-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
I zaczęło się... Spadł pierwszy śnieg, w sieci pierwsze fotki, pierwsze filmiki z białym. Przyjaciele dzwonią, że nowe narty w domu stoją, że zima idzie. I co? I znowu trzeba będzie targać te dwie długie i ciężkie dechy by naostrzyli krawędzie, by nasmarowali. I znowu serducho będzie człowiekowi walić jakoś mocniej i szybciej, jakby miało się przekręcić z tej całej ekscytacji - zdrowe to? Potem zacznie się szperanie po szafach... Gdzie rękawiczki, czy rękawiczki będą się nadawać na ten sezon? Czy spodnie uprane po ostatnim wyjeździe, czy zacinający się suwak w kurtce działa? Buty czy w środku niezaśmierdnięte? Pytania, pytania, pytania. Gdzie jechać? Kiedy zaplanować urlop? Jak nakręcić film? Czym robić zdjęcia, bo przecież aparat się rozpadł? Pisać relacje, czy nie pisać? Czy na wszystko starczy czasu? Czy się kontuzja nie odnowi? A może nowe narty? A może kask? Boże!... a jak Ona zajdzie w ciążę!!!??? To co? To przecież wówczas wszystko się zawali?!!!? A może nie? A może na tyczki? A może z kolegami na męski wypad wtedy? Nie. No, bo jak to?... Przecież to byłoby nie fair, bo ona nie tylko Kocha mnie, ale te swoje dwie, czerwone Hero i szpiczaste góry w górach... i jak twardo to też Kocha Dżisas - jak to będzie? Zima - czy ty nie masz sumienia tak człowiekiem targać na wszystkie strony? Jak ja nie lubię tej zimy... ...zimą ponownie rodzi się pasja. A ja? Cóż? Żyję nią.
-
Darek jak mniemam to Ty z forum w tym roku otworzysz sezon w Polsce? Nie wiem, czy Johnny Ci to wybaczy?
-
Marcinku... ...cóż tu napisać? Trzeba krótko... PIĘKNIE!!!
-
Marcin, ostatnie trzy dni (tak na wszelki wypadek gdyby śnieg spadł) zostawiłem. Wyjazdy alpejskie po nowym roku - pierwszy pewnie w styczniu, a drugi zapewne tradycyjnie w marcu
-
Forum ruszyło, pora zaległości uzupełniać. Na początku wspomnienie wakacji i krótki klip z naszej "aktywnej Sardynii" - Włochy, ciepłe i krystaliczne wody, góry, rower... byczenie na leżakach - coś pięknego! A teraz? Pozostały wspomnienia i niemalże cały wykorzystany urlop Zapraszam na krótki klip z południowej, jeszcze mało komercyjnej części Sardegny.
-
Nowe Forum - uwagi, informacje, spostrzeżenia, propozycje
marboru odpowiedział JC → na temat → Forum info
Forum ruszyło... trzeba ostrzyć narty -
Oczywiście ja i Paula wstępnie piszemy się na tę imprezę. Również wszystko zależy od kosztów...ale te myślę, że nie będą odbiegały od przeciętnych nart w Alpach
-
Hiszpania, Włochy, Anglia, Francja i Niemcy (pięć najmocniejszych drużyn?) lądują w drugiej połowie drabinki... Pięknie! Brawo Chorwacja - piękny mecz i doskonały wynik z Hiszpanami.
-
Maciek Ty Wariacie. Dzięki. PS. Spływalna rzeczka!
-
Olbrzymia niespodzianka Jacku. Dziękuję! Monika Witkowska ze swoimi książkami opisującymi żeglarskie przygody: Kurs na Horn: Dziennik z rejsu Kurs Arktyka. Rejs przez Przejście Północno-Zachodnie Kurs Czukotka Przygody górskie: Everest. Góra Gór Góry z duszą: Kilimandżaro, Mont Blanc, Ararat, Rysy, Aconcagua, Großglockner, Kala Pattar, Lobuche East Od dawna gości w moim domu...i poprzez, to co pisze, stała się dla mnie bliską osobą. Skromna, pełna humoru, zdystansowana do swojej osoby, poukładana, doskonała pisarsko...a przede wszystkim posiadająca dobre serce (choć troszkę "medycznie" chore), charyzmę, zdolność poszukiwania przygód "na końcu Świata"... ...bije od Niej mega radość życia, otwartość na ludzi i luz. Wsparcie od Moniki? Bezcenne. I to nic, że jest znaną Dziennikarką, Pisarką, Zdobywczynią Kolosa, 10 Polką na Evereście... ...jest Kumpelą dla wszystkich - a to cecha bezcenna. Mam nadzieję, że poznam ją kiedyś osobiście. Dziękuję raz jeszcze - Tobie i Monice. PS. Dla tych, którzy ominęli moje ostatnie, nieporadne relacje linki do nich: Babiej Góry - najwyższej w Beskidzie Żywieckim Skrzycznego - top Beskidu Śląskiego Czupiela - Beskid Mały
-
Mam wrażenie, że tam nie tak dawno byłem :wink: piękne spotkanie, to było! Maciek gratki, na Śnieżce Twój target pierwsza 1/3 stawki :tongue: po Magurce i treningach nie powinien być to, kłopot. Super wyprawa, przewyższenie robi wrażenie - dzięks.
-
Starszemu o rok Koledze - sto lat! Zdrowia, szczęścia, pomyślności! ...a na nartach? Pięknych linii.
-
Nic dodać, nic ująć... Świr :wink: hahaha Gratulacje Jacku! Foto nowego sprzętu poprosze.
-
To Ty? WOW!!! Świat jest mały :happy: Mam nadzieję, że dotarłaś? Kiedyś jadąć "Twoją" ścieżką nieźle pobłądziłem... i wyjechałem właśnie niedaleko Wisły :eek: Szkoda, że nie wiedzieliśmy, że Ty Mirko, nasza Skionlinowa...to byśmy pogadali dłużej.
-
Pierwsze 100 km w sezonie. Puszcza Kozienicka kolejne starcie. Cz.3Pokonujemy karkołomny, ostry i piaszczysty podjazd, później slalom między drzewami przy zjeździe i jesteśmy przy kolejnym celu naszej podróży.Zalew w miejscowości Garbatka- Letnisko. Wąską kładką przedostajemy się na drugą stronę... ...stąd też widać doskonale drugą część tego niezwykle urokliwego zbiornika wodnego. Robimy przerwę w tutejszym ośrodku wypoczynkowym i barze.Uzupełniamy płyny, odpoczywamy w cieniu i delektujemy się smakiem ice creamów. Kierujemy się do kolejnego celu naszej wyprawy: bagniska "Okólny Ług". Błądzimy w lesie......nie możemy znaleźć drogi - jedziemy po mega piachu w lesie, później po polnych drogach z trawą po pas.Jak, gdzie jechać?Nagle z chaszczy wyłania się siekierowy - On nas ocalił i wskazał drogę.Pan nawet się ucieszył, że będzie w internecie :tongue: Kierujemy się wskazówkami, jedziemy kilka kilometrów zakrzaczonymi chaszczami i docieramy do eksplodującego w rzadkie i chronione gatunki roślin i zwierząt...Rezerwat przyrody Okólny Ług – rezerwat przyrody, utworzony w roku 2001, położony na terenie Kozienickiego Parku Krajobrazowego, torfowiskowy, częściowy o pow. 168,94 ha. Znajduje się 2 km na zachód od wsi Wilczowola leżącej przy drodze DK79.Rezerwat został utworzony dla zachowania siedlisk o charakterze torfowiska przejściowego z charakterystycznymi dla tego typu siedlisk roślinami. Szczególnie dużo jest tu torfowców oraz gatunków rzadkich i chronionych, m.in. rosiczka, bagno zwyczajne, żurawina błotna, liczne gatunki turzyc. Ze świata zwierzęcego spotkać tu można podlegającego ścisłej ochronie żółwia błotnego, a także żurawia, rycyka, krwawodzioba, bąka, bączka, cyrankę, bociana czarnego oraz zaskrońca i żmiję zygzakowatą. Występuje tu również około 30 gatunków ważek oraz 40 gatunków motyli, m.in. paź królowej.