Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.01.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
...chyba tam jeszcze nikogo od nas nie było. Więc ja w końcu postanowiłem sprawdzić organoleptycznie ten niewielki styryjski ośrodek który wielokrotnie mijałem jadąc w stronę Karyntii. Więc tak, choć z drogi zbocze Kreischbergu z gondolą nie wygląda zbyt obiecująco, bo to północny stok będący większą część dnia w cieniu, to po przejechaniu gondolą do stacji pośredniej wyłania się nam bardzo szeroka i łagodna trasa w pełni nasłoneczniona w sam raz na poranny rozruch. Ośrodek dysponuje ok 40 km. tras narciarskich. Wszystkie trasy są szerokie, te niebieskie i czerwone znajdują się w górnej części ośrodka, natomiast od parkingu wiedzie czarna trasa nr 1, która ze względu na kiepskie warunki śniegowe jeszcze kilka dni temu nie dawała satysfakcji z jazdy(lodowa skorupa). Chlubą ośrodka jest nowa 6 os. wyprzęgana i przykrywana kanapa która obsługuje 3 km urozmaiconą czerwoną trasę nr. 15. Pomimo że byliśmy tam w 2 dzień świąt nigdzie kolejek do wyciągów nie zaznaliśmy, no i oczywiście na trasach luźno. Widać po tablicach rejestracyjnych na parkingu że Kreischberg nie ma charakteru zaściankowego lokalnego ośrodka: Węgrzy, Holendrzy, Niemcy, Litwini, ect, no i jedno auto z Polski - moje:D Atutem Kreischbergu na pewno jest jego bliskość od polskiej granicy. Z Cieszyna to niespełna 600 km i dotarłem tam w ok. 5 i pół godziny. Droga do Wiednia to wiecie:D, dalej na Graz, zjazd z A2 na S6(po drodze mijamy Semmering), dalej S6 przechodzi w S36 kierunek Judenburg, dalej Murau i za Murau w miejscowości St. Georgen ob Murau po lewej stronie widać parking i gondolę. Kolejnym ważnym atutem ośrodka są ceny! Sztandarowy 6 dniowy karnet dla dorosłej osoby w szczycie kosztuje 157 e, to ponad 30 e taniej niż w oddalonym o 50 km Turracherhohe. Również ceny w lokalach gastronomicznych niższe, np. gulaszzupa kosztuje tam 3,3 e, a w Nassfeld powyżej 4,5 e - dużo nie dużo, ziarnko do ziarnka, a uzbiera się miarka:rolleyes: Czy można tam pojechać na cały tydzień? Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie każdy sam, skoro można do Białki i Zakopanego, to na Kreischberg z całą pewnością tak, choćby z tego powodu że po 6 godzinach podróży będziemy w Cieszynie, a jadąc z Zakopanego w Poroninie:p Jeśli chodzi o zakwaterowanie to nie mam wiedzy, bo byłem tylko tranzytem. Obok parkingu jest osiedle domków drewnianych, a i na oko widać sporą bazę noclegową. Klika zdjęć Strona ośrodka: http://www.kreischberg.at/default.asp11 punktów
-
Komu Nassfeld narciarsko nie specjalnie siadło ? Do grona zaliczonych ośrodków przeze mnie w ostatnim tygodniu dołączyło między innymi Nassfeld. Przyznam szczerze że jakoś tak nie ubodło mnie:rolleyes: Pierwsza spawa to typ gondoli(wszystkich trzech- bo są tego samego typu). Są to gondole na 12 osób typu "jajko" do których wsiada się z nartami, katastrofa- szczególnie gdy gondole "chodzą" pełne. Jedna z nich to najdłuższa kolej w Austrii, 6 km. i prawie 20 minut jazdy nie mając możliwości podopinać się czy coś dziecku poprawić... noska wytrzeć. Kolejny mankament ośrodka to przeprawa w kierunku 2 bocznych gondoli i najdłuższej trasy nr 80(7600 m- taka sobie, nic specjalnego:rolleyes:), która schodzi do Tropolach. Aby się dostać w tamtą stronę nie ma innej możliwości jak przeprawa orczykiem- mnie nie przeszkadza akurat, ale.... Trasy: szukam w myślach i nie potrafię przytoczyć jednej trasy o której powiedział bym że jest od początku do końca ssssuuuuper:confused:. Jeżeli chodzi o przygotowanie tras w okresie świąteczno-noworocznym z moich doświadczeń wynika że tu było najlepsze, choć dalekie od ideału, ale to wynikało z panujących kiepskich warunków śniegowych. Praktycznie sam sztuczny śnieg, twardy, bardzo twardy a na niektórych trasach żywy lód. W nowy rok zrobiło się dość ciepło i na trasach zaczęło się robić czarno i tych czarnych miejsc było więcej niż tych białych, żeby nie powiedzieć że tych białych to nie było w ogóle:mad:. Alpy potrzebują kataklizmu śnieżnego ażeby zapanowały prawdziwe 100% warunki narciarskie, a na razie się chyba na to nie zanosi:rolleyes:. Pogoda była, nie mogę narzekać, pierwszy dzień na Kreischbergu piękne słońce, kolejne 4 dni już w Nassfeld również, potem 2 dni pochmurno i na niektórych trasach mgła, którą dało się po omijać i wczoraj w Gerlitzen regularna zima: drobny padający śnieg z wiatrem i ok -10 st. mrozu. Generalnie muszę przyznać że wyjeździłem się, szczególnie biorąc pod uwagę że jeździłem prawie cały czas z dziećmi i zawsze udawało mi się brygadę zapędzić na jedną z pierwszych gondolek, z stoku schodziły dobrowolnie po 16:D, nie trzeba było zmuszać8 punktów
-
Witam, W sobotę 09 stycznia 2010r. licencjonowane szkoły narciarskie SITN-PZN organizują akcję bezpłatnej nauki jazdy na nartach. Na apel SITN w tej sprawie odpowiedziało już większość szkół zapewniając wystawienie kilkuosobowych zespołów instruktorów do bezpłatnych szkoleń. Do zobaczenia na stoku.2 punkty
-
Soszów mały raporcik Dziś rano pojechałem do Wisły na stok Soszów. Stok wybrałem z dwóch powodów,po pierwsze wiem że dbają tam o warunki po drugie wczoraj na stronie podawali że będzie dziś otwarta trasa nr 2, więc pomyślałem że kolejki się troche przerzedzą nawet jeśli by było więcej ludzi. Na stoku byłem przed godziną 8.00, samochodem dojechałem do samej góry bez żadych problemów, miejsc parkingowych o tej porze jeszcze sporo pustych. Parking 5zł. Szybko zakupiłem skipass i na wyciąg. O tej porze Krzesełka jeździły jeszcze puste. Wyjazd do góry no i .....pierwsze rozczarowanie niestety trasa nr 2 otwarta nie jest i nic nie zapowiada że miała by być otwarta.Kilka pierwszych zjazdów wyglądało tak że zjechałem i od razu bez żadnych kolejek wyjeżdżałem do góry. Warunki z rana bardzo dobre, cały czas włączone armatki śnieżne i ciągle padający śnieg sugerują że tak pozostanie. Niestety już około 9.30 drugie rozczarowanie :pojawiły się duże płaty lodu.Mocno zmrożony śnieg nie zespoił się ze starymi warstwami .Szybko utworzyły się też duże muldy skutecznie utrudniając jazdę.około godziny 11 na stoku oprócz lodu, licznych muld, pojawiły się też jak to ktoś nazwał minerały:eek:, na dodatek liczba miłośników białego szaleństwa zaczęła się drastycznie zwiększać, w tym momencie postanowiłem zakończyć w dniu dzisiejszym moje nartowanie, gdyż przy moich umiejętnościach zaczynała się mordęga...choć zauważyłem że oprócz mnie w tych godzinach spora liczba narciarzy schodziła ze stoku (podnieśli mnie trochę na duchu bo pomyślałem że niezły ze mnie łamaga jak tak szybko sie poddałem:rolleyes:). Pozostał jeszcze wyjazd z soszowa do głównej trasy...mały korek gdyż sporo osób dopiero ściągało na stok, więc małe korki poślizgi itp itd:-)):eek: Wnioski: 1.Za wcześnie na dobre warunki pomimo mocnych opadów śniegu 2.Stok przygotowany na tyle na ile się dało to nie ich wina że pojawił się lód i muldy 3.Nie wierzyć w informacje jakie podają na swojej stronie 4.Nie jeździć tam w wekend (ale to się tylko łatwo pisze a inaczej się czyni bo każdy chce pojeździć kiedy tylko ma trochę czasu) 5.To że drogo to chyba nie odkrycie Chyba za dużo nasmarowałem....:eek::eek:2 punkty
