Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.04.2011 w Odpowiedzi
-
7 punktów
-
Cześć Do założenia tematu sprowokował mnie Bohater Ostatnich Dni pisząc, że nikt nie zwraca uwagi na pozatechniczne aspekty wiedzy narciarskiej. Chciałm w odpowiedzi zalączyć w postaci linku mój tekst, ktory napisalem w kwietniu 2008 roku ale okazuje się, że albo gdzieś się zapodzial albo na skionline wogóle się nie znalazł. A więc teraz się znajdzie: Witam Wszystko zaczyna się od samego pomysłu, żeby na narty jechać. Jechać ale gdzie i po co? I tu już pierwsze pytania na które musimy sobie odpowiedzieć czyli: - jak lubimy jeździc najbardziej - jaki jest Nasz poziom jazdy - czy jedziemy sami czy w grupie (rodzina) - jak przedstawia się poziom pozostałych uczestników wyjazdu - czy narciarstwo jest najważniejsze i jeździmy od rana do wieczora czy chcemy tez zakosztowac konkretnego apres ski. - czy jestesmy zimnolubni czy raczej jestesmy zmarźluchami Więc planując pamietajmy o: - nie bierzmy pod uwagę jedynie miejsc czy tez centrów narciarskich modnych, rozreklamowanych i łatwo dostepnych(chyba że lubimy lansik ale wtedy cel wyjazdu jest inny i inne priorytety). Zazwyczaj będzie tam drożej, zazwyczaj bedzie tam tłok a co za tym idzie kolejki i niebezpiecznie na stokach. Jeżeli już to starjmy się wybrac okresy pozaferyjne z mniejszą ilością ludzi, nie szczyt sezonu. -zwracajmy uwage na pogode jaka zazwyczaj panuje w miejscu (i czasie) w które chcemy jechac. -w miare mozliwości kontrolujmy prognozy pogody w interesujących nas rejonach - zbadajmy jakie trasy są w rejonie w który chcemy jechać – wiekszość tras powinna być na Naszym poziomie. - nie ufajmy do końca opisom na stronach inetrnetowych, lepiej zapytac na forum lub skorzystac z kamery stokowej i od razu będzie wiadomo jakie warunki i ile ludzi. - zadbajmy o dobre przygotowanie sprzętu narciarskiego - pamietajmy o Naszej kondycji – o tym trzeba pamietac cały rok żeby miało sens! Jeżeli już wybralismy jakieś konkretne miejsce starajmy się: - dobrze poznac topografię narciarska rejonu. Mapki zazwyczaj sa dostepne w internecie albo koledzy i koleżanki z forum pomogą. - zaplanujmy sobie przynajmniej w zarysie poszczególne dni Naszego narciarskiego wyjazdu. A więc np. na 6 dni: 1. Rozruch na łatwiejszych tarasach, po południu wycieczka rozpoznawcza 2. Jazda na tarsach o Naszym poziomie trudności 3. Dzień spokojniejszy może mały reścik (Zapasy sił i napalenie na narty już się skończyły lub kończą a organizm jeszcze nie do końca przestawił się na nowy rytm 4. Pokonujemy bariery, próbujemy nowego. 5. Cieszymy się z pokonania kolejnego poziomu wtajemniczenia 6. Żegnamy się ze wszystkimi trasami Jak już jestesmy na miejscu i chcemy jeździć bezpiecznie to: - wychodźmy na narty w miare wcześnie. Rano zazwyczaj jest najlepszy snieg i najmniej ludzi - starajmy się układac Nasz dzień na nartach inaczej niż wiekszość. Wtedy kiedy najwiekszy tłok – róbmy przerwę. Wtedy kiedy wszyscy ida na obiad my jeździmy. - pamietajmy o rozgrzewce przed jazdą - starajmy się wybierać do dłużeszego pobytu trasy mniej uczęszczane, na uboczu, nie będące ciągami łaczącymi ośrodki lub centra narciarskie. - pamietajmy o róznicowaniu wysiłku w zależności od pory dnia i Naszych zasobów kondycyjnych - nie jeździjmy na siłę na granicy mozliwości, a w wypadku gdy chcemy próbować nowych rzeczy czy stoków nie wstydźmy się zaangażowac instruktora. - zadbajmy o prawidłowy, stosowny do pogody i temperatury ubiór. Jeżdżenie w ciężkiej