Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Dzisiaj mnie naszło. To może przez to, że @Bumer do mnie napisał, że powoli zbliża się otwarcie kolejnego sezonu? Tak - to dlatego. Tak... ...powoli zaczyna się budzić tęsknota za białym i nartami. Wszedłem na swój kanał na YT i tak chronologicznie sobie popatrzyłem po filmikach. Wiadomo, że wcześniej też były wspólne wyjazdy z forumowiczami, że było ich wiele - szkoda tylko, że nie były utrwalone na filmie bądź filmy były tak kiepskiej jakości, że przepadły gdzieś... Wypady z "Ekipą Skionline", każdy z nich był świetny. Początki z GoPro, to wspólny i niezapomniany wypad do Doliny Zillertal. Skład: @KP , @Bumer , @johnny_narciarz , @artix - pamiętacie Chłopaki? Wspólne przygody, nartowanie a wieczorem piwko i pogaduchy... ...no i te zabójcze kwatery Było pięknie! Pierwsze przypomnienie, to wspólny filmik z tego wydarzenia Ile to już lat temu? Pamiętacie? Kolejne wspomnienie, to Kasprowy Wierch! Ekipa? Towarzystwo naprawdę dopisało Noclegi w Kuźnicach i weekendowy wypad. Ostatnia scena z tego filmiku przy stole? Ależ to był wspaniały klimat! @Bończa , @Bumer , @artix , @KP , @miraz , @marionen , @Annaa , @johnny_narciarz , @Góral spod Skrzycznego , @expat i inni... Potem kolejna Austria... i tym razem z forum jedynie @artix i @expat . To był istny narciarski cyrk... Kolejne wspomnienie, to WST i wyprawa z @JC , @Klimku i @johnny_narciarz ... ...co tu dużo pisać - to była wspaniała impreza z niesamowitymi ludźmi! No i ostatnie wspomnienie, najświeższe, z najpiękniejszych miejscach w górach w jakich byłem... Dolomity z @Piotr_67 - cóż to był za wyjazd Gdzie? Kiedy? ...z kim, w przyszłości kolejne, filmiki na deskach? Czas pokaże Mam nadzieję, że tymi wspomnieniami odrobinę Was pobudziłem przed kolejnymi sezonem... Pozdrawiam serdecznie marboru
  2. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki @johnny_narciarz No i ja oczywiście również gratuluję, że wreszcie rozdziewiczyłeś szosę! Brawo! Jasne, że się lekko jedzie - rowerek lekki, to i lekko się jedzie Tłuścioch, to zupełnie inna bajka i taka przesiadka zrobiła Ci tę różnicę. Średnia powyżej 30 km/h? Mi na fitnessie tylko raz udało się wycisnąć takową na 40 kilometrów bodajże. Od "kolarki" mój rower jest nieco wolniejszy - myślę, że spokojnie pociśniesz sporo powyżej tej średniej. Dasz radę! Pytanie jak geometria Twojej szosy wpływa na Twój kręgosłup? Może kiedyś jak się przyzwyczaję, pojeżdżę jeszcze kupię i ja typową "wyścigówkę" Jak na razie baranek mnie też odstrasza - klamkomanetki, hamulce daleko... ...pożyjemy, zobaczymy.
