Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

kmarcin

VIP
  • Liczba zawartości

    1 110
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez kmarcin

  1. kmarcin

    Bad Hofgastein & Bad Gastein

    Eeeeeeeee, trzeba tam pojechać, nie ma wyjścia ☺️
  2. Dzisiaj kolejny piękny dzień, choć zdecydowanie za ciepły jak na grudzień. Opuściliśmy Schladming i wyruszyliśmy do Zauchensee i Flachauwinkl, a przy okazji zaliczyliśmy też Kleinarl. Zauchensee zawsze gdzieś mi leżało w głowie, żeby je odwiedzić i za namową Michała obraliśmy właśnie ten kierunek. To był strzał w 10. Świetne warunki, piękne trasy, super widoki i nawet dodatnie temperatury nie spowodowały zniszczenia tras. Tak było ekstra, że powiem szczerze, że trochę z żalem przenieśliśmy się do Flachauwinkl i do Kleinarl, gdzie warunki były zgoła odmienne. Kleinarl, może i trasa fajna, ale bardzo miękka, z licznymi odsypami powodowała, że jazda po niej dla mnie (kolano odzywało się po każdej nierówności) i dla Bartka nie była za przyjemna, tak że po jednym zjeździe i obiedzie przenieśliśmy się do Flachauwinkl. Tam warunki były trochę lepsze, choć też raczej miękko, ale bardziej równo, no ale ta trasa w dół bardzo nam przypadła do gustu, zwłaszcza że była praktycznie pusta. To był naprawdę udany i piękny dzień na nartach, a więcej niech opiszą zdjęcia, stety albo niestety, mnóstwo zdjęć.
  3. Dzisiaj ja z synem na początku Planai, a potem przeskok do Hochwurzen, a Michał po małych perypetiach śmigał tylko w Hochwurzen... i faktycznie dobrze zrobił. Planai jak dla mnie miejscami super fajne, a miejscami zupełnie średnie, no ale byliśmy, zobaczyliśmy, pojeździliśmy. Na górze miejscami 8-10'c i... nie wiem jak oni to robią, ale nie było cukru, odsypów, a trasy były w naprawdę dobrym stanie. Potem przenieśliśmy się na Hochwurzen, gdzie rządził i dzielił Michał. Oj, zrobiła na nas ta górka wielkie wrażenie. Niby niepozorna, raptem dwa wyciągi i kilka tras, ale za to jakich cudownych i w świetnym stanie. I teraz nie wiem, która z 4 górek wygrała? Czy Reiteralm czy jednak Hochwurzen. Tak się świetnie jeździło, że mam nadzieję, że jutro będę w stanie jeździć, tzn. czy kolano pozwoli. No dobra, nie wiem czy to miód dla oczu czy katusze dla duszy, ale wrzucę trochę zdjęć z dzisiaj.
  4. Co tu dużo mówić, w Reiteralm było przecudownie. Piękna pogoda, świetne trasy, kapitalna 5, świetna 1, bardzo fajna 2, 3 i 6. Mimo plusowej temperatury żadnego cukru, minimalna ilość muld i odsypów, a np. na 5 warun do końca dnia ideał, a do tego całkiem pusto. Michał też kilka słów napisał, a ja za to wrzucę trochę zdjęć. Jak zwykle motyw przewodni zdjęć to syn, ale i trochę widoczków i tras też się znajdzie.
  5. Dla mnie to nie revisited, bo póki co to w Austrii byłem jedynie w Skiwelt, Kitzbuhel, Kitzsteinhorn, Waidring-Steinplatte i Lofer, no ale Michał trochę napisał i razem z Mariuszem wywołali mnie do tablicy, więc jestem. Wyjazd wypadł tak bardzo spontanicznie. W grę wchodziło coś w miarę blisko Kielc, m.in. Katschberg, Turracher Hohe i okolice, tak by w środę po nartach wrócić przed północą, bo syn w czwartek rano musi iść do szkoły. No ale ostateczny wybór padł na Schladming, więc w piątek zabrałem młodego (11 lat) na dłuższe wagary, podjechaliśmy po Michała i po ok 9 godzinach jazdy zameldowaliśmy się w Oblarn niedaleko Schladming. O sobocie Michał już w skrócie napisał. W sumie to w większości ja jeździłem z synem, a Michał sam. Głupio tak trochę, ale przynajmniej wyjeździł się. Hausera nie zjeździliśmy całego trochę przez pogodę, trochę przez to, że syn już był zmęczony i bolały go nogi i trochę przez chęć zahaczenia o Planai, co okazało się błędem, bo w tym czasie sypało tam, a górne trasy były już solidnie zdewastowane. Na Hauser Kabling były w tym czasie w naprawdę dobrym stanie. Zresztą co tu gadać, pokażę trochę zdjęć, które zrobiłem. Głównie nastawiałem się na robienie zdjęć synowi, ale jakieś widoczki, trasy też się znajdą. Idę sprawdzić lekcje Bartka, a potem jak zdążę, to wrzucę coś z dzisiejszego Reiteralm, a było rewelacyjnie !!! Michał pewnie też coś napisze.
  6. kmarcin

