-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Uzupełnienie Kończąc wątek, jako uzupełnienie całej relacji kilka krótkich filmików z tras Vialattelli :happy: Płaska końcówka czarnej trasy Chaberton. Francja - Montgenevre [video=youtube;_8CTbgt7YtA]http://www.youtube.com/watch?v=_8CTbgt7YtA Końcówka nartostrady Baisses. Francja - Montgenevre [video=youtube;eXjQxOscKTs]http://www.youtube.com/watch?v=eXjQxOscKTs Widok na Czarną 99 w Claviere [video=youtube;V4FRmJvt6rE]http://www.youtube.com/watch?v=V4FRmJvt6rE Monti Della Luna - trasa 23 [video=youtube;mLFH-RaYH-o]http://www.youtube.com/watch?v=mLFH-RaYH-o Monti Della Luna - nartostrada 90 bassa [video=youtube;XXMKf0TX40k]http://www.youtube.com/watch?v=XXMKf0TX40k eeehhh minął tydzień... ...wróciłby tam człowiek, wrócił.
-
Zjedzie z Kasprowego Wierchu z prędkością 200 km/h?! Jędrzej Dobrowolski, rekordzista kraju w narciarstwie szybkim, przygotowuje się do pierwszego od 34 lat zjazdu speed ski w Polsce. 23 marca na Kasprowym Wierchu podejmie próbę bicia rekordu Tatr, który wynosi 180,632 km/h. Zakopiańczyk, który podczas styczniowych mistrzostw świata we francuskich Alpach wynikiem 230,19 km/h wyśrubował rekord kraju, podobne prędkości chciałby osiągać w ojczyźnie. "Jestem podekscytowany faktem, że Polskie Koleje Linowe zapaliły zielone światło dla tego wydarzenia, a przede wszystkim wzięły na siebie przygotowanie bezpiecznej trasy. Od czasu, kiedy w 1979 roku Jacek Nikliński ze szczytu Beskid do Kotła Gąsienicowego przekroczył barierę 180 km/h, nikt nie miał okazji poprawić jego rekordu. Mam nadzieję, że mnie się to uda - powiedział PAP 32-letni Dobrowolski. Jak zaznaczył, obecnie nie jest w stanie określić, jakich prędkości może się spodziewać na przygotowywanym dla niego stoku w Dolinie Goryczkowej, wiodącego spod dzwonu do kotła. "Nie mogę określić ile "wyciągnę", bowiem nikt wcześniej w tym miejscu nie uprawiał speed ski. Oczywiście chciałbym, żeby to było ponad 200 km/h. Ale... Poza przygotowaniem trasy ogromne znaczenie mają warunki pogodowe. Niezależnie od tego, czy cel osiągnę, to wielką sprawą jest kontynuacja rozpoczętej przez pana Jacka historii krajowego narciarstwa szybkiego" - dodał. Nikliński przyznał, że najwyższa pora, aby ktoś pobił rekord, jednak planowanej trasy nie uważa za szybką. "Życzę Jędrzejowi powodzenia, jednak nie sądzę, aby jego trasa była szybsza. Być może powrót speed ski do Polski zmobilizuje mnie do podobnej próby i jak wyleczę kontuzję kolana, to założę narty. Zakusy na rekord ma również mój 23-letni syn" - wspomniał. W ocenie 59-letniego trenera pogoda na Kasprowym Wierchu bywa kapryśna i to od warunków śniegowych zależeć będzie jaką szybkość osiągnie Dobrowolski. "Najszybszy jest śnieg zwany firnem. Jeśli spadnie świeży i nie zdąży się skrystalizować to różnica w prędkości może wynosić nawet kilkanaście kilometrów na godzinę. Jeśli będą opady śniegu, to znowu zbyt mały kontrast znacznie utrudni Jędrkowi jazdę" - ocenił pierwszy rekordzista Polski. Próba bicia rekordu "Kasprowy Live" planowana jest na dziewiątą rano. Zjazd będą mogli podziwiać narciarze, bowiem nie będzie możliwości podejścia w okolice trasy. Z Zakopanego Dobrowolski pojedzie na zawody Masters we francuskim Vars, podczas których narciarze będą chcieli pędzić szybciej niż rekordzista świata Włoch Simone Origone (251,40 km/h). [video=youtube;cBwV5D3NMZ4] "Otrzymałem zapewnienie od organizatorów, że będą to najszybsze zawody w sezonie i jeśli pogoda na to pozwoli, to będzie szansa poprawienia rekordu świata. Przymierza się do niego Origone, a ja po osiągniętych wynikach też patrzę przed siebie i chcę jechać jeszcze szybciej" - powiedział pochodzący ze sportowo-artystycznej rodziny narciarz. Jak przyznał, nie ma w niej osoby, która nie potrafiłaby szusować. "Rodzice zawodniczo jeździli na nartach i panczenach, ojciec uprawiał też saneczkarstwo, ale oboje... artyści - mama uzyskała dyplom z rzeźby, ojciec ukończył formy przemysłowe. Ja do końca szkoły średniej uprawiałem narciarstwo alpejskie w najstarszym polskim klubie SNPTT 1907 Zakopane. Potem zostałem wykluczony przez... kontuzję kolana. Na okres studiów przeniosłem się do Krakowa. Najpierw dwa lata studiowałem stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale koleżanki poszły na Akademię Sztuk Pięknych, więc pomyślałem, że do nich dołączę. Nie żałuję. Obroniłem dyplom z fotografiki i grafiki warsztatowej" - wspomniał. O speed ski pomyślał po studiach, gdy jego noga była już zdrowa. "Chciałem zmierzyć się z rekordem kraju Niklińskiego. Było to kuszące, bo przede mną tylko dwóch Polaków uprawiało tę konkurencję - był jeszcze Andrzej Tobiasz. Zawsze lubiłem szybką jazdę. Marzył mi się zjazd, supergigant, jednak byłem za młody i nie puszczano mnie na takie trasy. Po studiach nie było już możliwości powrotu do treningu alpejskich konkurencji. Dlatego chciałem tę prędkość ugryźć z drugiej strony i wymyśliłem, że pobiję rekord. Miałem niedosyt sportu, nie czułem się spełniony" - zaznaczył Dobrowolski. Źródło: PAP -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Ktoś, kto się za tydzień wybiera na Kasprowy - będzie mógł na żywo popatrzeć.