  3. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    102,15 kilometra - do Wąchocka i z powrotem Paula razem z mamą pojechały do Ikei, a ja? Musiałem coś wymyśleć... ...no i wymyśliłem. Jesienne sto kilometrów i wycieczka do sławnej z dowcipów miejscowości znajdującej się w województwie świętokrzyskim - Wąchocka. Pogoda dzisiaj nie była zbyt radosna Temperatura ok +4, duży wiatr południowo zachodni - akurat na połowę mojej trasy Było też sporo górek i podjazdów. Cóż? Trzeba było być twardym a nie miętkim...dałem radę! Mimo, że na 35 km zaczął też padać deszcz - nie poddałem się! Efekt - po raz pierwszy w znanej miejscowości, machnięta spora ilość kilometrów i fajne zdjęcia. Nie bardzo ostatnio mam wenę na długie pisanie więc od razu przejdę do fotorelacji. Pierwszy postój za Wierzbicą - tu z daleka widać górki, które muszę pokonać by dotrzeć do Wąchocka - jadę oczywiście okrężną drogą przez Górę Piekło i Grzybową Górę. Widok, niebo? Uwielbiam takie klimaty... Na otwartych przestrzeniach wieje jak cholera Droga prosta, raz z górki, raz pod górkę... Kolejna krótka przerwa na fotki - tuż przed podjazdem na Górę Piekło. Jesienne klimaty: ...no i jadę dalej ...ale nie długo - zaraz wychodzi na dosłownie minutę słońce i oświetla świetnie chmury - zatrzymuję się i udaje się zrobić foto. Końcówka, a w zasadzie szczyt Góry Piekło Nazwa jest ok, a podjazd bardzo łagodny - foto wycudowałem ze statywu. Tu zatrzymuję się na dłuższą przerwę. Trzeba uzupełnić kalorie - dzisiaj skromnie... Miejsce mojego postoju - wśród dębów w Piekle Liście już całkowicie opadły. Umiejscowienie na mapie: Szybko zjadłem i by się nie wychłodzić jadę dalej... Świetna jest ta trasa. Podjazdy, zjazdy a w dolinkach takie oto widoczki: Stromy podjazd pod Grzybową Górę i tutaj jestem już w zasadzie na przedmieściach Skarżyska Kościelnej... ...widok? Czyżby Łysica gdzieś z oddali? Na pewno to już pasma Gór Świętokrzyskich. Uwielbiam te klimaty... ...trochę pagórków a tyle szczęścia! Po sekundzie wyszło słońce i udało mi się zrobić mega zbliżenie. Sarenki: Cisnę dalej. Do Mirca jest z górki, a w samym Mircu skręt do Wąchocka i ostry podjazd tym razem Jadę na najniższych przełożeniach... ...potem długi zjazd - 8 kilometrów lasem na doskonałym asfalcie i docieram do celu mojej wyprawy. Ostro w dół i szybki postój - po prawej stronie obiekt do fotki. To ruiny dworku wraz z zabudowaniami - wygląda to bardzo malowniczo. Sto metrów dalej, również po prawej - zapora na rzece Kamiennej. Jadę dookoła zalewu po ścieżce rowerowej, tu zdejmuję widok na Opactwo Cystersów. Na rzece Kamiennej tuż przed zbiornikiem wodnym spora ilość wędkarzy. A ja? W tym roku aż wstyd się przyznać - nie byłem ani razu na rybach Wracam w okolice tamy - tutaj, po drugiej stronie szosy... dowcipy pośród kostki brukowej... a na samym końcu znany w całej Polsce, Sołtys. Jadę do Opactwa... ...wygląda cudownie! a w jesiennych barwach? Niezwykle malowniczo. Od frontu: Czas mnie nagli - spojrzałem na zegarek i okazało się, że jakoś mi ta podróż wolno się odbywała. Cisnę drogą na Mirzec, a potem prosto do Wierzbicy i Radomia. Teraz wiatr mam w plecy i na zjazdach udaje się pocisnąć z maksymalną prędkością. Średnia zdecydowanie wzrasta gdy jestem powiewami popychany od tyłu. Przed Wierzbicą groźna fota... ...a potem skręcam w boczną drogę asfaltową i jadę do Bardzic. Wychodzi słońce i robię tutaj ostatnie zdjęcie przy drewnianym kościółku i bramie do niego prowadzącej. Ostatnie 10 kilometrów nakręcam po okolicznych asfaltach. Nie jest łatwo, czuję, że podjazdy, wiatr, deszcz, odległość a przede wszystkim ziąb dał mi w kość. Małe podsumowanie: pozdrawiam gorąco, już z domu spod kocyka marboru
  4. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Pogoda znowu nie rozpieszcza Sporo mokrego z nieba i chłód. Niestety słońce zachodzi tak wcześnie... ...licznik wyraźnie zwolnił w moim rowerze ale posuwa się do przodu. 4 321,2 kilometry w 2017.
