W Boże Ciało
Niestety rowerzystów w ostatnim czasie pogoda nie rozpieszcza.
I tu zaczynam dostrzegać przewagę zimy nad latem...
...no bo przecież jak śnieg pada, to nie przeszkadza to w jeździe na nartach...no a na wiosnę, w lato jak pada deszcz - niby można, ale jazda rowerowa wówczas jest jakimś hardkorem.
Po kontuzji, nogę zaczynam już mocniej nieco ćwiczyć.
W Boże Ciało, dzień wolny postanowiłem wyjechać nieco dalej.
Celem był znajdujący się nieopodal Radomia Zalew w Siczkach.
Obrana trasa, to okoliczne wioski i mało uczęszczane drogi.
Trzeba było uważać, by nie wjechać w procesję...
Pomimo tego, że od czasu do czasu zaczyna kropić deszczyk jazda jest kontynuowana.
Jest ciepło, delikatnie powiewa wietrzyk, na drogach zero ruchu - wyśmienicie.
Na drewnianym moście w Piotrowicach robimy kilka fotek.
Rzeczka Pacynka, to dzięki niej...
...powstaje Zalew w miejscowości Siczki:
Jedni na rowerach, inni biegają, a jeszcze inni - łowią rybki.
Aż wstyd się przyznać, że nie rozpocząłem jeszcze sezonu wędkarskiego.
Zielona pora roku ma swój urok:
Krótka rundka po molo...
W trakcie jazdy zastanawiałem się, jak by to wyglądało, gdybym spadł z roweru...??? hahaha z pewnością gdyby coś takiego się stało, i ktoś by to nagrał - zostałbym gwiazdą netu.
W tle zapora:
Przerwa w Różanej Chatce.
Na kawkę i ciacho...
...i powrót do domu.
Mazowieckie pola pełne zbóż mają niesamowity klimat.
Łącznie przejechane tego dnia 45km.
Po ok 15km dopadł mnie kryzys i noga przypomniała o sobie...po przerwie, odpoczynku było już ok.
Dzisiaj znowu pada...
...no i niestety rower stoi w garażu niewykorzystany.
Kiedyś przestać musi, a wtedy?...
Kolejna rowerowa eskapada.
Pozdrawiam
marboru