Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      7 967


  2. iluminator

    iluminator

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      56


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. alfredoo

    alfredoo

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      416


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.05.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie dalej jak 30 min. temu rozmawiałem z nim, Jest OK, mniej pali, czasami nawet zdarzy się mu dzień bez dymka, ma zdrowo żyć i za tydzień wraca do pracy. Również obiecał że za tydzień zaglądnie tutaj:) Prosił również żeby Wszystkich pozdrowić, co niniejszym czynię
    12 punktów
  2. Testowałem narty Salomon BBR i muszę przyznać, że nie powaliły mnie na kolana. Jeździłem w warunkach kiedy stok z rana był oblodzony i narta prowadziła się na krawędzi poprawnie ale dzioby dosyć mocno drgały. Gdy stok odpuścił i był rozjeżdżony to narta dalej wchodziła na krawędź, wyporność przez swoje taliowanie miała dobrą ale nie czułem znaczącej różnicy na korzyść BBR w stosunku do narty allmountain. Według mnie dobra narta dla tych którzy mają ochotę wyróżnić się na stoku i to jest jej jedyna zaleta. Osobiście wolałbym już nartę z grupy freeride która ma pod butem 98.
    4 punkty
  3. Mial okazje to jest za malo. Jak widac odpowiedzi tez nie ma. Mam Sl wiec to nie to samo ale chce powiedziec, ze mialem trudnosci z rozpracowaniem tych nart. Potrzebowalem tygodnia jazdy aby moc powiedziec ze to jest dobry model. Mialem chwile zwatpienia, tyle kasy i tak malo przyjemnosci. Moge doradzic zebys potestowal te narty kilka dni, bo 1 dzien to za malo. One, (caly czas mowie o Sl) zaczynaja jezdzic od pewnych predkosci i sil dzialajacych w skrecie. Jezeli sie nie przylozysz to masz taki sobie lajcik na oslej laczce. Mysle, ze z GS jest/bedzie podobnie.
    3 punkty
  4. Dziwnie ułożył się ten sezon ski-turowy. Najczęściej odwiedzałem rejon Hali Kondratowej, a na szczycie Kopy stanąłem aż osiem razy... Nie ukrywam, że lubię to miejsce, a dlaczego? Przeczytajcie państwo sami. Wiele jest w Tatrach miejsc urokliwych, które niczym magnes ściągają kolejne pokolenia turystów. Jednym z nich jest na pewno Hala Kondratowa oraz schronisko PTTK na polanie, położone urokliwie u stóp Giewontu. Aby tu dojść wystarczy godzinny spacer z Kuźnic. W lecie obsługuje ono głownie turystów idących na Giewont lub Czerwone Wierchy, a zimą narciarzy, którzy często nartostradą przez Kondratową lubią wracać tędy do Kuźnic. To magiczne miejsce w sercu gór. Pierwsze schronisko dla turystów powstało tutaj w 1933 r. W 1948 r. obecne schronisko na Kondratowej zostało wniesione dzięki zaangażowaniu zakopiańskiego oddziału PTT, a jego pierwszym gazdą był Stanisław Skupień - znany zakopiański narciarz, olimpijczyk (1932 – Lake Placid), zawodnik klubu SN PTT i medalista mistrzostw Polski w biegach narciarskich. To on stworzył rodzinną, kameralną atmosferę tego urokliwego schroniska, którą można odczuć i dzisiaj. Potem schronisko prowadził Andrzej Skupień, a od jego śmierci gaździną na Kondratowej jest Iwona Haniaczyk. To już trzecie pokolenie rodziny Skupniów w tej części Tatr. I mimo, że prowadzenie schroniska wiąże się z ciężką fizyczna pracą, jego gaździna, Iwona Haniaczyk, nie zamieniłaby swojej pracy na żadną inną. - Mam przecież najpiękniejszy widok z „biura” - na Czerwone Wierchy i Kasprowy Wierch - mówi. Powyżej schroniska znajduje się ładna łąka z widokiem na Kasprowy Wierch, Giewont i Czerwone Wierchy. Nieco poniżej schroniska, na niedużej polance, wznosi się szałas pasterski, a „bacował tu tęgi zbójnik i rozbójnik Wojtek Mrowca Gał z Olczy”, jak podają źródła historyczne. Można stąd dojść na Przełęcz Kondracką przez tzw. „Piekło” lub pójść w drugą stronę na Przełęcz Pod Kopą Kondracką i dalej na Czerwone Wierchy. Najciekawszym moim zdaniem celem narciarskim w rejonie Hali Kondratowej jest Kopa Kondracka (2005 m.n.p.m). Stoki ma w większości trawiaste i wystarczy niedużo śniegu, a można z niej zjechać na nartach. To z pewnością