to ja wam opowiem taką historię :
jakieś 14-15 lat temu mój kolega (trochę młodszy ode mnie;) ) kupił sobie "amerykanskie" narty K2. Wtedy kosztowały go kupę kasy . Podczas jednego z pierwszych wypadów na narty pechowo skasował jedną nartę - wjechał na jakiś kamień , czy też korzeń- wiadomo poczatek sezonu to i mało śniegu.Rozpacz jego była straszna:mad: .I wyobraźcie sobie - wymyślił coś takiego:napisał list do producenta nart w USA opisując ( oczywiście trochę koloryzując) całą historię, dodał , że były to jego wymarzone narty , a on to biedny student krakowskiego AWF , pasjonat nart itp.itd. Po kilku miesiącach ( facet juz zapomniał o całej sprawie ) przychodzi do niego awizo z poczty , ze ma jakąś paczkę ze Stanów do odebrania??? I co się okazało - producent nart wysłał mu najnowszy, topowy model K2 !!!
Jak bym na własne oczy tych nowiutkich, zapakowanych w folię nart nie widział , to bym nie uwierzył:eek:
Jaki z tego morał - jak się chce to się da , a u nas nie każdemu się chce