Majówka na Kasprowym (cz.1)
Ostatni wypad niezbyt się udał,wiec na "odwet" wybrałem 5 maja - oficjalnie ostatni dzień sezonu narciarskiego,nie tylko na Kasprowym,ale i w całej Polsce.Oficjalny rzecz jasna!Ponownie pilnie śledziłem komunikaty nie tylko pogodowe,ale też co się dzieję na kultowej górze.Przeczytałem m.in. w sobotę,że ludzie stoją w kolejce ponad 4 godziny,żeby wyjechać na górę!Delikatnie sugerowano,żeby sobie odpuścić.Podobno też było wyjątkowo dużo "staczy kolejkowych",co dodatkowo wydłużało czas oczekiwania.Do tego wpychanie się do kolejki itp.Nie ma wyjścia,trzeba się zmobilizować,żeby wyprzedzić tłuszczę.Pobudka równo o 3.00,sprzęt spakowany już dzień wcześniej,szybkie śniadanko i w drogę!Jak fajnie się jedzie o takiej porze!Zero samochodów,drogi totalnie puste,można jechać jak komu wygodnie,no i czas dojazdu całkiem rozsądny.
Zakopane osiągam dużo przed szóstą i jak zwykle na początek kieruję się na stację benzynową,gdzie robię,hmm...,full serwis i wcinam jakiegoś paputka.Jeszcze drobne zakupy i dalej na znany parking.Tym razem lepiej się przygotowałem i zabrałem sensowny plecak oraz parę przydatnych drobiazgów.Montuję narty do plecaka i ruszam z buta pod kolejkę.Podobno pierwszy busik jedzie dopiero o 7 rano,więc to jedyny tani sposób aby się tam dostać.Po drodze odkrywam fajne zakątki Zakopanego,jak choćby ten:
Mam spory zapas czasowy,więc się nie spieszę.Na miejsce docieram ok 6.20.Trochę za wcześniej,ale lepiej tak niż odwrotnie.Co ciekawe,nie jestem pierwszy!Są już pierwsi narciarze:
Zastanawiam się tylko czy pierwsza gondola ruszy o 7.30 czy może wcześniej.Na stronce internetowej PKL możemy przeczytać,że przy dobrej pogodzie kolejka rusza już o 7.00.Zbiera się więcej osób,przede wszystkim narciarzy.Spotykam nawet te same osoby co w poniedziałek,więc graba!Przy okazji usłyszałem co nieco o wcześniejszych dniach i o wypadku na Świnicy...
Jest piękna pogoda i lekki wiaterek.Żebym mógł się w pełni uśmiechnąć,oczekuję komunikatu pogodowego,a zwłaszcza o sile wiatru.Wreszcie jest!Dziś 3 m/s , jest dobrze!Kasy otwarli tuż po 7.Przed zakupem pani jeszcze informuję,że warunki trudne,na komunikacie podają "płaty śniegu"... Mówię pani,że skoro gdzieniegdzie wystaje śnieg,to biorę cały dzień.Na pewno będzie fajnie... Zapomniałem jeszcze spytać o niespodzianki,które PKL miał przygotować na ostatni dzień.Karnet w rękaw i do góry:
Jak widać śniegu na zboczach niewiele.Goryczkowa już niemal całkiem zielona i jeden pan mówił,że nie ma sensu nawet próbować zjazdu,bo więcej się nachodzi niż na jeździ.Na szczęście w cenie skipassu jest wliczony zjazd na dół.Pierwszy widok z góry:
Przebieram buty,wrzucam plecak do przechowalni i czas na jazdę.No faktycznie,coś śniegu jeszcze jest:
Im niżej,tym śniegu mniej i coraz węziej:
Ale nie ma przerw w pokrywie śnieżnej,są tylko dwa takie miejsca z wąską,usypaną przez obsługę,przecinką.Jedno gdzieś 2/3 trasy:
Drugie przy dojeździe do krzesełka: