Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. marboru

    Rowerowy Magik...

    I jeszcze jeden czaderski filmik Magika Obejrzyjcie od początku do końca. [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
  2. Czarny Groń. SKO potwierdza – decyzja o wycince drzew była wydana z rażącym naruszeniem prawa Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Krakowie 18 kwietnia 2011 r. utrzymało w mocy swoje wcześniejsze stanowisko z 8 listopada 2010 r., w którym stwierdzono nieważność zezwoleń na wycinkę kilkuset drzew na Czarnym Groniu. Osoby odpowiedzialne za nielegalną rozbudowę ośrodka narciarskiego „Czarny Groń” pozywają do sądu prezesa Pracowni za publiczne mówienie o złamaniu prawa przez inwestora. O decyzji SKO w Krakowie umarzającej decyzję burmistrza Andrychowa Jana Pietrasa, zezwalające na wycinkę 627 drzew na Czarnym Groniu w Rzykach-Praciakach na potrzeby rozbudowy ośrodka narciarskiego, pisaliśmy w grudniu 2010 r. Inwestor usunął 627 drzew na potrzeby budowy kompleksu narciarskiego, stawiając przy tym nielegalnie (bez pozwolenia na budowę, decyzji środowiskowej, pozwolenia wodnoprawnego) kolej linową oraz instalację oświetlenia i naśnieżania. Zapisy decyzji o wycince drzew zwalniały inwestora z konieczności uiszczenia opłat w wysokości ok. 4 milionów zł. Anita R. i Stanisław Rusinek, dla których, w latach 2006-2008, burmistrz Andrychowa wydał 5 zezwoleń na wycinkę na Czarnym Groniu, nie zgodzili się z treścią listopadowych decyzji SKO, i złożyli wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Podobny wniosek złożył burmistrz Andrychowa. SKO nie zmieniło zdania. W decyzji z 18 kwietnia 2011 r. SKO ponownie wykazało, że przy wydawaniu zezwoleń na wycinkę drzew doszło do rażącego naruszenia prawa. Decyzja SKO jest ostateczna. Byłemu już burmistrzowi Andrychowa zarzucono „przekroczenie granic uznania administracyjnego”, „brak rozważenia okoliczności sprawy”, „brak ustalenia stanu faktycznego”. SKO wytknęło m.in., że burmistrz Andrychowa nawet nie wiedział, które konkretnie drzewa mają być wycięte oraz czy istnieją racjonalne przesłanki do usunięcia drzew oraz możliwość zwolnienia Anity R. i Sławomira Rusinka z opłat za wycinkę. SKO wskazało również, że „odwołanie” burmistrza Andrychowa jest niemożliwe do rozpatrzenia ze względu na fakt, iż według prawa organ ten nie może być w przedmiotowej sprawie „adwokatem” czyjegoś interesu. Przypomnijmy: dzięki unieważnionych już zezwoleń na wycinkę, Anita R. i Sławomir Rusinek uniknęli wielomilionowych opłat, które powinny zasilić finanse gminy. Po usunięciu drzew firma Anity R. przeprowadziła roboty budowlane w celu wyprofilowania trasy narciarskiej oraz wybudowania ujęcia wody, wyciągu narciarskiego oraz instalacji oświetlenia i naśnieżania. Odbyło się to wszystko bez wymaganych prawem zezwoleń. Przed sądem toczy się sprawa karna w związku z możliwością popełnienia przestępstwa polegającego na realizacji samowoli budowlanej. Anita R. i Stanisław Rusinek pozwali do sądu prezesa Pracowni na rzecz Wszystkich Istot zarzucając mu, że niezgodne ze stanem faktycznym jest publikowanie przez Pracownię informacji o tym, iż zezwolenia na wycinkę drzew były nielegalne. Inwestor stara się przed sądem udowodnić, że Prezes Pracowni publikując na stronie internetowej Stowarzyszenia oraz wypowiadając się w mediach naruszył ich dobra osobiste. Pozwem sądowym nie da się zakneblować ust i przesłonić niepodważalnego faktu, że inwestor złamał prawo. Nadal będziemy jasno i otwarcie mówić, że rozbudowa ośrodka narciarskiego „Czarny Groń” została przeprowadzona z pogwałceniem obowiązującego prawa. Ponadto