-
Liczba zawartości
3 473 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
46
Zawartość dodana przez Bończa
-
Ja tam byłem w saunie - tej parowej. Też nieźle daje:)
-
Mayrhofen-Zillertal 08.03.2009
Bończa odpowiedział [email protected] → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Dzisiaj i w innych terminach można polatać na tyczkach z pomiarem czasu na Długiej Polanie w Nowym Targu. Oczywiście to nie Alpy, ale ... -
Kasprowy Wierch Z pewną nieśmiałością zacząłem rano przygotowania do wyjazdu na Kasprowy, bo kiedy o 5tej z minutami spojrzałem przez okno, światełka z obserwatorium na Kasprowym widać nie było - znaczy się chmury lub mgła. No, ale wczoraj wieczorem inne światełka było widać - wtedy, jak ratraki przygotowywały trasy w nocy na Goryczkowej. Tak więc myślę sobie, nie ma co pękać - trza ciąć No i całe szczęście, że nie odpuściłem, bo warto było. Pierwszym wagonem o 7.30 wjeżdża się w miłej atmosferze z kilkunastoma narciarzami - wymieniamy poglądy i jedni radzą się drugich. O godz. 8-mej rusza dla narciarzy kolej w Kotle Gąsienicowym, więc przed ósmą lecę na dół, jako jeden z pierwszych po dziewiczym stoku, przygotowanym na sztruks. Kontrast jednak jest kiepski, trzeba uważać. "Klarnet" na punkty na oba kotły kupuję w kasie na dole i heja. Pogoda zmieniała się co kilkanaście minut - najpierw mgła, potem słońce, cały czas padający drobny śnieg i podmuchy wiatru - to co lubię. (nie lubię lampy na nartach ). Kilka zjazdów na Gąsienicowej i jedyny mankament, że od górnej stacji kolei trzeba kilkadziesiąt metrów dojechać "łyżwą" do rozpoczęcia zjazdu, bo pierwsza trasa i trawers są zamknięte. Potem do Kotła Goryczkowego, gdzie o dziwo nie ma mgły, świeci słońce na przemian z chmurami, no i kocioł przygotowany idealnie, trasy fungują wszystkie, pod Pośrednim i obok i obok i tak dalej. Ludzi mało - jeździło się super. Dobrego nastroju nie jest w stanie zepsuć niewygodny wyciąg krzesełkowy, ale taki to już urok tego kotła. Zaczyna nagle mocniej wiać i śniegiem wali co raz mocniej - jeszcze dwa zjazdy i zjeżdżam nartostradą do Kuźnic. Tutaj oczywiście kolejka do schodów:) Busik, parking - i finał. P.S. Szykuje się halny, a w zasadzie już zaczął wiać, jest ciepło.
-
Nie znam się na tych badaniach oglądalności i innych, ale myślę na logikę, że to jednak duży sukces, że skionline.pl w tak dużym kraju , jak Polska plasuje się w czołówce serwisów tematycznych, których przecież jest bardzo wiele. Tylko się cieszyć i gratulować Jackowi, redakcji i trochę nam samym.
-
Raczej zły - trwają ferie - dużo ludzi.
-
Vitaj! Prezentacja i profil perfect.
