Witamy na zadupiu!
Primo: Zwardoń – niegdyś perła narciarstwa, to dziś wieś narciarsko niemal upadła. Z tą perłą to może przesadziłem, ale faktem jest, że w l. 90. w Zwardoniu chodziło ok. 20 wyciągów narciarskich. Nie były to wyciągi imponujące ani długością (większość po 300-600 m), ani rodzajem: stare orczyki i talerzyki. Ale faktem też jest, że tak jak to stało, tak nagle wszystko padło. Ze starych czasów prawdopodobnie nie działa w Zwardoniu żaden wyciąg, a z tras działa prawdopodobnie jedna (dosłownie: jedna). Słowo prawdopodobnie wynika z moich wątpliwości dotyczących wyciągu i trasy Karolinka, o czym później.
Secundo: Zwardoń to odludzie nawet latem. Pensjonatów: garstka. Turystów: garstka. Miejsc parkingowych: garstka. Wiem, jest pięknie i pusto, widoki są obłędne, ale interesu to tam nie robi na turystach nikt. Brakuje impulsu, choć jeden już jest: odrodzono kolej. Ale brakuje hotelu typu Gołębiewski, który by przyciągał morze ludzi. Dopiero potem to morze ludzi by zainspirowało biznes do otwierania różnych atrakcji, w tym sensu ekonomicznego ponownego otwarcia tras narciarskich i budowy nowych wyciągów. A jest co otwierać, o czym dalej.
Na wycieczce pieszej (co parę lat wspinam tam się na Rachowiec) zinwentaryzowałem niedziałające istniejące, nieistniejące oraz nawet jeden działający wyciąg i trasy: graniczny, Beskid, Karolinka, Skalanka (z odległości), Duży Rachowiec, Mały Rachowiec oraz Ochodzitą w tle. Opisy pod zdjęciami.
https://twojinstruktor.blogspot.com/2026/09/witamy-na-zadupiu-zwardon-niegdys-pera.html