrii lub tego typu), są też szkoły sportowe typu słynna szkoła sportowa w Staams. Więc wtedy wchodzi to na budżety samorządów bardziej ewentualnie związków sportowych, które z kolei mają zapewne dotacje z budżetu centralnego. My też mamy SMSy - Szkoły Mistrzostwa Sportowego, tylko jak jeszcze parę lat temu rozmawiałem z uczniem SMS Szczyrk to wyłaniał się tam smutny obraz szkoły, która nawet ma kłopot z liczbą tyczek dla swoich uczniów. Z tego co mi mówił znajomy, który ma tam teraz syna, to zmieniło się na plus. W nartach pojawiła się kadra Małopolski, gdzie ta notująca lepsze wyniki młodzież, która na codzień trenuje w klubach komercyjnych, może skorzystać z jakiś dotowanych wyjazdów i treningów. Są zatem jakieś jaskółki. Co sprowadza nas do motywu przewodniego tego tematu. Na nic te zmiany na plus, jeżeli nie będzie inwestycji w infrastrukturę, bo tak i tak jest bidna w Polsce; zwłaszcza w zakresie stoków, które będą służyły do treningów. Nie upieram się, że ma to być koniecznie Nosal. Z drugiej strony ten stok jest prawie w mieście; trasa tam już i tak jakaś jest. Więc może lepiej tam niż rąbać hektary lasu gdzie indziej. Oczywiście rozumiem, że tutaj też trzeba trochę porąbać żeby móc zrealizować plany, które niedawno kreślono. Nie wiem, nie znam się na kwestiach przyrodniczych na tyle, żeby się wypowiadać z całą pewnością. Na pewno stok jest fajny do trenowania z uwagi na jego parametry. I to nie jest tak, że uważam że argumenty ekologów nie powinny wziąć góry - bo może powinny. Mój problem z argumentami ekologów są takie, że często nie ma tutaj jakiś wariantów pośrednich i otwarcia się na dyskusję, tylko jest zero jedynkowo, a w zasadzie zerowo. Nie bo nie, bo ryś, bo kaczka, bo dzik, bo jastrząb; a może da się to zrobić tak, żeby coś jednak zrobić przy możliwie małej ingerencji w przyrodę... bo to że budowa stoku narciarskiego to mega ingerencja w przyrodę, to jest dla wszystkich chyba jasne. Na tej zasadzie to można nic nie robić. P.S. Nie wiem i zapewne Ty także tego nie wiesz, czy 10letnia, czy 12letnia Lindsey Vonn nie jęczała. Może ryczała i jęczała, a może nie. Co to w zasadzie zmienia w dyskusji, którą tu prowadzimy. Ta Lindsey miała ojca, który sam był narciarzem z sukcesami, trenowała od małego pod okiem uznanych trenerów. Podstaw miała się zatem od kogo uczyć. Faktem natomiast jest, że rodzina, gdy ona miała 12 lat, wyniosła się z tej Minnesoty, po to aby ona mogła trenować, więc raczej przeczy to teorii, że można bez możliwości trenowania na wysokim poziomie (czytaj odpowiednich stoków) odnieść sukces w tej dyscyplinie.
    1 punkt
  5. Nie chce rozdmuchiwać wątku, który ma być o polskich inwestycjach, bo schodzimy na temat rzeka ALE - z jakiej kieszeni? Mój przyjaciel miał dzieciaki (miały wtedy pewnie 10-11 lat) w tym samym klubie w Polsce co moja córka. Za wszystko płaciliśmy ciężką kasę - narty (choć mieliśmy układ z jedną z firm, że były i są fajne rabaty), karnety (z rzadka były jakieś zniżki, ale umówmy się - symboliczne), kaźdy wyjazd, trenerów, zakwaterowanie - płaciliśmy. Potem znajomy - tak mu się w życiu złożyło - przeprowadził się do Szwajcarii. Jego syn był w lokalnym klubie i dostał się ostatecznie do kadry kantonu U12 czy jakoś tak - trener był społecznie (nie płacili), za karnet nie płacili; sprzęt dawał na zasadzie wypożyczenia jakiś lokalny Ochsner Sport, czy InterSport, czy co oni tam mieli - dzieciaki na tym jeździły - oni za to nie płacili - po sezonie zwracali. Jego syn nie był tak jakimś objawieniem - był niezły, choć w swoim roczniku, choć w Polsce nie wygrywał wtedy w tych wszystkich ligach i co tam jest na poziomie bajtla. Ale i tak "biedni" Szwajcarzy, jemu spoza ich kraju, dali lepsze warunki rozwoju i szansę, niż miał tu na miejscu w Polsce. Nie mówiąc o tym, że klubowy stok miał 30-40 minut od domu. W Austrii w Filzmoos jak pytałem jak mają zorganizowany klub lokalny podobnie - dzieci po szkole idą na stok; karnety mają za free; trenerów (także takich z przeszłością w PŚ) mają za free - pracują społecznie; narty mieli z Altenmarku od Atomica. Oni mają góry i przystępne możliwości rozwoju. My mamy drogo i po górę... A co do olimpiady - nawet chyba nie wiesz, jaki poziom trzeba osiągnąć, żeby godnie rywalizować na takich zawodach. Nasze nastolatki w zawodach FIS (nie mówię o Pucharze Europy, czy PŚ) najczęściej są brutalnie weryfikowani przez rówieśników z krajów tzw. alpejskich, lub nawet ze Słowacji, czy W. Brytanii (są tacy, co siedzą cały czas w Austrii i trenują), choć naprawdę ciężko trenują i jakbyś ich zobaczył na treningu, to byś był przekonany, że to jedzie przysły alberto tomba albo lindsey vonn. @WojtekM - Mówisz o tym, że Vonn wychowała się w Minnesocie i tam nauczyła się jeździć. Jasne. Wiesz ile lat miała Vonn jak się przeprowadziła do Colorado? Powiem Ci - 12 lat. Właśnie dlatego, że nie dało się w tej Minnesocie poważżnie trenować. Ja wierzę w to, że na poziomie 10-12 latka wystarczy lepsza ośla łączka i wyrwirączka. Byle jeżdzić; regularnie; może nawet lepiej jak będzie to zabawa niż jakaś rywalizacja wielka. 