to jest z Gazeta.pl
Auto rozpadło się na dwie części. Jedna z nich doszczętne spłonęła. Ciała dziennikarzy zostały wyrzucone z samochodu. Dziennikarz "Super Expressu" Jarosław Zabiega zginął na miejscu. Maciej Zientarski - walczy o życie w szpitalu. Jak informuje radio RMF FM przechodzi już kolejną operację. Wciąż nie można jednak mówić o tym, że niebezpieczeństwo dla jego życia zostanie nią zażegnane.
Rozpędzone ferrari uderzyło w wiadukt
Do tragicznego wypadku doszło tuż przed godz. 22.00 na ul. Puławskiej w Warszawie. Kierowca ferrari pędził ul. Puławską w kierunku Piaseczna. Według wstępnych ustaleń za skrzyżowaniem z Wałbrzyską, jadąc grubo ponad 100 km/godz., samochód podskoczył na muldzie i z ogromną prędkością uderzył w filar wiaduktu biegnącego z Ursynowa. Obaj kierowcy mieli niezapięte pasy.
A to z onet.pl
Jak powiedział Karol Jakubowski z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji do tragedii doszło ok. godz. 22. - Samochód jadący ul. Puławską uderzył w jeden ze słupów podtrzymujących wiadukt prowadzący na Ursynów. Auto zaczęło się palić - powiedział. - Pasażer samochodu spłonął. Kierowcy udało się wydostać z palącego się ferrari. W stanie ciężkim przewieziono go do szpitala - dodał Jakubowski.
Na razie nie wiadomo co było przyczyną wypadku. - Ustalamy okoliczności tej tragedii - powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji Marcin Szyndler. Jak dodał, być może przyczyną była nadmierna prędkość, o czym świadczyłyby zabezpieczone na miejscu ślady i stan rozbitego auta.
...to jak to było? Wypadli obaj, czy jeden został i społonął a drugi się wyczołgał?