Narty - skionline.pl
Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'pilsko'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ski Gear
    • Sprzęt narciarski
    • Dobór sprzętu
    • Tuning sprzętu
    • Testy sprzętu
    • Giełda sprzętu narciarskiego
  • Stacje narciarskie
    • Polska
    • Alpy
    • Słowacja, Czechy
    • Samochodem na narty
    • Warunki narciarskie - pogoda
    • Reszta świata
  • Technika jazdy na nartach
    • Race
    • Carving, funcarving
    • Freeride, freestyle
    • Poczatkujący na nartach
  • Wyjazdy na narty
    • Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
    • Wolne miejsce w samochodzie
    • Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
  • Sport
    • Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
    • Zawody dla amatorów
  • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
    • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
  • Pogadajmy
    • Tematy narciarskie
    • Chcę Wam o tym powiedzieć
  • Nasze sprawy
    • Forum info
    • Tematy dot. skionline.pl
    • WZF skionline.pl
    • Konkursy
  • Aktywne Lato
    • Rowery
    • Rolki
    • Wypoczynek w górach
    • Wypoczynek nad wodą
    • Bieganie
  • Stare forum
    • Ogólne
    • Sprzęt
    • Technika jazdy
    • Wyjazdy i ośrodki
    • Euro 2008
    • Lato 2008
    • Olimpiada Pekin 2008

Calendars

  • Community Calendar
  • Alpine World Championship
  • Alpejski Puchar Świata
  • Puchar Świata w Skokach

