Czym nest pech? 1 dzień, jeden nieszczęsny brakujący dzień 😞
Zamknięcie lodowca pod Matterhornem było jak grom z jasnego nieba. Od 1.08, idealnie żeby się nie udało "zaliczyć sierpnia" na tym wyjeździe. Powstała jednak we mnie nadzieja - Saas-Fee. W piątkowy wieczór pokazywało, że działają dwa górne wyciągi. Decyzja? Pobudka przed 6 i trzeba się przetransportować.
Pobudka 5:50, sprawdzenie strony www i tu zonk. Wyciągi jednak zamknięte. Bilet jednak już kupiony, więc pojechałem, bo może to jednak błąd na stronie?
Niestety to nie błąd. Jedna z pracownic powiedziała mi, że zamknęli z powodu piątkowego deszczu i braku zmrożenia tras w nocy. Może nawet otworzą kolejnego dnia...
I dziś 2.08 otworzyli. Z tym, że nocując w Zermatt i mając samolot o 16 z Bazylei niemożliwe było pojechać tam z rana. Sprytny plan połączenia dwóch miesięcy upadł. Teraz pozostaje mi do wyboru - pod koniec miesiąca tu wrócić (ciekawe czy będzie coś otwarte) lub skoczyć do Druskiennik na halę narciarską, choć postanowienie miało dotyczyć naturalnych warunków. Echhh 😞
A tak było wczoraj: