-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Online chyba nie da rady, ale po powrocie z pewnością będzie pełna relacja. Plan jest taki, że w niedzielę 18 stycznia Kappl jeden dzień jazdy - tak na rozgrzewkę, a potem 5 dni Ischgl :smile:
-
Michale, jak dla mnie bardzo fajna jazda :smile: Chyba nie jest z nami tak źle, nizinnymi narciarzami? :wink: Pozdrawiam Mariusz
-
Marcinie, Ty też?... :wink: Nie jeździłem na igielicie, a miałem w planach - niestety po kontuzji kolana trochę się boję - wydaje mi się, że na takim podłożu w razie jakiegoś upadku - ryzyko urazu jest większe. Marcinie - basen + lodowisko (100m od domu) i spa (w linii prostej ok 1km) choć mieszkam w Radomiu...na basenie byłem kilka razy i jakoś mnie nie ciągnie na lodowisku pograłbym w hokeja jak kiedyś w podstawówce - ale nie ma z kim...a spa może za jakieś 25 lat zacznę odwiedzać :biggrin: Górki niestety nie mam żadnej, co by ją szybko zaśnieżyli zimową porą - muszę jeździć ok 60km. Wolałbym nie jeździć i mieć tak z 500m zjazdu pod nosem - ot tak by zaoszczędzić czas i trenować częściej. No ale za dużo tych atrakcji bym na miejscu miał i za dobrze by mi było :wink:
-
Przez przypadek dzisiaj odkryłem, że dwa lata temu otworzono całkowicie sztuczny, całoroczny stok narciarski w mieście, które raczej nie jest górzyste. Międzyrzec Podlaski - 6 igielitowa (stąd sezon cały czas) polska górka w miejscu gdzie dotychczas nie było warunków narciarskich. http://mosir.miedzyrzec.org/index.php?page=stok-narciarski Nasunęło mi to na myśl, że zamiast budowania orlików, włodarze miast, politycy może powinni postawić w każdym mieście podobny projekt i narciarstwo? Tak jak u mnie w mieście - istnieje kilka usypanych górek, w tym jedna na osiedlu Ustronie dosyć sporawa...a jakby tak ją podnieść o jakieś 50 metrów i wydłużyć zjazd, położyć igielit? To byłoby super! Trochę więcej środków i np. pod Wierzbicą, w miejscu wykopów i zniekształcenia terenu przez byłą cementownię - równie usypana górka ok 50 wysokości...trochę dotacji i można by wystawić ośrodek pewnie z kilkuset metrową trasą i północną ekspozycją. W każdym bądź razie - wracając do Międzyrzecza, fajna inicjatywa - zwłaszcza dla najmłodszych adeptów narciarstwa. Projekt jest ciekawy i bardzo mi się podoba - spójrzcie, czy nie fajnie byłoby trochę tych dotacji przeznaczyć na taki właśnie cel, cel bliski naszym sercom. Sztuczna górka: Można wejść na górę również po schodach: Całoroczna więc można pośmigać z krótkimi spodenkami: Talerzyk: Stromy początek ok 200 metrowego zjazdu: Widok z boku: Igielitowy stok narciarski znajduje się na terenie międzyrzeckich jeziorek. Jest to jedna z największych inwestycji tego miasta, która powstała w ramach pierwszego etapu zagospodarowania terenu turystyczno-rekreacyjnego międzyrzeckich jeziorek. - W ramach tej inwestycji udało się wybudować całoroczny stok narciarski z wyciągiem talerzykowym, trzykondygnacyjną plażę miejską, budynek zaplecza, czyli wypożyczalnię sprzętu sportowego i sanitariaty, duży parking, plac zabaw oraz ciągi rowerowe dla pieszych. Stok narciarski kosztował ponad 5 mln. 200 tys. zł. Inwestycja w 70% została dofinansowana ze środków UE. Źródło: podlasie24.pl Cóż można napisać więcej? Brawo Międzyrzec :applause:
-
Kolejny stok dopisany - Międzyrzec Podlaski :happy: http://mosir.miedzyrzec.org/index.php?page=stok-narciarski
-
