Dzisiaj od godziny 14:00 nie było ludzi w zasięgu wzroku. Co prawda pogoda się trochę popsuła, ale bez przesady. W gondoli Falginjochbahn, do której wchodzi 70 osób, jeździły trzy, w tym człowiek, który ją obsługuje. Poza tym po zebraniu tyczek można było tych stokach skutecznie poginać; byłem przecież sam.
Wiem, że dojazd jest upierdliwy i narciarze chętniej wybierają inne lodowce, ale coś za coś.