-
Wyciąg rusza od 9 tej, także pośpij se trochę Chociaż ja też lubię być wcześniej:)
-
162 cm
-
Szczyrk Dzwoniłem do kolegi, który akurat jechał wyciągiem w Szczyrku - był zadowolony z jazdy - powiedział, że od rana wyjeździł się ostro, ludzi było trochę, ale bez kolejek. Warunki od rana dobre, później, jak to zwykle trochę gorzej, bo temperatura rosła. Także nie jest tak źle w Beskidach:)
-
Dzisiaj pojechałem pojeździć na Rusińskim Wierchu. Cieszę się, bo mamy następną fajną stację na Podhalu. Dojazd z ronda w Bukowinie kierunek na Gliczarów i kilka kilometrów mijając po drodze bukowiańskie wyciągi wije się malownicza droga, gdzie mało oznak cywilizacji, poza kilkoma fajnymi góralskimi pensjonatami m.in. Bacówka u Malorza. Widoki stamtąd są piękne, choć dzisiaj zasłaniała Tatry mgła, ale pamiętam z letnich przejażdżek tą trasą, że jest fajnie. Parkingi przestronne i bezpłatne; karczma w stylu góralskim bardzo dobrze wyposażona z widokowymi miejscami do siedzenia; toalety czyste i bezpłatne. W tym samym budynku bardzo dobrze wyposażona wypożyczalnia z nowymi Salomon X Wing, urządzeniem elektronicznym do skalowania stopy, doboru kijków itp. Obok sklep i szkoła narciarska (o której wspominałem w pierwszym poście tego wątku). Ceny: od 9 do 14 - 50 zł, wjazd koleją 4 zł. Sama kolej 4 osobowa, dość szybka z podgrzewanymi siedzeniami - kolejek do niej brak. Ludzi w ogóle mniej niż w innych stacjach w okolicy. Warunki śniegowe bardzo dobre, stok wyratrakowany. Stok bardzo szeroki, także nawet jego nie za długa w linii prostej trasa, daje się skutecznie wydłużyć jadąc od boku do boku. Stok bardzo przyjemny dla ogółu narciarzy, a dla tych bardziej zaawansowanych doskonały, aby pojeździć na krawędziach i potrenować. Dla mnie przyjemna odmiana po kilku dniach na Harendzie. W trzech miejscach pojawiło się kilka kamyków, więc obsługa zagrodziła te miejsca, aby narciarze nie poniszczyli sprzętu - tego jeszcze gdzie indziej nie widziałem. Te miejsca w żaden sposób nie ograniczały swobody jazdy. Plany na nadchodzący sezon, to przynajmniej jedno dodatkowe krzesło lub dwa. Trasy następne mają być równie szerokie, bo przestrzeń do następnych inwestycji jest tam duża. To tyle pierwszych wrażeń - wart polecenia ośrodek, pod warunkiem, że ludzi nie za dużo przyjedzie. Strona internetowa http://www.rusin-ski.pl/ jeszcze zamrożona, ale kamery już są na miejscu, więc niedługo pewnie będzie można podejrzeć warunki. Z narciarskim pozdrowieniem!
-
Jurgów to nie za dobry pomysł - będzie sporo ludzi od ok. 11 tej. Ja się nastawiam na Kasprowy do południa, jeśli pogoda dopisze, a jeśli nie to może Vitanova (mało ludzi). Chyba, że ta impreza w Witowie zaczyna się w sobotę od rana, więc wtedy Witów.
-
Lawinisko, o którym napisałem kończy się przy trasie i działo się to przy Pośrednim Goryczkowym.Fotografia: Agnieszka Szymaszek
-
Kasprowy Wierch Wczoraj na Kasprowym była piękna pogoda, ale niestety helikopter koło południa poleciał na Górę. Okazało się, że znaleziono na trasie młodego 20 letniego narciarza z Warszawy, który był nieprzytomny. Mimo reanimacji nie udało się przywrócić mu oddechu. Podejrzewają zawał serca. Lawina, która zeszła z Pośredniego Goryczkowego, zatrzymała się tuż przy trasie narciarskiej - apeluje się do narciarzy, aby nie jeździli poza trasami. Dzisiaj mgła i Góry nie widać. Na wszelki wypadek podaje telefony alarmowe, który każdy powinien mieć w swoim telefonie: TOPR 601100300, 182063444
-
Ale mącisz:D
-
Jedno piwko w trakcie jazdy jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Sie ciśnie:), ale tylko wtedy, gdy się jest pewnym, że żadnego problemu to nie stanowi dla innych. Ta sprawa wjeżdżania w tor jazdy innych uczestników, to chyba jednak problem, który dotyczy początkujących, bo tacy bardziej kumaci, to spojrzą w tył i hejka;)
-
januszb - przecież na forum, na którym Ty jesteś moderatorem, akceptujesz bez sprzeciwu podobne podziękowania, więc w czym dzieło?
-
Idealnie mi to wytłumaczyłeś - thanks:)
-
Jak już będzie po testach, to może uściślić do czego będzie służyć reputacja i jak jej używać, a do czego podziękowanie, bo trochę to dla mnie nie jasne.
-
Dzięki za Wasze opinie. Poruszyliście kilka ważnych aspektów tego tematu. Powyższe słowa świadczą, że warto na ten temat rozmawiać na forum i każdy coś wynosi z tych dyskusji. Te oczywistości, które wydają się oczywiste dla nas nie są znane innym narciarzom, którzy opanowali technikę, ale nie pojmują narciarstwa szerzej, a raczej uprawiają je w związku z modą, trendem itp. Sprawa alkoholu i prochów na stokach to już wielki problem - ja ostatnio na kilkanaście minut przed jazdą obserwuję sobie klientów na dojeździe do wyciągów, bo tam od razu widać co jest grane. Wychowanie, które wynosi się z domu - uff, to jest temat rzeka, chyba najważniejszy aspekt tego wątku i życia w ogóle; ale nie możemy się z tym godzić.
-
FIS Carving CUP World Edition
Bończa odpowiedział JC → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Jakieś Poloki coś pojechały w finałach - bo znikąd wyników nie można uzyskać? Znalazłem informacje na Sportowe Fakty: Brawo dla Marty Berezik! "Szwajcarka Melenie Burgener i Włoch Gianluca Grigoletto wygrali w niedzielę Allegro.pl FIS Carving Cup w Białce Tatrzańskiej. Marta Berezik zajęła trzecie miejsce. Podczas dwudniowych zawodów rywalizowało 70 zawodniczek i zawodników. Niepokonaną okazała się Szwajcarka Melanie Burgener. Na drugim miejscu uplasowała się do niedawna jeżdżąca w alpejskiej kadrze Włoch Alessandra Merlin. Najlepsza z Polek Marta Berezik powiedziała: - Jechało mi się świetnie, ale trochę żal, że przegrałam drugie miejsce tak minimalnie - o jedną setną punktu! Można było jeszcze coś urwać, ale myślę, że to zmęczenie dało o sobie znać. W finale czwarta była Magdalena Sołtys, piąta Justyna Januszek. - Było ciężko, trasa mocno podkręcona a stok w Białce nie pozwala na osiągnięcie pełnych możliwości. Impreza i jej organizacja świetna - stwierdziła Sołtys. - Bardzo dobre starty naszych zawodniczek, zwłaszcza przy takim obciążeniu. To w końcu łącznie z finałem pięć przejazdów. Niezwykła radość i dla widzów i organizatorów - podkreślił Tomasz Kurdziel z Fundacji Snow & More. Wśród mężczyzn ponownie niepokonany okazał się wielokrotny zwycięzca klasyfikacji generalnej FIS Carving Cup Włoch Gianluca Grigoletto. Drugie miejsce zajął Szwajcar Rene Stossel a trzecie kolejny reprezentant Włoch - Giancarlo Bergamelli. W finale mężczyzn zabrakło Polaków. - Niestety, Zygmunt Fiedor, który w zeszłym roku zajął w tych zawodach drugie miejsce, nadal nie jest w formie po kontuzji, która mu dokucza od kilku lat. Po pechowym urazie na początku tego sezonu, w Białce to był jego pierwszy start, więc nie można było się spodziewać cudu - ocenił Tomasz Kurdziel. Spotkanie czołowych carvingowców podczas tej jednej z ośmiu europejskich eliminacji zawodów miało niezwykle widowiskową oprawę. - No i zwycięstwo Polki! Pokazowe wieczorne przejazdy carvingowe na zeskoku Wielkiej Krokwi w Zakopanem wygrała Marta Berezik - podkreśliła rzecznik zawodów Katarzyna Skorska. Po zjazdach z Wielkiej Krokwi zawodnicy, turyści i mieszkańcy Zakopanego bawili się podczas koncertu Patrycji Markowskiej. Slalom carvingowy to nie tylko prędkość na trasie. - W zależności od wybranego toru jazdy zawodnicy zdobywają punkty, a wynik to uzyskany przez zawodnika czas i liczba zgromadzonych punktów - przypomniała Skorska. Prekursorami zawodów w slalomie carvingowym byli Włosi. Redakcja największego magazynu narciarskiego "Sciare" zaczęła w sezonie 1995/96 organizować cykl imprez w konkurencji narciarskiej pozwalającej na lepsze wykorzystanie nowych, specjalnie talkowanych nart. FIS Carving Cup rozgrywane są od jedenastu lat pod auspicjami Międzynarodowej Organizacji Narciarskiej (FIS)." -
Zazwyczaj na forum, czy w innych publikatorach apeluje się o rozwagę, używanie kasków, nie stawanie na środku stoku itp - apeluje się do początkujących narciarzy. Ja natomiast będąc ostatnio parę razy na Harendzie zaobserwowałem zachowania niebezpieczne ze strony zaawansowanych narciarzy. I tak, jakkolwiek ich technika ogólna jest całkiem przyzwoita, tak myślenie o innych, przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i ogólna kultura narciarska, pozostawia wiele do życzenia. No bo jak określić fakt, że jeden "zawodnik" kręci pełne