Kumpel z synem dzisiaj nartował w Białce. Śnieg zmrożony, twardy, szybki - sztruks nawet o 12 - ludzi brak. Dwie fotki: Niebo częściowo błękitne - warunki podobno super! Ośrodki w centralnej Polsce dzisiaj też śmigają z niezłymi podobno warunkami - przed domem do 12 zamarznięte kałuże...a ja kuruję swoje przeziębienie. Za tydzień Ischgl :biggrin:
-
Skolnity - pierwszy test cz.1
marboru odpowiedział johnny_narciarz → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Jak dla mnie Maćku powinieneś załapać się na lampkę szampana i przecięcie wstęgi : Trasa którą zaprezentowałeś nieco płaskawa, coś w stylu naszych świętokrzysko, lubelskich stoków. Czerwona z pewnością będzie dużo ciekawsza - mam nadzieję, że będę miał w przyszłości okazję przetestować :happy: Dzięki za relację - jak zwykle full profeska :applause: :applause: :applause: -
hahaha wpadnę, wpadnę takie tyczki też mnie pociągają :cheerful: Nie będę ukrywał, że Wilka do lasu ciągnie :biggrin:
-
hej Soczku :smile: Wątek za czasów ŚP Niko mam wrażenie tętnił życiem... ...również dzięki Jego wskazówką (bardzo dokładnym) udało mi się poprawić, a w zasadzie nauczyć jeździć jak człowiek. Wielka strata, że odszedł :frown:: Dziękuję za kolejne porady (juice, ROCH) - biorę wszystkie Wasze wskazówki do siebie i ze sobą na stok. Mam również świadomość swoich mankamentów i niestety jako samoukowi poprawa jazdy przychodzi z wielkim trudem...a i swoje trzeba wyjeździć. Cóż... ...zaparcie jest, chęci są, najważniejsze - zdrowie! Więc cóż chcieć więcej? W przyszłym sezonie muszę pomyśleć o jakimś szkoleniu na tyczkach - na razie, jeszcze nie czuję się na siłach, by wyjść do tego typu treningów - do końca roku i sezonu daję sobie czas na doskonalenie jazdy...a wiele przede mną... Śmig mam wrażenie, że leży u mnie - poćwiczę go niebawem na stokach Kappl i Ischgl - za tydzień wyjazd :happy:
-
Głód jazdy wyczuwam :biggrin: Nartoholicy tak mają :angel:
-
Dziękuję Chłopaki za wskazówki i za dobre słowo. Podsumowując - trzeba ćwiczyć i doskonalić dalej jazdę. Niebawem jadę w jedyną słuszną stronę i tam mam nadzieję będzie okazja do tego by coś ponownie nagrać i pojeździć na bardziej wymagających, dynamicznych trasach... ...i to pewnie zleci - potem luty i wizyta u Was, w Beskidach Darku właśnie :smile: doczekać się nie mogę. Szczyrk, Pilsko nam w swoim kalendarzu. Mam nadzieję na fajne spotkanie forumowe i WZF z prawdziwego zdarzenia. A potem? A potem znowu Alpy i koniec sezonu i Kasprowy - mam nadzieję, że kończyć sezon będziemy w równie świetnym gronie jak w zeszłym roku :applause:
-
Stok jest płaski, brakuje mi prędkości – dlatego mam problem z postawą tyłkiem i biodrami. Niby nie powinienem…ale na bardziej nachylonym stoku pozycja bez odchylenia przychodzi naturalnie. Gregor mam nadzieję, że w tym roku zobaczymy się na Pilsku i na żywo coś podpowiesz po jeździe na bardziej wymagającej trasie. Wbrew pozorom pojechać fajnie technicznie na kompletnie płaskim, bez prędkości – nie jest takie łatwe – sam wolę ostrzejszą jazdę i większą prędkość. Co do kijów i wbijania obydwóch – powodem tego (na filmie są to prawe skręty, w realu również lewe – zależy od którego zacznę) jest szukanie dynamiki i rytmiki jazdy. To również asekuracja przed utratą stabilności. Celowo tak robię – ułatwia mi to jazdę po bardzo płaskim. Z reguły jeżdżę agresywniej – stąd rozrzut kijów również na tym filmiku. Wówczas nie wbijam a lekko dotykam kijem śniegu. Przy jeździe śmigiem wbijam kije: lewa, prawa. Dzięki Chłopaki i proszę o kolejne uwagi.
