Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 967


  2. mig12345

    mig12345

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      1 387


  3. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 906


  4. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      5 540


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.11.2012 uwzględniając wszystkie działy

  1. ludzie nie piszcie bzdetów jak nie znacie tego miejsca zbiornik nie jest wybudowany na potoku , tylko w miejscu , w którym żaden większy ciek nigdy nie płynął .Tym samym w żaden sposób nie może spiętrzać wody , bo to nie jest przysłowiowa tama na rzece . Co do sposobu gromadzenia w nim wody to nie nie znam szczegółów , ale prawdopodobnie jest to system pomp , które tłoczą wodę z dużo niżej biegnącego potoku górskiego . Napełnianie zbiornika odbywa się w czasie tzw. wielkiej wody , więc specjalnie nie utrudnia to życia mieszkańcom Praciaków ( przysiółek Rzyk ) , którzy poniżej , tuż przy parkingu mają lokalne ujęcie wody i raczej pilnują ,żeby im wody w kranach nie zabrakło . Zresztą , w zeszłym roku jak była susza , Czarny Groń miał szlaban na naśnieżanie , nie mogli czerpać wody z potoku i pomimo mrozów armatki stały na stoku i nie produkowały śniegu . Ktoś więc tego pilnuje i raczej nie rządzi tam dziki kapitalizm . Zarówno właściciel jak i większość pracowników to ludzie z tych terenów , więc nie na rękę jest im wojowanie z miejscowymi władzami czy też mieszkańcami . Oczywiste jest ,że pewnie sielanki tam nie ma ,ale pisanie takich pierdół ,że panuje tam wyzysk człowieka przez człowieka , przyroda jest dewastowana w sposób niebywały , mija się po prostu z prawdą. Mam jeszcze prośbę do tych wszystkich , co zawsze wiedzą lepiej co będzie dla innych dobre , że , jak mają misję , to niech uszczęśliwiają swoich najbliższych , produkują się na rzecz swoich lokalnych społeczności , a przestaną podpowiadać co będzie lepsze dla mieszkańców Gminy Andrychów .
    5 punktów
  2. Ja akurat zadałem takie pytanie, więc nie ma najmniejszego znaczenia w którą stronę się ciągnie pilnik, to jest stal i ona się po prostu ostrzy, również nie ma najmniejszego znaczenia żeby proces ostrzenia przebiegał w jednym jedynym kierunku w obrębie jednej narty, czy pary nart, po prostu pełna dowolność jak komu wygodniej. Ja osobiście utwierdziłem się w tym co robię, że robię to zgodnie z panującymi zasadami sztuki, jedyne zastrzeżenie że robiłem to do tej pory zbyt siłowo, bo zarówno ostrzenie pilnikiem jak i wykańczanie diamentem robi się według Guido delikatnie i bez użycia siły, am fakt Guido jeszcze sonie nigdy przy pracy nie podciął żył, a ja już parę razy:tongue:. Potwierdziły się moje przemyślenia na temat ostrzenia ręcznego od dołu, czy podnoszenia krawędzi, że oczywiście można to robić ale to upierdliwe i nie zrobi się tego precyzyjnie, więc robi się to na maszynie i potem jak się nie zniszczy krawędzi to wystarczy ja tylko po ostrzeniu bocznym od spodu przeciągnąć drobnym diamentem celem zdjęcia drutu - normalnie "z ręki" bez użycia jakiegokolwiek prawidła. Co ważne jeszcze... Guido zaznacza że praca diamentem na mokro jest lepsza dla diamentu, ale nie zobaczymy żadnego serwismena w SP który by pracował z diamentem na mokro, ponieważ zawiesina drastycznie zanieczyszcza ślizg i jest to potem trudne do usunięcia. Obalił również mity z jakimś tam rozhartowywaniem krawędzi zahartowanej po której się ślizga polnik, żadnych takich mecyji się nie odprawia, trzeba do takiego miejsca użyć twardy pilnik który zetnie te zadziory. Jeśli chodzi o smarowanie, to tą część potraktowałem bardziej jako ciekawostkę, niż coś co chciał bym przenieść do praktyki, ponieważ wykład był ukierunkowany na przygotowanie nart do PS, jak się to robi i jakie czynniki bierze pod uwagę. Z praktycznych informacji dowiedzieliśmy się że najważniejsza sprawa to dobre nasączenie ślizgu smarem bazowym i że generalnie na treningi zawodnicy raczej