Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. marboru

    Da się? Da!

    Patryk, nie znam tego miejsca ale skoro, ktoś myśli o tym by zrobić tam Stok...to być może limit na wyworzenie tam śmieci się kończy powoli? ...no a znalezienie nowego miejsca - fakt, to nie jest prosta sprawa. Problem wydaje się być złożony.
  2. marboru

    Da się? Da!

    Jak dla mnie...jeśli jest ktoś, kto blokuje tego typu inicjatywę... ...to smutne. Mam nadzieję, że pomysłodawcy są na tyle wytrwali, że wszystkie trudności pokonają i coś się ruszy w pozytywną stronę w temacie.
  3. Narciarski freestyle w Krajnie W sobotę ruszył ekstremalny stok dla snowboardzistów i narciarzy w stacji narciarskiej "Sabat – Krajno”. Snowpark składa sie z dwóch linii, jednej dla mniej zaawansowanych narciarzy, oraz trudniejszy składający się z dwóch poręczy: "streetowej” - jadącej ostro w dół i poręczy łamanej. Zjazd kończy się "hopą”, na której można wykonywać akrobacje w powietrzu. Przy wykonaniu snowparku pomagali wrocławscy snowbordziści, którzy razem z pracownikami z Krajna ustawiali przeszkody w nocy z piątku na sobotę, pomimo 26 stopniowego mrozu. - Udało nam się stworzyć snowpark dla zaawansowanych narciarzy freestylowych oraz snowboardzistów. Jest to inicjatywa odważna jak na ten teren Polski, gdyż nawet w wyższych górach wiele ośrodków nie posiada takiego parku jak nasz - mówi Marek Nyga, instruktor snowboardu ze stacji narciarskiej "Sabat – Krajno”. Marek Nyga podkreśla, że to jedyny park snowboardowy w promieniu 300 kilometrów. W tym sezonie korzystanie z parku jest bezpłatne. – Aby skorzystać z tego snowparku trzeba jedynie przeczytać regulamim. Wejście jest na własne ryzyko, zalecamy żeby korzystać z głową i według swoich umiejętności – mówi Zenon Dańda, właściciel stacji narciarskiej "Sabat – Krajno”. Do dyspozycji snowboardzistów są miejscowi instruktorzy. W planach właścicieli stacji narciarskiej jest organizacja w tym miejscu ogólnopolskich zawodów freestylowych. Źródło: Echo Dnia, pooglądać można: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120204/NARTYSWIETOKRZYSKIE/162511070
  4. Pierwszy skomentowałem post i filmik Kolegi Rajdowca...ponieważ podobnie jak Ty Mitku myślę i oceniam to co widziałem. Ty to dla Forumowiczy wyjaśniłeś w szczegółach - za to dziękuję. Ale zastanówmy się, czy jest nad czym dyskutować? Każdy świadomy Narciarz, widzi na filmiku Naganne postępowanie i tyle. Jeśli ktoś nie widzi - cóż... Dla mnie sprawa jest Czarno- Biała. Szczyt głupoty. PS. Fanatyku - chyba po to istnieje forum by dyskutować na trudne tematy...a nie je bagatelizować? Dyskusja nie jest zaognianiem, a forum nie służy tylko i wyłącznie do poklepywania się po ramionach. Pozdrawiam Cię serdecznie.
  5. Delikatnie rzecz ujmując - niezbyt mądry Narciarz i czyn!!! Pytanie co by się stało, gdyby ludzie, którzy pojawili się w dolnej części trasy wjechali "stadnie" na tor jazdy zjeżdżającego?