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Imię


Nazwisko


Miejscowość


Strona WWW


Wiek


About me


Narty marka


Buty marka


Gogle


Styl jazdy


Poziom umiejętności


Dni na nartach

Found 20 results

  1. 28 lutego, zachęcony wspaniałą pogodą i bardzo dobrymi warunkami śniegowymi, pojechałem do Korbielowa, aby sprawdzić jak funkcjonuje, coraz bardziej zapominany ośrodek narciarski Pilsko. Sprawdziłem jakie są warunki narciarskie na górze. Sprawdziłem, czy można zjechać na dół mimo niedziałających wyciągów i 6-os. kanapy na Buczynkę. Zmierzyłem także jaka jest długość najdłuższego zjazdu z Pilska i czy jest on dłuższy niż zjazd ze Skrzycznego w Szczyrku. Poszedłem coś przekąsić w schronisku na Hali Miziowej oraz restauracji w Korbielowie Kamiennej. Zapraszam Was na film.
  2. A my dziś rodzinnie na tury i dupolot w akcji 😀 Było w dechę Parę foci
  3. Witam w nowym sezonie Tydzień temu w ramach rozruchu przed sezonem odbyłem spacerek na Buczynkę, pętla 8 km w iście wiosennym klimacie. Kilka zdjęć : C.D.N.
  4. Ostatniego dnia 2018 roku do wiecznego śmigania po białych obłoczkach odszedł nasz kolega @bolec o czym informuje pogrążona w smutku rodzina Krzyśka. Pamiętajmy (***), znaliśmy się rok ale od razu wszystkim nam wydał się człowiekiem - duszą.
  5. W kooperacji z Marboru 😉 chcemy ogłosić braci forumowej (nie znam rodzaju żeńskiego "braci" 😂) iż będziemy w Szczyrku 16-17 luty. Zapraszamy wszystkich chętnych do dołączenia do wspólnego nartowania. Chciałbym aby zeszłoroczny sukces został co najmniej powtórzony. 🍺🍺🍺 Paru weteranów jak Góral czy Johnny już zadeklarowali obecność 👍 Zatem do zobaczenia wkrótce ⛷⛷⛷
  6. Witam w nowym sezonie, tradycyjnie zakładam ten temat, by wrzucać tu info z warunków w Korbielowie, w tym roku sporo wcześniej niż zwykle, bo sporo wcześniej zaczynam sezon tu na miejscu Wczoraj jeszcze było sporo błota, a dzisiaj już zima na całego. Niestety temperatura w granicach 0/+1 więc śnieg dość ciężki i mokry, ale nasypało go sporo, tak to wygląda przed moimi drzwiami: Na Pilsku jeszcze nie byłe, ale do dzisiaj, poniżej Miziowej było kiepsko. Wyżej można było zjeżdzać, śniegu 50-70 cm. Na dniach pewnie się wybiore na rozruch, zobaczyć co w trawie piszczy jutro póki co plany na snowkite. Jeśli ktoś będzie w okolicy, zapraszam do kontaktu - wspólne nartowanie, lub rozmowy przy browarku Pozdrawiam Andiamo
  7. Jutro mam jeszcze szansę wyrwać się od rodzinki. Może ktoś będzie w okolicach Szczyrk Korbielow?
  8. Jedziemy jutro na narty do stacji Ski Gruniky koło Korbielowa. Może ktoś dołączy? http://www.ski-gruniky.sk/ tutaj recenzja ośrodka (znaleziona w necie)
  9. Hej, wyjeżdżam dzisiaj na południe polski - zaraz po pracy - i w sumie nie wiem gdzie w końcu jechać. Zacznę od tego, że jeździmy na nartach/desce (w zależności od humoru, ale moja piękniejsza połówka w 95% przypadków na nartach) od mniej więcej 13-14 sezonów, w każdym zwykle 10-14 dni. Pierwsze kilka razy byliśmy w Polsce (Wierchomla, Białka, Pilsko, Szklarska, Zakopane - w drodze powrotnej z Austrii), ale potem uderzaliśmy do Austrii / Włoch / Francji. W tym roku czas nie pozwala na wyjazd za granicę, a więc trochę szalenie szukamy miejsca, które będzie wymagać od nas nieco więcej niż Białka... Pierwszym typem był Szczyrk, ale po przeczytaniu masy negatywnych komentarzy na forach zepchnęliśmy go na bok. I teraz najważniejsze pytanie - czy słusznie? Drugi typ to Pilsko, które wspominam najlepiej ze wszystkich polskich gór, na których jeździłem. Tutaj kolejne pytanie - czy to tylko kwestia wspomnień, czy też faktycznie jest tam pięknie, a trasy przyjemne? Trzeci typ to Zakopane-Białka -> wydaje mi się najnudniejsze ze wszystkiego, ale z chęcią zapoznałbym się z Waszym zdaniem (w konfrontacji z pozostałymi). Jesteśmy zapalonymi - choć w góry mamy daleko - narciarzami i jeździmy od rana do zamknięcia stoków (w Polsce też zwykle do ok. 16, potem przerwa na obiad i jeśli jest opcja to wieczorkiem) więc szukamy czegoś co nam się aż tak szybko nie znudzi, zakładamy też opcję zmiany miejsca po 2 dniach. Będę wdzięczny za zwięzłą odpowiedź, nawet za dwa dni. Miłego!
  10. Witojcie wczoraj, na kamerce z Pilska można było zobaczyć pierwszego w tym roku skiturowca szybki telefon do znajomego, był pomysł turowania, ale brak śniegu u dołu i ryzyko poniszczenia sprzętu przy zjeździe, spowodowało, że odpuściliśmy... Ale... Po Słowackiej stronie trochę więcej śniegu, więc dzisiaj ruszyliśmy z rana na snowkite z rana -1,5/-2 stopnie. drogi boczne na Słowacji białe, ok 5 cm śniegu, a tam gdzie nawiane 10/15. Mamy fajną miejscówke, ogromne pagórki, które chyba służą za pastwisko. Krótka trawa, zero kamieni, więc i przy takiej warstwie można jeździć. Do tego huragan Grzegorz, co prawda już duuuużo słabszy. Wiatr był nie równy, od mocnych zrywów, po cisze, ale udało się troche pojeździć. Złapałem zajawkę - w zeszłym sezonie to były tylko próby ogarnięcia latawca. Kupiłem sobie mały treningowy i w lato bawiłem się na polach koło domu. Ćwiczenia dały efekt i teraz już mogłem sobie halsować bez stresu pare razy nawet niezłą prędkość się udało osiągnąć. 2 godziny jazdy, 0 zł na karnety, człowiek pozytywnie zmęczony, czego chcieć więcej? Każdemu szczerze polecam spróbować, niesamowita frajda. Później wrzuce jakieś foto.