nie mają niczym innym posmarowanych nart. Odpowiadając na pytanie Jarka czy mydlo fluorowe tylko na podklad fluorowy bo inaczej nie bedzie sie trzymac. Nie nic takiego na nasmarowaną i ocyklinowaną nartę nakładamy przez ręczne wcieranie mydełko, a potem obrabiamy to za pomocą szczotki obrotowej. Jeśli to jest proszek to posypujemy nim nasmarowaną nartę(nie cyklinowaną) i przy pomocy żelazka wtapiamy to w ślizg, podobnie robimy s smarami fluorowymi, tyle że nakapujemy(nowe słowo:applause:) na smar bazowy i potem wtapiamy to w ślizg - dlaczego tak? ponieważ smary fluorowe są bardzo twarde i same nie będą się skutecznie trzymać ślizgu. No i jeszcze jakieś takie mity o wielogodzinnym pieszczeniu nart do startu w zawodach:rolleyes::, kto i jakim cudem miał by na to czas.... Tak samo nie padło żadne stwierdzenie że jakiś tam smar daje się żeby na starcie uzyskać speed, a że potem ten smar już się ściera i go nie ma:wink:, to jakieś są bzdury po prostu... Jako ciekawostka, Guido w kilku słowach wypowiedział się na temat Rockera... no generalnie jak bym słyszał sam siebie:stupid: A co ty masz misia w paszporcie i zakaz wjazdu na Podbeskidzie? A jak chcesz .... to włączasz pornola i to pokrywa Twoje potrzeby:tongue:
    5 punktów
  3. za mało powiedziane, bo po co przekonywać przekonanego..... i tak wie swoje - "bo przeczytał". Niestety w w takich okazjach wiedza jest prostą pochodną jakości przeczytanego tekstu: czasem sensownego, zwykle bzdurnego, a co najmniej stronniczego........ Niestety publikacje Pracowni należa do tych ostatnich, czasem też drugich- choc rzadko, bo nie można tym panom odmówic inteligencji i sprytu zyciowego.... Uprzedzając zarzuty - czytałem strony PnRWI. Moja opinia w kwestii potoków w Beskidach wynika nie z lektury internetu a z faktu wieloletniego zamieszkiwania na takim terenie i obserwacji jak takie cieki zachowuję sie w ciagu roku. Do wyjaśnień Tadeusza mogę dodać tylko to, że bywaja dni na przedwiosniu gdy dowolny zbiornik na potoku napełni sie w jedną noc, bo w czasie odwilzy przepływ na strumyku może zmienić sie 1000 krotnie (tak! nie procent a x) do kilku m3 na minutę i wiecej. Istnienie czy nie zapory jest wtedy kompletnie obojetne dle przepływu.... zreszta zapora i tak po kilku max kilkunastu latach sie zagruzuje i zostanie malowniczy wodospad.... . Dlatego by mieć wode do naśniezania buduje sie nie zapory a (tam gdzie jest miejsce) szczelne zbiorniki 'w bok od potoku', z praktycznie zerowymi stratami wody na przesiąkanie napełniane w okresach nadmiaru wody. Mimo chronicznej suszy są jeszcze takie dni w lecie, wystarczy 3-4 dni opadu... a kazdy odbiór wody to mniej wody do podtopienia Biedronki w Skoczowie czy mostu w Ketach,,, Ok. piszesz, że zniszczono srodowisko zycia płazów. A konkretniej? Możesz być pewien, że te płazy nie czekały na koparkę.... lecz potrafią sie przemieszczać... Po zakończeniu budowy znajdą dosć nowych miejsc w wzruszonej glinie i w stertach kamieni. Jesli chcesz pokaże ci liczne miejsca gniazdowania zmij (choć to akurat gad ) ktore preferuja betonowe elementy nowej drogi w mojej okolicy, czy miejsca na niej gdzie bez problemu znajdziesz salamandry. Dla płazów zdecydowanie wiekszym 'problemem zyciowym' sa 2 pary myszołowów które gniazduja w poblizu..... mam nadzieję że Pracownia nie chce ich usunięcia jako niszczących płazy... Byc może wrażenie zniszczeń wynika z tego, że widok robót ziemnych w gorach jest mocno traumatyczny (stosu gliny, rumoszu, błoto po pachy...) ale krótkotrwały. Rozryte zbocze zregeneruje sie nawet bez pomocy człowieka w max 3-4 lata... a przy pomocy w 1-2.... Tak też to wyglada na zbiorniku na Praciakach. W działania Pracowni w sprawie Kotarza to juz osobny temat: http://pracownia.org.pl/kotarz Kliniczny przykład jak pieknymi słowami można przestawić tischnerowstą "trzecia prawdę"... Umiar trzeba zachowac w kazdym kierunku - nie można zryć wszystkich gór bo inwestycje, nie mozna tez blokować sensownych działań w imie 'hipotetycznego nietoperza' (Skrzyczne) czy 'niewidzialnych wików' (Kotarz). Wszystko da sie pogodzić, wystarczy nieco rozsądku.
    4 punkty
  4. czyli typowo dla Pracowni- "prawda inaczej"...
    3 punkty
  5. Guido mówił również,że o wiele cięższą pracę mają serwsimeni narciarstwa biegowego.Choćby z tego względu,że gross zawodów odbywa się w Skandynawii. A tam panują często odmienne warunki od alpejskich.Chodzi tu o wilgotność powietrza w zakresie niskich temperatur. Otóż jeśli w Alpach jest bardzo zimne powietrze to zwykle jest i niska wilgotność.Wystarczają wówczas smary bazowe i jako ostatnia warstwa smary do niskiej temperatury. Natomiast w Skandynawii często przy bardzo niskich temperaturach występuje wyższa wilgotność powietrza a co za tym idzie i śniegu. Wówczas na koniec właśnie stosuje się smary typu Cera (nie wiem jak to się pisze). Niestety do zmycia tego smaru jest potrzebny specjalny rozpuszczalnik 3 krotnie droższy od normalnego. Użycie tego specjalnego zmywacza jest konieczne ponieważ kolejne warstwy nakładane podczas następnych smarowań nie będą się łączyły ze smarem bazowym.Dokładniej mówiąc chodzi tu o budowę molekularną poszczególnych smarów. Ale Guido z rozbrajającym uśmiechem twierdził,że wszystko w temacie smarowania nart alpejczyków jest dziecinnie proste.:applause: Odnośnie tego nie płukania pilników. Serwismeni zaklejają ślizg narty taśmą lepiącą podczas obróbki krawędzi. Taśma musi być ze sztucznego tworzywa z nie agresywnym klejem. Nie może to niestety być taśma malarska,bo choć klej ma dobry to niestety się targa pod wpływem tarcia prawidła w którym osadzony jest pilnik. Absolutnie nie może to być taśma jakiej używamy powszechnie do klejenia kartonów!Ma po prostu zbyt mocny (agresywny) klej. Guido po każdym przeciągnięciu pilnikiem po krawędzi ,trzymając w drugiej ręce papier,przeciągał papierem po krawędzi.I uczulał żeby to stosować bezwzględnie.
    2 punkty
  6. Aha, jeszcze mi się przypomniało, pewnie Ciebie to Jarku zainteresuje, Guido wspomniał że gros serwismenów przygotowujących narty do zawodów przywiązuje dużą wagę do obróbki powierzchni powyżej krawędzi, czyli tego miejsca w które ingerujemy pazurem, polerują to do gładkości papierem ściernym.
    2 punkty
  7. Sypnęło,więc wątek trza zacząć! Dębowiec Tak się jakoś złożyło,że jak zbliżała się moja rocznica,pogoda niespodziewanie zaczęła się klarować.Czyżby prezent na urodziny?Pierwszego większego opadu spodziewałem się w nocy z soboty na niedzielę i tak też się stało.Niestety śniegu było za mało,ale zrobiłem sobie wycieczkę po okolicy.Sama Przełęcz Przegibek wyglądała nawet całkiem smakowicie... Po krótkiej przerwie już w poniedziałek znów dowaliło śniegu,a w nocy pojawił się nawet przymrozek - tego przegapić nie mogłem! Sprzęt przejrzałem i przygotowałem jeszcze wieczorem,straty czasu z powodu poszukiwań czegokolwiek nie wchodziły w rachubę.Niestety praca mocno ogranicza,więc jedyna możliwość to wczesny poranny wypad z buta na Szyndzielnię.Pobudka 5.30,szybka konsumpcja,narty,buty na plery,kijki w dłoń i jazda do auta.Powoli się rozjaśnia,powinienem dojechać na miejsce w sam raz.Tak też się dzieje i już chwilę po szóstej ruszam na szlak. Pierwsze widoki niestety nie są optymistyczne,śniegu jak na lekarstwo,w lesie już nieco lepiej - gdzieniegdzie wystaje śnieg!Po drodze mijam też kilku ludzi zmierzających do pracy,wszyscy jakoś tak dziwnie się zachowywali,jakby chcieli się upewnić,że już nie śpią... :tongue: Poranek zapowiada się ładnie,powoli wstaje słońce. Już chwilę po wejściu do lasu orientuję się,że nie tylko ja mam problemy z głową,ktoś mnie uprzedził! Plan zakładał wyjść na Szyndzielnię i zjechać jak najszybciej,lub choć wyjść jak najwyżej,np. do Sahary,która niestety nie wyglądała na specjalnie naśnieżoną. Dość sprawnie podążam do góry i obserwuję jak na każdym kroku jesień walczy z zimą i niestety im wyżej,tym bardziej przeważa ta pierwsza.