-
Powder Alert !!! Kto odłożył już deski na kołek i spisał zimę na straty, mocno się pomylił. Zbliża się opad i to naprawdę konkretny. W Tatrach może spaść nawet pół metra świeżego Puchu. Aktualnie na Kasprowym pokrywa śnieżna wynosi 155 cm i już zaczął się jej przyrost. Na weekend prognozowana jest ładna pogoda jedynie co nas martwi to silny wiatr objawiający się podczas opadu, który sprawi że masy śniegu będą poprzenoszone w różne miejsca. To niestety spowoduje że mocno wzrośnie zagrożenie lawinowe. Wiatr też pogorszy warunki śniegowe w wyższych partiach gór. Najważniejsze że zima wróciła i będzie nam znów dane zakosztować jazdy w puchu, jednak trzeba uważać bo warunki mogą być niebezpieczne. Źródło: Powder.pl
-
Karol Wojtyła narciarz.
marboru odpowiedział Bończa → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
-
Po przedwczorajszych i wczorajszych nartach, tu masz relacje: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/15838-Polska-warunki-narciarskie-2012-2013?p=169193#post169193 ...myślę, że do Świąt jest duża szansa na jazdę na nartach w świętokrzyskim. Najdłużej pewnie będzie czynny Telegraf. Przed jesienią Gregor jeszcze kajaki... Jakby co, to zapraszam (dam znać na priva, jak będę organizował). Wychodzi na to, że długi majowy weekend będę miał narciarsko - kajakowy :laughing: Zima w tym roku nas rozpieszcza. Najlepszy Sezon od trzech lat :happy:
-
Mapka narciarska w kieszeni w trakcie podróżowania na nartach, a potem obok kompa gdy piszę relacje. A na stokach - zwykła orientacja co do miejsca, w którym jestem - jakoś tak mam, że szybko się odnajduję w terenie. Po pierwszych dwóch dniach w jakimś ośrodku tak naprawdę nie muszę mieć już "pomocnika"... ...jak jesienią chodzę na grzyby po lesie, to też zawsze wiem gdzie jestem :-) ...ale ta zaleta, chyba nie do końca nią jest :biggrin:, bo wszyscy, którzy jadą ze mną - trzymają się blisko i wszystkie najlepsze grzyby sprzed nosa mi znikają :sorrow: :happy:
-
Nocna jazda Chyba jakiś niewyjeżdżony wróciłem z tych Włoch... Zima w pełni, więc co? Po pracy zbieram ekipkę i śmigamy do Tumlina. Na miejscu jesteśmy o godzinie 19. Temperatura -5, zimno...a jak zimno, to co? Grzaniec na dobry początek: Ktoś z Ośrodka chyba czytał wątek o stojakach na skionline, ponieważ widzę model, który sam prezentowałem niedawno na forum: Kupujemy karnety 2 godzinne za 30zł. Narciarzy na stoku cała masa :wink: W górę... Pierwsze zjazdy i zaskoczenie. Po wczorajszym "betonie" w Bałtowie, tutaj spodziewałem się również takiej powierzchni, a tu guzik... ...zaskoczenie, bo dużo cukru na całej długości stoku. Przy mocnym wchodzeniu na krawędzie, przytrzymuje mi narty :frown:: Widok na stok od góry: Jazda raczej towarzyska, bez mocnego ciśnienia. Zima w tym roku i śnieżyce troszkę zdewastowały tutejszy lasek: Po godzinie kręcenia, zaczęliśmy zabawę na małej góreczce ze skakaniem... ...niestety, lądowanie telemarkiem nie bardzo mi wychodzi :biggrin: Dwie godziny mija bardzo szybko. Wsiadamy w auto i jedziemy godzinkę do Radomia. Bardzo fajne spotkanie na stoku i jazda. Nartoholizm zaspokojony na jakiś czas... Korzystajcie z Zimy, póki za oknem Zima na całego. Dobranoc marboru
-
A po nartach, to nawet dwie :wink:
-
Małe podsumowanie, spostrzeżenia co do regionu Vialattea, rady. Sauze D'Oulx By bardzo fajnie pojeździć bez tłoku, bardzo fajnymi trasami - polecam krzesło 8 i 9 z mapy ośrodka (po środku stacja pośrednia) oraz trasy czarna 16, czerwona 12. Godne polecenia są również dwa wyciągi talerzykowe maksymalnie po lewej stronie od miasteczka: 1 i 2. Bardzo przyjemne, choć krótkie...ale urozmaicone zjazdy 33, 35 i 36. Środkowa część Sauze jest raczej oblegana. 33: Siestriere + zjazd do Pragelato Komunikacja z pozostałą częścią Vialattelli jest na dwa sposoby. Jedziemy trasą widokową 46, gdzie...można mocno pojeździć poza trasą, bądź zjechać sobie spokojnie i robić piękne fotki. Koniec trasy i spacerek ok 300m z buta asfaltem do trasy numer 87 po drugiej stronie doliny w Siestriere. Drugi sposób, to zjazd ze szczytu M. Fraiteve trasą 82media do stacji pośredniej gondolki, gdzie wsiadamy i jedziemy w dół do krzesła 26. Zjazd trasą 82 do końca - będzie skutkował długim spacerkiem i kluczeniem między trzema ulicami i budynkami miasteczka olimpijskiego - nie polecam. Zjazd i trasa do Pragelato - bardzo łagodnie nachylona, kręta niebieska trasa Palfemouche, na której można fajnie pokręcić. Jedziemy