  11. Dziś wybraliśmy się z Andy-w na Pilsko. Bez większych kombinacji co i jak, szybka decyzja i jazda! Tam wysoko, to jest szansa na typowo zimowe warunki. Nie pomyliliśmy się i już w Korbielowie przywitał nas lekki opad białego. Parking zmrożony dobrze wróżył. Szybki gramoling i ciśniemy z buta pod krzesełko na Polanie Strugi. Oczywiście najpierw karnet: 4 godziny za 40 zł. Prawie jak na Chopoku, tylko tam w ojro... Zaopatrzeni ruszamy na krzesełko i do góry! Na dole jeszcze przedwiośnie - jest zielono, ale czuć chłód. Im wyżej, tym więcej śniegu i bardziej zimowy klimat. Szczawiny to już początek (lub koniec) tutejszego lodowca. Śniegu mnóstwo! Prawdziwa zima! Do tego trawa właśnie nowa dostawa białego. Niestety, widać mgłę, czyli miejscami nic nie widać. Ale zawisła nad szczytem. Poniżej jest zupełnie znośnie, choć momentami jazda po omacku... Warunki na trasach zaskakująco dobre! Oczywiście z rana sztruks, ale nawet w okolicach 12-ej równo, twardo, krawędzie dobrze trzymały. Tylko miejscami jakieś drobne nierówności, kilka luźnych kamyczków, ewentualnie nieco odsłoniętego lodu. Nic groźnego i nic szkodliwego. Parking na dole szybko się zapełniał, ale na górze tłoku nie widać. Przynajmniej to do godz. 10-ej tak to wygląda. To jakaś magiczna bariera, bo Od tego momentu ruch wzmożony, a dokładnie od 11-ej wręcz tłumy! Ludziska się pokapowali, że dziś warto i przyjechali. Licznie! Trzeba było szukać alternatywy gdzieś za mgłą, tj. np. na Kopcu przy talerzyku... No i niezłe zaskoczenie! Mgła ma swoje zalety... Nic nie widać, więc nie widać też Kopca. Skoro go nie widać, to też nie widać, że nie ma kolejek do wyciągu. Super! ostatnie minuty postanawiamy spędzić właśnie tu. Trenujemy niebieską i czerwoną. Obie z super warunkami! Mimo, że widoczność ograniczona, można sobie popuścić. Ech, gdyby tak jeszcze widoczność lepsza była... Mimo warunków, prędkości często przekraczały 60 km/h, ale na coś więcej w tych warunkach bym się nie pisał. Na koniec wróciliśmy na "5" i jeszcze nieco po lesie pośmigaliśmy. Całkiem znośny warun, choć na początku odstraszała mnie lekka szreń. Taka surowa zima mi się dziś bardzo podobała! Czasem brakuję mi takich klimatów. Zazwyczaj wybieram słoneczne i ciepłe dni, dziś taka aura była równie fajna. Patrząc na pokrywę śnieżną, spodziewam się jazdy co najmniej do połowy kwietnia. Pilsko rządzi się swoimi prawami i pewnie śnieg jeszcze długo przetrwa. Bardzo by mnie cieszyła majówka... Dziś w pełni zadowolony! Super dzień i super decyzja! Pozdrawiam, Johnny
  12. Korzystając z odrobiny wolnego czasu i tego, że pare lat temu w Korbielowie powstały ścieżki rowerowe, postanowiłem trochę zadbać o kondycję W sobotę i niedziele było słonecznie, ciepło i pusto dzisiaj już więcej chmur. Tras do wyboru jest 4 (żółta, zielona, czerwona i niebieska) - oznaczone są na tablicach przy punktach wypoczynkowych, a takze na korbielow.net . Można parę fajnych pętli zrobić, a do tego jest sporo terenów, które na mapach nie są oznaczone. W sobotę na rozgrzewkę podjazd na granicę- dobre 5km wspinaczki pod górę. Później przez Gawlasią w dół, nastepnie znowu wspinaczka na Widokową i przez Górny do domu - 10 km, samej jazdy nieco ponad godzina, ale z przerwami sporo więcej W niedzielę ruszam w dół do Krzyżowej, stamtąd lekko w górę asfaltem do Krzyżówek, a potem w las na ścieżki i wspinaczka na Górny Korbielów od drugiej strony, następnie na Widokową, tam gdzie wczoraj się wspinałem, teraz zasuwam w dół, a później już dalej główną drogą do domu, po drodze zahaczając jeszcze o Harnasia Dzisiaj powtórka z soboty, czyli wspinaczka na granicę - idzie mi dużo lepiej, może przez bardziej rozsądne tempo na początku, dopiero końcówka powyżej miejsca gdzie w sobotę odbijałem na Gawlasią daje w kość. Na przejściu chwila przerwy i lecę pasem granicznym na Beskid - początek mega stromy, mam nawet problem by wepchać tam rower bo się osuwam w dół Potem już trochę lepiej. Z Beskidu fajny przejazd raz w dół, raz w górę w strone Blescówki. Później warunki się pogarszają - mocno rozjeżdżone przez traktory. Sporo kolein i błota. Oznaczenie żółtej trasy w tamtym rejonie jest dość kiepskie i zamiast dalej żółtą trasą pod górę, ruszam w stronę Weski po płaskim Zjazd przez las do Widokowej dość ostry później z Widokowej odbijam w stronę Furmańca - górki mojego dzieciństwa (grzyby, maliny, rowery i inne dobrodziejstwa :D) po drodze zaliczająć ostry zjazd i podjazd a dalej w dół czerwoną trasą do Krzyżowek i powrót do domu w przeciwną stronę jak w niedzielę Po weekendzie muszę zaliczyć Watówki i najdłuższą, niebieską trasę fotka z soboty, a w linku poniżej zdjęcia z dzisiaj:
  13. Już w tamtym sezonie miałem założyć wątek zbiorczy z moimi relacjami skiturowymi, ale jakoś tak mi to umknęło. Sezon nowy rozpoczęty, to można w końcu plan zrealizować :P, niestety nie wszystkie stare relacje uda mi się wrzucić, ponieważ nie ze wszystkim mam tracki, opisy czy zdjęcia, ale być może chociaż część uda się odtworzyć Kopa Kondracka 2014: https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6215457485020685057?authkey=CJjao9D-gpKU7AE Skrzyczne 2014 (fot. Szymon Rochowiak) https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipORUsAIH8zT1wNx1JGcbS6wq_t1I9j9ozHEsbpg Rysianka 2015 https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipM9zXRuGziz9EPFdyMyNEqZrdBambiRS9Lrnp3s https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6106513941389403585?authkey=CNuppMTC9KTE6AE Salatyn 2015 https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6107264219263935681?authkey=COvx6a--xJaX1wE https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipNYxrorcE3dGxrxJQ1vMqCQIO7qCb0nCckWGHsR Mincol 2015 (fot. Szymon Rochowiak) https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipPBRDLP_Fws6IJBceuHmPyDqyR2BlVJVBbwFSTM Kasprowy Wierch 2015 https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6126909073860461025?authkey=CJavlM6l45W-5gE https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6129339059880347249?authkey=CP2-sKD217maPQ Pilsko 2015 https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipOXGrrwM4M6j9LGGDQeSN0Swh7b0kTjQmWwY5GP https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6240842202809296305?authkey=CK647vmPte-SmQE https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6114877705858485649?authkey=CJfnvYLjucO67AE Dolina Pięciu Stawów 2015 https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6132507717802510433?authkey=CPDS7sesnbi3Vg Chopok 2015 (fot. Szymon Rochowiak) https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipOxpM8ea5lF1aWHMFUPhaXEZu01qq6ihHBtP7np Pilsko 2016 (fot. Szymon Rochowiak) https://get.google.com/albumarchive/104739309231216197410/album/AF1QipNNNuRo626zHfeRjX8uMXw3_-o_Tx5wTFaWfIbS Dolina Mięguszowiecka 2016 https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6264592119556441697?authkey=CNCvr_z0vbu8bg GrossVenediger 2016 https://plus.google.com/u/0/photos/116584460396725912260/album/6343879124343525425?authkey=CILwqor5ld2_2wE Wychodzi na to, że najczęściej jeździłem na Pilsku i Rysiance oraz Chopoku gdzie udało się też zrobić najtrudniejsze zjazdy W tym sezonie udało się jak na razie zaliczyć skitury na Skrzyczne i Salatyn, może później wrzuce zdjęcia z tego drugiego Pozdrawiam Tomek
  14. W zeszłym tygodniu, znajomi wyciągneli mnie na kite - zawsze chciałem spróbować ale nigdy nie było okazji. Na początek jak to mówią z grubej rury na szczyt Pilska. Niestety dla całkowicie zielonej w temacie osoby jak ja wiało zdecydowanie zbyt mocno, próby podpięcia się pod 5m2 kite, przez jeden mały błąd mogły się skończyć przetarganiem przez ładnych pare metrów została mi zabawa z małą treningówką i podziwanie doświadczonych kolegów. Zabawa jest świetna, latawiec treningowy dobry do ogarnięcia podstaw, a dzięki temu że mocno wiało, a byłem podpiety do normalnego latawca, nabrałem respektu do kite i zobaczyłem czym może się skończyć ta zabawa nie mając odpowiednich umiejętności. Jednak jeśli ktoś jest w tym dobry, to możliwości są ogromne - fajną sprawą jest też holowanie na linie za kimś (widać na filmie) - jedzie się niczym za skuterem, z górki, pod górkę - zero wysiłku Kilka dni później była powtórka na Słowacji, przy dużo bardziej sprzyjającym wietrze. Wziąłem latawiec 9m2 i po godzinie zabawy z nim, przypiąłem narty udało się nawet trochę przejechać i jest apetyt na duuużo więcej. Niestety po 2 razach moja kontrola latawca jest jeszcze marna, więc kupuję treningówkę i będę ćwiczyć. W lato może uda się coś podszkolić nad morzem, a w zimę wracam do tematu Na zachęte filmik od kolegi