Źródło: Wikipedia.pl Czyżby jedna z roślin chronionych? Niestety do samego bagna jeśli nie zna się dojścia - nie ma jak dotrzeć.Teren jest pełen chaszczy i po dojściu do grząskich terenów bagniska - trochę strach poruszać się dalej.Robimy kilka prób w różnych miejscach - i niestety fiasko.Fotki jakie udało nam się cyknąć prezentują się następująco: Cóż trzeba przyjąć porażkę na klatę......pierwsze podejście nieudane - następnym razem trzeba będzie popróbować z drugiej strony, od strony cywilizacji.Nastawiamy GPS na dom i lecimy doskonale nam znanymi już traktami Rezerwatu Miodne do domu.Łącznie robimy ok 114 km - nieźle zważywszy, że ok 80 km po lesie i na dodatek po piachu......dostaliśmy w kość - w szczególności ja, bo mój rower i cienkie oponki na taką jazdę, to za mało.Piękna całodzienna przygoda się kończy.Jako PS - parę zdjęć Piotrka.Początek jazdy... Podwodne ujęcie "Krępca": Trochę historii po drodze... Bonus w postaci jagód :happy: pozdrawiam serdeczniemarboru
-
Pierwsze 100 km w sezonie. Puszcza Kozienicka kolejne starcie. Cz.2Pomimo tego, że jest dzień wolny od pracy, to w barze przy stolikach, na tutejszych terenach rekreacyjnych niezbyt wiele ludzi.Kameralnie. Kończymy kolejną przerwę i ruszamy......po kilkuset metrach przecinamy bardzo popularny wśród radomian i nie tylko szlak pieszy.Na tarasie widokowym nie ma nikogo: Rzeczka Zagożdżonka jest piękna i dzika. Tutaj również połamane "zapałeczki"... W tym miejscu rozpoczynamy naszą "nową" przygodę z Puszczą Kozienicką.Trzymamy się szlaku rowerowego czerwonego i starym traktem po kolejce wąskotorowej udajemy się w stronę Garbatki Letnisko....Torów już dawno nie ma - historia pozostała.W tym miejscu Austriacy, przed Pierwszą Wojną Światową zbudowali linię wąskotorówki prowadzącej aż do Wisły. W celu?Wiadomo - pozyskanie drzewa i szybki transport drzewa do spławnej wówczas do samego Bałtyku drogi wodnej. Kilka kilometrów na drukowaną mapę, a potem GPS i docieramy do... ...wrót tajemniczego miejsca strzegą dwaj tubylcy... Zostawiamy rowery i schodzimy drewnianymi schodami w dół głębokiego wąwozu. Na jego dnie - trzy małe źródełka wypływające z wysokiej skarpy tworzą przeuroczą, malutką i czystą rzeczkę. Krystaliczna woda, żółty piasek, drobne kamyczki na dnie...a dookoła eksplozja zieleni... Wracamy na szlak......po chwili okazuje się, że w zimowej porze, ścieżka rowerowa którą podążamy, jest trasa przeznaczoną dla narciarzy biegowych :applause: CDN
-
Pierwsze 100 km w sezonie. Puszcza Kozienicka kolejne starcie. Cz.1W tym roku wyraźnie zaniedbałem rower......dzisiaj postanowiłem trochę sytuację naprawić.Cały dzień wolny - "Druga Połowa" w pracy, więc co było robić? Rower i w las.Pierwsze 10 km, to dojazd w knieje - po drodze rozbita tama starego młynu na Pacynce. Zaraz potem jesteśmy już pośród drzew. Dzisiejsze rowerowanie z expatem - przerwa numer 1. Krajobraz po wielu burzach? Cała masa połamanych, powyrywanych z korzeniami drzew......aż żal było patrzeć... a i na naszej drodze bywało tak: Dystans ponad 40 km, to już prezentowany przeze mnie, w tym roku, odcinek kozienickiego boru - fotek więc robiłem mało.Kolejna krótka przerwa miała miejsce w sklepiku w wiosce Stok...a jeszcze kolejna przy Olsie, przy którym znajduje się skrzyżowanie szlaków rowerowych.Dzisiaj wybieramy ten do "Królewskich Źródeł".Ponieważ pogoda była wyśmienita, to grzechem byłoby nie obfotografowanie tutejszego bagniska i jego mieszkańców... Królestwo "Księżniczek"... ...oficjalnie nazywa się to, tak: ...trochę lepsze ujęcie magicznego miejsca :smile: W dalszą drogę ruszamy na wprost, przy szkółce leśnej.Mijamy Rezerwat starych dębów "Zagożdżon" i kierujemy się do miejscowości Augustów w samym sercu Puszczy Kozienickiej.Trafiamy na kolejną "zwałkę"... Kilkanaście kilometrów i docieramy do początku szlaku "Królewskie Źródła".Tu w środku lasu znajduje się olbrzymie miejsce biwakowo, rekreacyjne oraz klimatyczny bar......postanawiamy coś zjeść. Wybór mógł być tylko jeden......grochówka za 5 zł :eek: CDN
-
Bardzo żałowała, że nie mogła z nami wyruszyć... praca i inne obowiązki nie pozwoliły jej na przyjazd :frown:: ...ale obiecuję, że następnym razem przecioram ją porządnie po jakiejś rzece... a miejsce w namiocie swoim jej znajdę :wink: będzie miała przytulniej :cheerful: Byk poprawiony :cheerful: Moderatorzy śpią... :wink:
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.5 - ostatnia....na brzegu olbrzymi uschnięty dąb. A dlaczego uschnięty? Kolejna zwałeczka przy której trzeba było się nagimnastykować tzn wysiąść z kajaka. Las zmienił się na liściasty... ...a tym samych zmieniła się rzeka. Nawet wysepki na tym odcinku rzeki są porośnięte dużymi drzewami a nie jak to zwykle trawą, czy krzewami. Zbliżamy się do końca spływu - na brzegach coraz więcej ludzi, na wodzie pojawiają się kajaki a przy brzegu pierwsze zabudowania. Ostatnie kilka kilometrów i docieramy zmęczeni do Sulejowa.Kolejne ponad 35 km za nami......szybkie pakowanie do auta, podróż po samochody "porzucone" w górze rzeki i powrót do domu na mecz Polaków - niestety na bramkę "na żywo' nie zdążyłem.Cóż? Zobaczę te z Niemcami... Piękna przygoda za nami......kolejne, te na wodzie już w planach.A WZF na wodzie?Wszystko zależy ilu będzie chętnych......proponuję Pilicę.Na koniec dwie fotki Expata, mówią wszystko... pozdrawiam serdeczniemarboru
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.4W nocy odwiedza nas zajączek......czy kształt ognia wam go nie przypomina? Wieczorne czary mary :wink: Noc mija szybko.Ziemniaczki są dopełnieniem kolacji.Śpimy jak niedźwiedzie...dawno tak zdrowo i dobrze mi się nie kimało. Budzimy się wcześnie rano. Expat pompuje kajak... Moja super komfortowa sypialnia nad Pilicą: Startujemy dzień drugi... ...kajaki już na wodzie. Strzelam do Czapli Siwej. W niedzielę słońce paliło dosyć intensywnie - ja założyłem swój ulubiony kajakowy golfik po to by się przed słońcem uchronić.Oczywiście czapeczka na głowie i okulary to, taki sam obowiązkowy strój jak przyklejony, zielony listek na nosie. Do Sulejowa mamy jeszcze spory kawałek od miejscówki gdzie jemy drugie śniadanie. Za Łęgiem Ręczyńskim rzeka robi się szeroka - można się zrelaksować i odpocząć. Zaczynają doskwierać nam mielizny - głębokość wody spada i trzeba mocno pilnować nurtu by nie osiąść na mieliźnie.Co chwila zmienia się osoba prowadząca spływ i co chwila któraś utyka pokazując innym, którędy nie płynąć.Szerokość rzeki ok 20 metrów a spływalny tylko metr szerokości przy jednym, bądź drugim brzegu...pomiędzy zakrętami nieco głębiej po środku...Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i "czytać wodę".Docieramy do malowniczej kładki na której odbywa się ceremoniał przysięgi harcerskiej.Miło popatrzeć... Na poniższej fotce widać dokładnie jak jest płytko i jaki odcień piasku jest na dnie rzeki... CDN
