-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
No i Biały Krzyż o jeden dzień wyprzedził Rąblów w lubelskim... :wink: Wszystkie armaty całą noc i dzień pracowały, przed nimi jeszcze kilkanaście godzin i jutro prawdopodobnie start, tak jak mówi o tym strona ośrodka na FB - jeśli rzeczywiście tak będzie, będę tam i ja :happy:
-
Który to już występ w TV Maćku? Hohoho rodzi nam się nowa Gwiazda i Celebryta :happy: Gratuluję wyjazdu i rozpoczęcia sezonu - mam nadzieję, że noga nie dokuczała za bardzo? Pozdrawiam serdecznie PS. Czekam na relację z niecierpliwością.
-
SkiWelt największy region narciarski w Austrii
marboru odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Połączenie jest ale trasa od strony Kitz i wyciąg od strony Skiweltu jest w dosyć sporym oddaleniu - logistycznie kłopotliwe, strata czasu na przedzieranie się z jednego terenu narciarskiego na drugi. Lepiej oddzielić jazdę na jednym i drugim ośrodku i w ciągu dnia narciarskiego lepiej ich nie mieszać. Parking w Kitz - polecam przy Jochbergu bądź Kirchbergu, obydwa są bezpłatne i pięknie dzielą nam dni narciarskie jedną i drugą część całego ośrodka - my właśnie tak sobie to podzieliliśmy i tak Ci to polecam zrobić. -
Tak na szybko. Narta Salomon X Race model 2014/2015 na ostatnich targach ISPO zdobyła nagrodę za innowacyjność :smile: WorldSkiTest 2014/15 Grupa Race SL Mężczyźni miejsce 6, punktacja 39,1 - narta Bardzo Dobra. Producent pisze o niej: "Nowe podejście do technologii on-piste. X-Race łączą konstrukcję nart z Pucharu Świata z intuicyjnością i progresywnym kształtem, pozwalając narciarzom dopasować narty do preferowanej szybkości jazdy i promienia skrętu." Różne długości narty, różne promienie skrętu... ...i tak: Narta 155cm, R11. Narta 180cm, R19. Moja ma długość 165cm i R13...czyli R dokładnie, co mój stary Aero X i większość SL. Kilka dupereli technicznych (również ze strony Salomona): Powerline Titanium - System aktywnego tłumienia drgań wykonany z tytanu zapewnia większą skuteczność jazdy i kontrolę zachowań nart, co przekłada się na komfort i pewność podczas jazdy po przygotowanych trasach. Otoczona gumową powłoką wkładka tytanowa umieszczona jest na całej długości narty. Wyraźnie redukuje wibracje i poprawia kontakt nart ze śniegiem. Rdzeń Full Woodcore Race - Drewno od dziobów po piętki. Większa stabilność i sprężystość, maksymalny kontakt nart ze śniegiem i filtrowanie drgań. Ścianki boczne o konstrukcji Active Contact - Konstrukcja Mid Sandwich – cienka warstwa ABS umieszczona na całej długości narty. Zapewnia to progresywne zakrawędziowanie na ekstremalnie twardych trasach alpejskiego Pucharu Świata. Pulsepad - Warstwa gumy aplikowana wzdłuż krawędzi i w wybranych strefach nart. Wpływa na większą płynność jazdy i lepszy kontakt nart ze śniegiem. Piętki Semi Twin Tip - Większy kontakt nart ze śniegiem i stabilność przy dużej prędkości. Struktura ślizgu Race - Grafitowy ślizg z mikrocząsteczek o bardzo dużym skupieniu. Najlepszy poślizg, doskonała chłonność smaru, potwierdzona certyfikatem odporność na zarysowania. Wzbogacona o strukturę Race (struktura F3 Salomon). Double Ti Laminate 400 - Podwójna warstwa tytanu - po jednej warstwie z każdej strony rdzenia - poprawiająca wydajność nart podczas jazdy po przygotowanych trasach. Większa precyzja, wyjątkowe trzymanie krawędzi i zwiększona reaktywność. Carve Rocker - Ekstremalnie krótki, niski rocker dodający efektywności podczas jazdy na twardym podłożu. Zapewnia zwrotność nart i łatwość sterowania. Umieszczony pod stopami camber dodaje z kolei stabilności i dynamiki oraz wzmacnia trzymanie krawędzi. Razem z nartą Płyta Race XX Oryginalna płyta slalomowa Worldcup Race. Niewiarygodny przekaz sił gwarantujący doskonałe trzymanie i błyskawiczną zmianę krawędzi. Technologia Full Flex zapewnia naturalną twardość narty, idealną do wykonywania perfekcyjnych skrętów na krawędziach. Idealny rozkład sił pod stopami oraz gumowa wkładka tłumiąca drgania dodają jeździe precyzji. Do tego wiązania Z12 Speed i buty X Max 120. Pytanie najważniejsze... ...czy będę potrafił na niej jeździć wykorzystując te wszystkie bajery? :biggrin: Wizualnie - narta jest przepiękna. Z całą pewnością, jak ich użyję napiszę krótki teścik ze swoich subiektywnych odczuć związanych z deską.