  15. Plan był na wczoraj, ale zła widoczność z rana i popołudniowe plany spowodowały, że wrociłem do wyrka. Dzisiaj już cały dzień wolny, więc zero stresu i presji czasu, a i pogoda o niebo lepsza. A niebo z rana było bezchmurne. Ok 8:30 startuję z Przełęczy Glinne, ide sam, pierwszy raz po 2 latach na turach i poza trasą - nie wiem jak kondycja po kontuzji, więc głupio było by kogoś spowalniać, a i moja jazda w lesie nie jest taka jak była kiedyś - przynajmniej na razie. Jest -16, zapinam foki i klej na jednej mi się nie podoba, ale chwytają i ruszam. Po 500m odpinam wywietrzniki w spodniach i zdejmuje kurtkę - ide w samej bieliźnie termoaktywnej i koszulce. Szlak wiedzie pasem granicznym między drzewami, które skutecznie osłaniają go od słońca ale i od wiatru. Początek bardzo płaski, tempo niezłe ( tym później) trasa idealna dla początkujących by zapoznać się z techniką chodzenia, a do tego dość malownicza. Szlak przetarty - szło kilka osób. Wszystko idzię ok, aż do ok 3km gdy puszcza mi foka na 1 narcie - dostała trochę śniegu i połowa jest przyklejona, a druga połowa sobie wisi Próby oczyszczenia i przyklejenia nic nie dają - rozważam powrót, ale już bliżej niż dalej, więc głupio tak zawrócić. Foka ładuje pod koszulką, blisko ciała, a narty pod pachą - ruszam na butach, żeby zagrzać fokę. Po 15 min i może 200m zapadania się po kolano próbuję przykleić - łapie ale coś słabo, no ale próbuje foczyć. 50m i powtórka z rozrywki. Kolejny dylemat co robić. Powtarzam manewr i mimo, że jest mi ciepło wrzucam kurtkę by dogrzać foczkę Ruszam na butach, staję w miejscach gdzie pada jakiś promień słońca by się dogrzać, ale praktycznie wszędzie cień. Idę dalej i zapadam się coraz głębiej - postanawiam, że jak zacznę się zapadać po pas to zawracam W końcu naklejam znów fokę - tym razem jakby lepiej siadła i ruszam już na nartach przez jakieś 500m jest ok i myślałem, że będzie już tak do końca. Podchodzę pod ścianke, wybieram trasę zakosów i znowu to samo... Gdyby nie to, że był fajny stromy fragment do zjazdu i coraz rzadszy las to bym zawrócił. 3 raz owijam się foką i wspinam. W końcu wypłaszczenie i słońce! Naklejam fokę i wystawiam do opalania. Śniadanko, zdjęcia i ostatnia próba. Trochę już jestem zmęczony tymi perypetiami ale jestem już pod kopułą szczytową nieco ponad 1km do celu. Słońce dobrze zrobilo foczce - do szczytu już pięknie trzyma. Na szczycie jestem po nieco ponad 4 godzinach lekko zmęczony i zmarznięty, do tego zaczyna mocno wiać i chmurzy się. Herbata, odpoczynek i jazda na dół trasą podejścia - zjazd przyjemny chociaż sporo wypłaszczeń - o dziwo całkiem fajnie mi się jedzie na otwartych przestrzeniach -- dużo lepiej niż w gęstym lesie gdzie trzeba mocno NW i śmigiem pracować. Całośc ok 5 h czyli sporo dłużej niż planowałem - MajorSki to podejście robił w 2 godziny, gdyby nie nieszczęsna foka pewnie zajęłoby mi to poniżej 3h - nie jest źle, ale trzeba trenować - momentami serce walliło jak szalone Na koniec kilka zdjęć: A tu pełna galeria: https://www.facebook.com/korbielowandiamo/photos/?tab=album&album_id=1400766696609523[/url]
  16. Witam, Ostatni długi weekend spędziłem w dobrym towarzystwie w Beskidzie Żywieckim. Wszyscy jesteśmy z Dolnego Śląska i plany były jak zwykle na Karkonosze. Jako że jeszcze tydzień temu w naszych lokalnych górach ze śniegiem było raczej kiepsko w ostatniej chwili zmieniliśmy cel naszego wyjazdu. Kilka osób pytało mnie jak było. Aby się nie powtarzać postanowiłem zrobić jeden opis i go gdzieś zamieścić. Opis będzie raczej krótki i zwięzły bez zdjęć bo nic nie przebije tych, które się po tym weekendzie wszędzie pojawiły Lokum znaleźliśmy w Gawrze w Złatnej Hucie. Aż dziw że się udało bo pierwsze telefony sugerowały że wszystko w okolicy wyprzedane. Było nas razem 12 osób + 2 psy. Pierwszy dzień weszliśmy na Rysiankę (drogą) i zjechaliśmy na stronę Sopotni. Śnieg w lesie fajny i głęboki ale stok okazał się trochę jak na te warunki za płaski. Zwłaszcza dla mnie bo wziąłem tego dnia deskę. Musiałem trochę na niej kijkować . Powrót drogą podejścia. Lepszy wariant odkryliśmy dopiero ostatniego dnia. Drugiego dnia miał być wypad na Pilsko. Część ekipy miała pojechać samochodami w obie strony, część w jedną a część w obie strony na nartach. Droga na nartach "tam" bardzo przyjemna. Podejście na Trzy Kopce w dziewiczym śniegu potem po śladach granią. Na otwartych polanach lekkie powiewy arktycznego powietrza dawały do myślenia. Z polskiego przedwierzchołka Pilska lasem dotarliśmy do Schroniska na Hali Miziowej. Wystartowaliśmy trochę za bardzo w prawo i potem musieliśmy ostro trawersować przez strome zarośnięte zbocza w lewo. Trzeba było się trochę ogrzać. Kontakt telefoniczno SMSowy z grupą samochodową uświadomił nam że żaden samochód tego dnia nie odpalił. Ci co mieli zamiar wracać wygodnie nie mieli więc wyjścia . W drodze powrotnej na Trzech Kopcach odbiliśmy w kierunku Rysianki by po ok 1/2 km odbić w lewo w las. Czekał tam na nas rzadki las, wspaniały śnieg, i dobre nachylenie . Wieczorem bez problemu odpaliłem