Śniegu coraz mniej i do tego nie widać śladów przymrozku... Decyduję się zaprzestać wspinaczki,niżej było lepiej.Rozpakowuję sprzęt,robię przymiarki i oczywiście fotki. Czas ruszać.Kombinuję boczkami,to środkiem szlaku,ale niestety nigdzie nie jest dobrze.Jechać się da bez większych strat,ale trzeba bardzo uważać.Na szczęście im niżej tym lepiej,a do tego zabrałem narty,których specjalnie nie żal... Tu i ówdzie bywa nawet całkiem fajnie,ale jazda polega na uważnym wybieraniu kierunku jazdy. Jak na ironie,najlepszym do jazdy i całkowicie bezstresowym okazuję się ostatni mocno oblodzony odcinek drogi/chodnika prowadzący do parkingu,tutaj sobie nawet mocniej pokręciłem. :stupid: Na koniec spojrzenie na ośnieżone góry (szkoda,że muszę się spieszyć do pracy). Acha!Na koniec nowa inwestycja na Dębowcu,o której pewnie jeszcze niewielu słyszało... :tongue:
    1 punkt
  8. Obszary N2000 są dawno określone. W przeciwnym wypadku UE nie dała by nam złotówki na inwestycje. Szczegółowe informacje na temat powoływania nowych obszarów oraz gospodarowania na nich można znaleźć tutaj: http://natura2000.org.pl/e-szkolenia/e3-podstawy-prawne-tworzenia-i-funkcjonowania-sieci-natura-2000-2/streszczenie_e3/ Generalnie gmina może tylko opiniować, ale nie jest organem decyzyjnym w tej kwestii tak samo jak kudłaci z lasu.
    1 punkt
  9. Tak ciągnie się w jedną stronę. Po każdym przeciągnięciu narzędzia Guido czyścił je w papier(taki z rolki żaden specjalny z napisem np. Ski special paper:stupid:) I nadal tak będzie, zamieszanie robią firmy od narzędzi, bo jak by chciały oferować tylko to co Guido używa, to by z głodu poumierali:tongue:, tak że nie jest to tak jak pisze Piotr że trzeba tych gratów mieć co nie miara, bo tak na prawdę potrzebne jest przede wszystkim imadła, czy uchwyty, to akurat żeby nie przepłacać można ustrugać własnym sumptem, ręczna maszynka najlepiej na rolkach z z zmiennymi kontami, pazur, z 2-3 pilniki i 2-4 diamenty, w zasadzie do ostrzenia tyle. Co nie zmienia faktu że parę stów na to pójdzie:rolleyes::
    1 punkt
  10. Cytuję tylko fragmenty, żeby zasygnalizować do czyjej wypowiedzi i jakiej jej części się odnoszę. Całość wypowiedzi można przeczytać w oryginalnym poście autora. Masz dowody, że w trakcie suszy zbiornik był napełniany. Bo jeśli nie, to nie miał najmniejszego wpływu na ilość wody dostępnej dla mieszkańców. Usiłujesz nas przekonać, że zbiornik wybudowany na potoku nie spełnia funkcji retencyjnej. Bo ja uważam że spełnia! Albowiem: 1. W czasie bardzo małego i skrajnie małego napływu wody do zbiornika można wypuszczać ze zbiornika większą ilość wody niż napływa (oczywiście jeśli zbiornik jest napełniony). Dzięki temu przepływ wody poniżej zbiornika jest większy niż gdyby go nie było. 2. W czasie małego i mniej niż średniego napływu wody do zbiornika, można wypuszczać z niego taką samą ilość wody jak napływa. Zbiornik nie ma wtedy żadnego wpływu na przepływ wody. 3. W czasie więcej niż średnich i dużych napływów wody do zbiornika, można spuszczać "średnią" ilość wody gromadząc wodę w zbiorniku na "czarną godzinę" i naśnieżanie. 4. W czasie bardzo dużych napływów do zbiornika można ograniczać możliwość powstawania podtopień i powodzi, przez bardzo intensywne napełnianie zbiornika. Z powyższych 4 powodów nie przekonałeś mnie, że taki zbiornik nie spełnia funkcji retencyjnych. Ciekawe co sądzą o tym inni? Powtórzę pytania z poprzedniego postu. Byłeś tam? Rozmawiałeś z ludźmi tam mieszkającymi? Ale ty oczywiście lepiej wiesz od nich, co jest dla nich lepsze. Skąd ja to znam??? I jeszcze masz czelność używać słowa demokracja w cudzysłowie!!! Oczywiście według ciebie i Bumera - prawdziwe miejsca pracy by powstały, jak by w Rzykach postawić wielką hutę. Zatrudniały by porządnych ludzi, a nie "jedynie inwalidów" (cytat za Bumerem). I dla przyrody też by było super. Nikt by się zimą nie pałętał po górach... : Tadek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...