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.3Mija kilka kilometrów za miasteczkiem i ponownie wpływamy do lasu.To Przedborski Park Krajobrazowy.Tu napotykamy kolejną imponującą skarpę......nie jest tak potężna i piękna jak poprzednia ale jest na czym oko zawiesić i pokontemplować widok w ciszy. Teraz są meandry... teraz każdy kolejny zakręt, to więcej powalonych drzew i przeszkód w wodzie.Widoki?Spójrzcie: Mijamy po drodze jedno z miejsc biwakowania przygotowanych dla kajakarzy.W takiej miejscówce jest zawsze dach nad głową, miejsce na ognisko itd.My wolimy biwak bardziej dziki......poza tym jeszcze nie zrobiliśmy "normy" w ten dzień. Napotykamy pierwszą z poważniejszych zwałek na trasie całego spływu.Chcąc, nie chcąc trzeba było wyjść z kajaka i przeskoczyć drzewko... Co chwila zaskoczenie i jeszcze piękniejsze pejzaże: Powoli kończymy ten dzień na wodzie, na liczniku Endomondo pokonane ponad 34 km.Docieramy do upatrzonego przeze mnie miejsca na biwak, które pierwszy raz zobaczyłem ponad dwa lata temu. Jesteśmy zmęczeni ale dosyć szybko się ogarniamy.Rozbijamy namioty, przebieramy się, szykujemy drzewo na ognisko... ...jest radość :happy: jest wspaniale jak za dawnych lat. Biwak, wędki, przyroda, głusza - wolność. Ściemnia się - zmieniają się kolory... ...dzwoni Expat - Piotrek...Jesteśmy zaskoczeni - jedzie do nas :eek: Dołączy do biwaku i z samego rana będzie również płynął z nami.Technologia......namiary na GPS dwie godzinki z Radomia i jest!Na polance "rośnie" trzecia "budka". Zmierzcha nad rzeką a na niebie pojawiają się nowe barwy... ...rozpoczynamy kolację. CDN
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.2Płyniemy dalej.Często złączamy kajaki i dyskutując o życiu.Na co dzień nie ma na to czasu......człowiek gdzieś pędzi, jest zaganiany: praca, dom - dom, praca. Jak to dobrze, że w tym kołowrocie następują takie chwile.Zbliżamy się do lasu... ...tutaj spotykamy kilkumetrową piaszczystą skarpę.Skarp widziałem już wiele zarówno przy Pilicy jak i Radomce - takiej monumentalnej jeszcze nigdy. Struktura piachu przypomina mi skały w Dolomitach.Takiego widoku i takich kształtów jeszcze nie widziałem.Coś pięknego. Wielkość i "rozmach" tego miejsca robi wrażenie.Olbrzymie zakole i żółciutki piasek niczym z Bułgarii.Nie dosyć, że niesamowicie to jeszcze całkowicie odludnie - w okolicy żywego ducha, czysto, cicho...tylko my, kajaki i natura. Płyniemy dalej i zbliżamy się powoli do Przedborza. Z daleka widać już wieżę tutejszego kościoła. Stan wody jest na tyle niski, że odsłania nam w ciągu kilku kilometrów trochę "ciekawości" kajakowych w postaci progów i bystrzy.Pierwszy zniszczony stopień wodny, tuż przed mostem drogowym tworzy rodzącą w krwi adrenalinę - białą wodę. Odcinek pod mostem pokonujemy po lewej stronie - po prawej ponabijane w dno kołki. Kilkaset metrów i napotykamy kilka następujących po siebie spiętrzeń wody - jest szum, jest zabawa! Jest przygoda. Na kolejnym, kamiennym, częściowo rozwalonym progu Jacek wybiera nie tą stronę - nie czyta dobrze rzeki i utyka na chwilę. Każde kolejne bystrze wywołuje na naszych twarzach szerokie uśmiechy.Lubimy To! Jest adrenalina... ...na tym odcinku rzeki jest trochę górskiego klimatu. CDN
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów.Od wielu tygodni planowaliśmy spływ weekendowy z biwakiem - nareszcie się udało.Logistyka, miejsce spływu zostało wybrane już od dawno, wystarczyło zrealizować zamierzenia.Piękna pogoda i na samym początku dwóch śmiałków do przedsięwzięcia: ja i kumpel Jacek......pod koniec dnia pierwszego ekipa się powiększyła - ale o tym, w dość rozległej relacji z tego wydarzenia.70 kilometrowy odcinek Pilicy z Krzętowa do Sulejowa podzieliliśmy na dwie połowy - przedzieliła je noc pod namiotem, z ogniskiem, kiełbaską i ziemniaczkami.Wystartowaliśmy z Radomia o godzinie 6:30.Jedziemy na dwa auta - pierwsze zostawiamy w Sulejowie pod kościołem, drugim wyjeżdżamy w