dla próby moje autko. Znajomi którym to się potem też udało mieli zamiar wracać wcześniej ale nie dojechali dalej niż 20 km . Oprócz mojego jeszcze jedno auto udało się uruchomić. Następnego dnia mieliśmy zamiar wejść na Krawców Wierch. Wcześniej zostawiając jedno auto na dole w "centrum" Złatnej. Niestety to drugie działające auto dołączyło do grona buntowników. Kierowcy i Mechanicy zostali walczyć z przeciwnościami losu a ja w mniejszej grupce wystartowałem na Polanę Lipowską. Potem był piękny zjazd w lesie na stronę Żabnicy i podejście po znalezionych śladach, które nie wiedzieć czemu robiły zwroty co ok 20m. Ktoś się chyba uczył zmieniać kierunek podejścia . Postanowiliśmy mimo wszystko z nich skorzystać głównie dlatego że jeden komplet fok (z pożyczonego zestawu) kompletnie odmówił posłuszeństwa. Myślę że to wina tęgiego mrozu mimo że foki były trzymane pod kurtką. Po dobrym posiłku na Lipowskiej ruszyliśmy na przełaj przez las do Złatnej. To okazał się najwspanialszy zjazd z całego wyjazdu. Nie będzie przesady jeśli powiem że chyba najlepszy jaki miałem w życiu. Potem powrót do Wrocławia i rozpakowanie maneli w komfortowej temperaturze -10C. Nawet rękawiczek nie trzeba było zakładać . Pozdrawiam, Kamil P.S. Podziękowania dla Majora za cenne porady co do wyboru tras.
  17. Sobota zapowiadała się piękna, więc bez wahania zapadła jedynie słuszna decyzja: skitoury na Pilsku! Przy okazji tak się złożyło, że kolega właśnie skompletował sprzęt "splittourowy" i chciał go przetestować. Co to za ustrojstwo? To snowboard, który można rozłożyć, doczepić foki i wspinać się jak na nartach. Fajny patent! Widywałem coś takiego w internecie, ale nie na żywo. To teraz była okazja. Skitoury mają tą przewagę nad narciarstwem "przy wyciągowym" , że nigdzie nie trzeba się spieszyć. Normalnie wstaje wcześniej rano, szybko pruję do wybranej stacji, żeby być pierwszym na stoku, zobaczyć sztruks i jak najlepiej wykorzystać karnet. Kiedy wspinam się samemu, mogę nieco zmarudzić i pojawić się u podnóża wybranej górki np. ok. godz. 10, jak dziś. Ale najpierw wspomnę tradycyjnie o drogach - rano mały mrozik, miejscami ślisko, ale bez żadnej ekstremy. Dopiero w Korbielowie nieco śniegu na drodze i paru sparaliżowanych kierowców z tegoż powodu. Ale na szczęście sprawnie docieramy na miejsce i parkujemy pod wyciągiem BABA. Obawiałem się, że tutaj może być zdecydowanie zimniej niż w okolicach Bielska-Białej, więc się poubierałem dość grubo. Kiedy człowiek wysiada z ciepłego auta, to faktycznie odczuwalna temperatura jest niska i myślałem, że dobrze zrobiłem... Czas odpowiednio się spakować, założyć foki i do dzieła! Jeszcze nie ruszyliśmy, a już czuję jak się topię. Wystarczyło wejść do słońca i wszystko jasne: jest o wiele cieplej niż się tego spodziewałem. Już po przejściu 100 metrów zrzucam ciepłą kurtkę, a po przejściu następnych dwustu idę już tylko w jednej cienkiej koszulce bez czapki na głowie.To samo mój kompan. Na szczęście, tym razem zabrałem większy plecak i było gdzie upchnąć nadmiar odzieży. Mimo tego oboje jesteśmy cali mokrzy. Od razu zamarzył mi się mały wiaterek, bo dobre chłodzenie pomaga. Niestety tego u dołu całkowicie brak. Przy okazji przyglądamy się na stok. Ludzi na "babie" szt. kilka, nieco więcej obok na czteroosobowym krzesełku. Warunki określiłbym jako dobre, ale tu i ówdzie można zobaczyć, że śniegu mało. Ale jeździć można bez obaw. humory dopisują do momentu kiedy zobaczymy Buczynkę. Myślałem, że skoro tu już jest dobrze, to tam też choćby jakiś pasek będzie zrobiony, żeby zjeżdżający z góry mogli się dostać do dolnej części tras. Niestety, dół wygląda masakrycznie! Same kamory wymieszane ze śniegiem. Ratrak tamtędy jechał, ale śniegu zdecydowanie za mało, żeby coś to zmieniło. Dopóki idziemy do góry, nie jest to problem, ale jak będziemy zjeżdżać? Pomyślimy nad tym później, teraz trzeba się wspinać i podziwiać widoki. Im wyżej wychodzimy, tym trasa wygląda lepiej. Od mniej więcej połowy Buczynki pojawia się sztruks i tu już jazda będzie możliwa bez obaw. Również wspinaczka jest przyjemniejsza. Ciekaw byłem co z tym wyciągiem na Buczynkę. Widać, że jest gotowy do użycia. Krzesełka wiszą i niby w każdej chwili może być włączony. Oczywiście teraz śniegu mało i jazda byłaby niemożliwa, ale może choć do komunikacji między górą a dołem? Pewnie by się dało,ale... przyjrzyjcie się na zdjęcie: Może temu stoi? Widać, musiał być "ochrzczony" jak niedawno stary orczyk w tym miejscu. Mam nadzieję, że szybko uporają się z tym problemem (i być może innym...) i w końcu krzesełko ruszy. My wspinamy się dalej. Kiedy docieramy do Płaju, zaczyna wiać. Powoli trzeba zacząć myśleć o ubieraniu się, choć dla mnie to dopiero idealny komfort termiczny. Mój kompan woli założyć choć czapkę. Stąd już widać schronisko na Hali Miziowej, więc już tak przyjemniej się robi. Po drodze mijają nas narciarze, kierujący się na Buczynkę. Wszystkim odradzamy ten kierunek, ale tym rozpędzonym nie jesteśmy w stanie. Oj, będą się rysować ślizgi, tępić krawędzie i inne takie. Powinni dać jakieś ostrzeżenie, dużą tablicę, ale niczego takiego nie zauważyłem. Nawet tej słynnej z napisem: "Uwaga, kamienie na trasie!"