  6. Tomku, tego typu wyprawy, najlepiej Tu: www.polskihimalaizmzimowy.pl
  7. Tumlin nocą: - 24. Podobnie jak tydzień temu, po pracy wieczorny wypad na deski. Ponownie Tumlin. Na stoku kilku narciarzy. Pogoda ekstremalna -24. Pierwszy rzut oka na stok: U góry obsługa wyciągu grzeje się przy ogniu...a ogień grzeje się światłem latarni :wink: Jest bardzo twardo, po popołudniowym ratrakowaniu. Szybko :smile: Pusto... Kilka zdjęć i palce prawie odmrożone...delikatny wiatr potęguje uczucie zimna. Po kilku zjazdach przerwa i grzaniec w karczmie. Ustaje wietrzyk i wracam na Górkę. Kolejne kilkanaście zjazdów i pora do domu... ...po drodze, termometr przy drodze krajowej nr 7 - pokazuje temperaturę -26,1 stopni. Niby nizina...a jednak ekstremalna jazda... ...sorry za jakość zdjęć - telefon przy takiej temperaturze niestety nie działa zbyt dobrze. Pozdrawiam odmarzając marboru
  8. Przeglądając dzisiaj internet trafiłem na dwie z pozoru mało znaczące informacje. Obydwie świadczą o tym, że jeśli znajdzie się kilku rozsądnych ludzi w "Ratuszu" Miasta, w Gminie - to można coś stworzyć, zrobić dla społeczności narciarskiej. Próbować stworzyć. Czasami niewiele potrzeba poza zaangażowaniem i dobrą wolą. Brawo dla Cieszyna, brawo dla Starych Babic! Tym bardziej, że raczej nie są to tereny Górzyste, narciarskie... Poczytajcie. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- W Cieszynie sztucznie naśnieżony kultowy stok na Cieślarówce Cieszynianie nie muszą wyjeżdżać z miasta, by poszusować na nartach. Popularna Cieślarówka, czyli około 170-metrowy stok narciarski niemal w centrum miasta, działa bowiem w najlepsze. Wszystko za sprawą gminy, która zdecydowała się na eksperyment ze sztucznym naśnieżeniem trasy. - Operacja w pełni się powiodła, dzięki czemu dzieci i młodzież mogą w czasie ferii poszaleć na świeżym powietrzu - mówi wiceburmistrz Cieszyna Adam Swakoń. Naśnieżanie trasy narciarskiej przy wyciągu talerzykowym na Cieślarówce rozpoczęło się w weekend i trwało dwie noce. - Zadanie było mocno skomplikowane. Wodę dowozili strażacy ochotnicy wozami pożarniczymi, ale montaż prowizorycznych instalacji do naśnieżania przy kilkunastostopniowym mrozie nie należał do łatwych zadań - mówi Swakoń. By odpowiednio naśnieżyć stok, miasto wypożyczyło dwa specjalistyczne agregaty. Dzięki nim - mimo że w mieście nad Olzą śniegu jest jak na lekarstwo - na Cieślarówce panują przyzwoite warunki narciarskie. - Na stoku leży około 20 centymetrów ubitego śniegu. Nie wystają kamienie, więc można przyjemnie poszusować - mówi Jerzy Kędzior z firmy SAT-M, dzierżawiącej od miasta cieszyński talerzyk (w ferie jest czynny codziennie od godz. 9 do 19). Planowane są też zawody narciarskie o Puchar Cieślarówki. Źródło: Dziennik Zachodni. Dla dzieci z Cieszyna, dla stawiających pierwsze narciarskie kroki - Bomba! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Raj dla narciarzy na wysypisku śmieci? Narciarska trasa zjazdowa o długości ponad pół kilometra powstanie na składowisku odpadów komunalnych w gminie Stare Babice na Mazowszu. Oprócz stoku, władze planują także stworzenie rynien saneczkowych i snowboardowych, i torów do jazdy rowerami crossowymi. W tej chwili trwają prace projektowe, a inwestycja ma powstać w ciągu kilku lat. Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Warszawie Sławomir Michalak mówi, że zagospodarowanie składowiska będzie sprzyjać ochronie przyrody, ponieważ zainstalowane zostały urządzenia do odgazowywania składowiska oraz odcieki kierujące wodę do oczyszczalni ścieków. Jak podkreśla autor projektu przekształcenia składowiska w stok narciarski Eugeniusz Koda, biogaz powstający z odpadów jest już wykorzystywany do pozyskiwania energii. 