cel wart wyjścia na początek sezonu. Przy dobrych warunkach śnieżnych można na nią wejść na nartach nawet w styczniu. Pamiętajmy jednak, że to tereny występowania dużych lawin i trzeba zawsze sprawdzić aktualny stan zagrożenia lawinowego. Jeżeli pokrywa śnieżna nie jest stabilna, zawsze wycieczkę możemy skrócić np. dochodząc tylko do Kamienia. Kopa Kondracka to moja (i pewnie nie tylko moja) zdecydowanie ulubiona narciarska „góra” w Tatrach Zachodnich i jedna z chętniej odwiedzanych w całych Tatrach. Ileż „wariantów” i „wariancików” udało się tutaj zrobić – pewnie będzie tego z kilkanaście. Ale do rzeczy. Szczyt położony jest bardzo blisko Zakopanego. Z Kuźnic osiągniemy go po szybkim podbiegu w czasie ok. 2 – 2,5 godziny (w zależności od kondycji, są też szybsi:). A w nagrodę za trudy podejścia czekają nas królewskie widoki oraz długi i piękny zjazd o długości 3-4 kilometrów. Dodatkową zachętą mogą być spotkania z bohaterkami turni – kozicami, które lubią ten rejon. Czasami uda nam się bowiem spotkać na tej drodze to zwierzę-symbol Tatrzańskiego Parku Narodowego. tego roku byłem na Kopie kilka razy sam. Na samym szczycie Kopy Kondrackiej spotkałem kiedyś kozi kierdel – liczący 11 sztuk. Kozice pasły się na zachodnich stokach Kopy (od strony Wyżniej Świstówki i górnych pięter Doliny Małej Łąki i tzw. Kotlin), na terenie pozbawionym już śniegu, z lubością zajadając się starą trawą. Pamiętajmy, jak ważne jest nasze zachowanie, gdy spotkamy te rzadkie zwierzęta. Nie przeszkadzałem im. Nie powinniśmy się gwałtowanie do nich zbliżać, gdyż kozice są bardzo płochliwe i mogą rozpocząć ucieczkę, co może być dla nich niebezpieczne. Podziwiajmy to piękne zwierzę ze stosownej odległości, a widok spokojnie pasących się kozic pod szczytem Kopy niech będzie dla nas czystą przyjemnością. Ja tak właśnie zrobiłem. Wbiłem narty w śnieg, oparłem się o nie plecami, kozice nie okazywały lęku i podeszły na jakieś 15 metrów. Narty zapinam na szczycie Kopy Kondrackiej i zaczynam zjazd długim skrętem na wschód, po lub w bezpośrednim pobliżu grani, w stronę Przełęczy pod Kopą Kondracką. Po przejechaniu kilkuset metrów skręcamy ostro w lewo, na stronę wielkiego zbocza śnieżnego, zwężającego się ku dołowi, w stronę niewielkich turniczek. To tzw. Karby – droga naszego zjazdu. Jest to teren dość lawiniasty – dlatego też polecamy, by dokonywać wyżej opisywanego zjazdu tylko i wyłącznie przy pewnych warunkach śnieżnych (z drugiej strony 100% pewności nigdy nie ma, możemy jednak zminimalizować zagrożenie, gdy panuje w Tatrach np. 1 stopień zagrożenia lawinowego). Gdy jest niepewnie, radzę jechać „klasycznie”, czyli stokiem z Przełęczy pod Kopą Kondracką do Kamienia, przy czym unikać formacji wklęsłych (żlebów) i raczej trzymać się grzęd. Długimi łukami poruszamy się tym stokiem, który stopniowo się zwęża ku dołowi, a stromizna maleje. Teraz możemy – o ile śniegu jest wystarczająco dużo – kontynuować zjazd na wprost, przez dwa przewężenia, do widocznego w dole Kamienia (nastromienie ok. 35º, bardzo ładny fragment zjazdu), albo łatwiej, ale niemniej ciekawie, przetrawersować stok w prawo i dojechać kilkoma skrętami do szlaku idącego na Przełęcz pod Kopą Kondracką i za jego śladem dotrzeć do Kamienia (nastromienie nieduże, ok. 25 º). Z tego miejsca czeka nas jazda dość szerokim stokiem niewielkiego kotła pod Kamieniem, a potem po niemal płaskim terenie polany zjazd „na krechę” aż do schroniska na Kondratowej. Tu zawsze warto się zatrzymać. Posiady w schronisku to także ważny element wycieczki narciarskiej. Element towarzyski. Po trudach dnia gorąca herbata smakuje wybornie, jest czas, by przyjrzeć się naszym śladom (jak jest pogoda zobaczymy je z werandy schroniska), powspominać to, co działo się w ciągu dnia. Dlatego dla niektórych Kopa to także góra wspomnień, pięknych zjazdów, ale i niemniej ważnych przyjaźni w stosunku do ludzi związanych z tym schroniskiem, dosłownie ciepłym kątem w sercu Gór. Są nimi: Iwona – kierowniczka tego obiektu, Andrzej z Kondratowej, który zawsze szeroko wyciągniętą prawicą witał mnie i moich