będziemy konsekwentnie dążyć do obciążenia Inwestora kosztami za wycięte drzewa pod budowę stacji narciarskiej. mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Pracowni Przypomnijmy, że w przeszłości były burmistrz Andrychowa również straszył Pracownię pozwami do sądu za mówienie o naruszeniu prawa przy realizacji inwestycji. Były Burmistrz zarzucał Pracowni publikacje nieprawdziwych informacji oraz działanie na jego szkodę. Po opublikowaniu Stanowiska Pracowni, Burmistrz wycofał się z swych żądań i nie złożył żadnego wniosku do Sądu. W decyzjach SKO z 18 kwietnia 2011 r. potwierdzała prawdziwość informacji publikowanych na stronach Stowarzyszenia o tym, że 5 decyzji było wydane z rażącym naruszeniem prawa. Źródło: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,746
  3. Floating Offshore Stadium zachwyca świat na długo zanim stanie w Katarze. Bo może podróżować, służąc na potrzeby więcej niż jednego meczu piłkarskiego. Pływającą konstrukcję będzie można swobodnie transportować drogą morską w różne części świata. Ten wizjonerski projekt opracowało niemieckie studio architektoniczne Stadiumconcept na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w 2022 roku. - Mobilność, niejednorazowość i wydajność ekologiczna stanowi o znacznej przewadze naszej konstrukcji nad tradycyjnymi rozwiązaniami - zachwala autor Peter Knoebel. Nie tylko piłka Floating Offshore Stadium (przybrzeżny stadion pływający) to niezwykle ambitna koncepcja. Jego najważniejszą cechą jest mobilność. Żebrowa struktura pionowych ram i poziomych płyt stanowi konstrukcję nośną, jak w budowie okrętów. Pływająca płyta fundamentowa utrzymuje bryłę stadionu. Część podwodna konstrukcji posiada oddzielne pływaki, które pozwalają na utrzymywanie równego poziomu. Dzięki temu stadion o powierzchni 260 tys. metrów kwadratowych (wielkości zbliżonej do Queen Mary 2, największego dotychczas zbudowanego liniowca transatlantyckiego) będzie można transportować drogą morską w różne części świata. Choć stadion docelowo ma stanąć w Katarze, może być wykorzystywany w bardziej efektywny sposób niż tradycyjne obiekty. Może być wypożyczony do innego kraju i służyć na potrzeby więcej niż jednego meczu piłkarskiego, będą mogły się tam odbywać także inne imprezy sportowe i publiczne, łącznie z koncertami rockowymi. Silniki do transportu Dla jeszcze bardziej wielofunkcyjnego wykorzystania obiektu istnieje możliwość zainstalowania zamykanego dachu. Stadion zasilany jest przez energooszczędne silniki Diesla wytwarzające wymiennie energię elektryczną i energię cieplną, silniki mogą też zostać wykorzystane do transportu stadionu. Aby zminimalizować koszty pływania po płytkich zbiornikach wodnych przy wybrzeżu zastosowano niskie pływające dno. Floating Offshore Stadium jest zasilany przez przyjazną środowisku mieszankę energii hybrydowych, takich jak woda, wiatr i energia słoneczna. - Ten wyjątkowy projekt otwiera drzwi do realizacji najbardziej innowacyjnych koncepcji obiektów. Można go uznać za najbardziej rewelacyjne rozwiązanie stadionowe w erze nowoczesnych aren sportowych - napisał blog "Archdaily". Ogólna wielkość i pojemność na 65 tys. miejsc jest wynikiem projektowania z myślą o mundialu, ale brano pod uwagę także inne państwa, które będą organizować turnieje piłki nożnej po 2022 roku, m.in. Mistrzostwa Europy, Puchar Konfederacji, Puchar Afryki, Puchar Azji i Copa America. Budowa stadionu ma się rozpocząć pod koniec tego roku. Artykuł pochodzi ze strony: http://www.tvn24.pl/12694,1704581,0,1,ten-stadion-moze-plywac,wiadomosc.html Tam również zobaczycie na zdjęciu jak to cudeńko ma wyglądać.