-
"Według Tomasza Andrejko, kierownika ośrodka wypoczynkowego Czarny Groń, wyciąg narciarski działa w tym miejscu od 20 - 25 lat. Po jego rozbudowie faktycznie jeszcze nie wszystkie papiery udało się załatwić. Ale jego zdaniem to nie powód, by podnosić zarzut bezprawnego wybudowania ośrodka i nadmiernego ingerowania w środowisko przyrodnicze. „Stosowne pozwolenia na wycinkę drzew mamy. Jeśli zaś chodzi o Naturę 2000 to jej na terenie ośrodka nie było i nie ma. A z Madohorą my tylko graniczymy” - mówi Tomasz Andrejko, kierownik ośrodka." Źródło Ja tam do spraw ekologicznych podchodzę podobnie jak ŚP George Carlin: I nie dziwie się inwestorowi/właścicielowi, że rozpoczął budowę bez wszystkich niezbędnych papierków, dziś bardzo wiele rzeczy, a zwłaszcza pieniędzy z dotacji można załatwić poprzez rozpoczęcie czegoś i późniejsze promowanie swojej już zaczętej roboty. Wiadome jest, że najpierw dostanie ten co już coś ma i dobrze rokuje, a nie ten co ma tylko wizję. Tak działają wszystkie urzędy odpowiedzialne za gospodarowanie unijnym pieniążkiem. Więc skoro pan Andrejko potrafił się zorganizować i załatwić kasę na modernizację, to nie dziwię się że rozpoczął grubą robotę, nie czekając aż nasze kochane urzędy ruszą d... i łaskawie wydadzą papierek z pozwoleniem na przykład na ruszenie/wyrównanie iluś tam m3 ziemi (przykładowo), oczywiście mógłby poczekać i być czyściutki wobec prawa, ale za ten czas znalazłby się nie jeden biznesowy "rekin", który przejął by pule pieniążków na swój własny biznes. Oczywiście, Ja nie wiem czego nie posiada pan Andrejko, ale pan R. Ślusarski również nie wie, głosząc wszem, iż brak jest pozwolenia na wycinkę, a tymczasem okazuje się, że takie pozwolenie jest. To co tu napisałem opieram na przypuszczeniach, ponieważ sam chciałem skorzystać z unijnych dotacji i wiem, ile jest z tym roboty by cokolwiek wyrwać. Nie jestem też, jak z wielu z was miłośnikiem ekologów-fanatyków. Każdy medal ma 2 strony i być może podczas modernizacji przekroczone zostały uprawnienia, lecz twierdzenie, że brak jest PnB jest z lekka mówiąc idiotyzmem, ponieważ bez tego papierka, nie dało by się zrobić nic. Zapewne pan Ślusarczyk, nie wie co to tak naprawdę jest, gdyż w czasach gdy budował swój dom (o ile nie mieszka z mamą) PnB załatwiało się pod stołem, za 0,5 dobrego trunku... No ale cóż, ja mogę jedynie pogdybać, gdyż nie znam sprawy od środka. Gdybym tylko mieszkał blisko ośrodka z chęcią bym tą sprawę rozeznał, tak to mogę jedynie cierpliwie czekać na rozwój wydarzeń.2 punkty
-
