Przy okazji pobytu w Sierra Nevada w Hiszpanii, mój iPhone stwierdził, że nie tylko ja mogę odpocząć w hotelowym spa - on także. Wybrał się ze mną i nic mi wcześniej nie mówiąc wykonał przepiękny skok na główkę, a raczej na przycisk, do basenu. Jak można było się spodziewać nikt, skacząc pierwszy raz w życiu do wody, nie pozostanie na powierzchni zbyt długo. Rzuciłem się więc za nim i już po kilku sekundach iPhone otrzymał pierwszą pomoc. Niestety wizyta w wodzie nie specjalnie wyszła mu na dobre. Gdyby założył czepek i płetwy może byłoby lepiej, a tak... Przymusowa wolne od halo, halo.
Schnący iPhone zajął wygodne miejsce w mojej walizce. Widać się polubili, z walizką, bo tak ją zbałamucił, że zamiast do Krakowa, walizka z iPhonem wybrali all inclusive w Berlinie. Trzy dni tak balowali i jeszcze do domu kazali się przywieźć kurierem, bo normalnie nie można..? Walizka cała, można by powiedzieć zadowolona, a iPhone? Kompletnie wyczerpany, bo zapomniał się podłączyć. Z sympatii dałem mu pojeść, a on bez żadnego skrępowania, po długim śnie, obudził się, uśmiechnął kolorowym ekranem i z nowymi siłami przystąpił do pracy .
Wniosek? iPhone lubi pływać