  4. Mały odrzutowy plecaczek będzie nas pchał na szczyt Góry? Właściciele wyciągów zbankrutują? [vv]20446054[/vv] Na płaskim nieźle to zasuwa. Jak myślicie, czy podobne wynalazki dla nas narciarzy będą w przyszłości krokiem milowym w rozwoju pasji jaką uprawiamy? Czy należałoby patrzyć na podobne rzeczy z przymrużeniem oka? Moim zdaniem jeśli "plecaczek" jeszcze zostanie troszkę zmniejszony...jego cena będzie przystępna - to coś podobnego miałoby sens i poniekąd byłby to krok milowy w rozwoju narciarstwa...szczególnie tego poza trasowego.
  5. Przedstawiam dwa filmiki z Serii RideThePlanet dotyczące rosyjskich Gór na Kamczatce i Kaukazie. [vv]22875499[/vv] [vv]18890716[/vv]
  6. Andrzej nie wiem, czy zauważyłeś ale całe forum tak jakby "umarło"...bądź ładniej nazywając "zapadło w sen letni". Pozdrawiam Mariusz
  7. Takiemu to dobrze Mysiauek - życzę, w takim bądź razie pięknej pogody i super wypoczynku
  8. Niewielu pewnie narciarzy w Polsce wie, że kiedyś, kiedyś - a dokładnie w latach 30stych ubiegłego wieku, w miejscu wyciągu krzesełkowego na Hali Gąsienicowej istaniał zupełnie inny wyciąg. Zapomniany wyciąg Saniowy. Powstał jako pierwszy w Polsce wyciąg typowo narciarski. Był bardzo ciężki a jego przepustowość to 16 osób w ciągu jednego wjazdu na Górę. Funkcjonował również w okresie po wojnie. Niestety był źle zaprojektowany i mimo kilkukrotnych przeróbek przez wiele lat był nieczynny. W 1962 r. wykonano nowy wyciąg linowy, 1-osobowy krzesełkowy. Fotka jak to wyglądało pod linkiem: http://www.kasprowywierch.biz/dawnykasprowy7.html
  9. Na początku jak zobaczyłem, po raz pierwszy, poniższy filmik...wydał mi się jakiś irracjonalny... ...tak jakby wszystko byłoby z klocków Lego :eek: miasto, kolejka, góry, narciarze... Nawet Pink Floyd jakieś takie klockowe Później się zachwyciłem formą przedstawienia Ski Jackson Hole Backcountry w Stanach. http://jacksonhole.com/mountain-info/maps/trail-maps.html Zachęcam do obejrzenia całego Filmiku. [vv]21864555[/vv] Wielki szacuneczek dla Twórcy.
  10. Piękna, klimatyczna piosenka Riverside promująca Grę Wiedźmin 2. Gra, Muza...Polak potrafi Poziom światowy. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=REvGJAMFJzU
  11. 9650 km wycieńczającej wędrówki, wyprawa, której nikt wcześniej nie odważył się podjąć, a która przez wielu została uznana za niewykonalną. Wyczyn Eda Stafforda, który przeszedł całą długość Amazonki, nie bez przyczyny jest nam bliższy niż inne światowe odkrycia – ponad 25 lat temu, tę samą trasę - tyle że kajakiem - jako pierwszy pokonał nasz rodak – Piotr Chmieliński. Panie Piotrze, skąd w człowieku potrzeba odkrywania, bicia rekordów, robienia czegoś po raz pierwszy? Nie nazwałbym tego potrzebą. Odkrywanie to ciekawość poznawania nowych miejsc, podjęcie wyzwania, które pojawia się czasem zupełnie przypadkowo. Kiedy wraz z Canoandes’79 spływaliśmy jako pierwsi środkowoamerykańskimi rzekami, ich zdobycie było konsekwencją szeregu zbiegów okoliczności, które kilkakrotnie zmusiły nas do zmiany pierwotnych planów wyprawy. Wyjeżdżaliśmy z Polski z zamiarem pływania po rzekach Argentyny. Nie zastanawialiśmy się nad biciem rekordów, a jeśli już, to tych własnych, związanych z pokonywaniem swoich słabości i ograniczeń. Jednak przed Argentyną dotarliśmy do Meksyku, skąd ruszyliśmy na południe, w kierunku Peru, napotykając na swojej drodze rzeki, którymi nikt dotąd nie spłynął. Pojawienie się nad nimi wyzwalało w nas specyficzny impuls każący podjąć próbę i dokonać czegoś po raz pierwszy. Z każdą zdobytą