-
SkiWelt największy region narciarski w Austrii
marboru odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Spokojnie w godzinę, godzinę 15 minut dotrzesz na miejsce. Parkingi zarówno w Kitz i przy Skiwelcie darmowe. -
SkiWelt największy region narciarski w Austrii
marboru odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Koniecznie w Skiwelcie Brixen im Thale - czarna trasa z Choralpe :happy: , czerwona 11 oraz piwko w knajpce na szczycie Hohe Salve na obrotowej platformie oraz trasy w kierunku Itter, Sol z tegoż szczytu. -
SkiWelt największy region narciarski w Austrii
marboru odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Sam lodowiec jak dla mnie - to raczej atrakcja turystyczna, niż atrakcja narciarska - trasy jak to na lodowcu... no i kilka orczyków. Polecam raczej nie w niedzielę - bo ludzi tam od groma. Dla mnie Kitzbühel - to punkt numer 1 wyprawy w tamten rejon. Sam SkiWelt - również nam się bardzo podobał. Z pewnością tam wrócę. Chcę zaliczyć Skicircus i Zell am See. Cały region All Star Card - na bogato dla narciarzy. Setki km tras. -
SkiWelt największy region narciarski w Austrii
marboru odpowiedział JC → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
W marcu byliśmy w kilka osób z forum w regionie objętym All Star Card. Ogarnęliśmy w ciągu 6 bardzo intensywnych dni Ski Area SkiWelt Wilder Kaiser - Brixental, Ski Area Kitzbühel - Kirchberg, Glacier ski area Kitzsteinhorn. Szczegółową relację z fotkami znajdziesz pod linkiem: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19046-Operacja-quot-All-Star-Card-quot/page9?highlight=all+star+kard -
Wczoraj - za sprawą Skionline (reklama na naszym portalu, forum) wróciłem z Częstochowy po zakupach narciarskich w sklepie www.24tanienarty.pl. Doskonały wybór sprzętu narciarskiego zarówno nowego jak i używanego, ceny naprawdę niskie i oczywiście wszystko do negocjacji :smile: Sporo kasków, kijów, rękawic - trochę za mało sprzętu free. Serwis na nowych maszynach. Wygrzewarka do butów. Młoda obsługa niezwykle miła i pomocna (obiecała, że na hasło Skionline będą rabaty). Polecam każdemu, kto szuka nowego sprzętu z dobrą ceną, sprzętu nieużywanego sprzed kilku sezonów. Można również znaleźć coś "używanego" a w rzeczywistości nowiuśkiego - polecam przejrzeć dokładnie wyżej wymienioną stronę. Kilka moich nowych zabawek :biggrin: PS. Mam nadzieję, że wpis nie zostanie usunięty - firma wykupiła reklamy na Skionline.pl
-
Południe kraju zabieliło... ...ruszyły pierwsze armaty na górkach w środkowej Polsce. Pierwszy Rąblów, Lubelszczyzna: http://www.nartsport.pl/webcamy,2306,1.html
-
Wg mojej opinii wszystko, to się zadziało nie bez szkody dla Skionline niestety. Odeszła stąd, bądź ograniczyła swoją obecność spora ilość bardzo fajnych ludzi...a to zawsze szkoda właśnie. Cóż Adminem i Osobą dla, której strona internetowa jest źródłem utrzymania, nie jest łatwo być.