  5. @marionen (dzięki za filmik) @Mitek jasne, że nie ma co porównywać dwóch filmików jeśli chodzi o pokaz techniki jazdy - nawet dziecko wie, że muldy stanowią problem. Dla mnie i moich oczu jednak bardziej estetyczne jest wycinanie po prostym. A jeśli chodzi o drugi filmik, coś, na co najbardziej zwróciłem uwagę, to specyficzny humor ziomków i te klawe wąsy Obydwa klipy się doskonale uzupełniają
  6. Trzeba by poszukać na stronie producenta... ...jak dla mnie to za kosmiczne bałbym się, że wybuchną
  7. Przeglądając sobie różne rzeczy na necie trafiłem na taki oto gadżet... Google Oakleya za 2500 zł http://www.nartywarszawa.pl/gogle-oakley-airwave-1-5-black-factory-text-black-iridium-2015-2016.html Funkcje: Nawigacja GPS Rejestrator aktywności - prędkość, czas, elewacja, licznik skoków (z analizą szczegółów) Podgląd pozycji i śledzenie znajomych (wyposażonych w Airwave) Odtwarzacz muzyki Komunikator tekstowy (z innymi użytkownikami Airwave na trasie) Bluetooth - obsługa smartfona Kompas Mapa Zegarek Prędkościomierz i inne... Ktoś kupi?
  8. Te Fischery od @JC , którymi dał mi się bryknąć w Karyntii, podobnie cięły krawędziami miękki śnieg - rewelacyjnie się nimi jeździło!
  9. @Lokibalboa trochę pojeździsz, potrenujesz i tyczki wejdą Ci w krew - o to jestem spokojny. Tylko uważaj by nie wypaść z trasy Pozdrawiam serdecznie
  10. Dawno nie trafiłem na filmik, który zainteresował mnie pod względem techniki jazdy. Goście niesamowicie wycinają... ...no i to wejście w skręt po wyskoku Pięknie! Popatrzcie:
  11. Z perspektywy czasu, to uważam, że ginbol, to za droga zabawka a efekt nie jest wart wydanej kasy... Droga i niestety wymagająca zabrania ze sobą na stok plecaka. W ręku jest ciężki i niezbyt wygodny - to takie moje prywatne odczucia po próbach z zeszłego roku. ...lepiej chyba by było zainwestować w GoPro Hero 6 - podobno ma stabilizację - czekam aż ktoś wypróbuje tą kamerę i przedstawi efekty. Pięknie! No i rośnie nam kolejna Gwiazda narciarstwa alpejskiego Pozdro @Jeeb
  12. @paolomario coraz fajniejszy montaż. Coraz lepsze materiały kręcisz. Obejrzałem z przyjemnością narty w egzotycznym kraju Młoda narciarka? Po prostu jest świetna! I na nartach i jako aktorka - gratuluję i pozdrawiam marboru
  13. Po szybkiej wyprawie w Pieniny z piątku: W dzień Niepodległości postanowiliśmy wejść po raz drugi na Turbacz - pierwsze wejście było na początku naszej drodze ku Koronie Gór Polskich, było w zasadzie już nocą, w deszczu i nawet fotki z samego szczytu nam nie wyszły... ...postanowiliśmy Turbacz zaatakować raz jeszcze - tym razem nie z samej Rabki i przez Maciejową, a z Nowego Targu zaliczając dwa szlaki: zielony i żółty. Jak się później okazało - był to o wiele ciekawszy szlak Wystartowaliśmy spod niewielkiego kościółka i na początku szliśmy asfaltem. Potem zaatakował nas jakiś wściekły burek i ponownie przydały się kije trekkingowe Oczywiście kije były jedynie formą straszaka. Po wygranej przez nas walce ukazał nam się stok narciarski Długa Polana w Nowym Targu - wygląda ona tak: Po minięciu kilku zabudowań, stada owiec i odpoczywających biegaczy weszliśmy na właściwy szlak. Na jego początku malowniczy potok... ...tuż za nim kolorowa kapliczka: Z drugiej strony pnącej się w górę ścieżki? Kolejny piesek, tym razem raczej przyjaźnie nastawiony i odgrodzony od nas siatką Kilkaset metrów w górę i niespodzianka - pierwszy dla nas w tym roku śnieg. A oto walka pór roku: jesieni z zimą Czym byliśmy wyżej, tym białego więcej. Dotarliśmy do pierwszej polanki gdzie napotkaliśmy poświęcony Św. Maksymilianowi Kolbe ołtarzyk. Oddychamy pełną piersią. Coraz więcej śniegu, temperatura -1... i jak tu nie tęsknić za nartami? Tylko w lesie