kurtce z polarem w słoneczny, ciepły dzień jest tak samo złe a nawet gorsze jak niedogrzanie przy mrozie. - pamietajmy o zabezpieczeniu się przed słońcem (Włochy) kremy z filtrem, okulary - przed rozpoczęciem zjazdu zaplanujmy jego trasę i miejsce kolejnego zatrzymania - zwracjamy uwage na tzw. Fale . Na stoku ruch zawsze ukałda się w ten sposób, że po fali wielu narciarzy jest chwila pustego lub prawie pustego stoku – warto poczekac bo wtedy i bezpieczniej i przyjemniej. - starajmy się planowac jazdę wykorzystując cała szerkośc trasy a nie tylko najbaradziej wyjeżdżone i uczęszczane przez wszystkich fragmenty - zawsze dostosowujmy technike do warunków. Nie bójmy się jechac skretem z oporu czy łukami płuznymi – to świadczy o dorosłości narciarskiej a nie o tym że ktos jest słaby technicznie. - miejsca niebezpieczne pokonujmy w sposób zdecydowany starając się utrzymać regularny rytm jazdy i kontrole nad prędkością - nauczmy się upadać. Czasami lepiej upaść od razu w sposób kontrolowany niż walczyć o ustanie ryzykując kontuzje. - bądźmy przewidywalni dla innych narciarzy, nie hamujmy gwałtownie bez powodu, nie zmieniajmy gwałtownie kierunku jazdy ani jej rytmu. - zawsze gdy wjeżdżamy na nowy nieznany stok zatrzymajmy się i poobserwujmy chwilę a nastepnie pierwszy zjazd potraktujmy zapoznawczo nawet gdy jest to mały doskonale widoczny kawałek górki. - stosujmy się zawsze do narciarskiego Dekalogu, myślmy i przewidujmy. - pamietajmy o zasadzie ograniczonego zaufania - służmy pomocą osobom potrzebującym, a zwłaszcza starszym narciarzom, którzy dopiero zaczynają (ze swojego krótkiego doświadczenia wiem, że jest ich wielu); - bądźmy kulturalni w kolejce do krzesełka (lub do orczyka); - nie opalajmy się, nie róbmy zdjęć, nie urządzajmy pogawędek na środku stoku Pewnie jeszcze pare rad zostanie dopisanych. Myslę, że warto poracowac nad taktycznym przygotowaniem wyjazdu i świadomym poruszaniem się po trasach wtedy na pewno będzie mniej wypadków i więcj przyjemności. A w grupce: Zasadą powinno być, że nie jeździmy na nartach sami. Oczywiście jak ktos lubi i umie to OK. ale i przyjemniej a na pewno bezpieczniej jest na nartach w grupie i to nie dotyczy tylko wypraw skitourowych ani jazdy poza trasami. Nagłe załamanie pogody, drobna kontuzja we mgle czy czasami zwykłe zabłądzenie mogą być powaznym problemem dla samotnego narciarza, w grupce czy nawet we dwójkę często pomijalnym. A więc nie jeździjmy sami. A co do jazdy w grupce to; - zawsze powinna być osoba która przewodzi grupie – niekoniecznie najlepszy technicznie ale na pewno najbardziej doświadczony narciarz. - prowadzący powinien zadbac o to aby każdy miał mapke rejonu, telefon kontaktowy do niego ewentualnie inny telefon alarmowy - zaczynamy i kończymy jazdę w taki samym składzie chyba, że w trakcie część grupy w porozumieniu z osobą odpowiedzialna się odłączyła. W takiej sytyuacji dobrze jest ustalić gdzie poszczególne podgrupy będą jeździły, miejsce ponownego spotkania lub godzine kontaktu po zejściu ze stoku - tępo poruszania się grupy powinno być dostosowane do najsłabszego/ najwolniejszego - osoba prowadząca powinna kontrolować całą grupę a jeżeli nie ma takiej możliwości (bardzo zróznicowane umiejętności) ściśle określić kierunek jazdy i wyznaczyc prowadzącego oraz miejsce postoju i zbiórki grupy (jeżeli sama nie prowadzi i zabezpiecza tyły) - jeżeli osoba prowadząca sama musi wybierać drogę wyznacza ostatniego który jest zoobowiązany do zamykania i opieki nad najsłabszymi - przy wiekszych grupach w trudniejszym terenie dobrze mieć walkie-talkie lub kontakt komórkowy pomiedzy pierwszym a ostatnim - jeżeli jeździmy sladem prowadzący ma obowiązek jechac w taki sposób aby wszyscy jadący za nim byli w stanie nadążyc a jednocześnie musi zakładać taki tor jazdy aby wężyk był bezpieczny dla grupy i innych uzytkownków stoku - w wypadku złych warunków widoczności wszyscy członkowie grupy powinni zachowywać bezpośredni lub pośredni kontakt wzrokowy a w wypadku bardzo złej widoczności wzrokowo głosowy. Jednocześnie prowadzący grupę jest odpowiedzialny za stałą prawidłową lokalizacje w terenie zapewniającą bezpieczeństwo wszystkich członków grupy (np. jazda wzdłuz linii tyczek od tyczki do tyczki, informowanie nastepnych osób o zmianie kierunku jazdy, napotkanych niebezpieczeństwach itd. Tekst nie jest zaproszeniem do jakiejkolwiek dyskusji tylko zbiorem wiadomości i rad, które dobrze jest znac i się do nich stosować. Pozdrawiam5 punktów
-
No to zapowiadane fotki na koniec sezonu. Lokalizacja: Kronplatz oraz Helm, Włochy. Najpierw widoczki. Nasz stok treningowy z oddali. No i Dolomity: Gigant po sztruksie. Najs Start do przejazdu treningowego. Coraz lepiej mi wychodzi. Fotka z przejazdu na zawodach. Slalom - moja ulubiona konkurencja. Momentami jest już prawie tyłkiem do ziemi. Wiem, że zostaje mi ręka, ale jest naprawdę szybko ) A to już Helmissimo: Start na szczycie góry. A potem 4,5 km giganta na sam dół )4 punkty
-
eh, Niko , Niko:rolleyes: jak czytam twoje posty , no to sorry , ale odnoszę wrażenie ( może tylko ja ) ,że zawsze ,gdzieś między słowami , próbujesz przemycić myśl , że TYLKO TY jesteś prawdziwym narciarzem , a reszta to cieniasy , dla których opisane przez Ciebie warunki są extremalnie trudne i nikt z nas nie ma co szukać wtedy szczęścia na śniegu. Absolutnie nie kwestionuję Twoich umiejętności narciarskich ale też życzę Ci , żebyś miał więcej wiary w innych , którzy nie mogą się na te narty wybrać nie dlatego że kiepskie warunki , ale np ze względu na inne obowiązki , odległość itp ( post Mitka ) , no i oczywiście dobrego nartowania w dniu jutrzejszym:) pozdrawiam4 punkty
-
No to jest więcej dziwnych na świecie. Ja też lubię wiosenne narciarstwo I kasza w niczym mi na ogół nie przeszkadza, na pewno nie bardziej niż twardy lód Lubię wiosenne śniegi, kaszę - nie mam z nią większych problemów - wg mnie to super śnieg do jazdy. Muldy też mi nie przeszkadzają - choć tak naprawdę na wiosnę ich nie ma, czy pojawiają się bardzo rzadko ...bo ludzi nie ma na stokach zbyt wielu, stoki raczej są puste a muldy to przecież funkcja obciążenia stoku Co charakteryzuje wiosnę? Słońce wysoko a ceny nisko - i to jest to co także lubię Daleka analogia, która mi przychodzi do głowy to Mazury w wrześniu - też jest pusto na jeziorach, wieje fajnie a ceny czarterów niskie - polecam PS. Ja to już jestem chyba totalnie dziwny bo sztruks mi do szczęścia niepotrzebny - a przymarzniętej "tarki" po prostu nie lubię4 punkty
-
Cześć Niko nie pisz tak prosze bo to przykre. Siedzę teraz w domu, w miejsca o ktorych piszesz mam lekko licząc siedem może osiem godzin jazdy samochodem. Bardzo lubie wiosenne śniegi ale nie moę sobie pozwolić na taki wyjazd a tu okazuje się, ze sam się tego pozbawiam. Pozdrawiam serdecznie4 punkty
-
4 punkty
-
Rosi, na razie dostajesz słowne upomnienie, nie wiem o co chodzi, bo nie czytam "Ciebie" ale ludzie się skarżą na Ciebie, że jesteś agresywny i że ogólnie mają przesyt twoich opowieści dziwnych treści! Jak nie wystopujesz to dostaniesz limit 3-5 postów dziennie! Reszta będzie wycinana!4 punkty