-
Egzotyczna wyprawa polskich raiderów na nartach "po trzech wulkanach"...gdzie? W Gruzji, Armenii i Iranie. Dwa razy ponad 5000 i raz ponad 4000 m npm. Niezwykle pozytywny film, nie tylko narciarski :biggrin: Dla autorów wyprawy... SZACUNEK! Autor filmu Maciek Barabasz napisał: "W Kwietniu 2014 wyruszyliśmy w podróż, której celem było wyjście i zjechanie na nartach z trzech drzemiących wulkanów w Gruzji (Kazbek 5033m n.p.m.), Armenii (Aragac 4095m n.p.m.) oraz Iranie (Demawend 5610m n.p.m.) . W 4 osobowym składzie, przez 5 tygodni przeżylismy wiele przygód, spalismy w dziwnych miejscach, poznaliśmy kilku mechaników, oraz innych bardziej lub mniej przyjaznych lokalesów, lokalne kuchnie i zwyczaje. Największym sukcesem był zjazd z południowo-wschodniej ściany Kazbeku, który byl pierwszym takim polskm zjazdem i 3 w historii tej dwogi w ogóle." [video=youtube;Bwk90_6IDoI]
-
To może ja coś wrzucę od siebie, kilka przemyśleń. Po pierwsze, korzystając z promocji, np takich jak w Skiteamie (korzystam z tego w Wawie na 17 stycznia) można fajną rzecz kupić za nieduże pieniądze - np. kurtkę z Pająkiem za 500zł. Oczywiście dane techniczne będą wypasione. W praktyce nie poczujesz różnicy pomiędzy super markowym sprzętem i tym tańszym w warunkach względnej pogody... chyba, że trafisz naprawdę na pogodę pod psem np. na marznący deszcz bądź naprawdę duże opady śniegu - wówczas różnica jednak będzie istotna na korzyść markowego - nie będziesz mokry, siedząc na krześle również na tyłku nie odczujesz wilgoci. Różnicę poczujesz na 100% w szyciu, kroju i tym jak ten "wypasiony" sprzęt będzie na Tobie "leżał". To tak jak z garniturem... ...jak jest tak sobie skrojony, to niezbyt dobrze nam się w nim chodzi (garnitury z targowiska), również estetycznie się w nim nie czujemy dobrze (od czasu do czasu uda się jednak i na targu kupić coś idealnego dla nas - to nie jest reguła). Natomiast jeśli kupimy "gang" jakiś firmowy, który przeszedł faktyczną kontrolę jakości - sam krój, wygląd i dopasowanie sprawią, że będziemy w takim ciuchu czuć się komfortowo (nie tak dawno, w outlecie kupiłem 3 Vistule, każda wyszła po 500zł...a ceny w salonie każda powyżej 1500zł - tak więc markowy garnitur można również kupić w cenie tego z targowiska). Osobiście posiadam zarówno kurtkę z pająkiem jak i kurtkę z literką K. Z moich obserwacji wynika, że są różnice i to spore nawet między markowymi rzeczami... Kurtka z K - jest niczym garnitur szyty na miarę :happy: PS. Wariant z "cebulką" przerabiałem i jest kompletnie bez sensu. Dobre, ciepłe spodnie, kurtka bez wielu warstw pod spodem to zupełnie inny komfort w jeździe. Swoboda, lekkość, brak sytuacji: "za zimno", "za ciepło" wpływa w olbrzymim stopniu na czerpaniu w pełni radości z jazdy - efekt się nasila proporcjonalnie do dynamiki narciarza. Ot moje subiektywne odczucie. Co mogę doradzić? Szukać. Szperać i próbować zbijać cenę a kupić to, czego będziesz po przymiarce pewien na 100% - zarówno pod względem Twoich wymagań technicznych jak również odczucia komfortu, wygody i estetyki. Ja swój zestaw na K np. kupiłem bezpośrednio u dystrybutora tego sprzętu na cały kraj - opłaciło się? Oczywiście. PS2. Ze swojego stroju rowerowego: spodnie, bielizna, kurtka zakupionych w Lidlu jestem mega zadowolony! Dopóki ktoś mnie nie zaciągnął, dopóki nie przymierzyłem, wczytałem się w specyfikację - to nie wierzyłem, że takie fajne rzeczy można tak tanio kupić - ale pewnie nie z całym asortymentem tam, tak jest.