na drogach błoto - cóż? Rozjechały auta, ludzie rozdeptali... stopniało trochę Tuż przed kolejną polanką taki oto cudak w lesie: A z samej polany - taki widok... ...gdy to ujrzałem - zatęskniłem za Alpami. A Alpy, to daleko, daleko... za górą, za rzeką Pierwszy śniegowy bałwan Znowu trochę drogi przez las i kolejna polana usiana bacówkami. Tu przerwa na ciepłą herbatkę z termosa i banany. Idziemy nieco dalej i co widzimy? Całkiem spora łąka przyprószona śniegiem No to co? Bitwa na śnieżki Dość tych harców! Idziemy dalej, ale dalej nie jest tak daleko - zatrzymuje nas widok, nie jakiś taki sobie widok... Widok na Pieniny i Jezioro Czorsztyńskie - jeden z najpiękniejszych widoków jakie widziałem w polskich Górach! Gorce mają swój urok! Jesteśmy coraz bliżej schroniska... ...gdzieś wśród drzew ukazują się Tatry. Groźne, spowite chmurami i zjawiskowo oświetlone promieniami słońca. Pięknie! Idziemy zachwyceni i zadowoleni z siebie, że mimo złych prognoz i zapowiadanych opadów deszczu pada śnieg i jest tak niesamowicie zimowo! Docieramy do schroniska. Tu szybka fotka... ...i obchodzimy budynek wchodząc na szlak prowadzący do Rabki. Robimy okrążenie wierzchołka nie przypadkowo - kierujemy się ku padającym z nieba płatkom śniegu. Cudownie! I nawet jaskółkę udało się zdjąć aparatem Skręcamy w lewo i kierujemy się na czerwony szlak prowadzący na szczyt Turbacza. Widoki w stronę północy wyglądają tak: Po kilku minutach jesteśmy. Turbacz 1310 m npm zdobyty. Mimo zimowej aury, tym razem udaje się zrobić kilka fotek na szczycie Rower nie nasz - fotografa Taki już urok Turbacza, jak nie rzęsisty deszcz, to śnieg nas tutaj gości Kilka fotek: I kijkowiec marboru: Idziemy na wprost czerwonym szlakiem i lądujemy w schronisku. Gorący rosołek i kwaśnica są pyszne! Nie zwlekając zbyt długo tuż po posiłku wracamy na szlak. Na rozstaju dróg, wybieramy żółty kolor. Po kilkuset metrach docieramy do miejsca gdzie widok z Pieninami i Jeziorem Czorsztyńskim jest idealnie oświetlony i widoczny. Wchodzimy w las... ...i znowu po kilkuset metrach, a może kilometrach docieramy do takiego oto malowniczego miejsca Takie barwy i kolor biały świetnie kontrastują na tle zielonych drzew. Schodzimy w dół. Mijają nas crossowcy, jakieś auta terenowe - w tym miejscu jakoś nie pasuje mi kompletnie motoryzacja. Od czasu do czasu pośród drzew jest prześwit i można uchwycić coś ciekawego Takie widoki i takie światło uwielbiam! Tatry daleko i groźnie: ...i trochę z innej perspektywy: Odwracamy się i żegnamy powoli z Gorcami. Schodzimy na dół a nasz wzrok przykuwają nasze najwyższe góry. Im niżej, tym jesieni przybywa a zima zanika: Gdy opuszczamy góry, robimy się sentymentalni, prawie nie rozmawiamy tylko idziemy... ...idziemy i zastanawiamy się w myślach kiedy do nich wrócimy? Do Nowego Targu i do auta docieramy tuż przez zmierzchem. Żegna nas taki obraz: Wsiadamy do samochodu i kierujemy się do domu. W drodze planujemy kolejne wyprawy, kolejne Góry - czy to będą już narty? Zobaczymy... Ten przedłużany, aktywny weekend kończy się dla mnie dzisiaj - mimo, że temperatura ok +3 wyprawiam się na rowerek Zaliczam 63 kilometry zaliczając tym samym weekendową stówkę o własnych siłach. Jest forma i aż szkoda tę nogę ruszać i operować ...no i dotarliśmy do końca tej opowieści pozdrawiamy marboru i Paula
  14. Andrzej, Żołądkowa to nie wódka
  15. Dzięki! Noga pierwszego dnia przy schodzeniu dała mi trochę w kość - nieocenione okazały się kijki. Kupiłem takie, by w razie czego, po naprawieniu kolana do skiturów się nadały Noga tę dwudniówkę przeżyła ok. Jesteśmy już w domu i obrabiam zdjęcia z dnia drugiego... ...ale nim je opublikuję, to pewnie jeszcze na rowerek wyskoczę Pozdro!
  16. Dzień urlopu, słaba prognoza pogody dla nizin poskutkowały krótką, dwudniową wyprawą na południe Polski, w góry. W piątek jazda od rana i popołudniu meldujemy się w Krościenku. Pierwszy cel, z marszu, to Pieniny i niezwykle malownicza Sokolica. Ruszamy na szlak późno popołudniu. Ehhh jak dobrze być w górach Na dole malownicze o tej porze roku Krościenko i Dunajec: Na trasie pusto - zero ludzi i takie okoliczności przyrody nam się podobają. Marboru: W lesie niezwykle kolorowa jesień: Idziemy, idziemy - zdobywamy jeden ze szczytów po drodze i meldujemy się na pierwszym tarasie widokowym. Co widać? Dunajec, po prawej stronie fragment Trzech Koron a gdzieś w oddali, w chmurach, zarys Tatr. Poniżej widać cel naszej wyprawy - Sokolicę 747 m npm. Paula kontempluje widoki Taką oto ścieżką docieramy na miejsce A tutaj? Najbardziej chyba znana sosna w Polsce Kilka jej fotek... ...z meandrem i widokiem w stronę Beskidu Sądeckiego (mocno po lewej): Z Trzema Koronami: Z Paulą: Ze mną podczas jedzenia jabłka ...i ostatnie, bez Pauli Następne widoczki... ...zakręty na Dunajcu: Dunajec z bliska: Tratwy: Gdy zeszliśmy na dół - już było ciemno. Trochę eksperymentów z aparatem i czasem naświetlania Wyniki? Dwie fotki. Pierwsza: ...i druga: Dzień skończyliśmy zaliczając ponad 15 kilometrów marszu. Noga dała radę, bo była wspomagana kijkami Wieczorem był meczyk, była 50siątka żołądkowej i lulu... ...rano pogoda się zmieniła, temperatura spadła a my w Górach spotkaliśmy Zimę. Gdzie byliśmy? O tym napiszę jutro Pozdrowienia marboru i Paula
  17. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    W Kielcach u tego samego Doktora, u którego robił kolano @mifilim. Świetny fachowiec, Arkadiusz Granek - od niedawna opiekujący się piłkarzami Korony Kielce.
  18. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki. Po diagnozie okazało się, że tego ACLa rozwaliłem wiele lat temu grając w piłkę nożną. Przez upływający czas i kilka ponownych skręceń stawu kolanowego pojawiła się w nodze duża niestabilność i zwyrodnienia. Chodzić normalnie chodzę ale przy jeździe na nartach, bieganiu i innych aktywnościach niestety zaczyna noga poważnie szwankować. Na rowerze jest wszystko ok... ale już np. w trakcie wycieczek pieszych, w górach, olbrzymi problem z równowagą i obciążeniach przy górskich zejściach. Sezon narciarski planuję bardzo turystyczny i z zastosowaniem twardego stabilizatora - bez ryzyka. ...najwyższy czas to zrobić, bo jak tu dalej żyć? Pozdrawiam serdecznie!
  19. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki @johnny_narciarz - pogoda niestety nie sprzyja rowerzystom. Deszcz i wiatr to wrogowie Z zaproszenia na ultra niestety muszę zrezygnować. 26 marca idę do szpitala i robię rekonstrukcję ACLa oraz łatam łękotkę. Już wszystko umówione i zaklepane - w domu nawet mam już kule i specjalną rehabilitacyjną ortezę. Dwa miesiące leżenia i wracania do jako takiej sprawności a potem rehabilitacja, która może potrwać nawet do 8 miesięcy. Także niestety wiosenny i letni sezon raczej stracony... oby w przyszłym narciarskim wróciła moc! A dzisiaj? Korzystając z chwili bez wiatru i deszczu delikatny rozruch po mieście i 22 kilometry w temperaturze +3. Było super, bo były również eksperymenty z aparatem. Próbowałem złapać światła aut w formie pędzącego kolorowego światła - efekty? I jeszcze jeden Radom nocą Światełka wyszły i jak na pierwszy raz i tego typu fotki - jestem zadowolony z wyniku pozdrawiam marboru
  20. @johnny_narciarz hehehe i kolejny zarażony szosą Gratuluję zakupu i pochwal się co to za cacko? Firma widzę... jaka rama? jaki osprzęt? Waga? No to teraz musisz do nas do Radomia zajechać na rowerku!
