-
Liczba zawartości
803 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Zawartość dodana przez szparaa
-
Piękna, zdolna i z charakterem. Informacje o niej równie często pojawiają się rubrykach sportowych, jak i towarzyskich. Amerykanka Lindsey Vonn pracuje na miano alpejki wszech czasów i sprawia, że jej dyscyplina nabiera zupełnie nowego wymiaru. Lindsey Vonn obecny sezon zaczęła od zwycięstwa wyjątkowego – jako piątej zawodniczce w historii udało się jej zwyciężyć we wszystkich pięciu konkurencjach alpejskiego Pucharu Świata. Pod względem łącznej liczby pucharowych triumfów wszechstronna Amerykanka ustępuje już tylko dwóm rywalkom. Już za rok może być liderką tej prestiżowej klasyfikacji. A przecież ma dopiero 27 lat… - Jeździ świetnie technicznie, jest niesamowicie odważna, nie boi się podejmować na trasie ryzyka. A w konkurencjach szybkościowych to wszystko robi wrażenie. Nic tylko stać i podziwiać – nie kryje uznania Małgorzata Tlałka-Długosz, która w latach 80. należała do światowej czołówki narciarstwa alpejskiego. – Nie mam wątpliwości, że lista jej triumfów jeszcze znacznie się wydłuży. Vonn jest bardzo mocna mentalnie. Posiada duże doświadczenie na najważniejszych imprezach i niezbędną pewność siebie. Przy tak wyrównanym poziomie psychologia mistrza robi różnicę – dodaje. Smykałkę do narciarstwa Lindsey odziedziczyła po ojcu – Alan Kildow zdążył wywalczyć juniorskie mistrzostwo Stanów Zjednoczonych zanim jego karierę przerwała kontuzja kolana. Co ciekawe, aby zaszczepić miłość do nart, góry wcale nie były potrzebne. Najwyższy punkt w stanie Minnesota, gdzie urodziła się Vonn, położony jest na wysokości zaledwie 701 m n.p.m., a cała okolica słynie raczej z rozległych prerii i licznych jezior. To właśnie w takich okolicznościach przyrody – pod okiem ojca i austriackiego trenera Ericha Sailera – kształtowała się technika Lindsey i jej charakter. Bezpośrednim wzorem do naśladowania była dla małej blondynki Picabo Street. Vonn często wspomina w wywiadach, gdy jeszcze jako 9-letnia dziewczynka spotkała starszą o 13 lat zawodniczkę, która właśnie z impetem wchodziła do światowej czołówki. Aby dorównać idolce, Lindsey postanowiła wkrótce przenieść się do cenionego ośrodka Ski Club w Kolorado. Tam szybko zaczęła pokazywać klasę, wygrywając ze znacznie starszymi od siebie koleżankami. Jej talent nie umknął trenerom kadry narodowej i świeżo po 16. urodzinach Vonn zadebiutowała w Pucharze Świata. Na pierwsze zwycięstwo w elicie musiała czekać niewiele ponad trzy lata. Później już wygrywanie, ku utrapieniu rywalek, szybko weszło jej w krew. Szczególnie w zjeździe i supergigancie. Obecnie Lindsey Vonn to nie tylko ikona narciarstwa alpejskiego, ale i gwiazda szeroko rozumianego show-biznesu. Jej nazwisko często pojawia się w rubrykach niemających nic wspólnego ze sportem, a paparazzi czyhają na nią niczym na gwiazdę rodem z Hollywood. Kto wie czy za kilka lat Vonn nie stanie się zresztą jedną z pełnoprawnych bohaterek "Fabryki Snów". Dwukrotna mistrzyni świata z Val d'Isere nie ukrywa, że po zakończeniu kariery sportowej planuje się zająć właśnie aktorstwem. – Nie miałabym problemów z zapamiętywaniem tekstów. Kłopoty byłyby raczej z interakcją z innymi, więc zapewne nie obędzie się bez specjalnych lekcji. Z pewnością jednak będę się dobrze bawić, to byłoby dla mnie nowe wyzwanie – mówi Vonn, która aktorski debiut ma już za sobą. W 2010 roku zagrała epizod w kryminalnym serialu "Prawo i