Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Boogie

    Boogie

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      4 783


  3. Raceman

    Raceman

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      2 259


  4. Maria

    Maria

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.05.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie wiedziałem w jakiej części Forum zamieścić kolejne wspomnienie... ...wspomnienie, do którego mam olbrzymi sentyment... - postanowiłem tego posta zamieścić w Sylwetkach i Zawodach... :D:D Przez całe niemalże dzieciństwo Oni byli blisko... To może dzięki nim również pokochałem sporty zimowe...? Oczekiwanie na pierwszy śnieg...mróz, lód...radość...czyż nie była taka jak u Nich? Tak była...tak jest. Sentyment jest do dzisiaj...i jak gdzieś widzę te dwie charakterystyczne sylwetki to zatrzymuję się na chwilę by popatrzeć. Bolek i Lolek - Zakochani w Zimie, narciarze. Pierwszy film pt. "Zimowe igraszki": [video=youtube;Zx_hZRZ5BE8]http://www.youtube.com/watch?v=Zx_hZRZ5BE8&feature=related "Zimowe zawody": [video=youtube;vNccqXE7ff4]http://www.youtube.com/watch?v=vNccqXE7ff4&feature=related No i na koniec nieco nowszy filmik...oczywiście, jeśli ktoś wątpił w umiejętności narciarskie Bolka i Lolka...film pt. "Slalom"...to były czasy Olimpiady w Sarajewie 1984... Było trudno znaleźć ten odcinek...ale udało się go zdobyć i wgrać na You Tube: [video=youtube;0c89GDtaZkM]http://www.youtube.com/watch?v=0c89GDtaZkM Czyż nie są to wspaniałe bajki ? pozdrawiam marboru
    4 punkty
  2. Jak to mówią lepiej późno niż wcale, zamieszczam krótki opis wyjazdu na Kronplatz w dniach 13-20.03.2010. Z Bielska wyjechaliśmy około 6.00. Zdecydowaliśmy się na "tradycyjną" trasę tj. przez Znojmo i przełęcz Brenner. Podróż bez większych przygód, w okolicach Rosenheim mały korek - ok. 15 min. Na naszą kwaterę w miejscowości Rasun (Anterselva) dotarliśmy po niecałych dwunastu godzinach około 18. Apartament, prowadzony przez rodzinę Aschbacher, bardzo fajny i duży. Mieszkaliśmy w nim w 5 os, a zmieścić się mogło spokojnie 8-9 osób. Do najbliższych wyciągów w miejscowości Valdaora (Olang) jechało się niecałe 15 min skibusem. Stamtąd też w większości wypadków rozpoczynaliśmy jazdę. Zdecydowaliśmy się na zakup karnetu dolomitisuperski i mimo, iż większość czasu spędziliśmy na Kronplatzu to zakup ten pozwolił nam zwiedzić rejon Alta Badia, o którym kilka słów za chwilę. O samym Kronplatzu można się moim zdaniem wyrażać tylko pozytywnie, może z małą uwagą, że jeżeli chodzi o infrastrukturę wyciągową to jest trochę za dużo gondoli w stosunku do krzesełek. Można się do tego oczywiście przyzwyczaić, ale ciągłe odpinanie i przypinanie nart, szczególnie gdy jeździ się z małym dzieckiem jest dość uciążliwe. Sama górka jest jednak super. Każdy może tam znaleźć coś dla siebie. Początkujący narciarze łagodne niebieskie trasy prowadzące ze szczytu Kronplatzu w stronę Olangu, oraz w stronę przełęczy Furcia i potam dalej do San Vigilio, chcący doskonalić swe umiejętności niezłe czerwone: nr 21,22 w stronę Olangu, 34 w stronę San Vigilio. Chcący spróbować swych sił na czarnych mogli zjeżdżać wymagającymi trasami w stronę Brunico oraz np. na bardzo fajnej trasie Piculin. Dla snowbordzistów i freestylowców przygotowano snowpark (skocznie, rampy itp.). Były też atrakcje dla dzieciaków - tor przeszkód, tunel śnieżny i wszech obecny "kurczak". Było też miejsce do zabawy w restauracji na górze. Podczas naszego wyjazdu udało się nam, tak jak już zaznaczyłem, odwiedzić rejon Alta Badia. Dojechaliśmy tam samochodem do miejscowości La Villa - około 1h jazdy z Rasun. Tu nasuwa się uwaga, że lokalizacja naszego apartamentu była niezła jeżeli by jeździć tylko na Kronplatzu. Dla chcących jeździć w rejonie Alta Badia bądź dalej w kierunku Sella Rondy, lepszą lokalizacją byłyby okolice Brunico (około 15 min. krótsza jazda), bądź np. San Martino. Można także przejechać skibusem z Piculina. Sam rejon bardzo przyjazny dla narciarzy, mnóstwo niebieskich tras (są oczywiście także i czarne znane choćby z Pucharu Świata), przepiękne widoki (można podziwiać np. słynną Marmoladę). Rejon na pewno warty dłuższego odwiedzenia. Z atrakcji, które udało się nam zaliczyć na pewno wartym polecenia jest kompleks basenów w Brunico - doskonały relaks po nartach. Czas na urlopie szybko minął i trzeba było wracać do domu. Podróż spokojna, wyjechaliśmy trochę wcześniej (3.30) i w B-B byliśmy po niecałych 11h. Z ciekawostek dodam, szczególnie dla miłośników kolarstwa, że w tym roku przez rejon będzie prowadził wyścig Giro d'Italia. 25 maja jazda indywidualna na czas z San Vigilio na szczyt Kronplatzu (12,9 km), a 26 maja start z Brunico do Pejo Terme (173 km). Do galerii dodałem kilka zdjęć.
