To może teraz ja coś wrzucę:
1. Stanisław Ziemba, Śladami dwóch desek, Wyd. Literackie Kraków 1955
Bardzo wyczerpująca historia narciarstwa, od wykopalisk i analiz jazdy ludzi prehistorycznych w różnych rejonach świata, przez Nansena i wyprawy biegunowe do czasów współczesnych autorowi. Dużo o narciarstwie polskim, które, okazuje się, wcale nie rozwijało się później niż w Alpach. Jak wymagały czasy, okraszona nieco ideologią, ale wiadomości, i to rzetelnych, mnóstwo!
2. Parę razy na forum była już wzmianka, ale dodam, żeby nie umknęło, bo książka świetna:
Stanisław Marusarz, Na skoczniach Polski i świata, reszty danych nie mam, bo ktoś mi świsnął, i muszę sobie odkupić. Dość dostępna, pojawia się od czasu do czasu na Ale Drogo.
3. Mariusz Zaruski, Na bezdrożach tatrzańskich, Wyd. LTW, Łomianki 2007.
Jasne, dlaczego trzeba to przeczytać.
4. Józef Oppenheim, Szlaki narciarskie Tatr Polskich, bodajże 1936 - nie mam wydania oryginalnego, jakoś nie mogłam złapać, tylko
4a. Zima w Tatrach, opracował Tadeusz Zwoliński, według przewodników [4] i Tatry i Zakopane w zimie T. Zwolińskiego, Spółdzielczy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1953, gdzie, jak się wydaje, Oppenheim jest przytoczony w całości.
Przewodnik aktualny do dziś. Moje wydanie kończy się objaśnieniem Wandy Widiger - Rudej z W stronę Pysznej, która jest autorką rysunków: Narysowane drogi związane są ściśle z najbezpieczniejszą pod względem lawinowym konfiguracją terenu, a w ich wytrasowaniu zamknięte zostało doświadczenie dziesiątków lat.
5. Józef Kapeniak, Tatrzańskie diabły, Wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1971
Sylwetki polskich zawodników od Henryka Bednarskiego, przez czasy międzywojenne, do II Wojny Światowej.
6. Adam Pach, W siąpawicach dziejowych, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1983.
Właściwie historia Zakopanego od wieku XVI do II Wojny. Wiele o m. in. Sabale, Chałubińskim i innych, bardziej i mniej znanych postaciach, zbójnikach, kłusownikach, pierwszych przewodnikach, artystach. Np. o Klimku Bachledzie, jak to pewna dama, właścicielka pensjonatu, wykorzystała naiwność młodego przewodnika, który podżyrowawszy weksel, musiał za nią spłacać dług... O narciarstwie jest jednak trochę wiadomości, które nie natknęłam się gdzie indziej - na przykład o słynnych zawodach FIS 1929:
W drugim dniu zawodów, w środę, odbył się bieg zjazdowy z Kasprowego Wierchu. Nie było wtedy jeszcze kolejki linowej, a zawodnicy musieli na metę wychodzić przy ponad 30-stopniowym mrozie. Na mecie na Hali Gąsienicowej zjawiła się Kompania Wysokogórska pod dowództwem majora Ziętkiewicza z orkiestrą, aby oddać honory przybywającemu na zawody prezydentowi Rzeczpospolitej, profesorowi Ignacemu Mościckiemu. Byłem z moimi kolegami na mecie [...].
Major Zientkiewicz, widząc przemarzniętych żołnierzy swej kompanii i orkiestry, zezwolił im wejść do schroniska dla ogrzania się. Mnie i Józka Szalińskiego, jako że byliśmy ciepło ubrani, uprosił, abyśmy wyszli na Karczmiska na czaty. Ziąb tam panował ogromny, poszliśmy więc na Halę Królową, gdzie paliły się watry. Przy ogniu można się było trochę ogrzać i napić gorącego mleka, które warzyły góralki ze wsi Murzasichle [...].
Przy watrze wdaliśmy się w rozmowę ze starym góralem. Zachwycałem się jego staroświecką gwarą. Dziś się takiej nie usłyszy. Zajęci rozmową, nie zauważyliśmy, kiedy przy ognisku zjawił się pułkownik Wende, adiutant prezydenta. Józek Szaliński biegiem poleciał na Halę Gąsienicową, by dać znać majorowi Ziętkiewiczowi o zbliżaniu się Mościckiego.
Prezydent też widać przeziąbł, bo podszedł do watry ogrzać się. Adiutant, salutując prezydentowi, powiedział z uśmiechem:
- Oto, gaździny i gazdowie, stoi obok was pierwszy obywatel Polski, pan prezydent Ignacy Mościcki!
Stary gazda, mój niedawny rozmówca, wyrzekł nieco zdziwiony:
- Panie oficyjerze, jo myśloł, że to zwykły ceper.
Chłopi na Podhalu nie mogli sobie wyobrazić najwyższej władzy po cywilnemu, w zwykłym stroju, w ubraniu, w płaszczu i czapce futrzanej. Byli przyzwyczajeni do cesarskiego munduru i złotych galonów,złotych guzików i złotej przy boku szabli. Uznawali więc marszałka Józefa Piłsudzkiego, ponieważ miał na sobie mundur, bystry wzrok, sumiaste wąsy, no i szablę przy boku.