-
Liczba zawartości
1 563 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
52
Zawartość dodana przez andy-w
-
Pilsko, skiturowy atak 7 pażdziernika
andy-w odpowiedział Góral spod Skrzycznego → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Darek, a jak się ma nowa kolejka na Buczynkę ? Może coś ciekawego-nowego-dobrego zasłyszałeś od tubylców ?- 12 odpowiedzi
-
Pilsko, skiturowy atak 7 pażdziernika
andy-w odpowiedział Góral spod Skrzycznego → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Darek jeszcze trochę i zdobędziesz Koronę Beskidów W ciągu tygodnia zdobyte Skrzyczne na bicyklu i Pilsko na turach. Brawo.- 12 odpowiedzi
-
- 1
-
-
filmik z rozpoczęcia sezonu w Szczyrku
-
A na BSA armatki odpalili http://www.beskidzka24.pl/artykul,szczyrk_odpalili_armatki,48597.html
-
Od dłuższego czasu chodziła mi po głowie wycieczka na Skrzyczne. Udało się w umówić z Maćkami. Johnny N. dojechał do Szczyrku swoim grubasem a ja z Mati1981 autem. O 12.30 spotykamy się w centrum Szczyrku z Johnnym. Po 5 km asfaltem ruszamy spod Golgoty też asfaltem w kierunku Skrzycznego. Po ok. 1,5-2 km zaczyna się szuter. Łagodnie pniemy się w górę przecinając wyciąg i stok z Małego Skrzycznego. Po równych 10 km od Soliska po niecałych 2 godz. zdobywamy Skrzyczne. Po zjedzeniu bananów ruszamy w dół w kierunku Małego Skrzycznego. Johnny robiąc fotki zza kierownicy grubasa zalicza mało przyjemny kontakt z kamorami na szlaku. Na szczęście poza obtarciami jest cały. Po kilku km docieramy przez Małe Skrzyczne na Malinowską Skałę. Krótki odpoczynek, kilka fotek i jazda w dół do Białego Krzyża. Niestety jest już 17 godz. więc podejmujemy decyzję, że nie jedziemy w kierunku Beskidu. Za to zjeżdżamy w dość szalonym tempie serpentynami do centrum Szczyrku. Tu rozstajemy się z Johnnym, który ma jeszcze ze 30 km do domu. Chłopaki dzięki za super wyprawę.
-
A tam od razu reszta spóźniła się. Nie byliśmy tak dokładnie umówieni Kilka słów i zdjęć w osobnym wątku za chwilę.
-
Dodawanie fotek działa sprawnie, to cieszy. W sobotę zdobywamy z Maćkami Skrzyczne i okoliczne wzgórza. Start spod Golgoty w godz. 12-13. Jak ktoś chce może dołączyć
-
Cześć. Wrzucam testowo kilka fotek z wakacji. Krótka relacja z rowerowego raju mam nadzieję wkrótce.
-
Dzięki za rady. Widać jak na razie, że problem z "normalnym" wstawianiem fotek nie jest rozwiązany i pewnie dopiero po ponownej zmianie silnika forum coś się poprawi.
-
Wrzucam testowo kilka fotek z wakacji rowerowych. Wkrótce relacja. Widzę, że fotki są mikro. Nie wiem jak je dodać, aby były w akceptowalnym dla oka rozmiarze.