    Jasna Chopok

    Wg GoPass w sobotę 30 km, w niedzielę 43 km, w poniedziałek 45 km.
  7. kmarcin

    Jasna Chopok

    To jest właśnie to uzależnienie od zdjęć. Nie chcę robić, aparat zostawiam w samochodzie, a na nieszczęście mam telefon i mimo, że w nim nienajlepszy aparat, to robię te zdjęcia i robię Bartek od 5 roku życia miał w sumie może ze 12 godzin lekcji z instruktorami (2 z nich to było nieporozumienie) na płaskim kieleckim Stadionie. Podstaw nauczył go instruktor z UKS28 Kielce (chyba jedyny w województwie świętokrzyskim narciarski uczniowski klub sportowy). Potem jeszcze w ciągu 3 lat miał z nim po 2-3 lekcje w sezonie i to tyle. A tak to ja z Bartkiem jeździłem, choć ani nauczyć nie potrafię, ani przykładu do naśladowania też lepiej żeby ze mnie nie brał. Ale zabierałem go na narty regularnie, raz do Austrii jak miał 5 lat (Waidring Steinplatte i Lofer) no i ciągle na nasze górki Stadion, Niestachów, Tumlin i na koniec Telegraf. Jak na Telegrafie dawał sobie radę to 3 lata temu pierwszy raz pojechaliśmy na Chopok. Sezony 16/17, 17/18, 18/19 to sezonówki na Słowację i po 5-6 trzydniowych wyjazdów w sezonie, a w międzyczasie głównie kielecki Telegraf i Tumlin. I tak naprawdę to sam jeździł po swojemu, sam robił postępy, tak że w marcu 2017 pierwszy raz pozwoliłem mu zjeżdżać czarnymi 33a i 7 na Chopoku będąc pewnym, że bez względu na warunki czy to lód czy muldy, odsypy, poradzi sobie i bezpiecznie zjedzie. Na początku 2018r. doszła do tego czarna trasa w Tatrzańskiej Łomnicy. Ciągle jeździł bardzo na tyłach nart, ale nawet w naprawdę ciężkich warunkach zaczął zjeżdżać coraz pewniej, coraz szybciej, coraz ładniej. Tak, że dla mnie do też była ulga, bo po kilku latach uwsteczniania się, jeźdżenia przy nim, za nim, ciągłego pilnowania, asekurowania, w końcu też mogłem samemu zacząć jeździć w miarę normalnie. Ten trener z UKS28 już w 2018 namawiał, żeby Bartek dołączył do klubu, ale miałem obawy z jego nieporadnością i nierozgarnięciem poza jazdą na nartach. W końcu teraz w styczniu 2019r. dołączył do klubu i brał przez miesiąc już udział w treningach, zawodach. Najważniejsze, że chce jeździć, uwielbia to i niech uczy się dalej w klubie. Zawodnikiem nie musi być, ale to czego się nauczy, na pewno zaprocentuje w przyszłości. Mariusz, gdyby nie nasza grypa, to pewnie spotkalibyśmy się na Family Cup w Tumlinie, bo z tego co czytałem to byliście iSkiTrackera kiedyś używałem, ale faktycznie jego wskazania, przeskoki były, ślady były czasem irytujące i bardzo błędne. W tym roku używam SkiTrackera (podobna nazwa ). I z tego co analizuję dane, wykresy, to jest dużo dokładniejszy, skuteczniejszy, dużo mniej podatny na skoki, błędy.
  8. kmarcin