rzeką podnosiliśmy poprzeczkę stawianych sobie zadań, aż dotarliśmy do kanionu rzeki Colca. Przepłynięcie Amazonki było z kolei realizacją marzenia, które mgliście zarysowało się jeszcze w Polsce, a nabrało realnych kształtów w 1981 roku, gdy po raz pierwszy zanurzyłem wiosła w jej wodach. Niejednokrotnie zastanawiałem się, podobnie, jak kilka lat później Joe Kane piszący "Z nurtem Amazonki", jak to możliwe, że człowiek stanął na Księżycu, a nie przepłynął jednej z najbardziej znanych rzek świata. Ta najbardziej znana rzeka, była faktycznie nieznana, niezbadana. Poznanie jej tajemnic przez kilka lat, z większą lub mniejszą intensywnością, zaprzątało moje myśli. Zrealizowanie tego marzenia mogło oznaczać podjęcie wyzwania ponad ludzkie siły... może to było kuszące. Gdy w 1985 roku pojawiła się możliwość udziału w wyprawie od źródeł do ujścia Amazonki, nie mogłem z niej nie skorzystać. Co jest ważniejsze - przygoda czy zdobywanie? Jedno i drugie jest ważne. Czasem zdobywanie zaczyna się od chęci przeżycia przygody. Samo zdobywanie jest przygodą. Najważniejsze jednak to odczuwać radość i dążyć do realizacji swoich marzeń, zdobywać swoje własne Amazonki, nawet jeśli są one tylko małymi rzeczkami. Jak długo trwają przygotowania do takiej wyprawy jak spływ Amazonką? Nasze przygotowania logistyczne i organizacyjne do wyprawy od źródeł do ujścia Amazonki trwały około 2 lat. Faktycznie jednak przygotowania do wyprawy trwają bez przerwy od momentu rozpoczęcia przygody z kajakiem. Trzeba uczyć się odpowiedniej techniki pływania, doskonalić swoje umiejętności na górskich rzekach, by móc radzić sobie w ekstremalnych warunkach, jakie czekają każdego, kto spływa Amazonką. Wchodząc na rzekę, trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że w wielu miejscach nie ma możliwości wyjścia na ląd i obejścia niebezpiecznego odcinka, takiego na przykład jak kaniony, których ściany wznoszą się kilkaset lub nawet kilka tysięcy metrów w górę. W maju Discovery Channel odbędzie się emisja programu, który zabierze widzów na wyprawę brzegiem Amazonki. Tą niesamowitą przygodę przeżyją oni wspólnie z Brytyjczykiem Edem Staffordem – pierwszym człowiekiem, który na własnych nogach przemierzył całą długość tej rzeki. Źródła: Discovery Channel
  12. marboru

    Wstyd! Ukradli mu rower.

    Sukces Policji - złapali złodzieja!!! Z ostatniej chwili... Był wstyd na pół Europy - teraz jest sukces! Był wstyd na pół Europy, a teraz jest sukces! Stołeczna policja zatrzymała właśnie dwóch nastolatków, którzy ukradli rower obywatela Indii Somena Debnatha. Niestety samego roweru na razie nie odnaleziono. Kolarz musiał przerwać swoją 7-letnią podróż po świecie podczas której promuje kulturę Indii. Policjanci już po kilkunastu godzinach wiedzieli, kto stoi za kradzieżą roweru. Dzisiaj w południe weszli do mieszkania przy ul. Mochnackiego i zatrzymali 19-letniego Wojciecha W. ps. "Hardkor". Nastolatek miał w mieszkaniu skradzione akcesoria - klucze do roweru i tuby ze smarami. Kilkanaście minut później wpadł drugi ze złodziei - 19-letni Adam K. ps. "Bakuś". Jak się okazało, podczas kradzieży "Hardkor" zadowolił się tylko akcesoriami. Za to jego wspólnik połasił się na rower, który sprzedał u pasera. Młodzi przestępcy dzisiejszą noc spędzą w izbie zatrzymań. Jutro usłyszą zarzuty. Są bardzo dobrze znani policji. Byli już zatrzymywani za kradzieże rowerów. Teraz policjanci szukają pasera, który kupił rower od "Hardkora". Odzyskanie go - to jak twierdzą mundurowi - tylko kwestia czasu. Miejmy nadzieję... - Policjanci od razu zajęli się sprawą. Byłem miło zaskoczony, że bez problemów porozumiewali się z Somenem po angielsku - opowiada serwisowi NaSygnale.pl Tymon Radwański. Debnath wciąż przebywa w Warszawie. Na razie nie może kontynuować swojej podróży. - Do czasu zorganizowania nowego roweru Somen pozostanie u mnie. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto zechce i będzie mógł sprawić, by Somen kontynuował swoją podróż. Potrzebny jest nowy rower - apeluje Tymon Radwański. Gościnny Polak postanowił zorganizować akcję, która pozwoli Somenowi w dalszym ciągu spełniać jego misję, a zarazem chociaż częściowo wymaże z pamięci złe wrażenia z pobytu w Polsce. - Sporo osób, zanim jeszcze zacząłem nagłaśniać tę sprawę, zaczęło reagowało śmiechem i słowami: "no tak, witamy w Polsce" lub ironicznym: "co za kraj!". To mnie rozbroiło. Wiadomo, że wszędzie zdarzają się kradzieże, nie tylko w Polsce. Postarajmy się, żeby ta pierwsza reakcja nie była ostatnią - wyjaśnia Tymon Radwański. Podróż Somena jest objęta patronatem placówek dyplomatycznych, ale realizowana jest przy wsparciu pomocnych i gościnnych ludzi z całego świata. Dlatego Radwański założył specjalną stronę na Facebooku "Rower dla Somena". Całość + Film z zatrzymania sprawców pod linkiem: http://nasygnale.pl/kat,1025343,title,Byl-wstyd-na-pol-Europy-teraz-jest-sukces,wid,13421424,wiadomosc.html --------------------------------------------------------------------------------------------- Brawo Policja
  13. marboru

    Wstyd! Ukradli mu rower.

    Jest rower dla Somena Misja Somena Debnatha będzie trwać dalej. Firma Giant Polska chce przekazać mu nowy rower, by mężczyzna mógł dalej uczyć ludzi z całego świata o zagrożeniach związanych z AIDS i HIV. Podróżnik przejechał 90 tysięcy km, dopiero w Warszawie ktoś ukradł mu rower. Somen wyruszył na rowerze z Indii w 2004 roku. Odwiedził 60 krajów, dopiero wizyta w Warszawie okazała się pechowa. W Noc Muzeów ktoś ukradł mu rower. Mimo to jest szansa, że misja podróżnika będzie trwać dalej. Spotkają się w czwartek - W czwartek spotkamy się z Somenem i ustalimy jakiego roweru potrzebuje. W ciągu 2 dni jesteśmy w stanie dostarczyć mu pojazd – powiedziała tvnwarszawa.pl Monika Zduńczyk z firmy Giant Polska. - Bardzo się cieszę i nie mogę się doczekać spotkania z przedstawicielami firmy. W Polsce zostanę jeszcze przez minimum 10 dni. Chcę przez Niemcy, Szwecję i Danię jechać na Islandię i dalej na Grenlandię – powiedział tvnwarszawa.pl Somen Debnath. Wsparcie dla podróżnika Akcja szukania roweru dla Somena zaczęła się na Facebooku. W ciągu 4 dni przyciągnęła prawie 3500 internautów. Mimo licznych gestów wsparcia w internecie, jest to pierwsza konkretna propozycja przekazania nowego roweru - mówi podróżnik. Źródło: www.tvnwarszawa.pl ------------------------------------------------------------------------------------------------ No i mamy pozytywny finał sprawy :)
  14. Maciek nie martw się - termin jest wydłużony do 25 maja. Wczoraj jadąc autem słyszałem info na Trójce. Tu masz link do info: http://www.rp.pl/artykul/12,659203_Euro_2012__Mozesz_pozniej_zaplacic_za_bilet.html PS. Do mnie nie dotarł żaden mail ani list...ale rozumiem, że Uefa tymi co nie wylosowali biletów się nie przejmuje
  15. Fantastyczny komentarz na napisach końcowych Fajny klipik, no i szacuneczek dla Chłopaków za Miłość do Free nartowania w Sosnowcu [vv]23832606[/vv]
  16. Zjazd z Rysów z połowy czerwca zeszłego roku :eek: [vv]12780626[/vv]