  21. @johnny_narciarz i kolejny roczek minął! Z okazji urodzin: zdrowia, fury kasy i tysięcy kilometrów na rowerze i na nartach. Najlepszego na urodziny Maćku
  22. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki Cieszę się, że motywuję Cię do jazdy Pozdro!
  23. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Czterodniowa sesja treningowa Nareszcie przestało padać, nareszcie przyszedł weekend i troszkę można było się aktywnie rozerwać ...a co najważniejsze udało mi się wyrównać i pobić swój sezonowy rekord kilometrowy. Dwa lata temu udało się pokręcić dokładnie 4007 km. W 2017, po dzisiejszym dniu, który zakończył mi czterodniową sesję treningową (łącznie ponad 200km) na liczniku mam...? ponad 4070 kilometrów Cel wyznaczyłem na 5000... zobaczymy co da się w temacie zrobić Oby pogoda pomogła. Pierwszy trening - piątek po pracy. Było ciemno, było mocno, z mocnym wiatrem - samotne kręcenie. Ok 60 km dało mi nieźle popalić... ...sobota rano, rozluźnienie i rozpoczęcie dnia o świcie. Wędrówka po lesie... zrobione z Tatą i Teściem ok 8 kilometrów, efekt? Prawdziwki, borowiki ceglastopore, opieńki, gąski, maślaki, podgrzybki i rydze... Szybka kąpiel, obiad i druga sesja treningowa. Jazda w kierunku województwa świętokrzyskiego, tym razem z Pauliną, po górkach, w silnym wietrze. Interwały Resztki starej cementowni w okolicach Wierzbicy: Trochę kręcenia w okolicach Jastrząbia, trochę nowiutkich asfaltów pobudowanych bezpośrednio przy nowej trasie numer 7 w okolicy Szydłowca i powrót przez Kowalę gdzie znajduje się najwyższy podjazd w okolicy. W stronę Kowali: Takie asfalty to my lubimy Równo, prosto i bez aut Tuż przed podjazdem... Sam powrót o zachodzie słońca: Niedziela zaczęła się od pysznego węglowodanowego śniadania, czyli omletów. Potem kawka, ciacho i w drogę. Tym razem sesja treningowa trzy osobowa - dołączył kumpel: Jacek. Zaczynamy drogą, tą co zawsze - w stronę Sołtykowa, eksperymentuję z kamerką Po rozgrzewce, pogaduchach robimy interwały... ...trochę spokojniejszej jazdy. A potem? Kolejne 2 minuty na speedzie... Jacek na swojej klasycznej kolarzówce: Mija dokładnie mój 4008 kilometr w sezonie - jest nowy rekord sezonowy przejechanych kilometrów! Robimy przerwę i sesje zdjęciową Jesień mamy piękną. Polska - złota... Później ćwiczymy trochę jazdy w grupie... ...trzy osoby, to może nieduża grupa szosowców ale od czegoś trzeba zacząć. Niestety wczoraj w środkowej Polsce pogoda niezbyt jeszcze dopisywała Kończymy niedzielny trening w doskonałych nastrojach - a po obiedzie impreza imieninowa u babci Jadwigi Ostatni dzień treningu czterodniowego, dzisiaj - delikatny rozjazd. Niestety po pracy, ponownie jazda po zmroku... wolę jednak w słoneczku Teraz kilka dni regeneracji. Pozdrawiam serdecznie marboru PS. @johnny_narciarz gratuluję 206km w niedziele... w dodatku, na tłusto - szacun Maćku!
