No to odzywa się Mecenas Macieja.
Proponuję każdemu z Was, aby spróbował przejechać choć fragment trasy zjazdu (przygotowanej pod PS) i ... przeżyć!
Proponuję stanąć na starcie w Kitzbuehel i przejechać na jajo pierwsze 200m - nie więcej. Wtedy pogadamy, czy można jechać zjazd z gilami po pachy?!
Trochę szacunku dla czyjeś pracy. Ja znam Maćka od wielu lat, znam polskie realia treningu. Spełnił minimum kwalifikacyjne. Dajmy mu spokojnie dojść do zdrowia i wystartować w imprezie, która dla wielu sportowców pozostanie zawsze marzeniem.
Mobilnie Jacek