    Jasna Chopok

    Z racji totalnego braku czasu, krótka i opóźniona relacja z ostatniego wyjazdu na Chopok od soboty do poniedziałku (30.03-01.04.). Jak zwykle pojechałem z 10-letnim synem Bartkiem, ale tym razem od soboty do poniedziałku. I to był zdecydowanie nasz najlepszy wyjazd mimo, że pogoda dawała dobrze pieca, a śnieg choć często już przypominał mokry cukier, to każdego dnia do samego końca jazda była mega przyjemna. Wyjeździliśmy się pięknie. Mimo takich wysokich temperatur, to na Chopoku śniegu jest jeszcze dużo, co można będzie zobaczyć na zdjęciach. Od razu przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale nie chciało mi się w kieszeń brać aparatu i robiłem je telefonem, głównie po to, żeby kilka zdjęć synowi zrobić na pamiątkę. SOBOTA: Wyjazd rano z Kielc, po 303km i 3:55 jazdy jesteśmy na parkingu na Luckach. Po drodze duży parking przed Demaniovską Doliną pusty, a na Luckach, po godz. 11:00 trochę wolnych miejsc jest. Tak, że szybkie jedzenie, przebieranie się i o 11:40 startujemy. Na dole +16'c w cieniu, na górze w sumie nie mniej Od razu wyjmuję z boxa Heady iTitany 170cm, które na takie warunki, na wiosenny śnieg są dla mnie fantastyczne, płyną po tym śniegu, a do tego są zaskakująco skrętne. Jest jazda, jest frajda Do końca dnia, do 16:00 nigdzie, do żadnego wyciągu nie było kolejek, wszystko szło na bieżąco. O dziwo mimo takiego ciepła, może przez to, że ludzi aż tak dużo nie było, nie ma jakiś większych muld, odsypów i jeździ się naprawdę fajnie, choć na bardziej płaskich odcinkach czuć, że ten śnieg spowalnia. Po północnej stronie od góry do mniej więcej Lukovej nawet twardo, równo, potem do Przechyby, i na czarnej 7 zaczynało robić się miękko, mokro, ale nadal fajnie się jechało. Od Przechyby w dół, do Jasnej i do Zachradek, to już typowo wiosenny śnieg, miękki, mokry, wolny, ale nie było odsypów, muld, ludzi po 13 także coraz mniej i do końca dnia jeździło się naprawdę przyjemnie, co też na pewno było zasługą Headów, Na południe pojechaliśmy ok 13 i czarna 33a już była solidnie miękka i jazda na niej nie była już taka przyjemna, tak że zjechaliśmy raz i wróciliśmy na północ, skąd ostatni zjazd na Lucky zrobilismy o 16:15. Wg SkiTrackera w sobotę przejechaliśmy 60 km. NIEDZIELA: Jesteśmy o 8:35 na Luckach, na parkingu dużo miejsc, do wyciągów zero kolejek. Na dzień dobry, póki warunki świetne zakładam niedawno kupione Atomici Redster DoubleDeck XT 182cm. Tak naprawdę, to jeszcze nie wczułem się do nich, nie przekonałem, jakoś ciężkawo i opornie mi to szło i miałem tak naprawdę bardzo mieszane odczucia. Ale... właśnie, brakowało mi takich warunków, dobrych warunków, równego stoku i pustego, gdzie można było oddać się tylko jeździe i nie zwracać uwagi na nic ani nikogo. I to było to, tego było trzeba, przestrzeni, prędkości i śniegu takiego jaki najbardziej lubię. No dobra, zakochałem się w tych nartach Warunki w niedzielę były idealne mniej więcej do 12:00 i kiedy w miękkim śniegu na dole zaczynało mi już łapać narty, to zjazd na parking, zmiana na Heady i dalej jazda, obiad i znowu jazda na full. To był dzień, naprawdę mega udany dzień. Kiedy o 15:00 zjechaliśmy na Lucky SkiTracker pokazał 72 km. Było tak ciepło, że lało się z nas niemiłosiernie, a spodnie po kolana mokre od tego śniegu tak, że można je było wyżymać. PONIEDZIAŁEK: Kilka wyciagów zostało wyłączone, ale to było zapewniało dobrą komunikację. Na dzień dobry małe zaskoczenie, bo miało być słonecznie, a były chmury. Na pocieszenie bardzo mało ludzi i chłodniej. O godz. 9:00 z Biela Put wciągamy się żółwim tempem do Jasnej, a potem trochę szybszym zółwiem na Lukową. Jest pochmurno, a zaraz nad Przechybą wiszą chmury i jet mgła. PAtrzę w radary pogododowe i wszędzie bezchmurnie, a nad Niskimi Tatrami, aż po część Wysokich Tatr jak na złość biała plama chmur, która praktycznie stoi. No nic, góra we mgle, ale dół jak najbardziej do jazdy i to super jazdy. Pusto, świetny śnieg, równo, na nogach Redstery DD XT... zakochałem się w nich jeszcze bardziej Jeździmy głównie czerwoną 11 na Zachradky, na maksa, bez kolejek. W pewnym momencie postanawiamy ostatnią "ściankę" na Zachradkach pojechać na krechę. Syn miał tam 86 km/h, a ja żałowałem, że nie rozpędziłem się bardziej już wcześniej i wyszło 95 km/h, szkoda, bo bez problemu byłoby ponad 100. Patrzę na kamerki, a na górze słońce, no to w gondolę i jedziemy. I faktycznie, ta chmura nie obejmowała szczytu i południowej strony Chopoka, więc robimy kilka zjazdów czarną 33a. Jest bosko. Cały poniedziałek było tak, były takie warunki, tak pusto, że mieliśmy skończyć ok 12:30-13:00, zjeść obiad i jechać do domu, a bez obiadu jeździliśmy do 15 I cały czas do końca na Redsterach, taki był cudny śnieg. SkiTracker pokazał nam 79 km. To był zdecydowanie mega udany i najlepszy tegoroczny wyjazd. A od Chopoka robimy małą przerwę, bo na przyszły sezon nie kupujemy sezonówek, czas ruszyć gdzie indziej. Sezon w sumie niezbyt udany przez mała liczbę wyjazdów, ale zakończony bardzo miło i najważniejsze, bez żadnych kontuzji.
  9. kmarcin

