Wszystko lub niemal wszystko z naszego wyjazdu opisali już,marcinn i SB.
Mnie pozostaje podziękować całemu towarzystwu za 5 wspólnie i wspaniale spędzonych dni.
Kolega dareklewandowski pożegnał się ze mną czule klasycznym "niedźwiadkiem". Kolega marcinn zaś martwił się abyśmy się nie popłakali przy tym czułym pożegnaniu.
Było wiele śmiechu i masa radości i obyło się bez najmniejszego zgrzytu podczas całego wyjazdu,co warto podkreślić.
Szczególne podziękowanie i wyrazy wdzięczności ma ode mnie marcinn,który to przyjechał po mnie i na koniec odstawił "na próg".
Musiał troszkę kilometrów nadłożyć i czasu poświęcić.
marcinn,...może następnym razem ja będę mógł się Tobie odwdzięczyć.