porządek". Przygoda przed kamerą spodobała jej się na tyle, że z chęcią przyjęłaby kolejne role. – Zawsze o tym marzyłam. Po sezonie olimpijskim byłam wyczerpana, a takie oderwanie od treningów dobrze mi zrobiło. Wróciłam do zajęć ze zdwojoną energią – wspomina. Równie dobrze co przed kamerą, Lindsey bawi się przed obiektywem aparatu. Na okładce jednego z magazynów ESPN spoglądała na czytelników wystylizowana na Sharon Stone ze słynnej sceny w "Nagim instynkcie", kiedy bohaterka – siedząc na krześle – prowokacyjnie zakłada nogę na nogę. Dużym echem odbiła się również jej sesja dla "Sports Illustrated", podczas której prezentowała kostiumy kąpielowe. Nie byłoby może w niej nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zdjęcia robiono zimą w pobliżu olimpijskich tras w Vancouver-Whistler, a na większości ujęć zawodniczce towarzyszą… narty. – Wreszcie miałam okazję pokazać, jak naprawdę wyglądam. W czasie zawodów cały czas mam na sobie przecież kask i gogle – opowiada z uśmiechem Vonn. – To było dla mnie bardzo zabawne doświadczenie i doskonała okazja do promowania narciarstwa alpejskiego – dodaje. Zupełnie inna sprawa, że pojawienie się Vonn na okładce "SI" w pewnym momencie nie na żarty wystraszyło Amerykanów. Tuż przed rozpoczęciem igrzysk ich ulubienica nabawiła się kontuzji, która pod znakiem zapytania stawiała jej walkę o olimpijskie medale. Dziennikarze zaczęli wówczas przywoływać tzw. klątwę okładki "SI" i powoływali się na obliczenia, wskazujące na to, że blisko 40 procent zawodników po zagoszczeniu na "jedynce" prestiżowego pisma przeżyło obniżkę formy, doznało urazów lub miało inne pozasportowe problemy. Vonn, typowana przed imprezą do zdobycia trzech złotych medali, ostatecznie pozbierała się na tyle, aby sięgnąć po złoto w zjeździe i brąz w superkombinacji. Kolejne sukcesy, w połączeniu z nieprzeciętną urodą, sprawiają, że zawodniczką nie przestają się interesować spece od marketingu. Wartość kontraktów reklamowych Vonn rośnie z każdym sezonem. Dość powiedzieć, że Amerykanka jest obecnie twarzą takich marek jak Red Bull, Rolex czy Procter & Gamble. Nie ma co się jednak dziwić, bo sama Lindsey umiejętnie podsyca zainteresowanie swoją osobą. Oprócz wspomnianych już sesji zdjęciowych, trzykrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli chętnie przyjmuje zaproszenia do programów typu talk-show. Tuż przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia pojawiła się choćby w znanym show Davida Lettermana. Warto dodać, że swoim strojem rozpraszała nie tylko męską część widowni, ale i prowadzącego. Vonn, która w 2010 roku zajęła 59. miejsce w zestawieniu najseksowniejszych kobiet świata według magazynu "Maxim", z ochotą wspiera także akcje propagujące zdrowy tryb życia wśród młodzieży. Na początku tego roku, mimo napiętego kalendarza, znalazła czas, aby zostać ambasadorem Zimowych Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich. – Mam nadzieję, że swoją obecnością zainspiruję tych młodych ludzi tak, jak mnie kiedyś zainspirowała Picabo Street. Od początku chciałam być częścią tej imprezy i mieć wpływ na jej rozwój. Nie było mi łatwo to wszystko pogodzić, ale daję tyle, ile mogę – mówiła podczas styczniowych zmagań w Innsbrucku. Będąc tak rozpoznawalną osobą, ciężko jest Vonn chronić swoje życie prywatne. A w tym też dzieje się wiele… W listopadzie ubiegłego roku, po czterech latach małżeństwa, Lindsey postanowiła rozstać się ze swoim mężem – Thomasem, który