    Orawica

    Oj, chyba z 1,5 roku nic na forum nie pisałem głównie przez brak czasu, choć w tym czasie nartowałem razem z synem przede wszystkim na Chopoku, w Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskim Plesie, Ale wczoraj, o czym wspomniał @marboru, który niejako wywołał mnie tutaj do tablicy odwiedziliśmy Oravice https://www.bergfex.pl/ski-oravice-meander-skipark/ . Piątek i sobotę spędziliśmy na Chopoku i wrażenia z tych dwóch dni były bardzo mieszane i skłaniające do tego, żeby w przyszłym roku nie kupować sezonówki. W sobotę na Chopoku, mniej więcej od połowy góry wiał bardzo silny wiatr, przez co kilka wyciągów zostało wyłączonych, co spowodowało z kolei małe problemy komunikacyjne. Do tego jazda w wyższych partiach góry przez bardzo silny wiatr nie należała ani do przyjemnych, ani do bezpiecznych zwłaszcza z dzieckiem. Do tego spore kolejki do wyciągów oraz stan tras, gdzie po pewnym czasie zaczęły dominować odsypy i lód nie sprawiały, że jazda tam to był strzał w 10, choć kilometrowo wyjeżdzliśmy się całkiem solidnie. W niedzielę miało wiać jeszcze bardziej, więc profilaktycznie przed wyjazdem kupiłem z Groupona karnety 4-godzinne po 48zł w Oravicach. Ta stacja kusiła mnie już jakiś czas, bo przejeżdżalismy często obok niej jadąc na Chopok, a z ulicy nachylenie i szerokość trasy wyglądały apetycznie. Do tego w niedzielę miał tam być umiarkowany wiatr, mieliśmy wrócić trochę wcześniej, więc wybór tego miejsca po drodze do Kielc był jak najbardziej uzasadniony. Mówią, że małe jest piękne i że rozmiar nie ma znaczenia... i coś w tym chyba jest. Powiem szczerze, że mimo, że zrobiliśmy trochę mniej kilometrów niż na Chopoku, to jednak jazda dała nam tutaj o wiele więcej radości niż na Chopoku, choć jest tu w praktyce zaledwie może z 3 km tras. Przede wszystkim ze względu na warunki śniegowe i dla mnie idealne nachylenie i szerokość końcowych 600-700 metrów trasy, bo początek jest trochę płaski. Mimo, że było 6 stopni w cieniu, a w słońcu, w którym stok cały czas był, było pewnie z 15 albo i więcej stopni, to do 13, kiedy skończyliśmy jeździć było idealnie. Na początku sztruks, ale nie twardo, potem robiło się bardziej miękko, tak wiosennie, ale nie powstawały ani odsypy, ani muldy. Nie było w ogóle lodu i czy na slalomce czy na Head iTitan jeździło się bajecznie. Do tego szybkie wyprzęgane 4-os. krzesło Dopplemayera powodowało, że na trasie można było jeździć na full i jak się chciało, a w kolejce do krzesła stało się przeważnie ok 3-7 minut. Z kolei z boku był orczyk, przy którym była inna trasa, ok 500-600 metrów, ale bardzo przyjemna i tutaj nie było żadnych kolejek, wszystko szło na bieżąco. Świetną sprawą są baseny termalne tuż obok, ale my niestety przez brak czasu nie skorzystaliśmy z nich, a z Goupona karnet na stok + 3 godziny w termalnych kosztowało 89zł. Czy mogę polecić Oravice? Dla tych co mieszkają blisko tak. Dla tych co dojazd zajmuje 2 czy 4 godziny raczej nie, bo niedaleko są na pewno lepsze ośrodki choćby trochę dalej położone Rohace, Kubinska Hola. Dla harpaganów narciarskich, nabijaczy kilometrów nie, ale na fajne, luźne nartowanie i narty z rodzinką, dziećmi jak najbardziej, bo jest tu naprawdę przyjemnie. My pewnie kiedyś tu jeszcze wrócimy, zwłaszcza kiedy można skorzystać z takiej ceny karnetu z Groupona. @marboru ze stoku przesyłałem bezpośrednio trochę zdjęć, które tu wstawił, a ja dodaję jeszcze kilkanaście dla uzupełnienia relacji.
  10. Ech, dawno mnie nie było na forum z kilku przyczyn. Jeśli chodzi o narty, to ten sezon podobnie jak poprzednie 2 był zdecydowanie podporządkowany wspólnemu jeżdżeniu na narty z synem Bartkiem, który aktualnie ma 9 lat. W poprzednim sezonie były to głównie kielecki Telegraf i korzystanie z sezonówki na Słowacji, bez jakiejkolwiek jazdy z instruktorem. W tym sezonie z racji nieczynnego Telegrafu, a wykupionej sezonówki na Słowację 11 dni spędziliśmy na Chopoku, 3 dni w Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskim Plesie. Oprócz tego Bartek jeden dzień jeździł w podkieleckim Krajnie, gdzie m.in. wziął udział w Pucharze Radia Kielce, gdzie zajął 1 miejsce w kategorii do 10 lat, jeden dzień jeździł w podkieleckim Niestachowie, kiedy ja w tym czasie wkręcałem w narty i jazdę na nich drugiego 2,5 letniego syna. Ponadto 2x po 1,5 godziny jeździł na płaskim kieleckim Stadionie z instruktorem, który uczy też w UKS 28 (kielecki uczniowski klub narciarski) i tyle. Dla mnie najważniejsze, że kocha jazdę na nartach, bardzo chce jeździć, uczyć się, nie boi się i przede wszystkim nie bierze przykładu ze mnie A mnie cieszy, że po 4 latach ześlizgiwania się za nim i obok niego, w końcu mogę razem z nim też pojeździć i to praktycznie na każdej trasie i w każdych warunkach. Nie mam żadnych ambicji odnośnie niego, bo żadnym zawodnikiem na pewno nie będzie. Chcę, żeby cieszył się jazdą i z czasem jeździł coraz lepiej i ładniej, a póki co jego jazda wygląda tak jak na filmiku z naszego ostatniego wypadu na Chopok w zeszły weekend.
  11. kmarcin