przez las, co jakiś czas przecinając najładniejszą i największą kolej gondolową w Regionie. Koniec zjazdu to malowniczy widok na miasteczko. Sestriere... ...tu zdecydowanie nie polecam części "M. Sises", która przypominała mi tym, co tam się działo na trasach - Białkę... W tej części jest SnowPark - dla zwolenników freestylu. Natomiast część "M. Motta" - rewelacja! Praktycznie wszystkie trasy - poza niebieską La Blu - niesamowite! To prawdziwy raj dla narciarzy. Widok na trasę 31 - dostępną z talerzyka 18: Czerwona 8: Komunikacja tutaj powinna się odbywać dwoma krzesłami: 16 i 17...z naciskiem na to drugie - mniejsza ilość narciarzy. Końcówka trasy czerwonej 9 pod pierwszy z wyciągów jest wąski i zazwyczaj robi się tu tłok na stoku - lepiej pod ten wyciąg jeździć czarną KN bassa, która jest "miodzikiem"! Claviere + Monti Della Luna Unikać trasy 100 pomiędzy krzesłami 40 i 41 - odcinek 500m całkowicie płaski. Jeśli się nie rozpędzicie w końcówce zjazdu i nie potniecie na krechę na maksa - będziecie musieli udawać Justynę Kowalczyk, bądź zwyczajnie przejdziecie z buta. Deskarze - spacerek. Najlepsze trasy, miejsce w którym możecie spędzić sporo czasu - to krzesło 44, z którego wszystkie zjazdy z wyłączeniem całkowicie płaskiego łącznika z wyciągiem 42 98 bis, oraz krótkiego odcinka niebieskiego 91, są super. Bardzo fajne 98, Gialla z rozjazdem w część czarną oraz czarna 99: Montgenevre Zdecydowanie polecam część od strony Serre Thibaud dla narciarzy zaawansowanych. Niesamowite czarne Chaberton i Trais Scies przy krześle 102: Piękna, widokowa Baisses. Czerwona Marmottes, czarna 3 Fourneous oraz czerwona Chalvet do dolnej stacji krzesła 84 - super, super, super! Druga strona Doliny... ...godne polecenia - Les Rhodos przy krześle 94 - najlepsza trasa. Uwaga na wolne krzesła 103 i 105. Piękne widoki stąd... ...ale ogólnie - nudno i płasko. Dla zwolenników freeridu dosyć spora wydzielona część pomiędzy wyciągami. Uwaga na komunikację ze stroną włoską - talerzyk 104 archaiczny - w trakcie mojego pobytu uległ awarii. Druga "ścieżka" przebiega krzesłami 90, 94 do kluczowego krzesła 95. Sansicario Wszystkie trasy - rewelacja! Moje ulubione: cała Olimpica, 72 + 74. Uciążliwy talerzyk 32, 33 wiodący na szczyt: Nieczynna trasa 71 - zjazd do kolei pośredniej gondolowej 36. Polecam dwie knajpki - przy początku trasy 78bis oraz przy dolnej stacji krzesła 31 Soleil Boeuf...Bombardino - pierwsza klasa! janku57... ...brawa za kondycję i za odwagę przede wszystkim dla mojej "drugiej" połówki, dla której był to debiut alpejski i nadzwyczaj dobrze dała sobie radę z przeciwnościami pogodowymi i terenowymi...no a ja nie jeździłem samotnie. Pozdrawiam marboru
-
Lodowisko Koniec pracy, szybkie przebieranie, pakowanie i już z kumplem jedziemy na trening, znowu do Szwajcarii. Zaczynamy od pysznego żurku... Zmieniły się godziny otwarcia Ośrodka i ceny. W dniu roboczym koniec jazdy to godzina 20. Początek od 12. Cena wyciągu krzesełkowego 2zł, talerzyk 1,5zł...czy nie mogłoby być takich cen w całym sezonie? Prawie wszystkie Ośrodki w świętokrzyskim mają czasówki - tylko nie tu : Pada śnieg. Temperatura -2. Narciarzy ok 20stu na wszystkich trzech trasach. Nawierzchnia - lodowisko. Bardzo twarda warstwa ok 50cm lodu, delikatnie przypruszona świeżym opadem. Jest bardzo szybko! Odzyskane narty (kurier wczoraj dostarczył z lotniska) mimo, że jeżdżone po zrobieniu w Alpach 6 dni - trzymają bardzo dobrze. Każdorazowo jadąc krzesłem... ...dyskutujemy na temat zostawianych przez nas śladów. Jeździmy do zamknięcia. Ostatni wjazd... W drodze powrotnej śnieg się wzmaga, temperatura spada do -4. Zapowiada się narciarski weekend na nizinach, zima na całego :smile:
-
Kolejny dzień na nartach... Po wczorajszym powrocie z Włoch: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17008-Forza-Vialattea?p=168958#post168958 Dzisiaj mimo tego, że nie mam nart - pojechałem w swoje "codzienne Alpy", czyli do Bałtowa. Temperatura -2, drobny śnieżek. Kocham wysokie szczyty, ale mazowieckie równiny również są dla mnie wielkie... Na miejscu jestem o godzinie 9. Zakładam buty, biorę zapasowe kijki z garażu i idę do wypożyczalni nart. Niestety zdziwienie, bo najlepsza narta jaka tu jest to Salomon X Wing sprzed kilku sezonów. Nie ma żadnych nart gigantowych :frown:: Pan się dziwi gdy biorę rozmiar 174cm (mój wzrost 176 cm) - chcę poeksperymentować. Na trasach narciarzy