przyjaciół w schronisku i częstował nas tym co miał najlepszego, wiecznie uśmiechnięta i dowcipna Basia, której charakterystyczny śmiech słychać było w schronisku i jego okolicy. Wreszcie wspominam bardzo miło Przemka Sobczyka z „Yurta-ski” z Kuźnic, gdzie po całodniowej „wyrypie” zawsze można się napić dobrej kawy z ekspresu i zjeść coś pysznego – to krąg przyjaźni i ludzi, którzy zawsze byli i są mi bliscy i życzliwi. Pewnie nie tylko mnie... każdy, kto chodzi w Góry przyjaciół pewnie ma. To naturalne. Samotne wycieczki narciarskie też mają urok, ale te z przyjaciółmi zawsze się lepiej wspomina. Przyjaciele... bez nich wycieczki w Góry nie miałyby przecież smaku i wyrazu. Tym razem jestem sam. Nie narzekam jednak. Dość wspominania – zapinam narty i szlakiem narciarskim pędzę do Kuźnic, tu, zdejmuję narty i definitywnie kończę „wyrypę”. Ale powrócę za rok na pewno... Źródło: Wojciech Szatkowski, www.watra.pl
    3 punkty
  5. Bardzo „ucywilizowana” wersja zawodniczej narty gigantowej. Przyjemna w prowadzeniu stabilna przewidywalna i bardzo dynamiczna. Nie jest za sztywna. Wybacza naprawdę wiele, świetnie trzyma krawędź, nienagannie przechodząc ze skrętu w skręt. Lecz brakuje jej „zawodniczego pazura”, brak jej tego czegoś, czym powinna charakteryzować się rasowa zawodnicza narta gigantowa -brak jej trochę brutalności.
    2 punkty
  6. http://www.voelkl.com/ na europejskiej stronie można już zobaczyć pełna kolekcje na 2011/2012
    1 punkt
  7. Tez dałem radę. telefonia musowo!
    1 punkt
  8. Wypełniona. Powodzenia na tym Uniwersytecie Pozdrawiam
    1 punkt
  9. Piotrze zrobione. Przebrnąłem... Ciekawy temat Pewnie ankietujący wskazywać będą pewną telefonię jako wiodącą w reklamie humorystycznej
    1 punkt
  10. Bardzo przeciętna narta jak na tą grupę. Sztywna i mułowata.
    1 punkt
  11. W sumie to jedzie w prawym skręcie. Widocznie nie dociąża narty zewnętrznej
    1 punkt
  12. Mam całkowicie odmienne zdanie. Przedwczoraj potkałem na Stubai-u narciarza na tej narcie i zacząłem rozmowę. Narta była pożyczona na parę dni i miał już trzy dni jazdy za sobą. Był z niej zadowolony i planował zakup. Ja miałem Mantrę i buty o tej samej długości skorupy. Od słowa do słowa uzgodniliśmy wspólną jazdę i "dalsze" testy. Pojeździliśmy razem pół dnia na trasie i off piste (głównie) zamieniając się co jakiś czas. Wniosek końcowy był następujący: - mój kompan "na pewno tego Salamona już nie kupię" - mój "na pewno nigdy tej narty bym nie kupił" Opis warunków: Niewielki opad mokrego puchu. Na trasach przygotowanych rozjeżdżona breja, mokre odsypy, stare muldy. Off piste - mokry puch na wierzchu (3-4 cm), liczne twarde, wystające (nawet na 15 cm), stare dropy, miejscami przewiania, miejscami nawiane, ogólnie mokro i ciężko. Wybrałem ciekawą traskę między skałami, miejscami powyżej 45 stopni z śniegiem tracącym stabilność ale też wypłaszczenia. Off piste. Brak tyłów i zbyt ostry przód skazywały na bardzo uważną jazdę. Mój kompan przy niewielkim błędzie próbował poprawić (obrócić) przód ale już mu się wrył. Rezultat narta na dnie kociołka ze 200 m dalej. Ocena mojego kompana - salamon jest dużo gorszy od Mantry, moja - kompletna porażka. Na trasie oczywiście lepiej ale też tak sobie. Narta szła dużo głębiej niż moja Mantra a ostry dziób nie pozwalał na swobodną jazdę równoległą. Na krawędzi było najlepiej ale prawdę powiedziawszy to nie wiem czy to można byłoby zaliczyć do jazdy na krawędzi bo było miękko i pewnie pracowały też ślizgi. Żeby było jasne - na krawędzi też mi się jechało dziwnie ale nie mogłem się połapać co mi się nie widzi. Być może w porównaniu z klasyczną race-ówką w tych warunkach wyszłaby jakaś zaleta Salamona i jego "wyższość" ale "zmierzona" do freeridówki jest w moim odczuciu beznadziejna. Daję głowę, że będzie też gorsza od Grizzly i AC bo te narty znam nieźle. Jeździłem na kilkudziesięciu typach nart i ta należy do tych najgorszych. Oczywiście to moja prywatna opinia i jeśli ktoś ma inną to nawet nie zamierzam polemizować. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...