  24. Michał - z jednym zgoda, z kultową miejscówką. Drugie: pisanie, o przygotowaniu Telegrafu i pisanie, że był jednym z lepiej robionych stoków jest co najmniej twierdzeniem, które może manipulować opinią. Dlaczego? Grudki a nawet bryły lodowe występowały tam od kiedy pamiętam - zawsze. Czy wczesną zimą, czy wiosną... zawsze. Oczywiście bywały dni, kiedy natura i duży mróz, wiosenne mocne przymrozki pomagały utrzymać nawierzchnię w super stanie, ale była to rzadkość - bezpośredni wpływ na tak słabe warunki miał archaiczny system naśnieżania i ratrak z "lumpeksu". Natomiast jeśli Twoje twierdzenie dotyczy jedynie stoków z miasta Kielce i bezpośrednich okolic (Bałtów leży ok 90 km od Kielc choć to świętokrzyskie, ...Konary podobnie) - to zgodzę się. Dlaczego się zgodzę? Bo wyłączając dwa przytoczone ośrodki, z nawiasu, w poprzednim zdaniu - kielecczyzna upada narciarsko I tu olbrzymi żal... Bo: 1. Stadion, to górka do nauki bądź małych dzieci - nie można go brać pod uwagę do oceny przez nawet średnio jeżdżących narciarzy. 2. Niestachów - to zwyczajnie zbyt krótka górka do śmigania... 3. Krajno - tu duży pozytyw za zmiany w ośrodku... ale niestety stok choć długi, to bardzo płaski... też pewnie pisząc "to lepiej z robionych stoków" nie miałeś tego miejsca pod uwagą jeśli chodzi o przygotowanie...? 4. Tumlin - od dwóch lat, a zwłaszcza w ostatnim sezonie... masakra jeśli chodzi o przygotowanie Ratrakowego zmienili? Ratrak przecież mają ok... Nie ratrakują, bo niska frekwencja? Pewnie tak. Tylko jeśli chodzi o tą górkę (dotychczas Tumlin bardzo, bardzo lubiłem), to również wchodzą w grę kwestie sprzętowe... armatki śnieżne, system naśnieżania - masakra... wyciąg i dbanie o niego - pożal się Boże... Krótko podsumowując - życzyłbym sobie o zdecydowanej poprawy jakości w tym miejscu. 5. Bodzentyn - ma klimat, lubię go... ale przygotowany, to on nie jest dobrze nigdy. Górka rodem z PRLu... Dwa ośrodki narciarskie w okolicach Kielc zostały zamknięte... obawiam się, że niebawem mogą być kolejne... Brak inwestycji = brak narciarz = brak opłacalności = upadek Zostaje nam dwa świętokrzyskie miejsca na narty, w których nadzieja... gdzie wierzę, że jeszcze długo będzie można szusować: 1. Bałtów, który jest ekstraklasą na miarę całej Polski (nie boję się tego napisać)... ehhh gdyby tylko jeszcze tutejsze stoki były dwa razy dłuższe. 2. Konary - świetnie i prężnie rozwijające się miejsce, które zdecydowanie bije wszystkie górki z Kielc i bezpośredniej okolicy. Minus Konar, to niestety również poziom trudności stoku - jest nieco za płasko u góry Sorry za taką długą rozprawkę - ale zostałem wywołany do tablicy i dopiero z opóźnieniem, to zauważyłem. PS. Uściślając - Telegraf ma zdecydowanie najlepsze warunki naturalne w postaci nachylenia dla dobrych narciarzy, czy kiedyś ktoś to wykorzysta z myślą o narciarzach? Michał... i tutaj obawiam się, że Telegraf z kultowego, narciarskiego miejsca przemieni się w "park rozrywki" gdzie po lesie niesie muzyką disco polo... "Ona tańczy dla mnie" i różne takie tam... W poprzednich inwestycjach nowego właściciela Telegrafu niestety tak jest. Obym się mylił, ale to niestety duże, negatywne prawdopodobieństwo Odpukam w niemalowane i powtórzę: obym się mylił... i oby nowy właściciel zainwestował nie tylko w orczyk (oby był nowy i z odpowiednią przepustowością, szybki) ale również głównie w nowe armatki do naśnieżania oraz sprawny ratrak. Oby nie inwestował w głośniki z głośną muzyką. Oby nowy właściciel wzorował się na Bałtowie i równał do najlepszych, a nie zapewnił jedynie funkcjonowanie Telegrafu wg starych standardów. Tego sobie, Tobie i wszystkim życzę. Pozdrawiam marboru