    Jasna Chopok

    Tak w telegraficznym skrócie, W ostatni weekend razem z synem rozpoczęliśmy sezon na Chopoku, a ponieważ nie mam za bardzo czasu rozpisywać się, to niech zdjęcia pokażą jak było i w sobotę i w niedzielę. W każdym bądź razie wyjeździliśmy się solidnie i generalnie było ekstra To zdjęcia z soboty: A to z niedzieli:
  12. Smutne, ale prawdziwe. Jeden z najbardziej znanych, najbardziej wymagający stok w regionie świętokrzyskim, tj. Telegraf przestaje istnieć A dokładnie zainstalowany na nim kilka lat temu wyciąg krzesełkowy. Zimy jak zimy, ale polityka cenowa i organizycyjna właścicieli faktycznie mogła zniechęcać albo ograniczać korzystanie z niego. Czy będzie jakiś orczyk w zamian, czy Telegraf jeszcze kiedykolwiek ruszy? Ciężko powiedzieć. A miałem do niego 3 minuty samochodem. http://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,22240412,wyciag-odjezdza-z-telegrafu-bylo-za-malo-chetnych-do-korzystania.html
  13. kmarcin

    Rowerowe eskapady - relacje

    Mariusz konkret wycieczkę zafundowaliście sobie. Przyjemną i fotogeniczną. Fajna sprawa i gratulacje za dystans
  14. kmarcin

    Rower na szosę dla amatora

    No i super !!! Gratulacje, fajny sprzęt upolowałeś za bardzo dobrą kasę i mam nadzieję, że wciągnie Cię konkretnie A że rama o geometrii race... będziesz tylko szybszy, lepiej ciął powietrze zwłaszcza pod wiatr, a że będzie ciut mniej wygodnie? Jak dobrze jest wszystko dobrane i ustawione to nie będzie żadnego problemu.
  15. kmarcin

    Co w tym jest fajnego?

    Jasiek ja 17 lat nie jeździłem rowerem odkąd zrobiłem prawo jazdy. Zacząłem z powrotem, bo nauczyłem starszego syna jeździć bez bocznych kółek i siłą rzeczy musiałem sobie kupić jakiś rower i wybór padł na tanie mtb. Jak jechałem kilka razy po asfalcie, to zaczęło mi przez głowę przechodzić, że fajnie, ale na takiej szosówce, to byłoby na pewno lżej, szybciej, łatwiej... i kupiłem sobie też tanią używkę na próbę... i zakochałem się w tym. Po roku zmieniłem ją już na dużo porządniejszą, której najsłabszym elementem jestem na pewno ja Na mtb jeżdzę przede wszystkim z dziećmi, czy to ze starszym czy też w foteliku z małym. I w życiu nie zabrałbym ich na jakąś nawet umiarkowanie uczęszczaną drogę. Drogi osiedlowe z minimalnym ruchem to max., a tak to ścieżki rowerowe, drogi polne, leśne, itp. Na mtb samemu rzadko jeżdżę, a to z racji braku czasu, bo jak mam chwilę (najczęściej do 1,5 godziny), to po prostu na mtb nie dojadę nigdzie, chociaż mogę fajnie pokręcić się po Telegrafie, który mam obok, po Stadionie, gdzie kilka lat temu były mistrzostwa Polski mtb, po polach obok, ale już nigdzie dalej nie dojadę i nie wrócę. Na szosie mogę spokojnie prze tą 1-1,5 godziny zrobić szybką rundkę 30-45km i jestem szczęśliwy. Najczęściej wybieram drogi boczne, wiejskie, o bardzo małym ruchu i świetnych nowych asfaltach, a są drogi wokół Kielc, gdzie w życiu nie pojadę (np. Kielce - Sandomierz, gdzie po ok 15km od Kielc, droga ta już nie ma w ogóle pobocza, jest wąska, jest na niej duży ruch i jeździ bardzo dużo ciężarówek i tirów. Podczas jazdy nie ma dla mnie czegoś jak pierwszeństwo przejazdu, w każdym momencie muszę mieć zasadę ograniczonego zaufania i to do każdego uczestnika ruchu, w tym do pieszych. Ubieram się w widoczne kolory ubrań, a do tego zawsze nawet w dzień mam włączone lampki przednią i tylną. I nigdy nie jeżdżę w słuchawkach na uszach, a moją ulubioną muzyką jest szum kół i bzyczenie piasty A co najbardziej lubię w szosie? Wbrew większości wcale nie podjazdy, tylko to kiedy na liczniku mam pierwszą cyferkę od 3 w górę i wszystko zależy ode mnie, od mojej formy, dyspozycji dnia
  16. Te Wasze spływy wydają się takie leniwe i sielankowe. Cisza, spokój, a do tego momentami naprawdę piękne i fotogeniczne miejsca
  17. kmarcin