-
Wątek od jakiegoś czasu niestety nie jest zbyt popularny i aktywny... ...pora ponownie poddać się ocenie i poprosić Was o wskazówki na przyszłość. Również w tym wątku super podziękowania dla kmarcina za stworzenie tak fajnego filmiku :applause: [video=youtube;kTZeyCHcn4g] Od ostatniego razu kiedy, pod koniec ubiegłego sezonu wrzucałem filmik, wydaje mi się, że nieco udało mi się poprawić niektóre mankamenty... ...ale nadal wg mojej oceny: 1. Tendencja do iksowania nóg. 2. Odchylenia do tyłu. 3. Wskazana nadal do poprawy praca rąk. Proszę o ocenę i dalsze wskazówki.
-
Wczoraj kmarcin przysłał mi efekt naszego kręcenia i nagrywania nartowania w Bodzentynie na Stoku "Baba Jaga" w świętokrzyskim - niedziela, 4 stycznia 2015. Marcin bardzo Ci dziękuję, podziwiam Twoją umiejętność chwytania człowieka w kadr! Obróbka zdjęć, montaż i muzyka jak dla mnie - Mistrzostwo Świata :applause: :applause: :applause: Nie ma jak super profesjonalne podejście do tematu i praca zawodowca!!!! [video=youtube;kTZeyCHcn4g]
-
Rok, po roku, rok, po roku i przybywa latek Forumowiczą... ...jak ten czas szybko mija : Zdrówka, pomyślności i stopy śniegu pod kilem, ups - nartą la naszego forumowego Żeglarza!
-
Tumlin I ponownie zjawiłem się w porze nocnej w świętokrzyskim Tumlinie. Mróz -6, zimowa aura, zbliżające się ocieplenie skłoniło mnie do tego by nie odpuszczać, wykorzystać warunki i jeździć na nartach kolejny dzień...jedenasty z kolei. Tym razem z kolegą deskarzem zjawiamy się w ośrodku o godzinie 19:30, i jak zwykle o tej porze nabywamy karnet dwu godzinny. Już na pierwszy rzut oka wyraźnie przybyło od ostatniej mojej tu wizyty, śniegu - ok 10 cm. Stok w dniu dzisiejszym, popołudniu był również ratrakowany - mam niezbite dowody... ...przyłapany tuż po robocie sprzęt: ...i widziany w kilku miejscach stoku sztruksik. Jak zwykle o tej porze tłumy narciarzy... Pojawił się nowy sprzęt do naśnieżania... Najwyraźniej poprzedniej nocy produkowano białe, a pod koniec dnia dzisiejszego przygotowywano sprzęt, by ponownie to robić. Umacnianie "pozycji" i warunków przed ciepłymi i deszczowymi dniami. Choć jest twardo + nowa, o konsystencji mąki produkcja śniegu na górce...dzisiaj jeździ się jakoś koślawo... Może to kwestia nieumiejętnego ratrakowania stoku, na którym jest dzisiaj mnóstwo nierówności? Może to kwestia oblodzeń? A może zwyczajnie zmęczenie mojego organizmy intensywnym życiem z ostatnich 11 narciarskich dni? Sam nie wiem? W każdym bądź razie dzisiaj ćwiczyłem śmig - tak dla odmiany. Tak jak zawsze, czas, na nartach mijał mi szybko, tak dzisiaj płynął wolno. Przybielony tutejszy dąb: Wynik treningu, dane z Endo: Dystans 24.67 km Czas trwania 2g:20m:19s Max prędkość 60.2 km/h Kalorie 1238 kcal Min wysokość 297 m Max wysokość 387 m Łącznie w górę 1510 m Łącznie w dół 1500 m 23 dnień w sezonie zaliczony, pora na krótką przerwę na regenerację. pozdrawiam marboru
-