-
dodam, ze zarowno czas dojazdu jak i strefa finansow moze byc dla pasjonatow z forum utrudnieniem (czasem tez maz, zona, partner) gdybym miala w tamte rejony znacznie mniej niz 7 godzin jazdy (w dodatku obecnie na odcinku ok. 60 km na trasie rozpoczeto roboty drogowe i zwiazane z tym liczne zwezenia, wiec czas dojazdu wydluza sie o jakas godzine), moznaby liczyc na moja obecnosc w wiosenno-zimowym szusowaniu (niektorym z forum dane bylo poznac moja determinacje , pozdrawiam), zwlaszcza, ze przechodzenie z grzaskiego cukru na lodzik i odwrotnie daje duza frajde i uczy pokory na przyjemnosci trzeba wiec sobie zasluzyc ...3 punkty
-
Aklimatyzacja Ja przechodzę aklimatyzację, bo wczoraj w Barcelonie było + 30C, a Wy zobaczcie jeszcze kilka zdjęć Zdjęcie poniżej zostało wykonane na wys. 2000 m npm3 punkty
-
Kubuś, błagam nawet Ty ....... Nie demonizuj, spiskowa teoria dziejów jest wciąż żywa na "każdym" forum, nie trzeba jej dodatkowo napędzać. To, że czasami ktoś napyskuje albo próbuje w "przebiegle bezczelny" sposób zgasić kogoś to jeszcze nie jest obraz całości. Jeszcze nam tutaj brakuje teorii na "grupę trzymająca władzę", albo "niewidzialną rękę rynku". To są jednak bardziej przypadki osobnicze i wazeliniarskie niż zorganizowane . A przykład Rossiego na się do tego jak wół do karety. Lecimy takim OT-em, że aż wstyd. Pozdrawiam,3 punkty
-
:D:D Michał masz u mnie duuuuuże piwo:) Ps 1 żeby było śmieszniej ,to ja tego filmu jeszcze nie widziałem , więc nie wiem za bardzo o co kaman:confused: Ps 2 Niko ,ja naprawde lubię czytać twoje posty ,szanuję bardzo twoją wiedzę ,tylko czasem, być może zupełnie niepotrzebnie:confused: , doszukuję się jakiegoś drugiego dna w tym co piszesz;) Generalnie luuuuzik:)2 punkty
-
Nie chodzi tu o chwalenie się czy prężenie muskułów, nikt tu tego chyba nie oczekuje, ludzie dzielą się swoja pasją, radościami, sukcesami jak i porażkami. Nie spotkałem się tu jeszcze z relacja z wyjazdu w piękne i dalekie miejsce z której nawet między wierszami mógłbym wyczytać coś w stylu: "jesteście leszcze bo was tam nie było.... itd itp". Niestety w twojej wypowiedzi można było takie drugie dno znaleźć, może tak Ci po prostu wyszło przypadkiem, taką mam nadzieję, niemniej mam wrażenie, że czasem Ci się przydarza tak pisać - może taka masz manierę, taki styl. Niko - niesmacznym zagraniem jest nabijanie się z filmiku (choć piszesz,że sie nie naśmiewasz), który wcale nie Aklim tu włożył. Zgadzam się, ta trasa w swoim dolnym przebiegu jest płaska jak podłoga w twoim domu ale jakoś trzeba na dół dojechać. Ty prawdopodobnie byś schodził z nartami gdzieś bokiem bo może jest zbyt płasko i niegodna ona zjazdu? Chłopaki stali na dole, kolega dojeżdżał to go nagrali- wszystko. O jaki pozowaniu piszesz? Przypuszczam, ze ten dół na Rohaczach to nawet jakby Bode Miler zjechał po tej plaskatej kaszy to byś mu napisał, ze się już nie rozwinie, nie bez racji - bo on już chyba kończy karierę2 punkty
-
Wiem wiem,ja jakiś dziwny jestem... Wiosenne narty uwielbiam najbardziej!2 punkty
-
Do baletu to on nie są ale zmierzamy we właściwą stronę, mogę sie mylić jednak bo one może i do baletu się nadadzą, w każdym razie wiek dobrze odczytany, narty mają lekko ponad 30 lat, na tym zdjeciu nieco nie widać ale maja opis Trick czyli są do różnych akrobacji. Pan bardzo dziarsko (mimo wieku w przedziale na oko 60-70 lat) trzaskał na nich płynne piruety na czerwonej trasie z Ainecka (tej koło gondoli), mówił, że robił na nich drzewiej różne akrobacje, salta, skoki do 40 metrow i inne takie. Jeździł bardzo intensywnie, bez opierdzielania sie, zrobilismy razem kilka rundek a później jeszcze się spotkaliśmy kilka razy na różnych trasach ośrodka. Pan generalnie zjechał narty współczesne, ze niby są do bani:D ale jak zrobiłem na czerwonej też kilka piruecików na Fischerach (no nie tak gracko jak on) i zjechałem kawałek tyłem to wziął moje narty, pogdlądał, pomacał. pouginał i stwierdził, że są good:) Miły Gosciu, znał całą obsługe kolejki, wszyscy sie do niego uśmiechali i walili mu piątki, pogadaliśmy o przebiegach dziennych, przewyżeniach, zapoznał się z naszym GPSem - naprawdę fajnie zakręcony człowiek. Mam nadzieję, ze w jego wieku też tak będę miał2 punkty
-
Niestety pomylił się. Gdyby w treści było że w ciągu pierwszych 2s jazdy narciarze uzyskali prędkość 2m/s i dalej poruszali się ruchem jednostajnym wtedy odpowiedź Niko byłaby prawidłowa. Ponieważ w zadaniu nie podano czasu jazdy ani długości trasy znalezienie odległości między narciarzami gdy pierwszy dojedzie na metę nie jest możliwe. Jakby ktoś chciał się czepić to można by też dywagować też na temat określenia "uzyskali przyśpieszenie" tzn. kiedy uzyskali? na starcie czy w innym momencie? Zakładając przyśpieszenie na starcie 2m/s'2 i ruch jednostajnie przyśpieszony przez cały czas sytuacja będzie wyglądała następująco: Po 1s: Narciarz 1 uzyskał prędkość V=2m/s, przejechał 1m Narciarz 2 stoi na starcie Po 2s Narciarz 1 uzyskał prędkość V=4m/s, przejechał 1m + 3m razem 4m Narciarz 2 stoi na starcie Po 3s Narciarz 1 uzyskał prędkość V=6m/s, przejechał 1m + 3m + 5m razem 9m Narciarz 2 uzyskał prędkość V=2m/s, przejechał 1m Po 4s Narciarz 1 uzyskał prędkość V=8m/s, przejechał 1m+3m+5m+7m razem 16m Narciarz 2 uzyskał prędkość V=4m/s, przejechał 1m +3m razem 4m Jak widać z każdą sekundą odległość miedzy narciarzami będzie wzrastać. W praktyce aż do momentu gdy przestaną przyśpieszać i zaczną jazdę ruchem prostoliniowym. W ruchu jednostajnie przyśpieszonym będą się różniły o taką samą wartość prędkości ale odległość będzie się zwiększać. Dopiero w momencie zrównoważenia sił grawitacji przez opór powietrza i rozpoczęcia ruchu prostoliniowego odległość między spadającymi ciałami nie będzie się zwiększać.2 punkty
-
Przyznaje się mam ciężką nogę, jak jadę na narty to częściej się samochód przemieszcza nad asfaltem niż po nim.... Ostatnio chyba pierwszy raz się zdarzyło że to nie ja byłem organizatorem wyprawy, a mianowicie zostałem zaproszony na wyjazd przez Jacka. Ja miałem za zadanie dotrzeć na miejsce własnym środkiem transportu i tyle. Jacek zaproponował wspólną podróż i tak od Bielska B. on jako prowadzący i ja z Bończą jako 2 samochód podążający. Jazda bez szaleństw, max 140 i respekt na ograniczeniach. Ekonomiczny efekt takiej jazdy powalił mnie na kolan:eek:, moja 2 litrowa benzyna spapała 7,8 l/100 km, to średnia w obie strony i dane wyliczone z zatankowanego paliwa, a nie odczytu z komputera. Jak jechałem miesiąc wcześniej sam to wyszło mi 12 l, czyli licząc na pieniążki ok 360 zł więcej na takiej samej trasie:rolleyes: Więc tak jak w tytle: nie opłaca się zapi....pip:cool:1 punkt
-
1 punkt
-
mea culpa – sam widzisz co się dzieje miało być tylko do konkursu żeby zacząć nowe wydanie wątku a tu jak nie pierd……………. jak pisałem strach się bać1 punkt
-
Pełna bzdura? Samokrytyka nie jest twoją mocną stroną... Krytykujesz osobę,która nie unika trudnych warunków i sobie w nich radzi!1 punkt
-
probowalem. doszedlem do galerii zdjec ale nie ma tam mozliwosci glosowania. zarejestrowalem sie na facebooku ale dalej bez powodzenia..........1 punkt
-
Uuuuuuu,nie trafiony i nie zatopiony! Przykład: To jest bardzo stroma ścianka,w dodatku z lodowymi muldami!Aklim ładnie ją pokonał! Za to Tobie Niko pokory brak!Oceniasz po pozorach,a nie tędy droga! Nartować każdy by chciał,ale nie każdy może,bo to już nie czasy studenckie,żeby było można robić co się chce...1 punkt
-
Oj Niko nic tam pozowanego nie było po prostu koniec dnia i dojazd do końca trasy po całodziennej jeździe może od nie chcenia oboje staliśmy ledwo na nogach ale z uśmiechem na ustach, a z żonami to było trochę z humorem ale widocznie nie siadł czasem jest tak w młodych małżeństwach że trzeba iść na kompromis. pozdrawiam1 punkt
-
Cóż Aklim do przyjaciół Ciebie nie można zaliczyć. Jesli w opisie ktory wyraża radosc, ze wreszcie na stoku można sie SPRAWDZIĆ, Ty dopatrujesz się podtekstów to mamy rózne widzenie sztuki jezdzenia na nartach. Jesli na filmie jestes Ty to nie dziwię sie , że tak to widzisz. Ty po prostu sie nie rozwiniesz z taką jazdą. Powinienes się konfrontowac w takich warunkach o jakich ja pisalem, a Ty pozujesz do filmu na takiej oslej łączce. To nie złosliwosc , sam się o tym przekonasz. Komentowac filmu nie będę , abys nie sądził , ze kieruję mna chęc dokopania. Wiele na forum sie mówi o jezdzie w trudnych warunkach , pokaż jak sobie radzisz. Ja nie ukrywam się przed nikim, zawsze informuję gdzie mnie mozna spotkac. Chcę jezdzić w towarzystwie forumowych przyjaciół. Podglądajcie, krytykujcie jak sie nie podoba. Zawsze się to mi przyda. Ja problemów z żoną nie mam. Jest najwspanialszą kobietą. Jak jade na narty to wstaje aby mi zrobić sniadanie i z usmiechem wita kiedy wracam. Dlaczego , bo wie że narty to mój SPOSÓB NA ZYCIE. Moja maxyma na nartach "im trudniej tym lepiej". A ze lubię sie pochwalić. A kto z WAS się nie chwali . Zaglądnijcie w swoje posty . Alpy, wspomnienia, kupione narty, radosc z padającego sniegu, załamania jak doznacie kontuzji.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A po co pytasz, jak pytasz czy możesz to korzysta z prawa wyboru i nie pozwala, nie pytaj tylko informuj, albo po prostu nic, przecież jak zobaczy że Ciebie w domu nie ma i nart, to chyba się domyśli gdzie jesteś1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cieniasy to moze nie i wpis niko nie dotyczyl forumowiczow, ale... na stoku bylo kilkanascie dobrze jezdzacych narciarzy a stok wygladal tak: 1/3 trawa z platami lodu, nastepnie lod poprzetykany betonem i ostatnia czesc to zmrozony sztruks od 11 sztruks miekki. Bylo to nasze pierwsze spotkanie na lodzie po burzliwym watku dotyczacym jazdy na betono -lodzie. Mamy to do siebie, ze udawadniamy sobie na stoku co napisalismy na forum. Z tych kilkunastu dobrze jezdzacych zaden nie probowwal nawet wjezdzac na lodowo - betonowa czesc nartostrady. Zapalency to za delikatnie powiedziane, chociaz w goglach, kaskach (bylem bez kasku)nie widac, ze mamy razem ponad 130 lat1 punkt
-
Niko wielki szacun dla twojego podejścia do nart , ale powiem jedno zamieńmy się żonami a już w tym sezonie nie pojeździsz i wież mi że nic by ci nie pomogło. Pozdrawiam PS. Może za 10-20 lat będziemy na tym etapie co ty teraz - Zero ograniczeń, czego życzę wszystkim pasjonatom białego szaleństwa.1 punkt
-
1 punkt
-
To masz kaszę o 11! A tak wyglądał stok o 16!!! Rano na tym stoku rozgrywane były zawody FIS - mistrzostwa Andory (tu jest dowód: http://www.fis-ski.com/uk/604/1228.html?event_id=29357&cal_suchsector=AL) Miękkie ok 10 cm, a pod spodem beton1 punkt
-
Cześć Co on .... chyba nadwagi nie wiedział. To jest po prostu prawidlowa narciarska budowa. 180 cm wzrostu i 95kg. Pozdro1 punkt
-
Cześć No to właśnie są do baletu. Freestyle i tricki wyglądały wtedy nieco inaczej niz teraz. Narta z pewnościa była bardzo miękka, przez to do skoków nie nadawała się tak jak dzisiejsze ale za to do kręcenia piruetów, przekładanek, niskich skoków typu łyżwiarskiego itd. byla stworzona. Mam jeszcze takie narty w domu. Pozdro1 punkt
-
No to wydaje mi się że macie ciekawą propozycję od Andiego. Koszty można oszacować na tyle ile kosztuje Was 1 osoba dorosła(dojazd, karnet, koszy pobytowe). Dzieląc koszty na 4 szkolenie jednego bąbla będzie kosztowało przy ekonomicznym wyjeździe ok 350 zł. Ja ze swojej strony, jako że miałem okazję poznać Andiego osobiście mogę go polecić. Oprócz tego że jest instruktorem narciarstwa, to jest nauczycielem więc ma odpowiednie doświadczenie z dziećmi.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Zaczyałem w podobnych butach. Tam dól był wiązany a góra na klamrę - jedną lub dwie już nie pamiętam. Myślę, że dokładnie w pierwszej połowie lat 70 wyszly ze sprzedazy na rzecz plastików. Narty to jakiś Atomic do baletu. Tego konkretnego modelu nie kojarzę ale na oko narta młodsza od buta a wiązanie chyba młodsze od narty. Pozdro1 punkt
-
No to ładne miałeś spotkanie z dziarskim staruszkiem. Buty Lowa - chyba? Kiedyś dużo tej firmy było w Polsce. Przed oczami mam jakieś stare reklamy. Design mają wyjątkowy.1 punkt
-
1 punkt
-
Trzeba takich zapalenców jak ja i Alfredoo , aby wybrac te gorsze warunki i w nich wybierac lód. Jezdzilismy na Ś.Piotrze do południa. Ludzi mało Dosc duze przetarcia (miejscami), twardo, w wielu miejscach gładki lód. W dolnych partiach (1/3 trasy) w południe stok miękki, co nie przeszkadzało jechać agresywnie. Z zadowoleniem oglądałem dobrze jeżdżących narciarzy. Utrudnienia , o których wspomniałem uatrakcyjniały jazdę, bylo dużo sytuacvjnej jazdy. Jutro (juice) pewnie porysujemy "niedzwiadka". Wiatr nie dokuczal, trochę spowalniał jazdę. Szkoda , ze tylu pasjonatów z forum pozbawia sie tylu przyjemnosci. Pozdrawiam! Może dla niektórych DO ZOBACZENIA.http://www.holidayinfo.cz/zima/kamera.php?lang=7&ro=1&cntry=1&rg=2&loc=3&cat=7&cam=3012&pic=5&vid=0&gstart=1&raw=1 punkt
-
artykuł przepraszam za dygresje....... Mitek to pisze merytoryczne poematy a INNY STARY WYJADACZ tylko nabija licznik kilkoma wyrazmi ....jak postepować na nartach jak korzystać i jak czerpać z TEGo przyjemność ....zgadzam sie z NIM w pelni wyjazd na narty rano .....pierwszy zjazd powolony zapoznawczy ..... PO pierwszym nasyceniu warto uzypelnić plyny ..czyli wlasciwe napoje do poziomu zmeczenia i poziomu jazdy..........nalezy rownież zjeść coś ciekawego ...NO i sedno sprawy kondycja przez caly rok a nie trzy dni przed tylko wizyta w SILOWNI.............1 punkt
-
możesz pisać na 10 innych forach narciarskich to też wyrobisz norme:)1 punkt
-
1 punkt
-
Tadziu chcesz mi powiedzieć, że w ruchu jednostajnie przyspieszonym prędkość v=const. Bo tylko wtedy, w takim samym interwale czasowym zostanie pokonana jednakowa wielkość drogi. Zgodnie z linkiem: v(t)= V0 + at więc przy założeniu, że v0=0 i a=const v(t) jest wprost proporcjonalne do czasu ruchu. Czas płynie więc z jego upływem, przy stałym przyspieszeniu prędkość rośnie. W związku z tym droga pokonywana też nie jest stała. zgodnie z linkiem: s = s0 + v0t + at^2/2 przy założeniu s0 = 0, v0 = 0 i a = const droga s jest wprost proporcjonalna do kwadratu czasu. I z tego bierze się zmienna różnica. CNW1 punkt
-
No właśnie, chyba zbyt pochopnie podeszliście do rozwiązania tego zadania. W związku z tym, że jest to ruch jednostajnie zmienny, różnica odległości na mecie będzie funkcją czasu zjazdu. A w treści jej nie podano. Moim skromnym zdaniem odpowiedź to: Różnica będzie wzrastać o cztery metry z każdą sekundą zjazdu począwszy od momentu ruszenia zawodnika nr 2. Dla przykładu: Przyjmując, że czas zjazdu wynosi 10s. To przy a=2m/s^2 droga wyniesie 100m. Więc dla zawodnika nr 2 czas będzie równy 8s (bo ruszył 2s po pierwszym). Przy takim założeniu pokona on drogę 64m. Różnica wynosi więc nie 4m a 36m. Przy założeniu czasu zjazdu 20s dostajemy: droga pierwszego (dla a= 2m/s^2) = 400m, dla drugiego (18s) droga = 324m. Różnica więc wynosi 76m. Wzór na różnicę to chyba: x=2a(t+1) dla t zawodnika nr2 (oczywiście przy różnicy czasu 2s). lub: x=2a(t-1) dla t całego zjazdu. PS: mam nadzieję, że się nie pomyliłem bo będzie siara:)1 punkt
-
Jezeli chodzilo rowniez o mnie to zaczne od tego ze widzialem film tylko w przelocie bo teraz mam blokade na YouTube (prosze wez to po uwage). Pamietam tylko dwa skrety ze srodka filmu pierwszego i wlasciwie tylko to moge skomentowac. Oceniam Cie w kategorii zawodnik regionalnego klubu. Byles na OFLA? czy juz jestes na to za stary Jazda jest bardzo dobra. Pewne stanie, plynnosc ruchow, gleboki uklad dosrodkowy, krawedzie tna snieg. Jedziesz dlugim skretem ale na slalomkach? Moze Niko i praktycznie cala reszta zaraz mnie zje ale i tak powiem swoje. Na wszelki wypadek nie bede uzywal takich okreslen jak square stance czy pozycja frontalna Czas na konkrety . Uwazam ze zewnetrzna reka za bardzo w bok zamiast do przodu. Mam wrazenie jakbys przyjmowal gleboki uklad dosrodkowy za wczesnie i ta wyciagnieta reka pomagala w rownowadze. Zewnetrzna reka ma prowadzic skret (wiem Harb naucza odwrotnie). Niby to tylko reka ale ona zostajac z boku odkreca barki a barki ciagna biodra i je blokuja skutkiem tego w skrecie jedziesz prawie wylacznie na zewnetrznej narcie - tak mi sie wydaje bo pioropusz idzie prawie tylko z zewnetrznej narty. Wbicie kija jest OK ale to musi byc wpisane plynnie w calosc lancucha ruchow. U Ciebie widze troche niepotrzebnie przygotowanie do wbicia i jaby wyczekiwanie na odpowiedni moment. Wyjscie w gore za mocno zaakcentowane, chyba nie jest az takie potrzebne szczegolnie ze to slalomki. Jakie cwiczenie moze poprawic sylwetke. Moim zdaniem bardzo dobra bedzie jazda na zewnetrznej narcie, wewnetrzna ma byc prowadzona rownolegle i nad sniegiem. Co to daje: - cwiczenie rownowagi w plaszczyznie poprzecznej (jak za wczesnie bedziesz chcial przesunac cialo do wewnatrz skretu to bedziesz sie musial podeprzec na wewnetrznej, jak za pozno to nie bedziesz mial wystarczajacego zakrawedziowania) - cwiczenie rownowagi w plaszczyznie strzalkowej czyli przod-tyl - cwiczenie poprawnego ustawienia barkow i bioder w skrecie - w tym cwiczeniu nalezy nie dopuszczac zeby narta wewnetrzna (ta w powietrzu) ustawiala sie katowo tak jak w cwiczeniu "Javelin" bo to blokuje ruchliwosc bioder Poza tym wszelkie cwiczenia na uspokojenie gory bez kijow - to sa najczesciej wykonywane cwiczenia przez zawodnikow z PŚ.1 punkt