    Rowerowe eskapady - relacje

    A ja wczoraj wybrałem się na eskapadę rowerową, ale nie z rowerem tylko z aparatem obejrzeć na żywo, tych co ode mnie zdecydowanie lepiej i szybciej jeżdżą W Kielcach wczoraj przed wieczorem ruszał Wyścig Szlakiem Walk Mjr Hubala http://wyscighubala.pl/prolog/, drugi co do rangi wyścig etapowy w Polsce. Na dzień dobry kolarze mieli do przejechania kryterium po ulicach centrum Kielc 20 rund po 2km każda. Peleton taką rundę robił średnio w 2:30-2:40 min, tak więc można powiedzieć, że co chwilę kolarze ścigali się przed oczami. Trasa była fajna, techniczna, z podjazdem po kostce, co powodowało, że bardzo przyjemnie oglądało się walkę kolarzy na trasie. A te krótkie odstępy, w których przejeżdżali kolejne rundy pozwalały przemieszczać się w różne miejsca na trasie i obserwować wyścig. Niesamowity jest dźwięk zbliżającego się i przejeżdżającego peletonu po kostce brukowej. Ma się wrażenie, że zbliża się rój os czy szerszeni. Na trasie było sporo kibiców, starszych osób pamiętających doskonale Wyścig Pokoju, ale także rodziców z dziećmi, dla których wyścig był fajną atrakcją, zwłaszcza że pogoda dopisała. Może też dzieci widząc na żywo kolarzy odejdą od komputerów, telefonów, tabletów i wyjdą pojeździć z kolegami na rowerach? Nie wiem jak teraz, ale za dzieciaka tak się robiło. Każdy wtedy chciał być Piaseckim, Mierzejewskim, Sypytkowskim czy Piątkiem A tak to wszystko wyglądało:
  18. kmarcin

    Rower na szosę dla amatora

    Tobie ma się podobać, a nie innym Inni i tak będą patrzeć Jeśli ważysz 94 kg to odpuść karbon, odpuść też koła karbonowe czy jakieś super lekkie, które są super, ale pod lekkich kolarzy. Nie pakuj się też w karbonowe części jak sztyce, mostki i kierownice. To są wylajtowane elementy tak, żeby zbić jak najbardziej wagę, a przy tym przeznaczone dla lżejszych jeźdźców. Przy Twojej wadze zwiększa się ryzyko strzelenia. Celuj też bardziej w kategorię endurance, grandfondo, czy różnie jeszcze nazywanej. Ma ona mniej agresywną geometrię niż ramy wyścigowe, jedziesz trochę bardziej wyprostowany niż na wyścigówce i jest po prostu wygodniej i prowadzenie jest spokojniejsze i mniej nerwowe. Zależy też jakie dystanse będziesz robił i dużo zależy od ustawienia roweru. Ja mam na przykład ramę typowo wyścigową i nie czuję żadnego bólu pleców, krzyża, lędźwi, ale z braku czasu robię przeważnie 30-70 km rundki. Choć po 100km też nie odczuwam bólu pleców. Wybieraj więc rozmiar ramy 56 lub 58 (patrz na rurę poziomą), a która to już zależy od konkretnej geometrii konkretnego modelu. Wybierz Alu z full karbonowym widłem. Do tego najlepiej grupę 105 5800, korbę 50x34 i kasetę 11x28. Jest ona niewiele droższa od nowej Tiagry, a dużo tańsza od Ultegry, która moim zdaniem nie da Ci nic oprócz uszczuplenia portfela Co do kół, to producenci przeważnie dają do rowerów w tej klasie cenowej proste, ciężkie i tanie koła systemowe lub niezależnych producentów, najczęściej Mavic Aksium. Możesz je sprzedać z nowego roweru nieużywane, dołożyć trochę i kupić lepsze i lżejsze koła w dobrej cenie, albo po prostu jeździć i za jakiś czas dopiero zamienić jeśli uznasz to za stosowne. A ten mój, z tymi kołami, które mam teraz, to kosztował chyba ok 7 tys. zł. Nie wiem dokładnie, bo nie liczyłem. Chciałem żeby po prostu podobał mi się i żeby mi się dobrze nim jeździło. Żona wkurza się na mnie, bo mówię, że to mój trzeci syn Scott
  19. kmarcin

    Rower na szosę dla amatora

    Aklim i nie pakuj się raczej w wąskie obręcze starego typu i opony 700x23. Wybieraj raczej obręcze o szerokości zewnętrznej nie mniejszej niż 23mm i oponach 700x25. Zapewniają one i lepsze toczenie i większe bezpieczeństwo, a przede wszystkim dają dużo więcej komfortu. Jeśli mogę polecić to w wersji ekonomicznej opony zwijane Continental UltraSport II, a w wersji wypasionej Continental GP4000s II. Są to naprawdę dobre opony, o dobrych właściwościach, bezawaryjne i wytrzymałe. Przejechałem i na tych i na tych w sumie ok. 6000km w tym po polnych drogach, żwirze, szutrze i nigdy nie złapałem kapcia. No i jeszcze jedno, niby nie ważne, a bardzo ważne, choćby dla własnego samopoczucia ROWER MUSI CI SIĘ PODOBAĆ
  20. kmarcin