skręty karwingowe, nie bacząc na to co dzieje się wokół niego, a drugi w tym czasie "pruje" gigantowo. Wszystko to dzieje się już na dojeździe do dolnej stacji wyciągu. Doprowadza to do poważnego crash'u - narty latają w powietrzu, hełmy spadają z głów itd. Na próbę zwrócenia uwagi, że może by tak pomyśleć - oni nie rozumieją o czym się do nich mówi. Tu na szczęście TOPR nie musiał interweniować, ale nie wiadomo, jak po powrocie do domów, bo przecież w pierwszej chwili nie czuje się bólu. Tak było kilka dni temu. Wczoraj natomiast wieczorem grupka dobrze jeżdżących również "latała" na szybkości pomiędzy innymi uczestnikami jazdy. Po prostu musiałem mieć "oko z tyłu głowy", bo przecież nie ma co liczyć, że ten z tyłu jest na tyle odpowiedzialny, że uważa na ciebie. Ta podstawowa zasada narciarskiego kodeksu jest lekceważona niestety. Wczoraj TOPR zwiózł narciarza, który przecenił swoje możliwości na takim stoku, jak Harenda. Nie wyglądało to dobrze - noga była odwrócona w inną stronę niż zazwyczaj. Wydaje się, że apele o podwyższenie poziomu bezpieczeństwa musimy też brać do siebie. Jako bardziej świadomi użytkownicy jazdy na nartach, musimy być bardziej odpowiedzialni, niż Ci, którzy naszego forum nie czytają , którym się wydaje, że ich poziom umiejętności pozwala niemal na wszystko. Z narciarskim pozdrowieniem!
-
W pierwszym poście tego wątku JC napisał, że chodzi o ilość dni w tym sezonie. Skąd piszesz, aby np. móc umówić się z kimś z bliskiej lokalizacji na np. na... pączki;) Co do sygnalizowania problemów z odświeżaniem - ja akurat od początku zmian nie mam z tym problemu, także problem chyba tkwi w sieci.
-
Początki bywają trudne - no, ale fajnie, że mimo mankamentów dajesz tej stacji widoki na przyszłość.Ciekawa informacja o Litwince - nie wiedziałem o tym. Tam jest duży potencjał. Oby im się udało.Na zdjęciu RusinSki - wygląda nieźle.
-
Oj dzięki za te wartościowe relacje. Przypomniałeś mi jazdę na Plose, przepiękne Brixen (starożytna stolica Tyrolu) okraszone wtedy spotkaniem z Alberto Tombą (mieszkałem w pokoju hotelowym obok niego). Dodam, że Plose gości też często finał Pucharu Fila Cup, organizowanego, jako cykl zawodów w całej Europie dla młodych zawodników, zaś gigant ustawiany od góry jest kwintesencją wykazania się umiejętnościami, ponieważ przede wszystkim jest długi i zawiera wiele elementów technicznych.
-
Według komunikatu, przekazanego w poniedziałek po południu przez rzeczniczkę szpitala Nathalie Wurzer, stan pacjenta jest nadal bardzo poważny, ale stabilny. – Lekarze nie podjęli dzisiaj decyzji o wybudzeniu pacjenta. Stan śpiączki farmakologicznej, w który został wprowadzony marszałek, jest elementem leczenia urazów i prawdopodobnie będzie on w nim utrzymywany jeszcze przez kilka dni – powiedział Maciej Kilijański z biura prasowego marszałka. Dodał, że według informacji napływających ze szpitala w Klagenfurcie, przyczyną wypadku, któremu uległ marszałek, był najprawdopodobniej wylew krwi do mózgu, który nastąpił w momencie zjazdu dość łatwym stokiem narciarskim. To spowodowało upadek i dalsze poważne obrażenia czaszki i mózgu. – Jak dowiedzieliśmy się od osób towarzyszących marszałkowi Nawarze podczas urlopu w Austrii, w miejscu gdzie doszło do wypadku, stok był w miarę płaski i dobrze przygotowany. Osoby te potwierdziły, że marszałek zjeżdżał na nartach ostrożnie, ze względu na poważną kontuzję nogi, której doznał w ubiegłym roku – podkreślił Kilijański. PAP