-
Jakich szkód ? Sorry, ale równie dobrze mogłaś wysłać zapytanie (jeżeli jesteś kobietą) na forum kuchenne lub modowe :stupid:
-
na zdjęciu nr 8 nawet ja się zabłąkałem w czarno-żółtej koszulce :wink: chociaż nie startowałem
-
Ja z Markiem niestety nie wzięliśmy udziału w uphillu, ale do testów Kellysa podeszliśmy poważnie.Marek dosiadł downhillową mocną i ciężką maszynę Noid 90, a ja endurowego Swaga 50.Chyba jako jedyni zjechaliśmy testówkami na sam dół. Wybraliśmy singieltracka Boxer 2.Były korzenie, kamienie, strumyki i inne takie tam przyjemności.Zjazd to pikuś, ale drugi wyjazd tego dnia zwłaszcza dla Marka to wypychanie roweru.Przełożenie w rowerze DH nie umożliwia jazdę pod górę. No ale przecież to zjazdówka to co się dziwić.Po drodze w górę spotykamy Johnnego pędzącego w dół.Na górę docieramy późno. Ekipa demo days zwija sprzęt a o przekąsce, która ponoć testerom też przysługiwała to możemy już tylko pomarzyć.
-
Wybieram się na imprezę, ale jako kibic i tester Kellysów. Zapisy zakończyli w czwartek przed południem i nie załapaliśmy się. Może moja młodzież zapisze się rano na miejscu na uphill jak będzie taka możliwość, ale ciśnienia nie ma. Najwyżej Maćkom potowarzyszymy na podjeździe dopóki nam (raczej mi) nie odjadą :wink: w siną dal .
-
Celowo tak wytyczono trasę podjazdu z odcinkiem poza asfaltem, aby na szosówkach nie startowali.
-
Sorry , że się wtrącam i odpowiadam za Maćka. Trasy do testów były całkowicie dowolne. Rower brało się na godzinę, ale wielu jeździło nieco dłużej (bez jakiś konsekwencji). Można było testować kilka rowerów po kolei.
-
Ja byłem na testach Treka w sobotę (z maturzystą Markiem) i niedzielę (z gimnazjalistą Marcinem).Naszym głównym celem było przetestowanie rowerów szosowych, które były nam do tej pory obce.Dostaliśmy całkowicie nowe szosówki o wartości 18 i 25 tys. PLN,w tym jedną z elektrycznymi przerzutkami.Rowery przy nas były odwijane z folii czyli były to nówki :biggrin: . Rozmiarówka do wyboru była pełna.Pierwsze metry to jazda dziwna w stosunku do "górali", ale za chwilę temat ogarnęliśmy.Lekkość jazdy, przyśpieszenia i cisza toczenia to inna liga. Nawet nierówności asfaltu nie były jakimś znaczącym dyskomfortem.W sobotę miałem okazję dosiąść rumaka wspomaganego prądem. Doznania przyjemne. Jazda pod górę i przyspieszenia to bajka.Trzeba niekiedy uważać bo rower przy starcie po naciśnięciu na pedały potrafi nieźle wyrwać do przodu.Miny mijanych pod górę innych bikerów bezcenne :smile: .Podobno testowe rowery przysłane chyba zza oceanu zostaną w PL na cały sezon (potem pojadą do innych krajów) i jeszcze ma być kilkanaście tur testowych w innych miastach więc jak ktoś chce to niech śledzi strony internetowe. Ja o testach dowiedziałem się podczas wizyty w sklepie w sobotę.
-
Tak to te plecaki. Plecaki te mają rzadko spotykane rozwiązanie czyli napiętą siatkę na której leży na plecach. Między siatką a plecami jest ok 2 cm wolnej przestrzeni dzięki czemu plecy nie pocą się tak jakby na nich bezpośrednio leżał "zwykły" plecak.