    1 punkt
  3. 1 punkt
  4. To może teraz ja coś wrzucę: 1. Stanisław Ziemba, Śladami dwóch desek, Wyd. Literackie Kraków 1955 Bardzo wyczerpująca historia narciarstwa, od wykopalisk i analiz jazdy ludzi prehistorycznych w różnych rejonach świata, przez Nansena i wyprawy biegunowe do czasów współczesnych autorowi. Dużo o narciarstwie polskim, które, okazuje się, wcale nie rozwijało się później niż w Alpach. Jak wymagały czasy, okraszona nieco ideologią, ale wiadomości, i to rzetelnych, mnóstwo! 2. Parę razy na forum była już wzmianka, ale dodam, żeby nie umknęło, bo książka świetna: Stanisław Marusarz, Na skoczniach Polski i świata, reszty danych nie mam, bo ktoś mi świsnął, i muszę sobie odkupić. Dość dostępna, pojawia się od czasu do czasu na Ale Drogo. 3. Mariusz Zaruski, Na bezdrożach tatrzańskich, Wyd. LTW, Łomianki 2007. Jasne, dlaczego trzeba to przeczytać. 4. Józef Oppenheim, Szlaki narciarskie Tatr Polskich, bodajże 1936 - nie mam wydania oryginalnego, jakoś nie mogłam złapać, tylko 4a. Zima w Tatrach, opracował Tadeusz Zwoliński, według przewodników [4] i Tatry i Zakopane w zimie T. Zwolińskiego, Spółdzielczy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1953, gdzie, jak się wydaje, Oppenheim jest przytoczony w całości. Przewodnik aktualny do dziś. Moje wydanie kończy się objaśnieniem Wandy Widiger - Rudej z W stronę Pysznej, która jest autorką rysunków: Narysowane drogi związane są ściśle z najbezpieczniejszą pod względem lawinowym konfiguracją terenu, a w ich wytrasowaniu zamknięte zostało doświadczenie dziesiątków lat. 5. Józef Kapeniak, Tatrzańskie diabły, Wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1971 Sylwetki polskich zawodników od Henryka Bednarskiego, przez czasy międzywojenne, do II Wojny Światowej. 6. Adam Pach, W siąpawicach dziejowych, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1983. Właściwie historia Zakopanego od wieku XVI do II Wojny. Wiele o m. in. Sabale, Chałubińskim i innych, bardziej i mniej znanych postaciach, zbójnikach, kłusownikach, pierwszych przewodnikach, artystach. Np. o Klimku Bachledzie, jak to pewna dama, właścicielka pensjonatu, wykorzystała naiwność młodego przewodnika, który podżyrowawszy weksel, musiał za nią spłacać dług... O narciarstwie jest jednak trochę wiadomości, które nie natknęłam się gdzie indziej - na przykład o słynnych zawodach FIS 1929: W drugim dniu zawodów, w środę, odbył się bieg zjazdowy z Kasprowego Wierchu. Nie było wtedy jeszcze kolejki linowej, a zawodnicy musieli na metę wychodzić przy ponad 30-stopniowym mrozie. Na mecie na Hali Gąsienicowej zjawiła się Kompania Wysokogórska pod dowództwem majora Ziętkiewicza z orkiestrą, aby oddać honory przybywającemu na zawody prezydentowi Rzeczpospolitej, profesorowi Ignacemu Mościckiemu. Byłem z moimi kolegami na mecie [...]. Major Zientkiewicz, widząc przemarzniętych żołnierzy swej kompanii i orkiestry, zezwolił im wejść do schroniska dla ogrzania się. Mnie i Józka Szalińskiego, jako że byliśmy ciepło ubrani, uprosił, abyśmy wyszli na Karczmiska na czaty. Ziąb tam panował ogromny, poszliśmy więc na Halę Królową, gdzie paliły się watry. Przy ogniu można się było trochę ogrzać i napić gorącego mleka, które warzyły góralki ze wsi Murzasichle [...]. Przy watrze wdaliśmy się w rozmowę ze starym góralem. Zachwycałem się jego staroświecką gwarą. Dziś się takiej nie usłyszy. Zajęci rozmową, nie zauważyliśmy, kiedy przy ognisku zjawił się pułkownik Wende, adiutant prezydenta. Józek Szaliński biegiem poleciał na Halę Gąsienicową, by dać znać majorowi Ziętkiewiczowi o zbliżaniu się Mościckiego. Prezydent też widać przeziąbł, bo podszedł do watry ogrzać się. Adiutant, salutując prezydentowi, powiedział z uśmiechem: - Oto, gaździny i gazdowie, stoi obok was pierwszy obywatel Polski, pan prezydent Ignacy Mościcki! Stary gazda, mój niedawny rozmówca, wyrzekł nieco zdziwiony: - Panie oficyjerze, jo myśloł, że to zwykły ceper. Chłopi na Podhalu nie mogli sobie wyobrazić najwyższej władzy po cywilnemu, w zwykłym stroju, w ubraniu, w płaszczu i czapce futrzanej. Byli przyzwyczajeni do cesarskiego munduru i złotych galonów,złotych guzików i złotej przy boku szabli. Uznawali więc marszałka Józefa Piłsudzkiego, ponieważ miał na sobie mundur, bystry wzrok, sumiaste wąsy, no i szablę przy boku.
    1 punkt
  5. Wszystkim Wam kochani dziękuję za słowa wsparcia, za to że pamiętacie i to w takim czasie... naprawdę zrobiło mi się chlip... chlip...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...