70 procent wzgórza, na którym powstaje teren rekreacyjny, należy do gminy Stare Babice. Licząca około 20 tysięcy mieszkańców gmina traci swój charakter rolniczy. Gospodarstw rolnych szybko tam ubywa. Redaktor naczelny "Gazety Babickiej” Marcin Łada podkreśla, że samorząd liczy na to, iż budowa obiektu pobudzi przedsiębiorczość i wpłynie na powstanie nowych miejsc pracy. Te nadzieje są związane z budową obiektów towarzyszących takich jak: parkingi, kawiarnie i restauracje. W tej chwili trwają prace projektowe dotyczące przekształcenia składowiska w nartostradę. Obecnie inwestor, czyli Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania, stara się już o pozwolenie na budowę. Na temat przedsięwzięcia mogą też wypowiedzieć się społeczności lokalne. W ramach konsultacji społecznych materiały do dyskusji dotyczące powstania nartostrady otrzymało kilkadziesiąt organizacji pozarządowych. Lokalne władze wierzą, że nowy stok narciarski będzie kolejną atrakcją gminy Stare Babice, tak dużą, jaką są pozostałości radiostacji, która przed wojną była wykorzystywana do nadawania niektórych audycji Polskiego Radia. /IAR/ Dariusz Kwiatkowski/kry Źródło: WP.pl Trzymam kciuki za Ideę, która już kiedyś się pojawiła na forum. Myślę, że na nizinnych terenach i nie tylko znalazłoby się sporo takich miejsc, które można byłoby z pożytkiem przekształcić w coś pożytecznego :-) No i Ekolodzy mam nadzieję nie będą przeszkadzali w tym odważnym "Kroku" Władz Gminy...choć...choć nigdy nie wiadomo :wink: Pozdrawiam marboru
  9. Czy w narciarstwie alpejskim można oszukiwać? Po ostatniej serii zwycięstw młodego Austriaka Marcela Hirschnera w środowisku sportowym wybuchła dyskusja na temat błędów celowo popełnianych przez zawodników na trasie slalomu, dających im cenne ułamki sekundy. Czy są to tylko pojedyncze incydenty czy może stała praktyka niektórych narciarzy? Narciarska ekstrawagancja, coroczny nocny slalom w Schladming, przyciągnęła do tego małego austriackiego miasteczka ponad 40 tysięcy fanów narciarstwa. Przybyli, aby zobaczyć swojego rodaka zwyciężającego w zaliczanym do klasyfikacji Pucharu Świata slalomie w świetle reflektorów. Problem polega na tym, że zwycięzca stał się właśnie obiektem ostrej krytyki w ramach szerszej debaty w świecie narciarstwa. Marcel Hirscher, 22-letni Austriak, wygrał w nocnym slalomie z czasem 1.43,01 – od drugiego na mecie Włocha Stefano Grossa był lepszy o 22 setne sekundy. Kiedy padł na ziemię po przejechaniu linii mety, tłum wybuchł entuzjazmem. Ludzie klaskali, trąbili, wypuszczali świetlne race. To było pierwsze zwycięstwo Hirschera na ojczystej ziemi. – Już jako mały chłopiec marzyłem, żeby kiedyś tu wygrywać – mówił później. – A dziś mój sen się spełnił! Ale nie wszyscy świętowali zwycięstwo Hirschera. Młody zawodnik jest obecnie oskarżany o oszukiwanie i niesportowe zachowania. O co chodzi? O tak zwany straddling, czyli błąd na bramce – wykroczenie polegające na tym, że zawodnik na trasie slalomu nieprawidłowo atakuje bramkę, przejeżdżając przez nią tylko jedną nartą. Normalnie prowadzi to do dyskwalifikacji. Jeśli narciarz sądzi, że popełnił taki błąd, powinien zatrzymać się i zjechać z trasy slalomu. Jeśli tego nie zrobi, zostaje zdyskwalifikowany i płaci karę, równowartość około tysiąca dolarów, nałożoną przez organizacje sportowe. Problem polega na tym, że tego typu wykroczenie jest bardzo trudne do zauważenia gołym okiem, bo narciarze jadą przecież bardzo szybko, a widok na narty zasłania wzbijany przez nie śnieg. Straddling zwykle bywa wykrywany tylko na odstawie analizy nagrań wideo o wysokiej rozdzielczości, którą przeprowadza się, jeśli sędzia przy danej bramce sygnalizuje możliwość wykroczenia albo jeśli przedstawicieli któregoś z rywali zgłasza protest do Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Hirscher został zdyskwalifikowany i ukarany w dwóch ostatnich zawodach w Wangen (Szwajcaria) i w Kitzbuhel (Austria) właśnie za straddling. Przeciwnicy twierdzili, że ten sam błąd popełnił także w czasie dwóch innych startów, choć sędziowie ostatecznie oczyścili go z zarzutów. Niedawno Ivica Kostelic z Chorwacji otwarcie oskarżył Hirschera o celowe pokonanie bramki tylko jedną nartą i kontynuowanie wyścigu. Kostelic prowadzi obecnie w Pucharze Świata zarówno w slalomie, jak w klasyfikacji generalnej. Hirscher jest drugi. – Głęboko mnie to dotknęło – mówił Chorwat, który wygrał kombinację alpejską i zajął trzecie miejsce w slalomie w Kitzbuhel. – Byłem bardzo rozczarowany, poczułem, że muszę coś z tym zrobić. To tylko jeden wyścig, ale wstyd pozostaje na zawsze. Oświadczenie Kostelica wywołało wielkie poruszenie w całym narciarskim świecie. Choć obaj sportowcy publicznie przeprosili się w poniedziałkowy wieczór, organizatorzy wyścigu obawiali się że przed wtorkowym nocnym wyścigiem może dojść do aktów przemocy pomiędzy kibicami z Austrii i Chorwacji. Rozeszły się także plotki, że w drodze do Austrii są BadBlue Boys – grupa chorwackich chuliganów stadionowych, którzy podobno chcieli "przyjść z odsieczą" swojemu rodakowi. W odpowiedzi austriaccy kibice oznajmili, że w czasie zjazdu Kostelica będą rzucać w niego śnieżkami. Z całej Austrii ściągnięto do Schladming dodatkowe siły policyjne. Kiedy Kostelic stanął na starcie przed swoim drugim przejazdem, linia funkcjonariuszy ochraniała bramę oddzielającą sportowców od tłumu. Pod koniec zawodów okazało się jednak, że nie doszło do żadnych incydentów, co wcale nie oznacza, że cała dyskusja ucichła. Twierdzenia Kostelica skłoniły działaczy FIS do przeanalizowania ostatnich zwycięstw Hirschera w Adelboden w Szwajcarii i w Zagrzebiu. Hirscher zajął miejsce na podium w ośmiu z trzynastu wyścigów. Austriak zdecydowanie odrzucił oskarżenia o umyślne popełnienie wykroczenia, ale kilku zawodników i trenerów przyznało, że mógł to zrobić nieświadomie. – Dla mnie jest oczywiste, że Hirscher kontynuuje wyścig nawet kiedy dojdzie do straddlingu – mówi jednak Sasha Rearick, trener drużyny narciarskiej USA. – Kara w wysokości 999 franków szwajcarskich nie robi na nim większego wrażenia. Każdy narciarz wie, kiedy zrobi coś takiego. W 98 na 99 przypadków straddlingu zawodnik ma tego świadomość; może w dwóch przypadkach na sto ma jakieś wątpliwości. Każdy czuje, kiedy słupek bramki uderza w wewnętrzną stronę narty. – Kiedy ktoś mówi, że tego nie zauważył, bardzo trudno mi w to uwierzyć – potwierdza zawodnik z Kanady Brad Spence. – Jesteśmy zawodowcami, wiemy, co robimy. Kiedy przejeżdżasz bramkę jedną nartą, czujesz to. To przykre, kiedy zawodnicy jadą dalej i udają, że nic się nie stało. Wszystkim nam zależy, aby sport był uczciwy. Amerykanin Ted Ligety nie jest jednak aż tak przekonany. – Czasami się to czuje, czasami nie – mówi. – Bywa, że sprawa jest oczywista, ale czasami naprawdę trudno sobie to szybko uświadomić. Szef wyścigów z ramienia FIS, Gunther Huajara, próbował uspokoić sytuację pokazując szefom zespołów i dziennikarzom nagrane w wysokiej rozdzielczości wideo pokazujące przejazdy Hirschera w Adelboden i Zagrzebiu. Rzeczywiście, na filmie wygląda, że Austriak przejechał bramki prawidłowo. Hirscher w styczniu trzykrotnie wygrał wyścigi, ale w ostatnich dwóch slalomach został zdyskwalifikowany za straddling. Później znów zwyciężył, tym razem w świetle potężnych reflektorów. – To naprawdę wiele dla mnie znaczy, zwłaszcza po tym wszystkim – mówił odnosząc się do oskarżeń o oszustwa. – To był najtrudniejszy czas w całej mojej karierze. Kto wie, może popełniłem jakieś błędy. To dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Wygrana w Schladming to jak wygrana w domu: mieszkam pół godziny samochodem stąd! Dziękuję wszystkim moim rodakom. To fantastyczne uczucie! Kelley McMillan Źródło: New York Times