Witam miałem okazję jeździć cały dzień w różnych warunkach na nartakach 172 cm długości. Taliowania nie pamiętam. W zeszłym roku był wątek o tych nartach. Wtedy wydawały się bardzo drogie. Za drogie jak na to prezentowały. Moje wrażenia. Jeżdżąc 5 dni w Alpach na SL9, na oblodzonych i po południu zmuldzonych stokach, postanowiłem wypożyczyć owe D2. Narty na początku nieco mułowate. Ale zapewne był to efekt przyzwyczajenia do slalomek. Zdecydowanie lubiące szybkość. Przy czym stabilne. Podobnie w jeździe ześlizgiem, dające poczycie stabilności przy szybkiej jeździe. Nie boją się muld. Łatwo też łykają zsypany, czy mokry śnieg. Można rzec: fajne Allroundy. Zaskoczeniem dla mnie było to, że miały wg mnie większą tendencję do myszkowania podczas jazdy na wprost bez krawędziowania. Przyznam, że moje Sl9 są bardzie przewidywalne w takiej sytuacji. Co do tego Varioflexu. Jak je docisnąć to mocno skracają promień. Ładnie wgryzają się w śnieg. Wydaje mi się jednak, że takiej narty należy nauczyć. Zapewne każdej. Ale mam wrażenie, że nieodpowiednio mocno potraktowanie nart, z takim samym naciskiem, może powodować większy wpływa na ów flex, z całą konsekwencją. Właściwie jest tak z każdymi nartami ale w przypadku tych D2 miałem kilkakrotnie takie wrażenie, jakbym przez moment miał na nogach dwie zupełnie inne narty np. slalomkę i gigantkę. Biorę pod uwagę, że może na to wrażenie wpływać moja niedoskonała technika. Taki mało specjalistyczny ten test. Ale jakby ktoś się zastanawiał nad tymi nartami, to uważam, że mogą służyć do jazdy w różnych warunkach, róznymi stylami. Raczej fajne narty. Z powodu swojej wagi raczej nie w kopny śnieg. Wydaje mi się , że nartki godne polecenia. PO całym dniu na nich nie miałem tak zmęczonych nóg jak do SL9. Ale to raczej zrozumiałe. No to może wystarczy tego "elaboratu".1 punkt
-
...dlaczego gdy w Czechach praktycznie wszystko jest czynne, to po naszej stronie praktycznie nic nie działa, a jak już to jest to żenada. I tak jest już od wielu, wielu lat i praktycznie nic się nie zmienia. Byłem dzisiaj na swoim otwarciu sezonu i po internetowym rekonesansie jak od kilku lat wybrałem Janske Lazne (Cerna Hora). W Szklarskiej czynny tylko Puchatek, w Karpaczu tylko dół, na naszej Czarnej Górze też nie najlepiej (o dojeździe zmilczę), a Zieleniec szkoda gadać, jak skończyliśmy jeździć to do Janskich dobili ludziska, którzy się stamtąd ewakuowali (czynny jeden wyciąg, brak śniegu i tłumy). PARANOJA.:mad:1 punkt
-
Już gdzieś o tym wątek był. Wytłumaczenie jest banalne - Czesi w nocy zabierają nam śnieg:D I dlatego jeżdżę w Alpy, co prawda odpadają krótkie wyjazdy weekendowe ale i stresu i nerwów mam mniej.1 punkt
-
skrzyczne - raportno więc działo się dzisiaj...start z góry skrzyczeńskiej o 9.30, pierwsze zjazdy na naprawdę fajnym śniegu. Po 2-3 razach pojawił się lód ale to nic, hehe przecież mam krawędzie . W sumie to ten świeży puch z nocy zamienił się koło południa w kopny luźny śnieg na lodzie. Ludzie szaleli, nie dawali rady, warunki były ciężkie, jakaś grupka dzieci z instruktorami, specjalny ustawiony po lewej stronie stoku na którym kolejni trenerzy prowadzili zajęcia. Aha warunki, sypało cały dzień, czynne tylko krzesła, no i to wszystko działo się tylko na JEDNEJ trasie, fisowskiej a kiedyś mówili, żeby osoby słabiej jeżdżące nie zapuszczały się na FIS-a.... I jeszcze na sam koniec jak wsiadałem na dolne krzesło ( bo dolne trasy były oczywiście zamknięte) zapytałem kolesia z obsługi dlaczego te osiem armatek co stały obok nie działają to koleś z rozbrajającą szczerością rzucił "no przecież pada śnieg". Ręce mi opadły do samej ziemi i pojechałem na dół...pozdrawiam1 punkt
-
Zagroń Witam wszystkich!!! Właśnie wróciłem z Istebnej... Warunki całkiem całkiem... śniegu napadało i cały czas sypią... ludzi nawet znośnie... w porywach kolejka do 15 minut... po południu praktycznie bez kolejki Pozdrawiam1 punkt