niewielu. Powierzchnia to lód przyprószony dwoma centymetrami świeżego puchu - jest szybko. Widok na 1 trasę: 2gą: 3cią: Wypożyczona narta jest szybka i stabilna... ...zauważam, że przy małych prędkościach ma tendencje do samoskrętu - tak jakby była zbyt mocno taliowana. Dziwne uczucie. Po jeździe nią przez dwie godziny (cena 20zł) stwierdzam - że przesadziłem jednak z długością, bądź rodzajem narty? Myślę, że z gigantką byłoby wszystko ok. Ciekawa fotka... Pakuję autko i wracam do domu przez Iłżę gdzie znajduje się XIV wieczny zamek. Bywało w nim czterech Królów Polski: Aleksander Jagiellończyk, Zygmunt Stary, Zygmunt III Waza oraz Władysław IV. ...tuż przed domem, mijam Skaryszew z odnowionym placem głównym, z dziwolągami ala "koń trojański" :biggrin: Po tym co zobaczyłem w Bałtowie. Ilości śniegu i jakości tras, śmiem przypuszczać, że spokojnie sezon narciarski potrwa w centralnej części kraju jeszcze jakieś dwa tygodnie. Wyjeżdżony powróciłem do domu. To nie były Alpy... ...ale jeśli się Kocha narciarstwo - to, wraca się do domu, po takim nartowaniu - zadowolonym. pozdrawiam marboru
-
Dzień Siódmy - powrót. Po basenie i relaksie w piątek, gdy zachodziło Słońce, widok z pokoju przedstawiał się następująco... Myślałem, że piękniej być nie może w Alpach... ...ale się pomyliłem. Gdy wstałem ok godziny 6 rano - moim oczom ukazał się spektakl, który nazwałem "pozłacaniem szczytów". Spójrzcie: Ciężko było wyjeżdżać. Do autokaru wsiadam o 7:30 i rozpoczynam podróż powrotną. Po kilku minutach mijam schody, po których codziennie wchodziłem do wyciągu numer 30 w Sansicario... Później mijam kolejkę gondolową i wjeżdżam do Cesany, po kolejnych podróżujących na lotnisko do Werony: Opuszczając rondo tej miejscowości ostatnie spojrzenie na znajomą dolinę... Podróżując autostradami włoskimi niemalże cały czas i do samej Werony towarzyszy mi widok ośnieżonych szczytów w oddali... Na lotnisku jestem ok 13. Zanim się się odprawiłem i trafiłem na pokład samolotu, musiałem się odnaleźć w typowo włoskim bałaganie i zgiełku. Chaos tego miejsca jest niesamowity... Na pokładzie jestem przed 15. Start się opóźnia, bo jest podobno jakiś problem z bagażami. Stewardesa mówi do wszystkich, że start się opóźni z tego powodu o pół godziny. Po pół godzinie stwierdzono, że jest wszystko w porządku i wystartowaliśmy. Jedno z ostatnich spojrzeń na Italię: Cały półtorej godzinny lot - to widok chmur. Nie zapowiada to dobrej pogody dla narciarzy na przyszły tydzień w Alpach... Tuż przed lądowaniem ukazuje się polska ziemia... ...jakie zaskoczenie gdy moim oczom ukazuje się biały śnieg: Jeszcze chwila i dotykamy kołami pasa startowego: Szybko i sprawnie jesteśmy pod terminalem i przechodzimy po bagaże. Walizki wyjeżdżają jednocześnie z nartami, które są podane w drugim końcu "sali bagażowej" lotniska - z miejsca gdzie wydawany jest bagaż niepełnowymiarowy. Nikt nie jest o tym wcześniej informowany, że tak właśnie będzie. Nart nikt nie odbiera - bo nie wie, że właśnie w tamtym miejscu będą wydawane. Z pełnych pokrowcy robi się niekształtna góra, pod taśmą nim ktoś się zorientował co się dzieje. Narty przylatują tylko dla stu osób... ...pozostali czekają ponad pół godziny i nic się nie dzieje. Idziemy się spytać, co z naszym bagażem? Odpowiedź jest spodziewana... 70 par nart nie została zapakowana do samolotu... Wyścig do działu reklamacji i półtorej godziny z załatwianiem formalności. Nieoficjalna informacja jest taka, że Włosi nie potrafili dobrze spakować samolotu i nie zmieścił się bagaż. Narty zostały w Weronie. No tak...jak coś jest nie tak - to Włosi... ehhh Dla mnie to skandal i w zasadzie Zero zdziwienia, że LOT bankrutuje... Skoro dla 70 osób będzie musiał w całej Polsce dostarczać narty kurierem. Niektórzy z pasażerów lotu 7756 na wyjazd pożyczała narty z wypożyczalni - kasą za zwłokę obciąży linie lotnicze. Czy zarobią na tym przelocie? Wątpię. Mi cała sytuacja skomplikowała dzisiejszy wyjazd na narty. W domu jestem ok 22. Podsumowując podróż. Dla mnie lot samolotem z nartami na zorganizowaną imprezę turystyczną, na narty - jest bez sensu. Ze względu na niewielką w sumie oszczędność czasu. Po drugie ze względu na problemy z bagażem. Z całą pewnością nie wybiorę się w ten sposób w Alpy. Postaram się napisać jeszcze małe podsumowanie dla Regionu i terenów narciarskich. PS. Mifilimie, niestety nie dam rady w ciągu najbliższych dwóch tygodni wyjechać na dłużej.