KonarySki - Krzyżtopór Już od dawna planowałem podróż na stok narciarski do Konar http://www.stok-konary.pl/ a, że dzisiaj dzień wolny, a samo miejsce egzotyczne, długo z expatem się nie zastanawialiśmy gdzie jechać. Narty, łyk historii i polskości - to lubimy. Piękna ziemia świętokrzyska, a ściślej jej południowe krańce są odwiedzane przez nas rzadko ponieważ mamy do nich 100km. Po dzisiejszym dniu chyba jednak zmienimy zdanie i będziemy zaglądać tu częściej, mimo sporej odległości od domu. Od rana spory mróz -7 i wychodzące zza chmur słońce zwiastowały super dzień i kolorowe, z błękitnym niebem fotki. Nie śpieszymy się, bo wyjeżdżamy z Radomia parę minut po 9tej. Pędzimy trasą na Rzeszów, ponieważ ta przez Starachowice jest zaśnieżona (w nocy trochę padało)...no i Bumer się nie odezwał...a było w planach zgarnąć go po drodze - chyba choroba nie odpuszcza? Andrzeju - zdrowia życzymy! Mijamy Iłżę, Ostrowiec, Opatów i skręcamy w prawo w miejscowości Włostów. I ups! Niespodzianka... Trafiamy na dotąd nam nieznane ruiny pałacu. Pałac Karskich we Włostowie – neorenesansowy pałac wzniesiony w latach 1854-1860 na zlecenie Stanisława Karskiego we wsi Włostów, według projektu Henryka Marconiego. Budowlę otaczał park o powierzchni ok. 10 hektarów. Sam pałac składał się z 30 pomieszczeń, w tym trzech salonów, sali balowej, sali bilardowej i biblioteki. Miał tu swoją rezydencję biskup sandomierski Marian Ryx. Pozostałe pomieszczenia przeznaczono na sypialnie, bawialnie i pokoje gościnne, była również kaplica. W skład zespołu pałacowo-parkowego wchodził także lamus, wzniesiony znacznie wcześniej, bo w XVI wieku, który zwany był zborem ariańskim, choć nie ma źródeł które potwierdzałyby takie pierwotne przeznaczenie budowli. Od zachodu do pałacu przylegała oficyna z kolumnowym portykiem, zbudowana w XVIII wieku. Do posiadłości wiodły dwie bramy: jedna w pobliżu samego pałacu, z dwoma lwami, druga, zwana "diabelską", od strony parku. Włostowski pałac gościł między innymi Stefana Żeromskiego, który we Włostowie właśnie pracował nad "Popiołami". Źródło: Wikipedia.pl Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy się nie przyjrzeli z bliska budowli. Z uśmiechami na twarzy, z tak fantastycznie rozpoczętą podróżą pozostała do stoku droga mija nam bardzo szybko. Konary, to jedna trasa zjazdowa o długości 480m, dwa nowe wyciągi orczykowe i bardzo przyjemna okolica z niesamowitymi widokami, klimatami świętokrzyskimi. Na dole bezpłatny parking, kasy, bar z tarasem wychodzącym na nurt tutejszej rzeczki oraz wydzielona część stoku dla uczących się z wyrwirączką. Kupujemy karnety 3 godzinne za 45zł i na górę. Górna stacja, to jedna mała budka dla obsługi i zabezpieczony siatką początek trasy. Wychodzi słoneczko! Początek jest dosyć płaski, ale ze stałym spadkiem - widok stąd jest przepiękny: Ponieważ temperatura znacznie poniżej zera - armaty produkują białe: Są dosyć dobrze ustawione, bo śnieg nie smaga narciarzy po twarzach. Widok na górną cześć stoku z jej połowy... ...i dolna, ostrzejsza część - w tle infrastruktura ośrodka. "Ścianka": Warunki na stoku są doskonałe! Śnieg szybki, jest równo i twardo - niesamowicie trzyma krawędzie. Trzy godziny mija nam na super szusowaniu - przy wyciągach zero kolejek i ruch odbywa się na bieżąco. Ponartowane, że ho, ho! Dane 22 dnia na deskach z Endomondo: Dystans 32.51 km Czas trwania 3g:08m:59s Max prędkość 45.3 km/h Kalorie 1667 kcal Min wysokość 198 m Max wysokość 276 m Łącznie w górę 2168 m Łącznie w dół 2168 m W drodze powrotnej łyk historii i tradycyjne odwiedziny na zamku Krzyżtopór, który znajduje się jakieś 3km od stacji narciarskiej. Zamek Krzyżtopór w Ujeździe - pełna magii i tajemniczości ruina zagubiona wśród pól i wzgórz ziemi opatowskiej, z dala od głównych dróg i szlaków. Jest