10-12 latkowie z Polski w zawodach typu Kids Trophy w Zauchensee zgarniają czołowe lokaty. I gdyby PŚ alpejski lub olimpiada była rozgrywana w kategoriach wiekowych typu 10-12 lat, to bylibyśmy być może hegemonami. Problem polega na tym, że kiedy tam zaczyna się prawdziwe jeżdżenie w Alpach, w USA, to u nas już mało kto jest w stanie cokolwiek nawiązać i pokazać. W krajach typu Francja, Włochy, Austria mistrzowie nart pochodzą z wiosek, z gór; polscy najlepsi narciarze w większości pochodzą z miejscy typu Kraków lub Warszawa... to daje do myślenia, a z drugiej strony jak ma być inaczej, przy tych realiach jakie mamy. Vide moja wcześniejsza wypowiedź o klubach komercyjnych i kliento-zawodnikach. Ale żeby nie było tak całkiem gorzko - ktoś wspominał Blautha i zmiany na lepsze; zgadza się - PKL się trochę stara pomóc - trasy, zniżki na karnety; zawody młodzieżowego Pucharu Polski mają godną oprawę; piękna ceremonia na koniec sezonu; Małysz rozdaje dypomy; to jakoś tam trochę buduje. Nadal jednak bez grubego portfela, który może jakimś cudem akurat połączy się z talentem jakiegoś młodzieńca lub młodziczki, to się mistrzów w tym sporcie niedoczekamy; choć mam nadal nadzieję, że przynajmniej dwóch byłych zawodników, jakoś tam próbuje ze swomi dziećmi dociągnąć gdzieś do poważnych zawodów - zobaczymy; nie zapeszam; trzeba dać temu jeszcze parę lat. Furę szczęścia i kasy.
    1 punkt
  6. To trudny temat. Mamy przede wszystkim komercyjne kluby, które funkcjonują w większości w dużych polskich miastach, które nazywają swoich klientów zawodnikami. One właśnie, za ciężką kasę płaconą przez rodziców, których musi na to stać, pojawiają się w miejscach typu Saas Fee, Stelvio lub inny Tux. Nie chce się rozpisywać, jak to trenowanie wygląda, bo nie oto tu chodzi. Jest rzeczywiście pewna, choć niestety nie olbrzymia, nadzieja, że kogoś tam z tego narybku zobaczymy na jakiś poważniejszych zawodach w przyszłości. Wszyscy czekamy na Igę za parę lat, ale ona akurat wymyka się z wzorca opisanego powyżej. Warunków do trenowania w Polsce prawie nie ma - na co z jednej strony wpływ ma fakt, że góry u nas to 5% pow. kraju; klimat się zmienia i sezony są coraz trudniejsze na tych wysokościach i szerokościach geograficznych, gdzie my te góry w ogóle mamy; ALE także dlatego, że w ogóle te ON, które u nas w Polsce funkcjonują - są nastawione - co całkowicie zrozumiałe - na klienta komercyjnego, a nie na kluby; czasem zdarza się jakiś zapaleniec lub życzliwy właściciel stacji, który na jakiś tam zasadach umożliwia klubom wejście na stok - czasem się to odbywa w jakiś absolutnie dziwnych porach; często na trasach, które do trenowania i tak się średnio nadają; i w tym sensie pomysł stworzenia kilku miejsc w Polsce, które byłyby przede wszystkim dla trenujących klubów - czytaj wyciągamy spod komercyjnego użytku (ten stałby się wyjątkiem od zasady, że to są trasy treningowe) - które miałyby bardziej ambitne stoki; dobrze pod to trenowanie przygotowane, wydawał się niezły. Takim stokiem w zasadzie stała się czarna trasa na Palenicy; miała do tego dojść 5-tka w Krynicy (słyszałem, że w ogóle miała być oddana do gestii PZNu), Szczyrk (tutaj jest Szkoła Mistrzostwa Sportowego i COS) i własnie Nosal (tu też jest SMS i COS). Jasne można liczyć na to, że nasi nastoletni zawodniko-klienci wożeni, po stokach Tuxu, Saas Fee i innych Pitztalach "odpalą", ale zimą, gdy mają zawody w Polsce i to coraz węższe okienku, gdy jest tu śnieg, to powinni jeździć tutaj, a nie gdzieś setki kilometrów od domu, bo wtedy jednak zwięszkają nadzieję i szansę (małą, bo małą, ale możemy jej trochę pomóc), że jednak w jakiś zawodach Pucharu Europy, a może Pucharu Świata (marzenie) ktoś z nich kiedyś się pokaże. Dlatego takie trasy, jak Nosal, które nadawałyby się na trenowanie w sezonie w Polsce są na wagę złota.
    1 punkt
  7. jak będą warunki, 10 sierpnia wystartowałem sezon trasowy w Saas Fee i 11 sierpnia 2025 na lodowcu w Zermatt. Do dyspozycji mamy 4 wyciągi orczykowe i jedną dużą kabinę między 3420 m.npm i 3890m. Rano o 7 kilka stopni poniżej zera, trasy zmrożone i bardzo twarde, od 11 godziny zaczynają być miękkie ale wytrzymują do zamknięcia o 13. a na Allalinie spotkałem nawet skiturowca
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...