pełnił także rolę jej menedżera oraz trenera. W sztabie zawodniczki miejsce starszego o dziewięć lat byłego reprezentanta USA (olimpijczyka z Salt Lake City – 9. miejsce w supergigancie) znów zajął ojciec. A w sercu? Amerykańskie media spekulują o romansie zawodniczki z gwiazdorem futbolu amerykańskiego – Timem Tebowem z Denver Broncos. Vonn konsekwentnie dementuje te pogłoski i powtarza, że łączy ich jedynie przyjaźń. Wcześniej głośno było o randce, na którą Vonn udała się z… młodszym o 13 lat adeptem szkoły narciarskiej w Kolorado. – Podszedł do mnie, kiedy jadłam lunch z innymi uczniami. Był tak zdenerwowany, uprzejmy i słodki, że nie mogłam odrzucić jego zaproszenia – opisywała na swojej stronie kulisy niecodziennego spotkania. Z niejakim Parkerem McDonaldem gwiazda poszła na szkolny bal i bawiła się chyba na tyle dobrze, że postanowiła upamiętnić całe wydarzenie zdjęciem na swoim facebookowym profilu. Czy to rzeczywiście towarzystwo 15-latka tak dobrze wpłynęło na zawodniczkę, czy – jak tłumaczyła – rzadkie uczestnictwo w tego typu imprezach w czasach młodości? Tego być może jeszcze kiedyś się dowiemy, bo wydaje się, że opublikowanie biografii Lindsey Vonn jest tylko kwestią czasu. W powieści nie powinno też zabraknąć rozdziału poświęconego przyjaźni Amerykanki z Marią Riesch. Obie panie poznały się u progu swoich zawodowych karier w 2000 roku i wydawało się, że nic nie jest w stanie ich poróżnić. Tradycją stało się nawet spędzanie przez Vonn Bożego Narodzenia w rodzinnym domu Niemki w Garmisch-Partenkirchen. Idyllę zakłóciła ogromna ambicja obu zawodniczek. Przed ostatnimi zaplanowanymi zawodami w sezonie 2010/2011 Riesch miała nad Vonn tylko 3 punkty przewagi w klasyfikacji generalnej. Ostatni start, którego faworytką była Amerykanka, został jednak odwołany z powodu warunków pogodowych i po raz pierwszy w karierze z Kryształowej Kuli mogła cieszyć się Niemka. Lindsey nie mogła pogodzić się z takim obrotem sprawy, oskarżyła koleżankę o spisek z organizatorami i ceremonialnie opuściła uroczystą dekorację. Wkrótce na łamach mediów zaczęła się wzajemna wymiana "uprzejmości". Przed rozpoczęciem obecnego sezonu zawodniczki zapewniały, że wszelkie nieporozumienia zostały wyjaśnione. Trudno jednak przewidzieć, co jednak się stanie, kiedy losy ich medali znów będą się ważyć do samego końca w rozmaitych okolicznościach… A taki scenariusz wydaje się całkiem realny. Vonn zamierza startować co najmniej do mistrzostw świata w 2015 roku. Nie wyklucza jednak, że na stoku pozostanie aż do igrzysk w południowokoreańskim Pyeongchang, które odbędą się trzy lata później. – Wszystko zależy od motywacji i zdrowia. Jeżeli kontuzje będą ją omijały, to plan Lindsey jest do zrealizowania. W narciarstwie najważniejsza jest radość z samego jeżdżenia, o czym może świadczyć choćby przykład Patrika Jaerbyna. Ten Szwed, mimo 43 lat, ciągle startuje w Pucharze Świata i zdobywa punkty – podkreśla Małgorzata Tlałka-Długosz, która sama często pokazuje uczniom własnej szkółki przejazdy Vonn jako wzór do naśladowania. – Lindsey bezsprzecznie jest fenomenalna. Ale mówienie o niej już teraz jako o alpejce wszech czasów jest chyba jeszcze nieco przedwczesne. Za to kiedy skończy karierę i przyjdzie czas na całościowe podsumowanie jej osiągnięć, wówczas takie określenie będzie jak najbardziej na miejscu. Wkleiłem bo na onecie za chwilę się to gdzieś zgubi.. źródło: onet.pl
-
Ostrzeżenie przed zakupem polisy PZU Wojażer !!!