-
Właśnie wszedłem do domu. Narty dla ok 70 osób z samolotu zostały we Włoszech...w tym moje. ...LOT zapomniał ich zabrać :angry: To jakiś koszmar!!! Ostatni raz leciałem samolotem na narty. Pierwszy i ostatni! PS. Koledzy jutro raczej Bałtów, nie Telegraf - ze względu na wypożyczalnię. Bumerze :happy: traumy nie będzie. Ja te nasze świętokrzyskie i lubelskie Górki bardzo lubię i lubił będę :happy:
-
Już mam plan na niedzielę :happy: ...nie usiedzę w domu spokojnie :biggrin:
-
Śnieżyca... Dzień 6 - ostatni :-( Niestety ostatni dzień, to najgorsze warunki pogodowe dla narciarza. Mgła, ciepło i intensywne opady śniegu - kolejny raz pogoda na Skionline się sprawdziła...szkoda. O 9 rano zamiar jest ambitny - powtórzyć Sauze D'Oulx. ...mijam ulubioną karczmę - pusta. Wyciągam się na samą górę. Mijam kapliczkę...a tak swoją drogą, ciekawe co to za Święty strzeże z tego miejsca narciarzy? Czerwoną... Dostaję się do Czarnej... I już mnie nie ma w Sansicario. Warunki coraz gorsze. Kręcę się na oślep kilkoma trasami by poddać się i zapragnąć Bombardino. Wracam... 48 pod krzesło 11... Jestem na Szczycie, po stronie Sansicario. Zjeżdżam 21 by skosztować włoskiego trunku. Spędzam tu dosyć sporą chwilę i wyjeżdżam na najbliższe hotelu trasy. Jazda raczej jest walką a nie przyjemnością, choć miejscami tak jakby było widać trochę więcej. Taka jazda daje mi w kość... ...najbardziej drobniutki tnący twarz śnieg. Kapituluję... ...i trafiam z powrotem do karczmy. Tym razem Bruschetta. Ostatni zjazd Vialattelli... Wkładam narty i buty do boksu... I idę na basen się zrelaksować. Jakoś smutno... ...smutno, bo jutro czas wyjeżdżać. Smutno, bo Słońce wyszło...tak jakby chciało mnie pożegnać tutejszymi pięknymi widokami. Podsumowania wyjazdu będzie jeszcze czas. A teraz popatrzę jeszcze chwilkę i zrobię ostatnie fotki. pozdrawiam, jeszcze z Włoch marboru
-
Dla wszystkich forumowych Pań... Morza Kwiatów
-
Francja po raz pierwszy. Montgenevre. Dzisiejszy dzień nie nastrajał mnie optymistycznie. Po pierwsze prognozy pogody, po drugie widok o poranku za oknem. Mleko. Mimo wszystko postanowiłem zaufać warunkom przedstawionym na najlepszym portalu narciarskim w Polsce...czyli? I dzisiejszy dzień przekształciłem we francuski dzień. Delikatne opóźnienie na starcie - awaria skibusa i niestety nie jestem pierwszy pod wyciągiem. Startuję 9:20 trasą 70 do gondoli 36, która zwozi pod krzesło 37 i potem 38. Po drodze raz jestem w chmurze, raz nad nią, bądź pod nią. Widok na trasę 22 Monti Della Luna: Szybki zjazd trasą 93 i 91, wyciąg 44 i 99bis, która prowadzi do gondolo-krzesła 87. Jestem we Francji. Jadąc już na górę zauważam, że trochę się krajobraz zmienia. To może dziwne, ale wydaje mi się, że nawet inny gatunek drzew obrasta tutejsze zbocza. Jestem na szczycie Serre Thibaud 2550 m npm: Niebieska dojazdówka i na pierwszy rzut - czarno-niebieska Trais Scies. Warunki fatalne - tak jakby, nie była wcale przygotowana, nie widziała ratraka. Puch i kopce - wszystko naraz. Kolejne spostrzeżenie - czarna francuska jest naprawdę czarna, a nie tak jak włoskie, bordowe... Ciągnę w górę krzesłem 102. Kolejny nieprzygotowany i fatalny Czarnuch "Chaberton". Trasy Tetras i Myrtilles - zamknięte. Trasa, a czuję się jak poza trasą. Ilość śniegu... Widoczność raz dobra, raz zła. Spadam na dół nartostradą widokową Baisses pod wyciąg 81. Zaliczam trasę Montquitaine i ponownie w górę. Stąd widok na miasteczko Montgenevre: Sufinem i Reservoirem podjeżdżam jeszcze raz pod 87. Zaliczam czerwoną Marmottes, która jest jak czarna. Niebieskimi dostaję się na krzesło dwuosobowe 84. Jestem na Chalvet 2680 m npm. Na "nóż" idzie czarna "3 fourneous": Przygotowana jest znakomicie. Jazda na maksa. Zaliczam talerzyk 86 skąd nieziemskie widoki: Niebo jak widać się przejaśnia. Robi się ciepło. Zjeżdżam niesamowicie fajną trasą "Chalwet", później "Reservoire pod wyciąg 82 po drugiej stronie miasteczka. Ogólne wrażenie "prawej" strony? Bardzo fajna! Gdyby pogoda i przygotowanie tras było ok - to mógłbym spędzić tu cały dzień. Jestem już na Le Mandarine. Widok? Cudo... W stronę miasteczka: Zjeżdżam na sam dół pod kolejną krzesło-gondolę 99. Robię trasę pod nią i wyciągam się ponownie. Kolej na Czarną 94. Świetna i świetne warunki! Góra - 94. La Bois i jestem na krześle 103, które jest bardzo wolne... Czy może ktoś wie, co to za ośrodek narciarski w tle powyższego zdjęcia? Robię sporo fotek z niesamowitym krajobrazem i szybko spadam na dół czerwono-niebieską. Czas nagli - boję się, że nie wyrobię się z drogą do hotelu. Kolejna cyferka "ku szczytą" zaliczona - 105. Stąd zielono-niebieską w duł, pod orczyk 104...który niestety jest nieczynny. To komplikuje