-
Nasz rowerowy weekend kręcił się wokół zawodów Endutotrails w Bielsku-Białej.Ja nie startowałem, ale towarzyszyłem w sobotę młodszemu synowi Marcinowi w objeździe niektórych nieznanych nam jeszcze odcinków oraz częściowo w czasie zawodów.Marek nie starował bo nie chciał ryzykować przed maturą, ale też towarzyszył Marcinowi zjeżdżając po tych samych trasach bez pomiaru czasu oraz na dojazdówkach.W dzisiejszych 1 majowych zawodach brało udział 250 zawodników. Większość to amatorzy i pasjonaci rowerowego enduro. Było tez trochę byłych i obecnych zawodników.Zawody polegały na dotarciu (w założonym maksymalnym czasie) na szczyty 4 okolicznych górek i zjeździe na czas do punktu pomiarowego.Brzmi to banalnie, ale takie nie jest. Zjazdy są dość karkołomne, na dużych stromiznach usianych kamieniami, korzeniami, często z błotem. Przejazdy przez strumienie też były.W sumie dzisiaj kto ukończył rywalizację to zrobił 40 km po górach i 1700 m przewyższenia.Marcin zaliczył 3 gleby, ale na szczęście niegroźne. Gorzej było ze skurczami, które groziły nawet wycofaniem się z imprezy, ale dał radę.Zajęte miejsce jeszcze nie jest znane, ale i tak z czołówką szans nie miał. Enduro jeździ dopiero od niespełna roku i ma z tego wielką radość. Ja też mam :biggrin: . Gdyby nie wiosenny rower to śmigałbym teraz pewnie na Chopoku.objazd tras 1 maja, dzień zawodów
-
Mi też udało się wyrwać z kolegą późnym popołudniem na dwa kółka.22 km po pagórkach zrobiliśmy. Niestety zapadał zmrok więc trzeba było wracać.Lasy już się zazieleniają. Płynie zaskakująco wiele strumyków, których zeszłej wiosny nie było.Atrakcją też był ponoć 900 konny Nissan GTR.
-
kwietniowa SzyndzielniaNiestety w najbliższej okolicy śniegu już nie ma. Tak więc rowery wciągają nas coraz bardziej.Wczoraj zaliczyliśmy 2 razy Kozią Górę, a dzisiaj Szyndzielnię.Na Szyndzielnię postanowiliśmy wyjechać innym szlakiem jak zawsze czyli żółtym z Wapienicy.Coś po drodze pochrzaniliśmy i wylądowaliśmy na drodze służącej do zwożenia drzew. Około 300 metrowa ścianka dała nam mocno w kość. Jazda nie była możliwa. Za to było pchanie, pchanie, pchanie. Marcin nieco marudził, ale dał radę. Ja też miałem ochotę ponarzekać, ale przed synami oficjalnie dawałem radę.Po jakims czasie dołączyliśmy do żóltego szlaku i tutaj nawierzchnia i stromość były juz bardziej cywilizowane.Za to po mozolnej wspinaczce i krótkim odpoczynku czekała nas nagroda czyli zjazd do Wapienicy. Część trasy czyli tzw "dziabary" to ostre i strome serpentyny między drzewami. Można na nich nieźle "wyglebić". Dla doświadczonych raiderów to pestka, ale mój instynkt przeżycia nakazał mi 2 razy zejść z roweru.Po "dziabarach" zjazd na Cyberniok i trasą prawie downhillową do Wapienicy.Ubranko Marcina po zjeździe wyglądało na nieco pochlapane.
-
W tym wywiadzie szef TMR wspomniał jeszcze, że rozpoczęcie inwestycji w Szczyrku w tym roku stoi pod dużym znakiem zapytania. W jakimś urzędzie w stolicy zaginęły dokumenty, które mieli po 45 dniach odebrać :eek: . Wg niego urzędnicy w PL boją się podjąć jakąkolwiek decyzję.
- 7 385 odpowiedzi
-
- 5
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Smoke Ti to taka węższa w talii siostra ogólnie chwalonej narty Blackeye Ti. Ci co mają Blackeye (ja też mam) są z tych nart zadowoleni (ja też). Z racji węższej talii narta będzie szybciej niż Blackeye przechodzić z jednego skrętu w drugi. Narta powinna dobrze spisywać się także na rozjeżdżonych stokach. Wg mnie możesz ja śmiało kupować, ale pamiętaj, że przy twoich parametrach tylko ta najdłuższa dostępna czyli 178 cm. Krótsza będzie niestabilna i krawędź nie będzie trzymać.