-
Czyżby jakaś odmiana? Porozumienie? Do poniższego tekstu podchodzę z pewną dozą "nieśmiałości". Rodzina Byrcynów: trasa narciarska na Gubałówce może zostać otwarta tej zimy Legendarna trasa narciarska na zboczu Gubałówki może zostać otwarta w najbliższym zimowym sezonie – poinformowała PAP przedstawicielka rodziny Gąsieniców–Byrcynów. Rodzina dziewięć lat temu zablokowała przebieg trasy przez swoje grunty. http://podroze.onet.pl/narty/rodzina-byrcynow-trasa-narciarska-na-gubalowce-moze-zostac-otwarta-tej-zimy/rc9pmm
-
Narciarski i rowerowy: http://www.bikershop.pl/pl/Aktualnosci/NOWY_OUTLET_W_KIELCACH
-
Tatry - ski wspomnienie Kapitana
marboru odpowiedział marboru → na temat → Filmy i książki o nartach
No i kasy na wyciągi nie będziesz wydawał : Szkoda, że za płotem Gór nie mam żadnych :frown:: Skitury a potem freeride po lesie - to byłoby coś :smile: -
"Na narty jeździłem częściej, sam, a nieraz z Bogdanem albo Danielem. Początkowo miejscem wypadowym były schroniska na Gąsienicowej lub Kondratowej, a do szczytu Kotła chodziliśmy piechotą, bo na kolejkę nie było nas stać. Ten okres jednak trwał krótko, bo zafascynowały mnie Tatry Zachodnie, a szczególnie okolice Doliny Miętusiej. Stało tam na Przysłopie malutkie schronisko, prowadzone przez dwie starsze góralki, Bronkę Polankową i Staszkę Skupień. Bronka była za młodu narciarską mistrzynią Polski w zjeździe i slalomie, a na stare lata osiadła na Miętusiej. Urok tego miejsca i jego gospodyń był tak przemożny, że jeździłem tam wielokrotnie zimą na narty, a wiosną i jesienią, by sobie połazić po okolicznych górach. Z czasem uzyskałem nawet przywilej w postaci prawa do siekiery i rąbania drewna, którą tą umiejętność i zamiłowanie wyniosłem z czasu pracy w lesie po wyjściu z partyzantki. Drugi przywilej dotyczył przynoszenia wody pitnej ze źródełka, wypływającego ze stoku, jakieś sto metrów powyżej schroniska. Schodząc potem z wiadrami, trzeba było się nieźle nabalansować, żeby donieść wodę w wiadrach, a nie w butach. Któregoś razu Bronka wspomniała, że ona za młodu zwoziła wodę na nartach. Na co ja, bez namysłu, zabrawszy narty i wiadra, ruszyłem do źródełka. Dopiero gdy obciążony dwoma wiadrami wody, zawieszonymi na wygiętym pałąku nosidła, ruszyłem ostrożnym szusem w dół, zrozumiałem, że przygniatający mnie ciężar nie daje możliwości skrętu i za moment wyląduję na ścianie schroniska. Na ten widok Bronka otworzyła drzwi, chcąc mnie uratować przed rozbiciem o ścianę, a może licząc na to, że długość kuchni wystarczy mi do wyhamowania. Jakimś cudem nie wjechałem jednak do środka, tylko z całych sił przyłożyłem się do głębszego skrętu, po czym zahamowałem tuż przed drzwiami. Przyznaję ze wstydem, że w rozkołysanych wiadrach wody nie zostało za wiele. Dzień w schronisku na Przysłopie zazwyczaj rozpoczynałem od narąbania drewna i przyniesienia wody, potem zjeżdżałem do Doliny Miętusiej, gdzie płynął strumień, zimą ukryty pod śniegiem, skąd wąską leśną przecinką podchodziłem "jodełką" na Upłaz i tam jeździłem aż do zmroku. Wielki Upłaz, sięgający aż pod Ciemniak w masywie Czerwonych Wierchów, był prawdziwym rajem dla narciarzy. Zjazd powrotny przecinką do Doliny był stromy, pełen muld i wykrotów, i za każdym razem budził emocje. Kiedyś wybrała się ze mną na Upłaz Zocha Marusarzówna, siostra niezapomnianego skoczka, Staszka, sama też bardzo dobra narciarka. Póki jeździliśmy po upłazie, dotrzymywałem jej pola, ale w drodze powrotnej ona wysforowała się naprzód, bo sprawniej kręciła ciasne zwroty. Kiedy dystans między nami urósł do pół długości przecinki, nie wytrzymałem. Ruszyłem szusem prosto na dół, przegoniłem ją i dopiero na dnie Doliny zatrzymałem się, na miękkich z wysiłku nogach. Po kilku minutach Zocha dojechała spokojnie do mnie, popatrzyła, pokręciła głową i powiedziała: "Gdybym ja tak zjechała, od razu bym się zabiła". Nie powiedziałem jej, że był to czyn szalony i desperacki i że omal się nie zabiłem. Gdy w parę lat później Bronka i Staszka zamknęły schronisko, namówiłem kiedyś Daniela i pojechaliśmy zimą na Miętusią. Zamiast w schronisku, zainstalowaliśmy się w pustym szałasie pasterskim, gdzie urządziliśmy sobie legowisko. Po śniadaniu, uwarzonym na benzynowej maszynce, wędrowaliśmy na Upłaz, pod wieczór zjeżdżaliśmy z powrotem do szałasu i rozpalaliśmy wielką watrę, by ugotować solidny posiłek z makaronu i mięsa z puszki, a potem siedzieliśmy przy ogniu, grzejąc się i popijając czarną kawę. Gdy watra wygasła, właziliśmy w śpiwory, nakrywaliśmy się po czubek głowy i zapadaliśmy w zdrowy, mocny sen. Któregoś wieczoru w drodze powrotnej Daniel źle wyhamował na dnie Doliny i, przebiwszy pokrywę śniegu, wylądował w potoku. Do szałasu nie było daleko, ale kiedy w końcu biegiem tam dotarliśmy i pomagałem mu zdjąć mokre ubranie, trzeszczało od mrozu. Biedny Daniel, tajał potem w śpiworze wiele godzin, ja zaś całą noc podtrzymywałem ogień, by wysuszyć mu ubranie. Żyliśmy tak prawie dwa tygodnie, aż do wyczerpania żywności, kiedy to musieliśmy zjechać do schroniska na Ornaku. Tam Daniel został, ale ja nie mogłem znieść zaduchu i ciasnoty. Zabrałem "Muchomora" (namiot) i roztasowałem się na noc nieopodal, na zboczu. Kładąc się wieczorem spać, zrobiłem wszystko niby zgodnie z rutyną, ale widać nowe warunki wytrąciły mnie z równowagi, bo zapomniałem schować buty do śpiwora. Rano włożenie na nogi zamarzniętych butów okazało się średniowieczną torturą. Prędko zrezygnowałem i wróciwszy jak niepyszny do śpiwora, zabrałem się za rozmrażanie butów nad benzyniakiem. Tak zastał mnie Daniel, który przyszedł rześki i wypoczęty po nocy przespanej w miękkim łóżku. Zupełnie nie mogłem zrozumieć, dlaczego tak ryczał ze śmiechu. Chociaż... po chwili śmialiśmy się już razem." Ufff skończyłem przepisywać... Trafiłem na te krótkie, narciarskie wspomnienia czytając autobiografię Kapitana Dariusza Boguckiego "Śladami życia". Postanowiłem się nimi podzielić, bo klimat dawnych Tatr, braku cywilizacji, miłość do nart i narciarstwa była jakże odmienna od tej, naszej, codziennej, teraźniejszej rzeczywistości. Świetny dla mnie krótki fragment, mam nadzieję, że spodobał się i Wam. Dariusz Bogucki (ur. 19 grudnia 1927 w Warszawie, zm. 22 września 2002 w Bydgoszczy) - polski kapitan jachtowy, żeglarz-polarnik, pisarz. W 1952 ukończył wydział Budowy Okrętów Politechniki Gdańskiej, a w 1968 uzyskał stopień doktora nauk technicznych. Brał udział w 12 wyprawach oceanicznych i polarnych, z czego w 7 jako kapitan. Przepłynął 100 tysięcy mil morskich. Jako pierwszy dopłynął na jachcie do zachodniej Grenlandii i powyżej 80° szerokości geograficznej od Spitsbergenu. W 1983 został przyjęty (jako piąty po wojnie Polak) do międzynarodowego stowarzyszenia podróżników The Explorers Club z siedzibą w Nowym Jorku. Jest autorem licznych książek podróżniczych: Islandzki rejs, Do brzegów Grenlandii, „Gedanią” za oba kręgi polarne, Zanim powrócimy. Był członkiem m.in. Klubu Polarnego, Bractwa Wybrzeża, Bractwa Kaphornowców. W 1972 otrzymał Srebrny Sekstant za rejs na Spitsbergen i Jan Mayen na s/y „Mestwin”. Jego żoną była graficzka i tłumaczka poezji hiszpańskiej Irena Kuran-Bogucka. Źródło: Wikipedia.pl Teraźniejszość w Tatrach Zachodnich, wyprawa i zjazd z Ciemniaka (Czerwone Wierchy) w poniższym filmiku: [video=youtube;azuL7EJg-es] Skitury... piękna przygoda! pozdrawiam marboru
-
Super Maćku! Endo jest fajne, bo mocno mobilozuje. Plany poustalane masz ambitne na 2015 - będę kibicował w ich osiągnięciu. Dla mnie najważniejszym aspektem z jazdy jest, to, że wróciłem do przyzwoitej wagi, oraz poczucie bycia w doskonałej formie. Sam mam nadzieję swoje osiągnięcia poprawię...a zależy mi zwłaszcza na tych kajakowych. PS. Polecam Ci Maćku książkę Marka Beaumonta "Świat na rowerze". Koleś przejechał dookoła Globu, ponad 29tsd kilometrów, w czasie 194 dni i 17 godzin. Wyprawa, przygody niesamowite. Do dzisiaj ma Gość rekord Guinnessa tym wyczynem i średnią z całej trasy ponad 160 km dziennie. Lektura, która motywuje! PS2. Oby już śnieg spadł... pora na narty.
