1. Nie męczy mnie - ale ciężko porównać, bo wraz z wyjazdami nogi nieco się wyrobiły... na początku atomy - nogi mnie bolały na drugi dzień, teraz na rx 8 nie.
2. Panuję nad nimi można powiedzieć bez problemów (można powiedzieć, bo bez problemu to eksperci), jadą tam gdzie chcą, jeździłem na nich na tyczkach (1 raz w życiu!- wiadomo bez zbijania, ale tor był narzucony), nie wjechałem w żadną (a obok nich), co jest sukcesem
Nie są nerwowe, chyba, że przy szybkiej jeździe na wprost (wiadomo - łapie krawędź), ale ja bardziej jeżdżę krotkie/średnie łuki [nie podnieca mnie jazda na krechę - a poza tym, narty o zacięciu slalomowym do tego się nei nadają]
Chciałem bardziej uniwersalną, bo jeżdżę głównie w Polsce
3. Kumpel z którym jeżdżę, zauważył (ja też), że na RX 8 jeżdżę wolniej, jeździmy z podobną prędkością, podczas gdy na 9.12 zawsze zostawał z tyłu raczej.
4. Na płaskim są jakieś wolne - wiem dziwne
5. Przechodząc z krawędzi na krawędź w atomic, rozpędzałem się stopniowo (zależy od podkręcania), tutaj z tym problem...
Wiem, jestem upierdliwy, może to są moje urojenia, ale nie wiem co mam z nimi zrobić
Narty są zauważalnie lżejsze od Atomica, mimo, że dłuższe całe 10 cm.
Dla przypomnienia - jeżdżę na 6.