  10. Świetna muza, świetne ujęcia z pozycji nart :smile: [video=vimeo;35911611]
  11. Tumlin na koniec narciarskiego weekendu. Ostatni dzień weekendu spędziłem w Tumlinie. To kolejny świętokrzyski Stok. http://tumlin-ski.prv.pl/ Jak podaje powyższa strona parametry Trasy z Góry Wikieńskiej są następujące: 500m długości i przewyższenie 95m, szerokość 43m. Słoneczko, mróz, nawierzchnia doskonale przygotowana. Narciarzy niestety sporo... Choć szusujących już nie tak dużo (widok z dołu): Druga Trasa, krótsza dla dzieci na fotce w przygotowaniu...ruszyła popołudniu: Rzut oka z Talerzyka (połowa długości wyciągu): Widok ze Szczytu Skionline Tu było :biggrin: Cena wjazdu 2,80zł. Na dole fajna Karczma z dobrym jedzeniem...czego chcieć więcej? Po kilkunastu zjazdach powrót do domu...na jakiś czas głód narciarski zaspokojony :smile: Pozdrawiam marboru
  12. "Baba Jaga" - Bodzentyn Po wczorajszej wieczornej jeździe, dzisiaj odwiedziłem kolejny świętokrzyski stok. "Baba Jaga" w Bodzentynie, to również raczej płaski stok o długości ok 800m. Jest to dosyć egzotyczne miejsce - bez własnej strony internetowej...raczej niezbyt znane również dla "okolicznych" narciarzy. Jest tu pojedynczy Talerzyk, którym wjazd kosztuje 3zł. Bramek i kart magnetycznych nie ma - jest Pan, który dziurkuje, dziurkaczem bilety. Nawet skuter śnieżny tak jakby nie z tej epoki... Widok całości, wąskiego stoku od dołu: Jest tu karczma... Połowa trasy - fotka z wyciągu: Pierwszy raz coś takiego widzę: Dwie armaty do naśnieżania na ratraku: Panorama miasta Bodzentyn widziana ze Szczytu "Baby jagi": Warunki - średnie...mało śniegu, i trafiające się niespodzianki: Autor relacji... 15 zjazdów i w sumie zadowolony wróciłem do domu... ...jak widać Egzotyczne miejsca bywają tuż obok, "za miedzą". Pozdrowienia z Gór Świętokrzyskich marboru
  13. Krajno 2012 No i wczoraj wieczorem wylądowałem w Krajnie w Ośrodku Sabat niedaleko Św. Katarzyny w Górach Świętokrzyskich. http://www.wyciag.sabatkrajno.pl/ Stok ok 1km długości - bardzo płaski, do nauki, dla dzieci. Nowe inwestycje - duża Karczma i wyciąg taśmowy dla najmłodszych narciarzy. Ceny: 3zł za wjazd + 10zł kaucja za kartę. Widok kas, startu dwóch orczyków. Temperatura -15. Śnieg twardy, zmrożony, miejscami lodowisko. Ludzi na Stoku - niewielu. No to w górę: Xsy wędrowniczki: Widok z góry: Ośrodek polecam uczącym się, dzieciom. Narciarze nawet średnio zaawansowani będą się tu nudzić. Pozdrawiam marboru
  14. Maciek ja tam w Szczyrku Ratraka nie widziałem popołudniu...ale może za szybko jeździłem :wink: Ale wierzę Ci na słowo :happy:
  15. Cześć II Popołudniu w Sobotę wybrałem się na Telegraf - czyli kieleckie Aspen :-) Ceny bez zmian, czyli te z 2011 - karta kupiona na 15 zjazdów: Widok z dołu na poszerzony i zaśnieżony Stok: Początek nowej Kolei Krzesełkowej: Przy drugim słupie jest strasznie wysoko. Jedzie się wyżej od drzew. X na wysokości: Po chwili wysiadka: Na szczęście nie trzeba już pokonywać na nartach płaskiego fragmentu od orczyka :-) Skionline na tle jedynego Krzesła w świętokrzyskim Widok z Góry. Kielce mogą być dumne ze swojej nowej inwestycji. O 16snastej Ratrakowanie. Czy ktoś z Podhala, Beskidów słyszał o czymś takim? Wieczorna jazda - cud miód! Podsumowując: Rewelacja!!! Bez wstydu Ośrodek można polecić każdemu narciarzowi.