zabytkiem klasy międzynarodowej, wyjątkowym, chociaż mocno zniszczonym. Budowany w latach 1627–1644 przez Krzysztofa Ossolińskiego; nigdy nie został w pełni ukończony. Jest to obszerny zamek w stylu włoskim typu palazzo in fortezza. Budowniczym, który sporządził plany i nadzorował wznoszenie pałacu, był Wawrzyniec Senes. Od strony północnej przylegały niegdyś piękne ogrody w stylu włoskim. Historia powstania pałacu i jego świetności pozostaje wciąż nie do końca poznana. Jest to powodem do narastania wokół niego legend. Jedną z nich jest opowieść o zastosowaniu w pałacu symboliki liczb nawiązującej do kalendarza: okien miał tyle, ile dni w roku, pokoi tyle, ile tygodni; sal wielkich tyle, ile miesięcy, a cztery narożne jego baszty odpowiadały liczbie kwartałów. Brak zachowanych planów budowy oraz sztychów sprzed przebudowy w XVIII wieku uniemożliwia dziś faktyczne odtworzenie wizerunku zamku z połowy XVII wieku. Jego fundator cieszył się nim krótko. Krzysztof Ossoliński zmarł nagle w rok po ukończeniu budowy. Pozostawił on po sobie bardzo zadłużony majątek, który odziedziczył jego syn Krzysztof Baldwin Ossoliński. Po śmierci Krzysztofa Baldwina Ossolińskiego (1649) pałac odziedziczyła spokrewniona z nim rodzina Kalinowskich. Pałac został ograbiony w czasie potopu przez Szwedów (1655). Zamieszkany do roku 1770, kiedy został zniszczony przez wojska rosyjskie w czasie obrony przez zwolenników Konfederacji Barskiej. Obecnie pałac ma status trwałej ruiny. W dawnej klasyfikacji zabytków był zaliczony do klasy zerowej. Budowla jest ruiną o znacznym stopniu zachowania, stąd interesującą do zwiedzania. W jej skład wchodzą obszerne fortyfikacje: bastiony, fosa, ślady umocnień i mostów. Źródło: Wikipedia.pl Magia światła, historii, świetne narty... ...masa endorfin wyprodukowanych w organizmie! Człowiek jest bardziej szczęśliwy po takim dniu, niesamowitym dniu. pozdrawiam marboru
-
Panie Kazimierzu klucze... Kolejny dzień i kolejny trening :happy: Tym razem mocno w nocy... ...start nartowania ok 20, koniec po 22 - chyba jestem najbardziej nocnym narciarzem na forum? :biggrin: Ponieważ tą stację prezentowałem już w tym sezonie nie raz - skupię się na trasie, która została uruchomiona niedawno - trasa łącząca dwa główne orczyki z ostrzejszą częścią ośrodka. Wyraźnie w tym roku została wyprofilowana - nim dojeżdżamy do głównej części można nabrać niezłej prędkości. Poniżej fotka w tle której światła Puław i Zakładów Azotowych: Prace ziemne, to wyraźne podniesienie zjazdu i wyprofilowanie w taki sposób by nie zwalniać - w zeszłym roku było mocno płasko, a nawet trochę pod górkę. Może nie dużo lepiej zrobiono - ale teraz w tym własnie miejscu gdzie się zwalniało najbardziej jest delikatnie z górki a nie pod. Dzisiejsze warunki +1 i sypki cukier. Sporo lodu i pojawiające się na trasie kamyczki...skąd one? Śniegu jest dużo, więc może to pozostałość po ratrakowaniu? Na głównej trasie sporo odsypów w dolnej części. Górna stacja podwójnego orczyka - w tle światła cywilizacji: Dodatkowa lampa na niebie w mega klimatycznym układzie z wędrującymi chmurami: Dzisiejszy trening: W drodze powrotnej -1 i śnieg. Jutro wolne, więc znowu rano pobudka... pozdrawiam marboru PS. Rochu...nieładnie, że nie dałeś znać, że będziesz w naszych, nizinnych okolicach...oj nieładnie... a ugościlibyśmy, ugościli!