  17. Podróżował po całym świecie - w Polsce go okradli! Somen Debnath podróżuje po świecie i propaguje wiedzę o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą HIV i ADIS. Już od siedmiu lat na swoim rowerze przemierza różne kraje świata. Wykłada w szkołach i na uczelniach oraz rozmawia z dziennikarzami. Dwa tygodnie temu zawitał do Polski. Na mapie miejsc, w których miał się zatrzymać, była również Warszawa. Do stolicy podróżnik dotarł w sobotę. Zatrzymał się w jednym z prywatnych mieszkań na Śródmieściu. Mieszkańca stolicy poznał na portalu dla podróżników. - Somen jest moim pierwszym gościem. Chętnie zaprosiłem go do siebie. Gdy dotarł do mnie w sobotę, rozpakował się, zostawił swoje rzeczy i przypiął rower na klatce schodowej. Potem wybraliśmy się na miasto, pozwiedzać otwarte muzea. Gdy wracaliśmy po północy, rower jeszcze stał na swoim miejscu - opowiada Tymon Radwański, który ugościł podróżnika. Gdy następnego dnia mężczyzna wychodził na uczelnię, zauważył, że rower został skradziony. Nie pomogło nawet to, że był przypięty łańcuchem, w korytarzu budynku z domofonem. Zamiast na wykłady, wraz z Somanem udali się na komendę. - Policjanci dokładnie zajęli się sprawą. Byłem miło zaskoczony, że bez problemów porozumiewali się z Somenem po angielsku. Niestety okazało się, że z części, które zostały z roweru nie można zdjąć odcisków palców. Złodziei nie uchwyciły również kamery monitoringu. Szanse na odzyskanie pojazdu są niewielkie - opowiada serwisowi NaSygnale.pl Tymon Radwański. Plany podróżnika legły chwilowo w gruzach. Rower, na którym do tej pory przemierzał świat, był nie tylko środkiem transportu, ale miał również znaczenie emocjonalne dla właściciela. Hindus otrzymał go jako prezent od angielskiego przedstawicielstwa firmy Trek. Debnath wciąż przebywa w Warszawie. Nie może kontynuować swojej podróży. - Do czasu zorganizowania nowego roweru Somen pozostanie u mnie. Teraz chcemy nagłośnić sprawę. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto zechce i będzie mógł sprawić, by Somen kontynuował swoją podróż. Potrzebny jest nowy rower - apeluje Tymon Radwański. Gościnny Polak postanowił zorganizować akcję, która pozwoli Somenowi w dalszym ciągu spełniać jego misję, a zarazem chociaż częściowo wymaże z pamięci złe wrażenia z pobytu w Polsce. - Sporo osób, zanim jeszcze zacząłem nagłaśniać tę sprawę, zaczęło reagowało śmiechem i słowami:"no tak, witamy w Polsce" lub ironicznym: "co za kraj!". To mnie rozbroiło. Wiadomo, że wszędzie zdarzają się kradzieże, nie tylko w Polsce. Postarajmy się, żeby ta pierwsza reakcja nie była ostatnią - wyjaśnia Tymon Radwański. Podróż Somena jest objęta patronatem placówek dyplomatycznych, ale realizowana jest przy wsparciu pomocnych i gościnnych ludzi z całego świata. Dlatego Radwański założył specjalną stronę na Facebooku "Rower dla Somena". Wierzy w to, że znajdą się osoby, które pomogą Hindusowi. A może złodzieja ruszy jednak sumienie? Źródło: www.nasygnale.pl --------------------------------------------------------------------------------------- Ech ta polska gościnność