czasowo sytuację, bo jest prawie 14:40. Lecę w dół aż pod krzesło 90 skąd przebijam się La Valon do 94, potem La Traverse pod 95 skąd prowadzi droga z powrotem na Włoską stronę. Na wysokości 2560 m npm znowu "kaplica" z warunkami... Podsumowanie "lewej" strony...jak dla mnie nudno. Generalnie płasko. Po fatalnym zjeździe 100 ponownie w górę 41ką. Kolejny raz na tym wyjeździe zaliczam bardzo długą, kilku kilometrową nartostradę. Tym razem wariant z czerwoną 22. Ponownie dwa wyciągi łącznikowe 37 i 36 i jestem w Sansicario. Czas: 16:00. Chodzi krzesło 35, więc jadę. Zjazd 78 i przerwa. Piwo w knajpce przed ostatnimi szusami Olimpica. Do hotelu wracam 17, sporo później niż zwykle. Ufff ...piszę, piszę... A za oknem znowu mleko... pozdrawiam i do jutra marboru
-
W śnieżycy i puchu - dzień czwarty. Sansicario. Wstaję jak zwykle o 6:45 i pierwsze co, odsłaniam zasłonkę. Niestety spojrzenie nie zwiastuje niczego dobrego. Śnieg + mgła i jest zdecydowanie gorzej niż wczoraj. Jaki plan? Wszystkie trasy Sansicario. Oczywiście pod krzesełkiem niema nikogo, poza mną. Czekając jak Pani wpuści mnie by wjechać na górę, robię kilka fotek. Zdjęcia okolicy, po późniejszym wgraniu do kompa - nie nadają się do pokazania. Ściana mgły. Narty i kijki przed pierwszym wjazdem: Wjeżdżam na górę krótkim krzesełkiem nr 30 i pojawia się nadzieja, widoczność się poprawia: Niebieską dojazdówką numer 70 jadę po kilkucentymetrowym puchu. Pod śniegiem jest twardo - więc jazda inna, ale bardzo przyjemna. Wciągam się wyżej i niestety, im więcej metrów w górę tym gorzej... Robię z tego wyciągu trasy: 78+Olimpica, ...72+74, 72, 79. Wciągam się wyżej 31ką. Robię 72+76 a potem połowę czarnej Olimpica. Im wyżej tym gorsze warunki i więcej puchu. Ludzi na stokach prawie w ogóle. Na jednej z tras puchu po kolana. Na dole przejaśnienia. Końcówka czarnej - super przez dwa kolejne zjazdy... Wciągam się wyciągami 35, 31 i 33 na samą górę. Wysokość 2701 m npm - M. Fraiteve. Zadyma niemiłosierna. Śnieg, wiatr, ziąb, mgła. Część tras zamknięta. Przedzieranie się do Sauze D'oulx nie ma sensu. Robię 79 alta i całą Olimpicę - wojując klasycznie w puchu. Początek 79 alta - masakryczny. Potem jest lepiej. Mimo wszystko - mi się to podoba!!! Zmęczony walką zatrzymuję się na przekąskę i małe piwko w Soleil Boeuf. Po przerwie dalej katuję wszystkie możliwe trasy Sansicario. Narciarzy przybywa, więc robią się spore muldy. Mi to absolutnie nie przeszkadza. Najlepsze są dolne fragmenty czerwonej Olimpica, 74, 72. Na 79 mimo sporych opadów - duże przetarcia. Pod koniec dnia jeszcze kilka prób ze szczytu wyciągu 31 - wyżej nie ma sensu. Narciarsko jestem wyjeżdżony. Bardzo dobra lekcja jazdy w trudnych i ciężkich warunkach. Na koniec dnia - ostatni zjazd. Spotykam chłopaków z Polski w super śmiesznych strojach!!! Ci to dopiero mają humor! Smok i Superman: O 16:20 zjeżdżam na skibusa. Pisząc relację wyglądam przez okno. Przez szczyty przetaczają się chmury...oby przetoczyły się do jutra. pozdrawiam z Włoch marboru
-
Monti Della Luna - Claviere. Dzień Trzeci. Dzisiejszy dzień niestety nie wita mnie piękną pogodą. Pierwszy rzut oka za okno i już wiem, że nie będzie kolorowo tak jak w pierwszych dniach pobytu. Nad szczytami chmury, w prognozie opady śniegu. Plan na dzisiaj to Monti della Luna, czyli wszystkie wyciągi i trasy po stronie włoskiej w miejscowości Claviere. By tam się dostać zjeżdżam trasą 70, następnie 79, tak na rozgrzewkę, a potem powtarzam 79 + 71. Zamysł jest taki by do gondoli 36 dostać się na stację pośrednią i przejechać obok olimpijskiego toru bobslejowego. Niestety 71 jest zamknięta. Ponieważ Polak jest uparty - próbuję. Niestety - oznaczenia tras są takie, że gubię drogę i dojeżdżam na nartach pod parking górnej stacji gondoli jakimś szlakiem. Wsiadam do kabiny i zjeżdżam w dół do miejscowości Cesana, gdzie przesiadam się w krzesło i przez ulicę, wciągam się na masyw Monti Della Luna. Wsiadam na kolejne krzesło - 38 a następnie 39. Stąd widok na czerwoną trasę 23: Docieram w miejsce Colle Bercia, gdzie górne stacje mają trzy krzesełka 39, 41 i 42. Zaczyna padać śnieg i pogoda staje się coraz bardziej uciążliwa. Mimo to humor dopisuje... Zjeżdżam czerwoną z powyższej fotki pod krzesełko 40, by wyciągnąć się na wysokość 2293 m n.p.m. Przy dolnej stacji przykry widok, ofiara słabych warunków na stokach: Zjazd czerwoną 104 (czarna 102 zamknięta) a potem 100 po omacku... Końcówka trasy numer 100 pomiędzy krzesłami 40 i 41 zupełnie płaski - nie wiem skąd na mapie kolor czerwony? Wciąga mnie krzesełko 41 i pokonuję trasę 95 by kolejny raz wjechać tym wyciągiem. Teraz trasa 93. Po drodze sprawdzam co z czarną Crace? Zamknięta. Po