-
Baba Jaga Wracając w sobotę z Krajna i Sabatu, po drodze wpadłem zobaczyć jakie są warunki na stoku Baba Jaga w Bodzentynie - ponieważ na pierwszy rzut oka wyglądało ok - postanowiłem dzisiaj tam ponartować. Dziwna sytuacja, którą wczoraj zaobserwowałem na stronie ośrodka na Facebooku - o 15:00 stok zamknięty z powodu braku narciarzy... ...w dzisiejszych czasach? Ano - zdarza się! Zdarzają się kolejki w południowej Polsce do wyciągów, zdarzają się na nizinach takie momenty, że skłonnych do jazdy na nartach brakuje i zamyka się górkę. Umawiamy się z kmarcinem na wspólne nartowanie i by się upewnić o uruchomieniu trasy dzisiaj - piszę do właścicieli wiadomość, w której potwierdzają uruchomienie wyciągu o 9tej. Pobudka z samego rana, pakowanie, zbiórka narciarzy - dzisiaj z Radomia jedziemy we trzech i w drogę. Do Bodzentyna jedzie się tą samą drogą co do Krajna - postanowiłem zrobić ponownie z panoramą Gór Świętokrzyskich...dzisiaj przyprószonych białym puchem. W nocy padało. Zupełnie inny klimat! Na miejscu jesteśmy 8:45 i dopiero po nas dojeżdża na stok obsługa. Jesteśmy sami na parkingu. Dostajemy informację, że za chwilkę ruszą. Nie czekamy tylko z buta zapylamy pod górkę - stok ma ok 800m więc fundujemy sobie niezłą rozgrzewkę. Na początku fotka całej trasy: Wyprzęgany, mega szybki orczyk i dolna stacja - tuż za nią zbiornik na wodę do naśnieżania. Pod warstwą trzycentymetrową puchu - lód. Zdjęcie dla Forumowiczów Skionline.pl: W połowie drogi jest mi już cieplutko mimo tego, że temperatura to tylko +1 i wieje mocny wiatr. Po kilku minutach jesteśmy na górze. Obsługa wyciągu dociera szybciej, przed nami takim oto sprzętem: Całość ośrodka wygląda jak za dawnych lat... ...wszystko stare, wszystko zrobione "na słowo honoru" - ot świętokrzyska, biedna stacja narciarska, która zatrzymała się w czasie. Najważniejsze, obsługa miła i rozmowna. Nawet przy rozpalaniu koksownika...proponuje kielicha... Nie korzystamy - jedziemy w dół! Lód jest szybki, a tam gdzie puch narty wyraźnie zwalniają. Podjeżdżamy do kasy i kupujemy karnet 3 godzinny za 40zł. Przybywa kmarcin - witamy się szybko i zaczynamy wspólną jazdę. Ogólnie nartowanie nie jest za szybkie...a ja non stop się odchylam do tyłu. Kręcimy filmiki, robimy fotki - gadamy, bo dawno się nie widzieliśmy. Super Marcinie, że przyjechałeś i ponartowaliśmy! Dziękuję za wspólne chwile. Szkoda, że Michała i Andrzeja brakuje - Chłopaki Zdrowia!!! Od czasu, do czasu na naszym "prywatnym" wyciągu (jeździ z nami góra 10 narciarzy) wychodzi słoneczko. Baba Jaga w Bodzentynie w pełnej krasie: Poniżej miasteczko z ruinami zamku, rynkiem i kościołem: Czas mija szybko, jazda jest fajna, towarzystwo super - cóż chcieć więcej od pięknego zimowego dnia? Dane z Endomondo - dzień 20sty na deskach: Dystans 37.25 km Czas trwania 3g:42m:25s Max prędkość 46.5 km/h Kalorie 1962 kcal Min wysokość 292 m Max wysokość 396 m Łącznie w górę 2424 m Łącznie w dół 2412 m Żegnamy się z Marcinem, sami zjeżdżamy jeszcze kilka razy i spadamy do domu. Kolejny narciarski dzień mam za sobą :-) pozdrawiam marboru
-