górę rzeki, do Krzętowa.Rozkładamy sprzęt: Tym razem kajak uzbrajam jako jednoosobowy.Pakowanie łódki jest również nieco inne - zabieram nie tylko jedzenie i picie na dwa dni ale również kupę ciuchów, namiot, śpiwór, matę samopompującą i inne gadżety biwakowe... siekierę, latarki, przybory toaletowe, banki energii i inne duperele.Spokojnie i na luzaka wszystko się mieści mimo, że wody i napojów łącznie ponad 10 litrów i ma to sporo objętości.Rozkładanie maneli, drugie auto - wszystko dzięki zaprzyjaźnionemu gospodarstwu agroturystycznemu "Chata u Brata" w Krzętowie.http://chataubrata.com/ Wstępnie rozmawiałem z właścicielami i jak kilku forumowiczy wyraziło chęć......być może we wrześniu zorganizujemy tu małe forumowe WZF połączone ze spływem Maluszyn - Przedbórz (po środku nocleg)?Są chętni? Startujemy na wodzie ok 9:30 na pięknej plaży i miejscu wodowania przy dopiero co wyremontowanym, starym "gierkowskim" ośrodku wypoczynkowym. Pogoda na początku niezbyt pewna.Chmury ciężkie i o ciemnym zabarwieniu......odprowadzający nas nad rzekę właściciel "Chaty u Brata" mówi, że rano dosyć mocno lało.Jesteśmy dobrej myśli - w prognozach poza porannym, przelotnym deszczem nie było nic niepokojącego - pogoda miała się ustabilizować, miało wyjść słońce i być ciepło, bo ponad +20......i tak zresztą było. Jedyna in minus rzecz to, północny wiatr - pełne dwa dni płynęliśmy mając go jako przeciwnika.Płyniemy... Odcinek Krzętów - Przedbórz, ok 20 km, to ostatni odcinek Pilicy, którego nie zrobiłem "wiosłem" na tej rzece od Maluszyna aż do ujścia.Można pokusić się na wydłużenie spływu Pilicą i zaliczenie większej odległości (szlak kajakowy zaczyna się od Szczekocin) ale wyższy odcinek jest mocno uciążliwy: duża ilość karkołomnych przenosek, progów wodnych i innych przeszkód......może kiedyś?Mijamy sympatyczną rodzinkę: Nad Pilicą mieszkają również takie oto zwierzęta :eek: Po "łąkowym" fragmencie zaczyna robić się "skarpowo"... Wody w rzece mało......niestety susza daje się we znaki. Poziom jest dramatycznie niski i ledwo co spływalny.Na moje oko - jeśli nie spadną deszcze w centralnej Polsce - to w przyszły weekend kajakowanie Pilicą i innymi rzekami bądź będzie niemożliwe, bądź bardzo uciążliwe.W niektórych miejscach mocne szuranie kajakiem po dnie rzeki - zwłaszcza na "brodach" bądź to, na zwałkach, innych przeszkodach. Na odcinku poniżej Krzętowa Pilica przecina wyżynę krakowsko-częstochowską - sporo górek i pagórków.Niektórzy mieszkają w super pięknych okolicznościach przyrody - tylko pozazdrościć. Niebo się przeciera, a my mijamy jeden z kilku malowniczych mostów. Robimy pierwszą przerwę - ponieważ temperatura przed południem oscylowała wokół 14 stopni postanowiliśmy napić się naparsteczek......ot na rozgrzewkę - reszta małej buteleczki - przy ognisku. CDN
-
Gratulacje Maciek! Jak na debiut, to świetnie :applause:
-
PopołudniowoPo górskich wyczynach, przyszło dzisiaj trochę poruszać się na rowerze. Zastanawialiśmy się, czy oby nie będzie padał deszcz...ale co tam deszcz?Niestety z opadów przez cały wieczór były nici - szkoda, bo straszna susza :frown::Kilka fotek przy nowej obwodnicy Radomia......wszędobylskie kaczki :wink: Część rowerzystów zamiast pedałować, moczy kije: Dziura: Dwa pociągi......pierwszy: i ten bardziej kolorowy: Później swoje jednoślady skierowaliśmy w stronę Rezerwatu rzeki Kosówki i tamtejszego lasu, pól - te tereny kiedyś trzeba będzie lepiej wyeksplorować. Śmignięte ponad dwie dychy, kości, mięśnie rozruszane.Trzeba poćwiczyć formę, bo jakoś w tym roku jazda na rowerze słabo idzie. Cóż? Lepiej pojeździć troszkę niż zupełnie nic.