  18. Wskrzeszanie życia nie jest tylko udziałem twórców filmów science-fiction ani nadprzyrodzonych sił. W naturze istnieje grupa organizmów, których nawet śmierć nie unicestwi. Z powodzeniem odbudowują wszystkie tkanki i cieszą się nowym życiem. Mowa o robakach płaskich (płazińcach), spokrewnionych z tasiemcem. Należą do klasy wirków, ale są ich niepasożytującymi przedstawicielami. Osiągają długość od kilku do 20 mm, ich ciało jest płaskie, a ruch możliwy jest dzięki specjalnym rzęskom pokrywającym ciało. To organizmy o prostej budowie i fizjologii, ale z wykształconym układem pokarmowym i nerwowym, posiadające mózg. I nawet utrata tego ostatniego nie oznacza dla nich pożegnania z tym światem. Gdy tylko napotkają sprzyjające warunki, mogą zregenerować całe ciało. W naturze generalnie ma to miejsce rzadko. Przede wszystkim dlatego, że odradzanie się w nieskończoność nie ma biologicznego sensu. Zdolności regeneracyjne używane są przez te płazińce jednak w innym celu. Gdy ich ciało zostanie uszkodzone lub nawet rozdzielone na dwie części, oba fragmenty odbudowują się, dając począstek dwóm nowym osobnikom. Oczywiście o tym samym materiale genetycznym. To rodzaj rozmnażanie bezpłciowego. Robaki te mogą również rozmnażać się płciowo. Wydaje się, że to bardzo ciekawe, niezależne i samowystarczalne organizmy. Wróćmy jednak do zmartwychwstania, o którym mowa w tytule. Zdolności regeneracyjne tych wirków już od lat intrygowały badaczy. Starano się zrozumieć, w jaki sposób organizmy te są w stanie odbudować każdą tkankę swojego ciała. Odpowiedzi udzieliło im badanie, podczas którego naukowcy z Howard Hughes Medical Institute w Stanach Zjednoczonych odkryli obecność pluripotencjalnych komórek macierzystych, które nazwali neoblastami. Komórki macierzyste obecne są w wielu innych organizmach, również u ludzi. Potrafimy regenerować niektóre spośród naszych tkanek, np. skórę, kości czy organy – np. wątrobę. Im jednak organizm bardziej skomplikowany, tym mniejsze są jego możliwości odbudowania. Niektóre jaszczurki mogą pozbywać się ogonów, by w ich miejscu pojawiły się nowe, są też kraby, które w podobny sposób wymieniają swoje kończyny. Neoblasty obecne w ciele samoodbudowujących się płazinców odpowiadają za ich wyjątkowe zdolności. Naukowcy przekonali się o tym w bardzo prostym eksperymencie. Pobrali ten typ komórek z robaków hodowanych w laboratorium. Inną grupę płazińców uśmiercili za pomocą promieniowania jonizującego. Śmiertelnie „naświetlone” osobniki zostały następnie wyposażone w pobrane wcześniej neoblasty. Badacze nie mogli uwierzyć własnym oczom. Martwe szczątki robaków zaczęły powoli, ale sukcesywnie ożywać. Tkanki i narządy zaczęły ponownie pracować. Tak wskrzeszone płazińce w typowy sposób jadły, wydalały i rozmnażały się. Nie różniły się niczym od innych, nie poddanych badaniu wirków. Regenaracja u tych niezwykłych robaków zawsze rozpoczyna się od odbudowy mózgu. Jeśli uszkodzony jest otwór gębowy, a w tkankach nie znajduje się odpowiednia ilość materiału zapasowego, robak nie będzie kontynuował swojego zmartwychwstania, ponieważ nie będzie posiadał materiału budulcowego. Cud w laboratorium jest naprawdę wyjątkowym dokonaniem. Co to jednak oznacza dla nas, ludzi? Wbrew pozorom, dzielimy wiele genów z tą niepowtarzalną grupą organizmów. Rownież te fragmenty DNA, które odpowiadają za odbudowę tkanek. Badanie tych prostych organizmów może przyczynić się do rozwoju technik regeneracji narządów ludzkich. To z kolei, może przynieść poważną rewolucję w transplantologii i ratowaniu życia ludzkiego. Źródło: www.odkrywcy.pl No to jeszcze link do fotki bardzo ładnego Wirka: http://wikipedia.wp.pl/wiki/Plik:Pseudoceros_dimidiatus.jpg
  19. HEAD Freeride Tour 2010 Film z HEAD Freeride Tour 2010, który odbył się na przełomie marca i kwietnia w austriackim Heiligenblut. Teamowymi riderami w filmie jest Wojtek Szczepanik oraz Piotrek Węcławowicz. Gościnnie podczas projektu towarzyszył Andrzej Osuchowski, który również znajduje się na kilku ujęciach. Reżyseria i montaż Lukas Gabriel Productions. [vv]12438694[/vv]