... Cóż, My dalej do przodu, a tu warunki już fajne. Nie wiem jak końcówka niebieskiej do Hali Szczawiny,ale do Płaju jest dobrze. Jeszcze chwila i osiągamy Halę Miziową. Oprócz pięknych widoków, patrzymy też co tu działa itp. Ludzi bardzo mało. Działa wyciąg na Pilsko i talerzyk na Kopiec. Warunki na trasie bardzo dobre, choć nawet tutaj jakoś obficie nie sypnęło. Kto się uważnie przyglądał, na pewno zobaczył prześwitującą trawę. Na szczęście nic groźnego i na chwilę obecną góra Pilska jak najbardziej godna polecenia. My, będąc rozgrzani, decydujemy się od razu zdobyć szczyt. Przerwę zrobimy sobie w drodze powrotnej. Kierujemy się na niebieską trasę i dalej na Kopiec. Po dotarciu na miejsce, robimy sobie krótki odpoczynek. Kolega zaczął narzekać na obtarcia stóp. Trochę mnie to dziwiło, bo laćki snowboardowe są prawie jak normalne buty. Najwidoczniej "prawie" robi dużą różnicę. Na Kopcu małe zaskoczenie - mija nas kilka skuterów śnieżnych. Wiem, że niektórzy w poważaniu mają wszelkie zakazy, ale skąd ich aż tak dużo? Mały dyskomfort podczas odpoczynku... Szybkie fotki i ciśniemy na szczyt. Widać dość dobrze nie tylko Babią, ale też np. J.Żywieckie czy Skrzyczne. Podobnie jak na Buczynce, niepokoi nas widok powyżej trasy narciarskiej z Pilska - sporo ciemnych plam,wystająca ziemia i kamole. Tu też będzie trzeba kombinować przy zjeździe. Na samej kopule Pilska śniegu do zjazdu dość, ale jeszcze go mało, jak na tutejsze standardy. No ale to dopiero połowa grudnia. Najważniejsze, że docieramy do szczytu i mamy zasłużoną nagrodę, czyli widoczki. Dobry nastrój psuje jedynie bardzo silny i mroźny wiatr. Tu już musiałem ubrać drugą, cienką bluzkę, a po dotarciu na szczyt i odpoczynku, ciepłą kurtkę. Pozostaję się "rozfoczyć", zrobić fotki i tradycyjne Selfie. Na szczycie dostrzegliśmy też narciarzy i snowboardzistów jeżdżących przy pomocy latawców. Niektórzy wzbijali się nawet dość wysoko w powietrze! Jeśli jeszcze ktoś się zastanawiał, czemu tak lubię Pilsko, zwłaszcza na tourach, to już chyba wie... Dobra, fotki porobione, czas uciekać, bo tu strasznie zimno. Wiatr daje w kość zwłaszcza moim dłoniom. Rękawiczki nie pomagają za bardzo. Ruszam więc szybko w dół, byle się nieco schować. Po drodze trzeba uważać,bo zdarzają się takie kwiatki: Kopuła Pilska jest praktycznie płaska, co w sporej części uniemożliwia jazdę na snowboardzie. Narciarz odepchnie się kijkami, "zrobi jodełkę" i po problemie. Snowboardzista ma gorzej, no chyba, że ma Splitboarda i kijki... Tak docieramy do bardziej stromego odcinka odcinka, gdzie można już sunąć bez użycia wspomagania. Kolega montuję dechę, a ja zaczynam kombinować, jak pokonać wcześniej wspomniane miejsce. Wbrew pozorom, nie jest źle i szybko docieram do trasy narciarskiej, na której warunki są już dobre. Oczywiście po południu jest już trochę zmęczona, w jednym miejscu zaczęły wyłazić borowiny, ale bez żadnych przykrych niespodzianek. My ciśniemy do schroniska trochę się ogrzać, choć już podczas jazdy zacząłem nabierać właściwej temperatury. Dobry grzaniec nie jest zły, zwłaszcza w takiej sytuacji. Przy okazji wyjaśniło się, skąd wzięły się skutery śnieżne - można je wypożyczyć! Chyba sam kiedyś spróbuję... Ogrzani, napojeni i nakarmieni ruszamy na dół. Trochę się nam zwlekło i zaczął się już robić półmrok. Szybko pokonujemy trasę, a z nami sporo innych narciarzy i snowboardzistów. Biedaki chyba nie wiedzieli na co się piszą... Jeden gość zalicza glebę jeszcze na dobrym odcinku i niestety dość mocno ucierpiał. Pojawili się jego koledzy, więc My jedziemy dalej do Buczynki. Do jej połowy jazda bezstresowa, później co raz więcej kombinacji. Mi udało się dotrzeć na tyle daleko, że jedynie 100, może 200 metrów musiałem przejść. Bez strat, dodam. Dalej, tj. od Soliska, jazda już z przyjemnością, choć pojawiło się trochę lodu. Przeszkadza jedynie słaba widoczność, bo jeszcze nie włączyli oświetlenia. To znaczy "BABA" nie włączyła... Dojeżdżam na nartach do samego parkingu, pakowanko i czas wracać do domu. Kolejny bardzo udany dzień na nartach, a właściwie na tourach. Piękna pogoda, piękne widoki i w dobry towarzystwie.Szkoda, że Góral nie mógł dołączyć, na pewno by nie żałował - szczególne pozdrowienia dla Ciebie! Pozdrawiam, Johnny.
  18. From the album: Skitoury na Pilsku