  16. W sobotę wieczorem również byłem na Telegrafie. Z braku czasu dzisiaj wieczorem dopiero będzie relacja. Szkoda mifilim, że się nie udało spotkać...może w przyszły weekend :-)
  17. Niesamowity Gość! [video=youtube;eXqPYte8tvc]
  18. No tak...21 styczeń, a tu dopiero początek nartowania w świętokrzyskim. Zima w Sezonie 2011/2012 niestety nie rozpieszcza nizinnych miłośników białego szaleństwa. Bałtów to pierwszy stok, który odwiedziłem. Wyjazd o godzinie 7:30 z domu by na stoku być pierwszym, by było choć chwilę twardo pod nartą. Temperatura +2. Widok tuż przed uruchomieniem wyciągu: W tym roku przybyło nieco infrastruktury i nowych budynków. Jak zwykle w tym miejscu wszystko zadbane i ładne. Pojawiła się również nowa ozdoba... ...może myślą o postawieniu tutaj nowej Kolei? hahaha Na razie niestety pozostają jedynie dwa Orczyki Zwierzaki w ZOO spały rano... RollerCoaster nie działał: Widok z góry na główną trasę... Widok na drugi łagodniejszy zjazd: Właściciel dwóch kijków I choć bywały takie miejsca: To do godziny 12 jazda była szybka, a stok dał sporo przyjemności. 24 zjazdy po trasie to ponad 13,5km na nartach. Podsumowując - bardzo przyjemny wyjazd. Szwajcarzy z Bałtowa nie zawodzą...a w przyszłym roku prawdopodobnie będzie wydłużona Górka o jakieś 200m. W Lato za górną stacją usypano z ziemi dosyć spore wzniesienie - wystarczy jedynie wydłużyć Talerzyki. Na koniec podsumowania fotka...
  19. Przecztałem dzisiaj fajny tekst, którym chciałem się z Wami podzielić... Narciarze cieszący się długimi zjazdami na trasach wokół Madonna di Campiglio często nie wiedzą, że prawie 100 lat temu toczyły się tu krwawe walki. Na stokach nad przełęczą Tonale narciarze wciąż jeszcze natrafiają wiosną z dala od przetartych tras na zardzewiałe czekany i raki, zbutwiałe liny i długie drewniane narty sprzed stulecia. Zdarzają się i groźniejsze znaleziska. Pod topniejącym firnem ukazują się łuski pocisków artyleryjskich, granaty, które nie wybuchły, taśmy nabojowe, porzucone karabiny. Do niedawna jeszcze wieczne śniegi i lód oddawały wiosną światu także ciała poległych – włoskich alpini i austriackich kaiser-schützen, strzelców górskich, którzy toczyli tu z sobą krwawe boje podczas I wojny światowej. Kości i prochy 800 z nich zgromadzono w ossuarium – ten zbiorowy sarkofag to także kaplica i pomnik braterstwa broni – wzniesionym na przełęczy w 1924 r. Kampania w wiecznym śniegu Z przypominającą schron bojowy budowlą z betonowych bloków z posągiem Michała Archanioła na szczycie sąsiadują dziś hotele i stacje kolejek krzesełkowych. Narciarze mijają ją codzienne, spiesząc się z parkingu do wyciągów. Niemal nikt się w tym miejscu nie zatrzymuje. Passo Tonale w masywie Adamello, na granicy prowincji Trentino i Lombardii to, zwłaszcza po połączeniu jej przed paru laty kolejką gondolową z lombardzkim miasteczkiem Ponte di Legno, jedna z najpopularniejszych stacji narciarskich we Włoszech. Zawdzięcza sławę m.in. trasom na lodowcu Presena, na którym jeździć na nartach można jeszcze w czerwcu. W towarzystwie prezydenta Włoch Sandra Pertiniego spędził tu niegdyś narciarski urlop Jan Paweł II. Łagodne południowe stoki Tonale to wymarzone miejsce do nauki jazdy w wiosennym włoskim słońcu, a na niżej położonych urozmaiconych, ale także trudnych trasach w lasach Ponte di Legno jeździ się bezpiecznie nawet podczas gorszej pogody i złej