szparaa odpowiedział Silkroad → na temat → Tematy narciarskie
Ale skąd masz pewność, że pierwsze informacje które otrzymało PZU, były takie że nie byłeś do końca świadomy? To wiedziałeś Ty i klinika, może klinika nie przysłała do PZU pełnej dokumentacji z dotychczasowego leczenia? (na takiej małej karteczce, którą powinieneś dostać od agenta żebyś ją miał cały czas przy sobie jest ten zapis że w razie wypadku należy to niezwłocznie zgłosić do centrum alarmowego PZU, no chyba że fizycznie nie ma takiej możliwości). A może coś w tym jest że ta klinika już jest z tego znana, że zawyża koszyt i PZU chciało być ostrożne? A ktoś Ci dosłownie powiedział o toczeniu walki przed sądem? Czy to Twoja własna opinia? Z przypadków które znam, to osoby poszkodowane, przesyłały do PZU drogą internetową skany recept, rachunków za wizyty lekarza w hotelu itp.. i w ciągu do dwóch tygodni dostawały zwrot co do EURO. A teraz tak inaczej: skąd masz pewność, że inna firma ubezpieczeniowa zwróciłaby bez problemu koszty leczenia? A może w ogóle by nie zwróciła? Fakt faktem, że musiałeś troszkę podzwonić, może to z winy kliniki, że niekompletna dokumentacja, może zły pierwszy przepływ informacji, może coś winy PZU też jest, że jest przewrażliwiona na tą akurat klinikę czy był jakiś inny powód, ale też fakt faktem że za leczenie nie musiałeś zapłacić 1600E. I czy jakbyś wiedział co Cię czeka to czy zaryzykowałbyś i kupiłbyś polisę w innej firmie nie mając do końca pewności że całość kosztów leczenia zostanie zwrócona, czy w ogóle zostanie zwrócona, czy też nie będzie problemów, czy jednak wykupiłbyś polisę w PZU wiedząc że troszkę się pomęczysz ale napewno nie będziesz musiał z własnej kieszeni płacić za leczenie? Ot takie moje przemyślenia:) Serdecznie pozdrawiam -
Ostrzeżenie przed zakupem polisy PZU Wojażer !!!
szparaa odpowiedział Silkroad → na temat → Tematy narciarskie
A ja akurat znam kilka przypadków które bardzo szybko i sprawnie zostały przez PZU wypłacone, właśnie dzięki polisie WOJAŻER:) Pozdrawiam -
Również polecam Val Gardena i nocleg w St.Christina, każdy powienien być zadowolony, i panie i panowie!
-
Jak co to moje typy: 1 Ligety 2 Hirscher 3 Jansrud
-
To zalezy jaki karnet dostaniesz.. Kiedyś się spotkałem że nie dawali na cały region, ale z reguły jest to karnet superskirama i on obejmuje wszystko:) Póki co sniegu nie ma, a na naturalny opad nie ma w najbliższych dniach co liczyć. Można przejechać z Marillevy do Folgaridy i do Madonny bez zdejmowania nart, ale jest jeden warunek - musi być śnieg:)
-
Serdecznie wszystkim dziękuję Bardzo mi miło:)
-
Spokojnie, bez paniki:) Spadnie śnieg! Wklejam kilka zdjęć z VdS z poprzednich lat, mniej więcej z tej samej daty co teraz: Tonale 23.11.2005r Tonale 5.12.2006r Tonale 20.11.2007r Val Gardena 21.11.2008r A potem już na początku grudnia zawsze był śnieg!