niebieskiej 91 podjeżdżam do 43ki - i w górę by zaliczyć całość 91. Kolejne krzesełko to 44 gdzie zatrzymuję się na dłuższą chwilę. Górna stacja, to "granica" włosko francuska. Pilnuję się by nie przekroczyć dzisiaj granicy ponieważ karnet Vialattela ma tylko jeden dzień francuski - a ten dzień nie nadszedł jeszcze... Na początek trasa czerwona Gialla + czarna Gialla bis. Później trzykrotnie czarna 99 gdzie na puściutkim stoku trenuję śmig hamujący. Ponownie zaliczam całą Giallę. Dwukrotnie czerwoną 98 wraz z 91. ...niebieską 98 i wciągam się na sam szczyt wyciągu 42. Pogoda się pogarsza. Padający śnieg wbija się boleśnie w nieosłonięte części twarzy. Zjazd 93 bis i pora kierować się do hotelu. Ponownie jestem na szczycie Colle Bercia, skąd najpierw niebieską 90 alta, potem czerwoną 22 podążam do "mety". Widoczność drastycznie spada. Jadę w chmurze, śnieg pada coraz gęstszy. Dojeżdżam do Sagna Longa, malutkiego "zimowiska" dla narciarzy. Stąd zaczyna się kilku kilometrowy zjazd bardzo płaską nartostradą 90 bassa do krzesełka 37. Po drodze mijam przepiękny domek... ...i teraz kilka kilometrów takim zjazdem: Wsiadam do gondoli i udaję się do Sansicario. Teraz marzę o jednym, coś zjeść i napić się gorącej herbaty. Wjeżdżam taśmą pod krzesło 35, zjeżdżam czarną 78 do knajpki w Soleil Boeuf. mmm zziębnięty ogrzewam się i smakuję jedzenie z gorącym napojem. Poezja jak smakuje. Teraz tylko w dół do skibusa. Na czerwonej Olimpica co najmniej 5 centymetrów świeżego puchu. Docieram do hotelu... Chwila odpoczynku i siadam do relacji. Sącząc ostatni łyk Orzecha laskowego (wtajemniczeni będą wiedzieli o co chodzi) - kończę pisanie. Rzut oka za okno. - mgła i niestety nie widać poprawy pogody... ...oby noc zmieniła istniejący stan rzeczy, bo jutrzejsze nartowanie i plany - są od pogody uzależnione. pozdrawiam marboru
-
Pragelato i Sestriere część I Drugi dzień, podobnie jak pierwszy przywitał mnie Słoneczkiem. Super! Plan na dzisiaj to Pragelato oraz Sestriere. Podobnie jak w niedzielę – jestem przy pierwszym wyciągu jeszcze przed jego uruchomieniem. Jadę pierwszą kanapą. Szybko w górę, by odnaleźć trasę Cresta, potem 27 bis i 46. Cały zjazd z M. Fraiteve powyżej wymienionymi ścieżkami jest niebieski. To bardzo długa i piękna nartostrada… …oczywiście pokusiło wyjechanie poza trasę. Skończyło się niegroźnym upadkiem. Śnieg poza trasą ma delikatną warstwę lodu, a pod spodem puszek. Narty zjazdowe niestety nie nadają się za bardzo do takich warunków. Poniżej na zdjęciu widać, że jako tako się utrzymuję…a kijek, po przebiciu warstwy lodu cały się swobodnie zapada… Dalsza jazda już po sztruksiku, w stronę widocznych na zdjęciu tras w Sestriere: Jest pięknie, widokowo. Robię bardzo dużo zdjęć. Skały + jaskinia: Trasa 46 kończy się asfaltem, i by przebić się dalej należy zejść jakieś 150m z buta do pierwszych tras po drugiej stronie doliny. W górę jadę wyciągiem 16, po czym na jego szczycie widzę mapkę z oznaczonymi kierunkami jazdy. Widząc przepiękne warunki zjeżdżam na dół… … i przy ponownej podróży krzesełkiem postanawiam pojechać niebieską Paltemouche do Pragelato. Zjeżdżając w dół widzę jakieś krzesełko, i bardzo wąską trasę zjazdową w tej miejscowości. Krzesełka nie mam na mapie Vialattelli, więc pojawiającą się pokusę dławię w sobie i wracam z powrotem piękną, dużą gondolą. Śmigam kolejne razy krzesłem 16 testując liczne tutejsze trasy… Kolejne krzesło to 20. Wciągam się nim i mym oczom ukazuje się Sestriere w całej okazałości…wraz ze Snowparkiem:
-
Pragelato i Sestriere część II Widząc sporą ilość ludzi, szybko zmykam czarno czerwoną 4ką pod krzesło 17, które wyciąga mnie do trasy 31 i „szczytowego” orczyka. Jadąc nim, widoki są zapierające dech w piersi: Śniegu jest tu sporo. Jestem na narciarskim „szczycie” M. Motta 2823 m n.p.m. To raj! Czarna 31… … …później czerwona 8 i tak dwa razy pod rząd. Przemieszczam się na trasy Alpette. Orczyk na M. Sises nie działa niestety. Jest tu dosyć gwarno mimo, że trasy oznaczone kolorem czarnym. Przy wiosce olimpijskiej brak polskiej flagi… Skrzyżowanie krzeseł 24 i 26 z widokiem na szczyt 2600 m n.p.m. Ponieważ czas nagli – zaliczam dwie trasy i zaczynam się ewakuować. Tym bardziej, że trasa olimpijska jest zamknięta. Sportowcy trenują… Z dołu wypatruję szwajcarskie naszywki na kurtkach, ale – czy to Szwajcarzy? Nie wiem. Uciekam gondolą 28 na swoją „stronę mocy”. Zjeżdżam jeszcze trasą 82 do pośredniej stacji gondoli i kolejne zjazdy kończące dzień odbywam w San Sicario. O 16 kończę ten cudowny narciarski dzień. Twarz mimo filtru 50 spalona… Pozdrawiam marboru
-
...za tydzień w niedzielę Tumlin, Telegraf? Marcin pilnuj, by w czasie mojej nieobecności zima się nie wyprowadziła od nas :happy:
-
Dzień I - Sauze D'Oulx Dzisiejszy dzień zaczynam o 7:30. Śniadanie i jestem o 8:30 w pierwszym skibusiku, który wywozi mnie nie tak daleko pod krzesełko nr 30, które jest dla mnie oknem na Vialatteaowy Świat. Dzisiejsze alpowanie i plan z nim związany to trasy położone po lewej stronie masywu Górskiego przy jakim mieszkam, czyli Sauze D’Oulx. Przy wyciągu jestem, jak ten jeszcze nie został uruchomiony, i jako jeden z pierwszych jadę w górę. Krótki zjazd, i znowu w górę… Warunki są wspaniałe i cóż…mam znowu wrażenie, że znajduję się w narciarskim raju. Początek dnia jest dosyć tłoczny, ponieważ wszyscy chcą się dostać w takie miejsca, które dają możliwość rozjechania się w miejsca docelowej jazdy. Warunki są tak genialne, że zanim wyciągnę aparat i zrobię więcej fotek – mija dużo czasu. Twardo, śniegu brud, sztruks… …tylko jeździć!!! Jadąc cały czas w prawo docieram na koniec tras Sauze D’Oulx – trzy wyciągi talerzykowe. Trasy przy nich to coś pięknego. Po zrobieniu w tym zakątku wszystkiego… …trafiam na tutejsze zwierze, które dotkliwie gryzie mnie w rękę… Mimo, że jest bardzo ciepło i wywietrzniki w moim nowym uniformie są na Maksa pootwierane, sople trzymają się nieźle: Zjeżdżam na sam dół (w tle miasteczko) i tu pod krzesłami miękko…ale tylko ostatnie 100m trasy. To, co tu, nie da się nie zauważyć, to mnogość ustawionych tyczek: Wciągam się w górę szukając swoich „miejscówek”. Jedną z nich jest czarna 16. Mimo, że jest weekend i na stokach wielu Włochów… …to można znaleźć swoje enklawy, gdzie pasja wychodzi z krwi człowieka i można bardzo ostro pojechać. Wyjeżdżam na samą górę… …i po zrobieniu „prawej” strony, wracam na stoki San Sicario, gdzie jeżdżę do 16, w pełnym Słońcu. Trasy do końca trzymają, a trasy 72, 74 nawet na koniec dnia są idealne. Katuję je, katuję…a one nic. Więc, co? Ustąpiłem i zjechałem na dół, do hotelu. Z okrzykiem Forza Vialattea pozdrawiam Was wszystkich po pierwszym dniu w Raju. marboru
-
Siedzę sobie właśnie po pierwszym dniu nartowania we Włoszech i zastanawiam się, czy moje świętokrzyskie stoki trzymają? ...hahaha, chyba jestem jakiś nienormalny jednak :stupid: Ponieważ to pierwsza moja podróż samolotem na narty, to może zacznę od niej. Tą tygodniową opowieść nazwałem: "Forza Vialattela". Tytuł taki, ponieważ region w jakim jestem nosi właśnie nazwę Vialattela. http://www.snowcarbon.co.uk/sites/default/files/Vialattea-Piste-Map_2012%20at%201600_4.jpg Najbardziej znana miejscowość: Sestriere. Najładniejsza nazwa masywu górskiego: Monti Della Luna. 400 km tras zjazdowych. Odległość od Radomia - ponad 1700km. Wybór transportu mógł być tylko jeden - samolot. Podróż zaczynam o godzinie 8 rano w sobotę. Na parkingu, gdzie zostawiam auto (cena 100zł za tydzień) jestem ok 10:00. Lot zaczynam z lotniska "Szopena" o 12:15. Pierwszy niedogodność takiej podróży, to bagaż. Narty lecą bez opłat, natomiast limit na bagaż podstawowy: 16kg, bagaż podręczny: 5kg (i tu praktycznie mieści mi się jedynie elektronika). Od czasu wyjścia z domu, do momentu kiedy wchodzę na pokład samolotu upływa 4 godziny. Czasy oczekiwania, odprawy itd, są dramatycznie długie. Opuszczam Polskę w pełnym słońcu. PaPa Stolico... Jak widać w Centralnej części kraju śniegu nie ma... ...choć po kilku minutach lotu wydawało mi się, że przelatuję nad Górą Kamieńsk i śnieg jak najbardziej tam był. W naszych Górach również z lotu ptaka biało. Czechy mijam szybko i za oknem pojawiają się Alpy. Jakby ktoś się pytał jaka jest pogoda... ...to taka: I teraz zagadka, dla Was... ...czy ktoś może wie co to za lodowiec? A może ktoś rozpoznaje ten Ośrodek narciarski? Lot trwa ok 1,3 godziny... i po podziwianiu niezmierzonej ilości Gór zbliża się lądowanie. W pewnym momencie było nisko nad szczytami... Na lotnisku w Weronie (tutaj organizator podróży mnie wywiózł) jesteśmy do ok godziny 17:30. Johnny masz pozdrowienia od Krzyśka... ...Świat jest mały i na lotnisku spotykam mojego rezydenta z Kronplatzu :smile: Przesiadka w autokar: I dalsza podróż do miejsca przeznaczenia, do hotelu w miejscowości San Sicario trwa do godziny 22:00. Łączny czas podróży to 14 godzin i jest zdecydowanie za długi!!! Podsumowując: Plusem byłby czas, jeśli samolot wylądowałby np. w Turynie, a nie w Weronie...ale nie jest. W Hotelu jestem zmęczony. Duży minus - ograniczenia wagowe w samolocie. Ale... ...budząc się rano i widząc z hotelu, taki widok... Szybko zapomniałem o niedogodnościach dnia poprzedniego.
-
To nam się Kamilek sprawił!!! Myślałem, że po Adamie, trzeba będzie dłużej czekać na polski sukces - a tu masz :happy: Mamy Mistrza Świata w Skokach na Dużej Skoczni!!! Strasznie Fajnie