Sabat Jest najdłuższym (800m), ale również najbardziej płaskim stokiem w świętokrzyskim - Sabat, Krajno Zagórze. Ponieważ mam sentyment do tej górki (to tutaj uczyłem się za młodu jeździć), przynajmniej raz w roku odwiedzam to miejsce. Zazwyczaj staram się wybrać dzień z porannymi przymrozkami, po ciepłej, odwilżowej pogodzie z dnia poprzedniego - po to, by pojeździć po oblodzonej, a zatem szybkiej trasie. Jest to istotne na tym "płaskowyżu" po to, by nabrać odpowiedniej prędkości na kręcenie. Od tych pradawnych czasów, gdy stawiałem swoje jedne z pierwszych kroków narciarskich sporo się w Sabacie zmieniło. Przedewszystkim infrastruktyra dla dzieci - zarówno narciarska jak i atrakcje dodatkowe takie jak park linowy, czy park miniatur. Ale może wrócę do swojej relacji. Ponieważ otwarcie górki jest o 10:00 postanawiam wyjechać z domu tak, by być conajmniej 15 minut przed. Rano gdy wychodzę z domu, z nartami widzi mnie sąsiad i pyta, czy oby nie zwariowałem: - przecież wszędzie jest błoto a nie śnieg. hahaha - chyba coś w tym jest - myślę. Uruchamiam silnik samochodu i po niecałej godzinie jazdy jestem już w świętokrzyskich klimatach - rzeczywiście nawet w tutejszych Górach - śniegu brak. Po dotarciu do celu - okazuje się, że jestem jednym z pierwszych przybyłych narciarzy. Pierwszy rzut oka na stok i widzę, że wygląda to nieźle. Śniegu dostateczna ilość, jest równo i tak jak myślałem twardo - lodowo. Nim otwarto kasę, zrobiłem sobie szybki spacerek po "okolicy". Tutejsza karczma jest imponujących rozmiarów: Park linowy i... Watykan: WTC, symbol Paryża i krótka trasa dla uczących się, dzieci wraz z wyciągiem taśmowym: Otworzyli kasy. Karnet dwugodzinny - koszt 35zł. Wyprzęgany, szybki orczyk i kolejka na starcie...a więc start! Stok Sabat Krajno umiejscowiony jest w "cieniu" najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich - Łysicy (wzniesienie po prawej stronie na poniższej fotce): Jest fajnie. Krawędzie trzymają, a ja nabieram szybko prędkości - pierwsze kilka zjazdów, to rozgrzewka. Później sama przyjemność. Widok z połowy trasy w górę: ...i w dół: Piersza godzina - pochmurno, lekkie opady śniegu, mocny wiatr. Druga to przebłyski słonecznej pogody - gra świateł, chmury, okolica - tworzą fajny, zimowy klimat. Przejazd z głównej trasy, do tej dla uczących się - nie jest przygotowany. Miniatury WTC robią wrażenie: Końcówka nartowania i wychodzi Słońce. Pięknie - Sabat Krajno w całej okazałości ze świętokrzyską panoramą w tle: Super wypad i poranny trening. Ośrodek polecam dla wszystkich uczących się i dla dzieci. Endomondo wskazuje na zakończenie mojego 19 dnia na nartach następujące dane: Dystans 26.86 km Czas trwania 2g:06m:00s Max prędkość 49.5 km/h Kalorie 1112 kcal Min wysokość 327 m Max wysokość 440 m Łącznie w górę 1440 m Łącznie w dół 1465 m W drodze powrotnej zajrzałem na stok Baba Jaga w Bodzentynie - warunki dobre, ludzi śladowe ilości - jutro zamierzam tam wpaść ponartować. Może ktoś chętny? pozdrawiam marboru
-
Wczoraj mocno zmokłem będąc na nartach w Parchatce (wątek z warunkami), po powrocie zastanawiałem się, jak wysuszyć skórzane rękawice? Poczytałem informacji na necie i okazuje się, że nie wolno tego robić bezpośrednio kładąc na grzejniku - powinny schnąć w temperaturze pokojowej, powoli, by skóra nie stwardniała i nie popękała w efekcie. Rzuciłem więc Leki na schody, na noc z nadzieją, że wyschną do rana - rano wyjazd do Sabatu. Wstałem, pakuję się, sprawdzam i co? W środku wilgotne. Brak odpowiedniej wentylacji i w wewnętrznej stronie