CO można powiedzieć, chyba tylko:
Wyjazd 1 klasa.
A4 pusta ale mglista miejscami na 1 słupek.
Zakopianka pusta ale obstawiona misiami.
Nowy Targ święcenie jajek, potem zakup w spożywczym bułek i parówek na śniadanie
Wjeżdżamy na Rusina i .... pękamy ze śmiechu 4 samochody stoją
Szybko po karnet i do wypożyczalni.
Za K2 Moto sl comp chcą pół ceny sklepowej ... dziękuję uprzejmie życząc powodzenia w sprzedaży
Na razie je znowu wypożyczam.
Zaraz widzimy Maćka i machamy mu z rozgrzewki.
Pierwsze zjazdy i.........miód. Twardo, szybko (jak na tą górkę) i PUUUUUUUUUUUUUSTO !!!!!!!!!!!
Maciek nie opisał jednego. Tam potrafią wyratrakować trasę. Praktycznie znaleźliśmy dwa miejsca gdzie było delikatnie nierówno, typu dołek, mała fala. Poza tym: tylko chwalić. Jak po stole.
Może poza paroma małymi kalafiorami, które moja żona postanowiła pretestować: twarde sączy miękkie. Teraz jużwie: TWARDE.
O 12 zaczyna być miękko ale nie dajemy się
O 13 ostatnia fotka i niestety znika Maciek. Żal, no ale TCZ.
O 15:30 poddajemy się. Pani w kasie twierdzi, że zjechaliśmy 27 razy. Do tej pory uważamy to za błąd... dawno tyle nie zjechaliśmy nigdzie.
A to nie koniec atrakcji narciarskich.
Po krótkiej wizycie w Krakowie (gdzie nieprzebrane tłumy i nie warto jechać), kierujemy się do Mihumora! Po narty dla żony. Zgodnie z opisem Michała, narty w rewelacyjnej kondycji (zero scratchy na wierzchu, narta po serwisie), w związku z czym nie ma się co targować. DZIĘKUJEMY!
To szóste narty mojej żony, a jeździ 3 lata ... no ale tak to jest z kobietami!
Jeszcze raz: pozdrowienia dla Maćka i Michała oraz jego rodziny!
P.S. Johnny za tydzień w tym samym miejscu o tej samej godzinie?