-
Podsumowałem rowery z sezonu letniego, podsumuję krótko kajaki. Rzeki, jeziora, zbiorniki zaporowe łącznie ok 350km na wodzie z wiosłem - wszystko w wątku. Zdecydowanie za mało. Brakło przede wszystkim Wisły i wypraw kilkudniowych z biwakami pod namiotem oraz jakiejś morskiej wyprawy. W przyszłym roku będzie zdecydowanie lepiej. PS. Sezon 2015 mam nadzieję zacząć gdzieś na rzece w styczniu, może w lutym :wink:
-
Podsumowanie Sezonu 2014 Przewlekłe zaziębienie spowodowało, że skończyłem sezon rowerowy w pierwszej dekadzie listopada, wcześniej niż zamierzałem. Nim, mam nadzieję, że już niedługo - człowiek będzie miał okazję rozpocząć nartowanie (zazdroszczę trochę tym, którzy już zaczęli) pora na małe podsumowanie sezonu letniego. Na rowerku, po różnych drogach... ...jeździłem głównie w sierpniu, wrześniu, październiku i listopadzie. Łącznie przejechanych ok 2400km - cel był ustawiony z 3ką z przodu...cóż - może za rok. W porównaniu z zeszłym kontuzyjnym rokiem (620km) i tak jest nieźle. Z ciekawych miejsc, po których miałem przyjemność jeździć: Grecka wyspa Samos ...i przepiękne, nasze, polskie Bieszczady Najlepszym miesiącem z największą liczbą km - wspominany niżej październik i 1155km. Najdłuższy dzienny przebieg 103km. Najdłuższy i najszybszy odcinek przejechany 85km w czasie ok 4 godzin (po ciemku, w październiku :smile:). Coś się kończy, coś się zaczyna... ...pierwsze poranne przymrozki przyszły dosyć wcześnie. Mam nadzieję, że są zapowiedzią dobrego i długiego sezonu narciarskiego - czego sobie i wszystkim życzę. Nogi do nart przygotowane. pozdrawiam rowerzystów forumowych marboru PS. Endomondo - super aplikacja. Jestem bardzo zadowolony z działania.
-
Gruzja - Polska 0-4 Brawo!
-
Troszkę więcej Dżulietty :shocked: [video=youtube;ca6gxouAFeM]
-
Dzięki Maćku. Twój wynik biorąc pod uwagę niedawną kontuzję jest równie imponujący! Gratulacje i oby zima okazała się szczodra w śnieg :-) 1000km na nartach, to byłoby coś.
-
Maćku, dzięki za relację - szkoda, że w moich okolicach górek jak na lekarstwo. Na Endomondo widziałem też Twoje inne trasy - czekam na relacje. Swojego bika nie odstawiam - coś pojeżdżę, podleczę trochę zaziębienie i też coś jeszcze skrobnę na koniec sezonu. Jak na razie mogę się pochwalić wynikim października, którego pewnie długo nie pobiję: aktywność sportowa 1202 km, w tym na rowerze 1155 km.
-
Maćku, i kolejny rok minął... Zdrówka i w 100% sprawnego kolana. Tysięcy kilometrów na rowerze i oczywiście na nartach. Potomka, kasy i spełnienia najskrytszych marzeń. Wszystkiego co dobre.