palców mokro, nieprzyjemnie. Kilka godzin i nic? Parę takich mokrych wypadów i z rękawic waliłoby jak z obory :biggrin: Chwilę pomyślałem i wpadłem na taki oto pomysł, by zapewnić lepszą wentylację wnętrza pękar. Pomysł pojawił się gdy spojrzałem do koszyczka ze śmieciami segregowanymi, gdzie dostrzegłem dwie papierowe rolki... Oczywiście wiadomego pochodzenia: Przepływ powietrza zapewniony, papier dodatkowo pochłania wilgoć... ...a ponieważ najlepiej skórę suszyć w suchym miejscu - doskonały na to jest kamienny parapet pod oknem. Po powrocie z nart, popołudniu sprawdzenie...i suchutkie :happy: hahaha pisząc powyższego posta zastanawiałem się, czy aby go nie umieścić w wątku "trochę do śmiechu" :biggrin::biggrin::biggrin::biggrin::biggrin::biggrin::biggrin: pozdrawiam marboru
-
Expat w Cieńkowie. Kolega Expat wybrał się do Wisły i Cieńkowa Poniżej kilka jego fotek: I teraz najlepsze: To ja wolę swoje lubelsko-świętokrzyskie górki.
-
Parchatka w deszczu Kolejnym stokiem, który udało mi się odwiedzić w dniu dzisiejszym, była znajdująca się nieopodal Puław, w wojewódźtwie lubelskim, Parchatka. Znajduje się tutaj dwie trasy, które mają długość po ok 500m. Włodarzom w czasie mroźnych dni udało się przygotować jedynie niebieską, czerwona nie jest czynna. Wypad ponownie po pracy, na wieczorną jazdę. Jedziemy we dwóch i na miejscu jesteśmy ok godziny 19stej. Temperatura +5 i lekka mżawka. Na parkingu niewielka liczba aut, a buty ubieramy przy księżycowym niegotowym stoku. Kupujemy karnety dwugodzinne w cenie 25zł. Funkcjonuje jeden wyciąg orczykowy, narciarzy jak na lekarstwo. Po dotarciu na górną stację można zaobserwować, że początek nieczynnej trasy jest zaśnierzony, a dalej jest zielona trawa. Początek czynnej trasy jest płaski: Później jest szeroko i stromiej. W górnej części znajdują się pojedyńcze elementy snowparku - a właściwie, na razie jeden: W dolnej, fragment dla dzieci z dmuchanym slalomem i zainstalowanym w tym roku wyciągiem - wyrwirączką: Mimo dodatniej temperatury, jest dosyć twardo, równo i szybko. Jak widać, po powierzchni stoku - niewielu narciarzy dzisiaj jeździło tu na nartach: Końcówka zjazdu jest również płaska, potem ostrym skrętem w prawo kończy się za karczmą: W Karczmie Parchatce można wynająć pokój, zjeść i napić się grzańca. Klimat górski. Po godzinie jazdy zaczyna padać mocno deszcz. Zamykam szybę w kasku, bo nie sposób nawet na orczyku jechać. W trakcie zjazdu woda strumieniem leje mi się po twarzy. Po dwudziestu minutach przestaje padać i końcówka jazdy jest znośna. Wskazania Endomondo z dzisiejszej jazdy: pozdrawiam marboru
-
Nowy Rok w Szwajcarii... Bałtowskiej
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Dodam jeszcze kilka fotek zaniepokojony dodatnią temperaturą. Pod orczykiem na trasie wyraźne ślady topniejącego śniegu: Górna część po godzinie 13 wyglądała trzy razy gorzej niż poniższa fotka: Pod krzesłem w jednym miejscu wyglądało naprawdę fatalnie: Kilka ciepłych dni i sytuacja zdecydowanie się pogorszy. Radzę więc do najbliższych mrozów wybierać do jazdy raczej inne ośrodki narciarskie na nizinach zamiast Bałtowa. -
Relacja ze Szwajcarii Bałtowskiej z dzisiaj pod linkiem: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19741-Nowy-Rok-w-Szwajcarii...-Bałtowskiej?p=207143&viewfull=1#post207143