-
Madonna di Campiglio Passo Tonale
-
Taaaa:) to w Czyrnej budują W Ischgl też armatki ruszyły i to chyba wszystkie:) Może osobny wątek ze zdjęciami?
-
-
http://www.mojalbum.com.pl/GroteFoto-HSMA3LWL.jpg
-
...i w ischgl..:smile:
-
Powiadomienie o PMach
szparaa odpowiedział Dumpling Zębowa Wróżka → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
SB - kolejny PM:) -
Powiadomienie o PMach
szparaa odpowiedział Dumpling Zębowa Wróżka → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Sb -
Powiadomienie o PMach
szparaa odpowiedział Dumpling Zębowa Wróżka → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
SB - masz PMa:) P.S. Miłego dnia Kasia! i dla całej reszty też No już nie plotkujemy, tylko troszkę zamieszania zrobiliśmy;) -
Powiadomienie o PMach
szparaa odpowiedział Dumpling Zębowa Wróżka → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
SB:) masz kolejną wiadomość::biggrin::wink: -
Powiadomienie o PMach
szparaa odpowiedział Dumpling Zębowa Wróżka → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
SB - masz PMa:) SB jesteś wielki:) -
No to trzymamy z caaaałych sił!! Powodzenia Kaśko:)
-
Ferie - gdzie zabrac dzieci
szparaa odpowiedział mareczka → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
A co jak auto padnie w drodze do Warszawy? To cały wyjazd z głowy.. Wiem, wiem czarne myśli.. Zawsze jak jest obawa że auto nie wytrzyma i co dalej robić to w PZU jest takie ubezpieczenie jak PZU Auto Pomoc, możesz rozszerzyć je na całą europę i w razie czego masz holowanie, hotel i ogólną pomoc:) W Polsce już dwa razy wypróbowałem:) Szczegóły na PM;) P.S. 1 Sorki za reklame;) ale to w ramach pomocy i porady:) P.S. 2 A można wiedzieć jakie to auto i który rok, że takie obawy? -
Ferie - gdzie zabrac dzieci
szparaa odpowiedział mareczka → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
:eek: To to już w ogóle jest bez sensu:eek: Dodatkowo musisz liczyć czas dojazdu z Katowic do Warszawy, a to aktualnie przy dzisiejszych remontach może zając Ci i z 5 godzin, albo i więcej... To zanim dojedziesz bo stolicy to normalnie byłabyś już głęboko w Austrii:) Ja w grudniu już po raz 5ty jade do VdS:mad: i trasa jadąc spokojnie i z przerwami zajmuje mi nie więcej jak 12h, to teraz pomyśl jeszcze raz: Katowice - Warszawa ~ 5h 2h przed odlotem Lot ~ 2h To już jest 9h, a teraz musisz pamiętać że zanim odbierzesz bagaże, wsiądziesz do autobusu to kolejny czas.. I najgorsze.. Autokar będzie jeździł po wszystkich hotelach w okolicy, tam osoby które wysiadają muszą zabrać bagaż a to znowu czas i męczarnia dla zmęczonych już dzieci.. Po raz pierwszy do VdS jechałem autokarem z Katowic i od momentu wejścia do autokaru do wejścia do hotelu bez kitu minęło 24h:eek: I to był pierwszy i ostatni raz jak pojechałem na narty autkokarem:mad: Pozdrawiam -
1:18?
-
Ischgl - relacja z tego terminu:)
-
Szok dosłownie:) A teraz mamy dokładnie 10980:)
-
Haha:D Najlepsza jest ta krowa z prawej:D "Kur.. gdzie jest trawa!":D:)