  20. Piotr "Stopa" Żyżelewicz nie żyje Zmarł Piotr "Stopa" Żyżelewicz, perkusista formacji Armia, Izrael, Voo Voo i 2Tm2,3. Miał 46 lat. Dziś po północy Janusz Yanina Iwański podał tą smutną wiadomość. O śmierci muzyka napisał także Zbigniew Hołdys: "Stopa, Piotrek Żyżelewicz, opuścił nas na dobre kilka godzin temu. Napisał mi o tym w esie Janek Pospieszalski. Zabił go wylew, który go dopadł kilka dni temu podczas jazdy rowerem. Nie smućcie się - to jest część naszej obecności na Ziemi, tak bywa. Możecie mu podziękować za cudne prezenty - grał bajecznie, był równiachą nie z tej ziemi, warto go było znać. Posłuchajcie sobie VooVoo, Armii, albo przyłóżcie ucho do szyny - wszędzie jest Stopa". Piotr Żyżelewicz, to kultowa postać polskiej sceny rockowej. Muzyk pieszczotliwie nazwany jest przez kolegów "Stopą". Współpracował z wieloma zespołami (Armia, Izrael, Brygada Kryzys). Pracował jako muzyk studyjny przy płytach Tomasza Budzyńskiego, Wojciecha Pospieszalskiego, Zakopower i T.Love. W Voo Voo dał się poznać także jako kompozytor. "Piotra poznałem jak już grał w Voo Voo. Był następcą wspaniałych bębniarzy: Wojciecha Morawskiego i Andrzeja Ryszki. Grał fantastycznie, o takich muzykach mówi się, że mają metronom w głowie. Uduchowiony profesjonalista. Miałem przyjemność zapowiadać koncerty Voo Voo. Zespoły zwykle instalują się trzydzieści , czterdzieści minut. Wszystko przez perkusję, którą trzeba dobrze ustawić i nagłośnić. Voo Voo miał zawsze stały czas zamontowania się na scenie, siedem minut. Zawsze uśmiechnięty i skromny. Takiego go zapamiętam" - wspomina Paweł Kostrzewa, szef serwisu Muzyka - Onet. Źródło: Onet.pl ---------------------------------------------------------------------------------------- Trochę muzy. Armia [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Izrael [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Voo Voo [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=k5Gk7wl5ce4&feature=related[/YOUTUBE] 2Tm2,3 [YOUTUBE] [/YOUTUBE] ---------------------------------------------------------------------------------------- "Stopa" RIP
  21. Robercie, "Fanatyku" w dniu Twoich urodzin wszystkiego najlepszego! Zdrówka, spełnienia marzeń, ralizacji celów... ...przede wszystkim Wielu, Wielu - dużo więcej dni na nartach w kolejnych Sezonach. Pozdrawiam Mariusz
  22. marboru

    Lodowiec 365 dni open

    Witaj maju2006, poszperaj troszeczkę w ALPYejskiej części forum - z pewnością znajdziesz wiele informacji Temat był, z tego co pamiętam, co najmniej kilka razy poruszany ...na przykład w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=11199
  23. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Śnieg się skończył... ...Panowie może zorganizujemy jakieś Skionline zawody - coś w stylu filmika? :D Kto się pisze?
  24. Bode, jak lubisz takie klimaty - to polecam Filmik z postu: http://www.skionline.pl/forum/showpost.php?p=119903&postcount=1 Ponieważ You Tube zablokowało oglądanie tego Obrazu z innych stron - należy kliknąć na tytuł filmiku i obejrzeć bezpośrednio z YT. Być może post Ci umknął? No i jeszcze przypomnę dokument z serii "Miejsca przeklęte" na temat osiągnięć oraz śmierci wybitnej himalaistki Wandy Rutkiewicz. Góra pięciu bogów [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=-HGkRfeNwuc&feature=related[/YOUTUBE] [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=_JIr0ZUkUdM&feature=fvwrel[/YOUTUBE]
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...