Właśnie nie myli mi się jazda rekreacyjna z ekstremalną stąd moja ironia. Jeżdżąc rekreacyjnie każdy ma jakieś przyruchy i przyzwyczajenia. Większość wynika z tego, że albo uczono się na początku bez "mistrza" albo ktoś komuś sprzedawał "patenty" na wypychanie biodra, trzymanie rąk itd. Obowiązująca "szkoła" jazdy zmienia się co kilka lat i sporo ma to wspólnego z ruchem w interesie jakim jest narciarstwo. Bez nowości, jak w proszkach do prania, dziedzina byłaby martwa po kilku latach. Stąd przciwskrety, pozycje frontalne, funcurving itd bo ludzie chcą się bawić. Większość narciarzy rekreacyjnych jeździ "za wysoko" bo maja nogi za słabe żeby wypychać non stop kolana w niskiej pozycji, ręce trzymają za nisko bo bolą ich ramiona od trzymania kijków w prawidłowej pozycji i "szurają" tyłami bo duża prędkość na zatłoczonych trasach ich przeraża. Oczywiście nie znaczy to, że nie można dyskutować o poprawianiu tego czy owego ale jak napisałem, mniej się napinać. Z 35 letniego doświadczenia na nartach wiem, że nie ma "patentów" dla każdego. Każdy ma inna budowę, stosunek wagi do wzrostu czy siły i jeździmy na różnym sprzęcie. Generalnie fajnie podyskutować na ten temat ale na miłość boską bez tej powagi.