    Rower na szosę dla amatora

    No nie wiem, może przeoczyłem temat, może byłem przez jakiś czas nieobecny Szosówki i kolarstwo szosowe wciągnęło mnie 3 lata temu i to bardzo przypadkowo, ale za to bardzo mocno. Zakochałem się w tym, a że obecny rower sam składałem i robiłem upgrade, gdzie wszystkie podzespoły kupowałem oddzielnie, to trochę czasu poświęciłem na praktykę, testy, sprawy techniczne i teorię i wydaje mi się, że wiem już co nieco w tym temacie Cosworth240, a to że wybrałeś akurat tego Canyona, którego wybrałeś... to jest to naprawdę bardzo dobry wybór o ile nie najlepszy pod kątem cena do jakości i nie miej rozterek czy to nie za niski model. A moja szosówka wygląda obecnie tak ( w tym roku zmieniłem koła):
  21. kmarcin

    Rower na szosę dla amatora

    Aklim na dzień dobry kilka podstawowych pytań: - Ile ważysz? Bo to jest istotne pod kątem decyzji alu czy carbon i pod kątem kół, które też mają ograniczoną nośność. - w jakim terenie będziesz głównie jeździł, czy to będzie teren górzysty, pagórkowaty czy plaski? - po jakich jakościowo drogach będziesz jeździł? - jakie dystanse zamierzasz pokonywać jednorazowo, ile mniej więcej kilometrów miesięcznie przewidujesz, że będziesz jeździł ? - czy tym rowerem będziesz chciał jeździć tylko po asfalcie czy też planujesz jakieś leśne ubite dróżki, szutry? (chodzi o wybór szosa/gravel/przełaj i coś za coś z tym związane), - czy zamierzasz się ścigać, cisnąć na typowy trening, czy w grę wchodzi tylko jazda rekreacyjna? O tyle te odpowiedzi są ważne, bo pomagają nakreślić przede wszystkim typ roweru szosowego lub pochodnego, dobór odpowiedniego osprzętu do potrzeb, odpowiednich kół, itp. Pamiętaj, że to TY jesteś silnikiem i napędem, a nie rower sam w sobie. Jak masz nogę to na najprostszej i najtańszej szosówce objedziesz jak chcesz każdego słabszego, który jechałby na rowerze z World Tour. Lepszy, dużo lepszy i droższy rower powiedzmy za 15-30 tys zł nie sprawi, że będziesz jeździł średnio o 5 km/h szybciej niż na słabszym za 3-6 tys zł. Na początek wybór nowy czy używany? Kupując rower używany nigdy nie wiesz nie masz pewności jak był on używany, eksploatowany, serwisowany, itp. Jeśli ma faktycznie mały przebieg, nie uczestniczył w żadnej kraksie, ktoś dbał o niego, to taki można brać pod uwagę. Ale bardzo dużo oferowanych rowerów używanych jest solidnie wyeksploatowana po różnych nawierzchniach. Większość też ma poszczególne podzespoły już zajeżdżone, które niebawem trzeba wymienić na nowe, a to są koszta, zwłaszcza jeżeli są to wyższe grupy Shimano, powiedzmy od 105 5800 przez Ultegrę po Durace. O Campagnolo nawet nie wspominam, bo tu ceny są duuużo wyższe. Bardzo często oferowane rowery mają stare grupy Durace, Ultegra. Tak, to brzmi dumnie i z prestiżem, ale tylko z nazwy. Wymieniając jakiś element na nowy przeważnie powstaje brak kompatybilności w tych starych 9-10 rzędowych grupach, a nowszych, 11-rzędowych. Tu wymiana pociąga wszystko, od przerzutek, po klamkomanetki, itp. Innym problemem są koła, które do wystawianych rowerów przeważnie wkładane są najtańsze, najcięższe modele, ew. z dobrze już zjechaną bieżnią hamulcową i piastami. Karbon czy Alu? Jeśli ważysz powiedzmy ponad 90 kg, to nie pchałbym się w karbonowe ramy ze względu na wyższą podatność na pęknięcie pod wpływem sił i ciężaru. Nie mówię już o karbonowych sztycach, mostkach, kierownicach. Tak, rower z karbonową ramą i widelcem karbonowym (wraz z karbo rurą sterową) jest dużo bardziej komfortowy od alu, dużo lepiej pochłania wstrząsy spowodowane nierówną nawierzchnią. Jest też lżejszy, co ma głównie znaczenie przy podjazdach, jest też sztywniejszy i lepiej przyspiesza, ale to ma tak naprawdę znaczenie w ściganiu się, gdzie każde sekundy są ważne, a nie w jeździe rekreacyjnej. Ale Karbon ma też minusy, a największym jest podatność na uszkodzenie. Z nim jest trochę jak z jajkiem i najgorsze są punktowe uszkodzenia, uderzenia czy też pęknięcia, które mogą spowodować, że rama czy jakiś element po prostu w tym miejscu strzeli. Dobrym wyborem jest dobra aluminiowa rama z karbonowym widelcem (najlepiej z karbonową rurą sterową). Teraz ramy alu są niewiele cięższe niż podstawowe ramy karbonowe. Wspomniany wcześniej Canyon Endurance 6.0 AL jest jednym z najbardziej komfortowych rowerów szosowych przewyższających pod tym kątem wiele modeli karbonowych. Mając dobrą ramę Alu mamy wtedy zazwyczaj lepszy osprzęt. Koła Istotna jest waga no i generalnie ich toczenie się. Te podstawowe modele mają gorsze toczenie i są ciężkie, co odczuwa się przede wszystkim na podjazdach i jakiś sprintach. Ale z drugiej strony są wytrzymalsze i mają większą nośność w kg niż lekkie, bardzo dobre koła. Nie baw się raczej w szytki, tylko szukaj standardowego rozwiązania dętka + opona, bo to niby trochę słabsze rozwiązanie, ale dużo mniej awaryjne i ekonomiczniejsze. Choć przy szybkim zjeździe jak przebije się szytkę, to powietrze powoli schodzi i można się łatwo zatrzymać, a jak dętka pęknie to robi się wielki problem i jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy hamować, ale dupą o asfalt. Osprzęt Jeśli nie zamierzasz się ścigać, to nie ma sensu pchać się w grupy Ultegra i Durace. 105 5800 jest to średnio-wysoka półka i naprawdę mogę ją polecić,bo jest sprawdzona, pewna i bezawaryjna. Nie wymaga ciągłych regulacji, wszystko chodzi szybko i pewnie. Jeśli chodzi o słabsze grupy, to możesz rozważyć jeszcze Tiagrę 4700, ale nie 4600, bo raz że jest brzydka, to dwa że wyraźne słabsza (hamulce, precyzja działania osprzętu). Sora jest przyzwoitą grupą, ale tylko 9 rzędową, co w przypadku upgradu wiąże się z wymianą wszystkiego. Problemem w Sorze jest też działanie i precyzja pod obciążeniem i dosyć częste rozregulowanie się. Claris i Tourney... o tych grupach po prostu zapomnij i nie bierz ich nawet pod uwagę nie ważne w jak atrakcyjnej cenie byłby rower i jak by ci się podobał. Jeśli chodzi o korby to najbardziej uniwersalne korby to 52x36 i kaseta 11-28. Jeśli zamierzasz jeździć po górach, to być może lepszym rozwiązaniem byłoby z przodu 50x34. Nie bierz 3 tarcz z przodu, bo to bez sensu i tylko zwiększa wagę i sprawia problemy z regulacją i właściwym działaniem. Jeśli jeździsz w górach, to uważaj kupując rower, żeby nie było typowo płaskich zestawów 53x39 i kaseta 11-23 czy 11-25. To jest dobre na Mazowszu, a nie tam gdzie są dłuższe lub strome podjazdy. Szosa/gravel/przełaj. Przełaj, to tak naprawdę wyścigowy gravel, o trochę innej geometrii, charakterystyce i. przeznaczeniu. A Gravel, to coś jak szosa, tylko pozycja jest wygodniejsza, ma inne koła, grubsze opony, które pozwalają zjechać z asflatu i przeważnie hamulce tarczowe, które w sumie są dobrym rozwiązaniem, choć znacząco podnoszącym wagę roweru. Tarczówki docenia się przeważnie w górach, na serpentynach, na zjazdach i w czasie hamowania na mokrej nawierzchni, gdzie biją na głowę skutecznością i bezpieczeństwem zwykłe hamulce. Minusem Gravela jest to, że na asfalcie jest jednak wolniejszy od szosówki, gorzej przyspiesza, gorzej wjeżdża pod górę.
  22. kmarcin