  25. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzisiaj wiedziałem, że pokręcę ale nie wiedziałem, że od samego rana. Obudził mnie telefon od kumpla - "wstawaj jedziemy pojeździć na rowerach..." Mnie tam długo do tego typu aktywności namawiać nie trzeba. Szybkie, samotne śniadanie - Paula w pracy, więc co miałbym innego robić, siedzieć sam w domu? W sumie to miałem wybór, bo mogłem zostać w ten zimny poranek w domu i poczytać książkę o gościu co się wybrał na rowerze na Syberię, nad Bajkał. Zdecydowanie wolałem zamiast czytać jak inni kręcą, samemu pokręcić. Start przed 9tą - miejsce spotkania już za miastem. Chłód (+8), silny wiatr i brak Słońca Komfort termiczny w jesiennych spodniach rowerowych, termoaktywnym T-shircie, bluzie, z czapeczką kolarską z nausznikami, w kasku oraz rękawiczkami, był ok - po chwili rozgrzewki, rozgrzana krew zaczęła sprawniej poruszać całym ciałem Po spotkaniu z Andrzejem ustalamy, że jedziemy gdzieś przed siebie, mniej więcej na trasę ok 60 kilometrów. Ponieważ ja jadę rowerem fitnessowym, a On crossowym dostosowuję tempo do jego jazdy. A jedzie się fajnie, bo w początkowym fragmencie trasy z wiatrem z boku, albo zgodnie z kierunkiem jego poruszania się. Po 40 kilometrach robimy sobie kilkuminutowy postój. Na moście jemy ekologicznego batona i robimy kilka zdjęć. Mazowieckie klimaty: Dwuosobowa ekipa wraz ze sprzętem: Chwilę pogadaliśmy i by bardzo się nie wychłodzić ruszyliśmy dalej. Typowa mazowiecka droga asfaltowa gdzieś pośród wiosek: Podróżuję się nam bardzo przyjemnie, dużo gadamy i jedziemy bardzo umiarkowanym tempem. Postanawiamy wydłużyć wcześniej określoną co do długości trasę. Skręcamy powoli w stronę domu i niestety zaczyna się jazda pod silny wiatr. Jazda moją szosówką jest zdecydowanie łatwiejsza w takich okolicznościach. Andrzej na swoim ciężkim Roamie niestety dostaje mocno w kość A ponieważ w tym sezonie mało jeździł, to po przejechaniu ok 15 kilometrów bardzo mocno słabnie. Dopada go kryzys... i to całkiem spory. Robimy jedną przerwę pod sklepem, coś jemy, coś pijemy, ruszamy - robimy drugą przerwę... a kumpel mi się zaczyna prawie słaniać na nogach. Zaczynam się mocno martwić Jedziemy bardzo wolno, byle dojechać do miasta. Patrzę na mięśnie na nogach kumpla - wyraźnie drżą Gadamy - zaczyna skarżyć się na mrowienie w rękach... Poważnie zaniepokojeni jadąc wolno docieramy do miasta. Widząc co się dzieje z Andrzejem wydaje mi się, że to wszystko przez brak magnezu, żelaza, potasu - kumpel mocno pracując w ostatnim czasie wypłukał z siebie wszystko to, co przy wzmożonym wysiłku fizycznym potrzebne do produkcji mocy. Podjeżdżamy do Pauli do Apteki, a ta aplikuje mu dawkę uderzeniową minerałów, kumpel dostaje trochę jedzenia wysokokalorycznego - odpoczywamy kilkanaście minut i wyraźnie Andrzej nam odżywa ufff Mimo wszystko postanawiam towarzyszyć kumplowi do domu. A Andrzej obiecuje porobić wszystkie badania a później je skonsultować z lekarzem. Żona jest w domu, więc ja spokojnie się żegnam i wyruszam w dalszą drogę. Paula jeszcze jakiś czas pracuję, to ja cisnę jeszcze ok 20 kilometrów sam. Udaje się pokręcić ponad 82 kilometry w sumie: Ot taka przygoda niezbyt przyjemna nam się przytrafiła dzisiaj. Całe szczęście, że z dobrym finałem. Pozdrawiam serdecznie marboru PS. Dzięki Chłopaki za porady w sprawie oświetlenia
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...