-
no wiesz Bończa wydaje mi się ,że bardzo dużo będzie też zależało od smarowania;)1 punkt
-
1 punkt
-
Mam zacząć się bać :eek: Co do Wróżki, to z tego co wiem, to w ten weekend ma jakieś zajęcia, ale jakby co to miejscówka się znajdzie Ponadto poproszę o oficjalne logo szkolenia, biografie uczestników ze zdjęciami w formacie 75x100, specyfikację nart na których będą jeździć, itp. itd. My być tabelka to muszę mieć dane :D pzdr misal _________________1 punkt
-
Ja miałem okazje jeździć i na SL9 (tych czerwonych) i SL10 z zeszłego sezonu. I oto porównanie. SL9 - znasz bo jeździsz wiec nie będę opisywał (trochę inna niz stare zółte SL9) SL10 - bardziej miękka od SL9, ale za to przy większych prędkościach mniej myszkuje. Nie wymaga tyle siły co SL9. Jeśli ktoś waży za mało aby docisnąć SL9 to SL10 jest idealna. Brakuje sprytnego patentu z przestawianiem wiązania przód/tył (w SL9 był taki plastik który sie odwracało). Przy bardzo ostrej jeździe ma sie wrażenie ze zaraz narta sie złoży w pół, w SL9 tego nie było; ale to tylko takie głupie uczucie zaraz po przesiadce - teraz sie przyzwyczaiłem. I ostatnia rzecz- wydaje mi sie ze lepiej sie jeździ na SL10 w miękkim sniegu i po muldach, natomiast na zmrożonym twardym stoku troche im brakuje do SL9.1 punkt
-
Dojazd na szkolenie: http://maps.google.pl/maps?f=d&source=s_d&saddr=Bielsko-Bia%C5%82a&daddr=49.51789,19.377429&geocode=Fak6-AId0M4iASl7UIDdY58WRzGn40_6h_URaA%3BFUKV8wIdFa0nAQ&hl=pl&mra=ls&sll=49.670294,19.227448&sspn=0.385728,1.352692&ie=UTF8&z=10 Dane do GPS: 49.51789,19.3774291 punkt
-
Po I dniu wg mojego widzimisię http://www.misal.pl/skionline/konkursy/20100103/KONKURS1.HTM Johnny - BRAWO Pozostałym też gratuluję pzdr misal _________________1 punkt
-
Jasne, że sie kwalifikujesz! Co do godziny, to podam ja dokładnie ok. środy. Ale na pewno poczekamy na Ciebie!1 punkt
-
Delikatnie przypomnę, że jest to szkolenie dla jeżdżących na nartach ...1 punkt
-
Dwa lata temu jechałem z Warszawy do miejscowości Veysonnaz, to jest na wysokości miasta Sion, Zermatt jest w sumie kawałek dalej. Na narty jechaliśmy przez Zgorzelec, Dresden, Chemnitz, Nurnberg, Karlsruhe, Basel, Bern, potem Sion i pod górę do celu. Zajechaliśmy w tą wielką dolinę od zachodu. Dobra droga, bo cały czas jedzie się autostradą i w Niemczech i w Szwajcarii. Natomiast powrót zrobiliśmy sobie na wschód tej doliny. Droga gorsza, bo zaraz skończyła się atostrada, ale widoki niesamowite. Nie pamiętam nistety jakie miejscowości były na początku. Zimą są na tej trasie dwie doliny, które (jak jest śnieg) nie są przejezdne dla samochodów, Wjeżdża się autem na platformę pociągu i w drogę, potem kawałek na kółkach i jeszcze raz. Trzeba by sprawdzić co i jak dokładnie, wiem że potem dotarliśmy do miejscowości Chur (aż oczy bolą), a potem na północ do Monachium i dalej na Zgorzelec. Tyle że jechaliśmy z Warszawy. Jak z Krakowa, to Zgorzelec odpada, bo to w ogóle nie po drodze. Nie podpowiem jaką trasę wybraćdokładnie, ale tak jak napisałem wyżej, dobrze jest się dowiedzieć jak dojazd do Zermatt od wschodu wygląda. Te dwa górskie pociągi wcale takie tanie nie są, droga jest jak najbardziej malownicza, ale z drugiej strony dla kierowcy męcząca. Od zachodu autostradą myślę, że jest lepiej. Może ktoś ma jeszcze inny pomysł.1 punkt