    Zdjęcia z wyprawy skitourowej na Pilsko w grudniu 2016 r.
  19. Jak postanowiłem latem, że w tym roku wykorzystam nawet najwcześniejszy duży opad śniegu tak też zrobiłem. Wyjeżdżając z domu jeszcze się wachałem czy Pilsko czy Biały Krzyż, ale ostatecznie zdjęcia na fb przekonały mnie o kierunku. Docieram pod Strugi o 10, ale już wiem, że kolejka przed tygodniem zakończyła pracę, więc czeka mnie ten pierwszy odcinek z buta: W miarę podchodzenia widać już, że od Szczawin jest śniegu pod dostatkiem a wyżej to już zimowa bajka: Chwilę odpoczynku na szczycie i przygotowania do zjazdu. Sam zjazd ze szczytu średnio przyjemny. 50 cm świeżego puchu bez podkładu nie pozwala na płynną jazdę. Można zjeżdżać do Miziowej tylko zakosami. Natomiast z Miziowej do Szczawin na krechę. Straty w sprzęcie minimalne. Zresztą od czego są narty do turowania jak nie do szorowania po iglakach i kamieniach. Wcześniej oczywiście obowiązkowa kiełbaska w starym schronisku.
  20. Jak postanowiłem latem, że w tym roku wykorzystam nawet najwcześniejszy duży opad śniegu tak też zrobiłem. Wyjeżdżając z domu jeszcze się wachałem czy Pilsko czy Biały Krzyż, ale ostatecznie zdjęcia na fb przekonały mnie o kierunku. Docieram pod Strugi o 10, ale już wiem, że kolejka przed tygodniem zakończyła pracę, więc czeka mnie ten pierwszy odcinek z buta: W miarę podchodzenia widać już, że od Szczawin jest śniegu pod dostatkiem a wyżej to już zimowa bajka: Chwilę odpoczynku na szczycie i przygotowania do zjazdu. Sam zjazd ze szczytu średnio przyjemny. 50 cm świeżego puchu bez podkładu nie pozwala na płynną jazdę. Można zjeżdżać do Miziowej tylko zakosami. Natomiast z Miziowej do Szczawin na krechę. Straty w sprzęcie minimalne. Zresztą od czego są narty do turowania jak nie do szorowania po iglakach i kamieniach. Wcześniej oczywiście obowiązkowa kiełbaska w starym schronisku.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...