widoczności. Ale ten modny ośrodek sportów zimowych z 70 km tras narciarskich to jednocześnie jedno z najbardziej krwawych pobojowisk I wojny światowej. Od maja 1915 r. do listopada 1918 r. we włoskich Alpach trwała okrutna biała wojna. Pierwszy raz w historii wojen wysokie góry, w tym stoki położone powyżej granicy wiecznych śniegów, stały się widownią działań bojowych na wielką skalę. Szczególne miejsce w kronikach przypada właśnie Passo Tonale. To tutaj w czerwcu 1915 r. pierwszy raz piechota górska wyruszyła na lodowcu Presena do szturmu na nartach. Nigdy wcześniej także nie walczono na lodzie. Całość na: http://narty.onet.pl/reportaze/biala-wojna-biale-szalenstwo,1,4994550,artykul.html Źródło: Rzeczpospolita, Grzegorz Łyś
  20. marboru

    Freeride Skrzyczne, Pilsko

    Jacku uważaj z tym free na Skrzycznem... W dwumetrowej zaspie utknął 26-letni snowboardzista, który zjechał z trasy na Małym Skrzycznem i zapragnął pojeździć po świeżym puchu. Omal nie skończyło się to tragicznie. Wyziębionego mężczyznę znaleźli policjanci – podała w poniedziałek bielska policja. Snowboardzista był przekonany, że pokrywa śniegu nie przekracza 40 cm. Nie sądził, że nocą spadło aż półtora metra świeżego puchu. Gdy wjechał do lasu zapadł się w śniegu. Kiedy próbował wrócić na trasę i odpiął deskę, utknął w zaspach na dobre. Wówczas poprosił telefonicznie o pomoc ratowników GOPR. Na ratunek wyruszyli goprowcy i policjanci z bielskiego pododdziału prewencji, którzy pełnią służbę w patrolu narciarskim. Rzecznik bielskiej policji Elwira Jurasz poinformowała, że akcję utrudniały trudne warunki pogodowe: mgła ograniczała widoczność do zaledwie pół metra. Po blisko godzinnych poszukiwaniach policjanci odnaleźli zziębniętego już mężczyznę i sprowadzili go do doliny. Jurasz przypomniała, że każdy narciarz powinien przestrzegać zasad bezpieczeństwa na stoku. Przede wszystkim musi zjeżdżać tak, by nie stwarzać zagrożenia dla innych. Należy też dostosować prędkość do umiejętności, trasy, pogody i natężenia ruchu. „Każdy narciarz powinien ustąpić pierwszeństwa osobom znajdującym się przed nim, a przy wyprzedzaniu zachować bezpieczną odległość od innych. Rozpoczynając jazdę należy sprawdzić, czy można to uczynić bez zagrożenia. Należy też unikać zatrzymywania się na trasie zjazdu, w szczególności w przewężeniach i tam, gdzie widoczność jest ograniczona. W razie upadku, jak najszybciej trzeba zejść z toru jazdy” - przypomniała rzecznik bielskiej policji. Na stoku narciarze powinni podchodzić lub schodzić tylko poboczem trasy. Muszą też bezwzględnie przestrzegać znaków i sygnalizacji na trasie, której wybór powinien mieć związek z umiejętnościami: zielona jest łatwa, niebieska – średnia, czerwona – trudna, a czarna – bardzo trudna. W razie wypadku należy udzielić pomocy poszkodowanemu. Trzeba powiadomić GOPR (numer alarmowy 601 100 300) lub służby ratunkowe dostępne pod europejskim numerem alarmowym 112. Źródło: Onet.
  21. Maciek ten weekend odpuszczam wyjazdowo. Będę testował świętokrzyskie stoki. W Piątek Bałtów bądź Tumlin, w sobotę lub niedzielę Telegraf - takie są plany...jakby co - to zapraszam w moje strony :smile:
  22. marboru

    Andora - pozdrowienia

    Hucu, śpiesząc się na Telegraf nie leć na skróty jak ten Włoch z tego pasażerskiego statku :wink: Telegraf poczeka... Jak dotrzesz to się odezwij może zrobimy jakieś wspólne narty.
  23. Piątek Trzynastego... Wracając dzisiaj z Podhala zastanawiałem się jak opisać ten weekendowy wypad na Podhale - najlepiej będzie chyba, tak jak w tytule... Wyjazd z Radomia po pracy. Cel - Bukowina Tatrzańska i Rusiński Wierch - noclegi. Narciarsko: Tatrzańska Łomnica i Kasprowy Wierch. Po drodze telefon do Johnnego Narciarza - może uda się jakieś wspólne nartowanie...niestety jak się potem okazuje, Maciek jest tylko naszym nawigatorem pogodowo, internetowym. W podróży już na obwodnicy Kielc korek spowodowany śnieżycą i oblodzeniami. Później nie wygląda to również różowo. Dojeżdżamy do Białki, potem Bukowiny 2 w nocy. Czas przejazdu z Radomia - ok 8 godzin. Piątek trzynastego...okazuje się, że do kwatery na Rusińskim Wierchu, w nocy, niestety nasze osobówki nie są w stanie podjechać. Decyzja - szukamy innego noclegu. Cała Bukowina, Białka - wszystkie pensjonaty i hotele, które o tej porze mają otwarte recepcje...nie mają miejsc. Po ponad godzinie poszukiwań - znajdujemy Hotel przy Zakopiance w Nowym Targu...uf. Sen to tylko 3 godziny. Pobudka, śniadanie i zmiana planów - zamiast zaplanowanej Tatrzańskiej Łomnicy decydujemy nie rozdzielać dwóch przybyłych aut i postanawiamy razem z dziećmi "uczyć" się na Rusińskim Wierchu. Drogi odśnieżone, ale warunki ekstremalne - ledwo dajemy radę dotrzeć do Stoku. Widok jaki zastajemy: Pierwsze zjazdy po pustej Górce. Na trasie 15cm świeżego śniegu - Zero przygotowania...kiedy ratrakowano? Dawno... Moje "Xsy" raczej nie radzą sobie dobrze po takiej nawierzchni. Dwie godzinki i po przybyciu większej ilości narciarzy zaczyna się robić znośnie...płacący za karnety, ubijają stok - całkowicie gratis ;-) Następuje półgodzinne przejaśnienie - jedyne w ten weekend. Autor przed jednym z ostatnich zjazdów: Koniec Rusina to kolejna drogowa przygoda... Przy wyjeździe zadymka śnieżna i lód na drodze. Korek, auta stoją. Wspólna solidarność i siła ludzkich rąk wypycha w dolne partie ok 8 osobówek. Narciarsko chodź trudno jest ok. Trenowanie pozycji zjazdowej, i łapanie prędkości na wolnym stoku. Ot ćwiczenia. Dzień dzisiejszy. Pobudka o godzinie 7mej. Cel (zamiast Kasprowego znowu ze względu na warunki) znowu po konsultacji z Johnnym: Kasina Wielka i Koninki. Po pokonaniu ok 40km jesteśmy pod Kasiną...w korku. Organizacja przy Ośrodku - Naganna!!! Wpuszczono dziesiątki aut na górę, mimo że nie było miejsc na parkingu. Skandal i cofanie na wstecznym ok 1km. Wściekli odjeżdżamy. Kierunek Koninki. http://www.koninki.pl/ Na miejscu widzimy, że polecający nam to miejsce Pan recepcjonista z Hotelu wprowadził nas w błąd. Nie jest to nowa Stacja Narciarska...a Stacja wyglądem przypominająca minioną epokę: Maćku...mimo, że Stok jest naprawdę fajny, to wyciąg...ala Nosal - jednoosobowe krzesełko: Górna Stacja (Ciekawostka: nieopodal niej obserwatorium astronomiczne): Przed pierwszym zjazdem: Niebiesko-Czerwona trasa, bardzo malownicza, pośród drzew. Początek wąski, stopniowo rozszerzający się do dołu. Muldy, puch i opady śniegu, czyli bez zaskoczenia... Na dole 20minut kolejki do wjazdu na Górę. Kolejne zjazdy, poznanie dokładne Stoku. Najciekawszy fragment to końcowy odcinek: Ech, gdyby była lepsza pogoda, i mniejsza ilość narciarzy... Wracamy. Drogi o dziwo czarne mimo non stop padającego śniegu. Zakopianka ok. Koniec wyprawy "Piątek Trzynastego". Maciek - jeszcze raz dziękuję za pomoc...i może następnym razem uda się nam razem ponartować :-)
  24. Dzisiaj w Intersporcie przykuły moją uwagę takie deski: http://esklep.intersport.pl/pl/product/69970/narty-head-peak-76-+-wiazania-head-power-11 W kolekcji Heada 2011/2012 nie widzę Modelu z takim numerem, więc to pewnie marketowa odmiana iPeaków. Przecena 800zł. Co sądzicie na temat tych desek? Może ktoś miał przyjemność jeździć na nich?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...