    Rowerowe eskapady - relacje

    A ja dzisiaj pojeździłem ciutkę na szosówce, tak na luzie, przed siebie. Do pewnego momentu drogę znałem, a potem skręciłem w stronę miejscowości, gdzie nigdy nie byłem. Jeezu, tamte okolice to koniec świata, ale kocham taki świat, bo ruch minimalny, a asfalciki ładne. Zwiódł mnie jeden taki, piękny, świeży, równiutki, no to skręciłem. Zachwycony nim byłem... aż do momentu jak za kilkoma chałupami gdzieś za lasem i polem skończył się, a z tych chałup powyskakiwały do mnie ujadające psy. Wściekłe były, ale dobrze wychowane, bo trzymały dystans ok metra, tak że spoko można było odjechać. Potem jeszcze kilka razy pytałem o drogę, pogubiłem się trochę jadąc na czuja, ale i tak było pięknie, nawet pod wiatr. Jadąc potem znaną wcześniej drogą też trochę zgłupiałem, bo droga kiepska tam była, a tu nagle nowiutki asfalt na całej długości. No pięknie. Ponad 70 km zrobione, Hujawej P9lite jak to on badziewie jedno, znowu urwał ślad i to w dwóch aplikacjach. A tu kilka zdjęć zrobionych podczas jazdy i z jednego krótkiego postoju na s...u
  23. kmarcin

    Jasna Chopok

    Patrzę na kamerki, znowu biało i pada śnieg, patrzę na prognozę pogody i to będzie piękny weekend na Chopoku Zazdro 100% !!!
  24. kmarcin

    Rowerowe eskapady - relacje

    Mariusz to przynajmniej na rowerze odpowiednim do warunków, no a ja... ? Faktycznie fajny klimat zdjęć, takie sf z Marsa, a w rzeczywistości asfalt mi się skończył i kawałek musiałem przejechać budowaną ekspresówką. Dobrze, że sucho było i twardo
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...