-
1 punkt
-
opis aukcji zabójczy:D:D top gigantka.... z tego co wiem race sc to slalomka:) ja jednak szukał bym czegoś "młodszego" bo to nie jest 08/09:) jeżeli te 1200 na same narty to popatrz na to: http://www.allegro.pl/item870197250_nowe_narty_fischer_race_sc_fp13_fs10.html1 punkt
-
Jak dla mnie w Jurgowie najciekawsza jest i najfajniejsza jest 3. Wspólny początek z niebieską, a więc chwila zabawy na krawędziach, a później szpula na dół z 2 przełamaniami. Ma po prostu w sobie to coś, że jak się pójdzie ją tak na raz to banan od razu na twarzy się maluje. Odpowiednikiem jej w Bahledovej jest czarno-czerwona także trójeczka [sic!!]. Przyjemna z reguły nieobłożona trasa o podobnej charakterystyce, no może bardziej jednostajnie nachylona. Długość wg. informacji netowej obu tras taka sama, choć nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że hawrańska jest dłuższa. Jeśli chodzi o pozostałe trasy w Bachledovej to 1 niebieska zdecydowanie do odpuszczenia, nie dość, że bardzo wolne krzesło to są to po prostu góry i doliny poprzetykane płaskaczami o niezbyt dużej szerokości. Nibiesko-czerwona 4ka daje radę, choć w porównaniu do Hawrania brak także tutaj szerokości. Ciekawostką jak dla mnie jest niebieska 10 z orczykiem położona tak jakby obok. Z reguły mało osób, jednostajne nachylenie. Bardzo dobre miejsce do zabawy i katowania się krótkim skrętem - góra-dół. Osobiście wolę Jurgów ze względu na opisaną w pierwszym zdaniu trójeczkę.1 punkt
-
Bahledova 02.01.2010. Po piątkowo-sobotnim nocnym przestudiowaniu temperatur na Podhalu wybór padł na Jurgów (-1 w nocy) i Bahledovą (-3). Wyjazd z Krk 6:30. O dziwo zakopianka z stolicy tatr do Krk już o tej porze sygnalizowała sobotnie powroty sylwestrowe z Zakopca. Wjazd na Podhale nie napawał optymizmem. Dominujący kolor to brąz i choinkowa zieleń, bieli brak. Zza szyby samochodu obejrzałem białe języki na Kotelnicy, Kozińcu i w Jurgowie. Z tego ostatniego zrezygnowałem po zobaczeniu rozstawionych 2 slalomów. Zawsze to kawałek stoku mniej O 9:00 melduję się w Bahledovej. Warunki z samego rana bardzo dobre. Śnieg "tehnicky" mocno zmrożony w sam raz na twarde i mocno naostrzone slalomki. Jak dla mnie tego dnia był to typ narty preferowanej, choć sam na takiej nie jeździłem Do godziny 11 mało ludzi później ruch nieco się zwiększył, ale zawsze można było się ratować ucieczką na czarną lub niebieski orczyk. Pomimo zgarnięcia warstwy "szkiełka" z tras w skutek spadku temperatury w ciągu dnia stok trzymał się cały czas zmrożony. Naprawdę można się było najeździć, choć warunki dookoła były przygnębiające i mocno niezimowe Wyjazd o 16. temperatura -5. Jurgów, Kotelnica już śnieżyły. Zawoja chodziła, choć dół jej mocno był zmuldzony. ps. serdeczne dzięki dla Rafała1 punkt
-
Toż to forum jest - możesz mieć swoje zdanie. Wątku jednak nie będziem usuwać, ponieważ rzecz tyczy narciarzy, a o nich tu też piszemy. Ja na ten przykład dowiedziałem się z tego wątku, że "turyści", o których media donosiły, to właśnie narciarze z WTS DeSki. Siedziałem w tamtym momencie na Górków Wierchu (w przerwie nartowania) i patrzyłem na Tatry, nie wiedząc, że dzieje się tam tragedia. Teraz tym bardziej mi ich żal, kiedy dowiedziałem się, że to brać narciarska. Wyrażamy tym wątkiem właśnie współczucie bliskim. PS. Zmień swój podpis - w części nie pasuje do naszego forum.1 punkt







