Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.01.2014 w Odpowiedzi
-
Wróciłem dopiero przed 21-szą ,ale po kąpieli, kawie chęć snu minęła na przynajmniej godzinę. Jest jedna rzecz w S.N. w Beskidzie śląskim jeżeli mówimy o warunkach to bardzo mała ilość śniegu naturalnego. Zmierzyłem :wczoraj Stożek 5cm zaledwie, Dzisiaj Czantoria 6cm. Rozmawiałem z panem Witkiem Pruskim szefem Stacji na Stożku i jeżeli nie spadnie przynajmniej 30 cm śniegu naturalnego to ten sezon zapowiada się finansowo bardzo źle. W obu stacjach czynne tylko trasy gdzie zamontowano naśnieżanie. Niebieskie łagodne trasy zamknięte, czekają na opady śniegu. Tego śniegu sztucznego na Czantorii zadowalająco ,na Stożku niestety nie. Temperatura wczoraj na Stozku-8 do -4 ,dzisiaj na Czantorii -6 do -4. Dzisiaj słabo prószył śnieg z cienkich chmur przez ,które przeświecało słońce. Przejazd do i ze Stożka od stacji Wisła Głębce zapewniła mi stacja narciarska tak jak w poprzednim sezon.Zrobiłem sobie spacery po okolicach stacji górnych wyciągów. Widoki piękne ,ale śniegu malutko. Dużo więcej leży go w innych częściach Polski. Prognozy na najbliższe 10 dni bardzo niepomyślne dla południa Polski to trzeba jeszcze w tym tygodniu gdzieś ,,uderzyć''. Twardo i czasami lodowo to sporo upadków na obu stokach. Dzisiaj na Czantorii z górnej ścianki zwożono dziewczynę ,która doznała poważniejszego urazu. Plotkowano o złamaniu nogi. Wczoraj zaliczyłem 3 gleby ,dzisiaj żadnej ,ale po trzech zjazdach oddałem narty do naostrzenia ( dłuższa przerwa w jeździe ,bo prawie 2 godziny spędzona na klachach). Skasowano mnie na 50zł bo zrobili tez smarowanie ,ale jazda potem była zdecydowanie lepsza.Zdjęcia:Stożek pierwsze cztery, Czantoria ostatnie trzy.15 punktów
-
Ciągniemy. Wyjazdy na narty każdy traktuje trochę inaczej. Jeden musi zrobić średnio dziennie przynajmniej 40km innemu wystarczy 10km. Sporo narciarzy uprawia narciarstwo turystyczno-rekreacyjne i to niezależnie od posiadanych umiejętności narciarskich.Do tej grupy ja tez należę. Mnie cieszy każdy wyjazd na narty nawet na jeden czynny stok gdzie przejadę 10-20km w ciągu kilku godzin, pogadam z innymi narciarzami (często narciarkami), zrobię sobie krótki spacer np. ze stacji górnej na Stożku do schroniska lub w ubiegłym sezonie ze Skrzycznego na Małe Skrzyczne. Interesuje mnie tez geografia miejsca ,w którym uprawiam ten piękny sport :jakie pasmo górskie, jakie najwyższe szczyty, gdzie znajduje się najbliższy rezerwat lub park narodowy, flora i fauna i klimat regionu. Więcej czytam, robię zdjęć i gadam niż jeżdżę ,ale np. wczoraj 10 zjazdów z Czantorii a w poniedziałek 12 ze Stożka zaliczyłem w 5-6 godzin.Jeden wyjazd turystyczno-narciarski w Alpy obowiązkowo i przynajmniej 6 razy na polskich stokach. W Alpach tez jeździłem najmniej z grupy bo wystarczyło mi około 30 km dziennie. Przede wszystkim turystyka i zwiedzanie pięknych miejsc ,których zarówno w Alpach jak i w Polsce nie brakuje. Jedne co mnie odstrasza to kolejki i tłumy na trasie dlatego przestałem jeździć do Nowej Osady gdzie tłum spotkałem nawet w środku tygodnia , w czasie ferii wprawdzie.Białka długo nie:mad:: Na Stożku, Czantorii w SON w dni robocze zawsze luźno.Czyli jadąc na narty np. do Szczyrku mam przed sobą piękny dzień ,w pięknych okolicznościach przyrody a nie prawie nic jak twierdzi M.B.. Każdy ma swoje zdanie na ten temat uprawiania narciarstwa i każdemu co innego ,,pasi"14 punktów
-
Dzionek obudził mnie takim widokiem; Szczebel cały spowity we mgle,ale słoneczko gdzieś się przebijało.Obiecałem młodej że dzisiaj pojeździ,ale gdzie?Na podhalu tłumy,na słowację nie za bardzo chce się jechać,na szczęście w okolicy jest już gdzie pojeździć.Dziś wybór padł na Laskową. Małe dzieci do 5+ jeżdżą z rodzicem za darmo:biggrin: Po 35 minutach jesteśmy pod stokiem i zaskoczenie; pusto:eek: Warunki bardzo dobre,sztuczny śnieg pomieszany z naturalnym,muld(obsypów)brak. Zresztą na tak płaskim stoku trudno żeby były. Czarna jeszcze zamknięta z braku śniegu; Słoneczko jednak nie pojawiło się przez cały nasz pobyt(5 godzin) i było dość zimno(duża wilgotność)bo mróz nie był duży. Młoda bardzo zadowolona; Ja też:biggrin:13 punktów
-
Dzisiaj kolejny dzień na Cieńkowie ale niestety ostatni :sorrow: , trzeba wracać na swoje śmieci :frown::, troszkę o warunkach rano dość dobrze po 13 już sporo przetarć, kamyków i stania w kolejce około 10 min. Dla mnie ludka z nad morza pasiło prawie wszystko oprócz stania :eek:. Jutro wyjazd do domku, po drodze nocleg w interesach w Łodzi, w piątek wieczorem melduje się na swoich włościach :tongue:. Sobota na ogarnięcie tematu a w niedzielę lecę na Wieżyce :applause:. Pozdrawiam11 punktów
-
Mosorny rano odpał, sztruks i piękna jazda, mroźno -9 stopni ale bezwietrznie i słonko czyli to co lubię[ATTACH]13315[/ATTACH][ATTACH]13316[/ATTACH][ATTACH]13317[/ATTACH][ATTACH]13318[/ATTACH][ATTACH]13319[/ATTACH][ATTACH]13320[/ATTACH][ATTACH]13321[/ATTACH]Jedyny minus z rana to pracujące armatki i lance, teraz je dopiero stopniowo odłączają.Pozdrawiam z Zawoi MaciekWysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka10 punktów
-
ciągnąc dalej OT:wink: są tacy , którzy jeżdżą tylko w Alpach , inni tylko w Polsce , ale też jest spora (chyba największa ?) grupa która jeździ i tu , i tam . Ja zaliczam się do tej ostaniej i większość czasu spędzam na polskich i słowackich stokach . Jak jest jednak możliwość (czasowa i finasowa ) to w Alpy bardzo chętnie . Mnie jazda na nartach , niezależnie gdzie , sprawia ZAWSZE przyjemność i jedyna rzecz , która psuje mi humor , to kolejki do wyciągów . Dlatego też staram się w okresie feryjnym i w weekendy jeździć tam , gdzie prawdopodobieństwo dużych kolejek jest jak najmniejsze. Najważniejsze jest jednak to , żeby było po czym , a nie gdzie :smile:8 punktów
-
No to ja wrzucę coś na temat Cienkowa. Wyjazd na wieczorną jazdę zaplanowany już wczoraj, niestety jak zwykle wykrusza się większość ekipy. Wykrusza się do tego stopnia, że zostaję sam:frustrating: Na szczęście na feriach w Wiśle jest jeszcze jeden kolega, z którym udaje mi się umówić. Szybkie pakowanie i już za chwilę jestem na miejscu. Pierwszy wjazd wyciągniemy, z góry stok nie wygląda źle pomijając ilość narciarzy. Niestety podczas zjazdu okazuje się, że tak fajnie nie jest. W dobrym stanie jest właściwie tylko środkowa, płaska część trasy. Reszta to muldy, bryłki lodu i chyba jeszcze większa ilość kamikadze niż na Nowej Osadzie w niedzielę. Zjeżdżam jeszcze raz i idę zapytać się w kasie czy stok będzie ratrakowany? Odpowiedź - nie bo jest za dużo ludzi. W międzyczasie przyjeżdża kolega i udaje mi się go przekonać, że jazda na Cieńkowie nie ma sensu.Pakujemy się do samochodu i jedziemy do Szczyrku, pomimo tego, że obiecywałem sobie, że więcej moja noga tam nie postanie. No cóż, chyba będę musiał swoje postanowienia zweryfikować. Szybko o Szczyrku. Ludzi bardzo mało, w porywach jeździ może z 20 osób. Golgota przygotowana dobrze, brak przetarć i minerałów, pojawiają się tylko drobne grudki lodu. Tych ostatnich jest zdecydowanie więcej po przeciwnej stronie Soliska. Co do przygotowania torów pod orczykami- jak zwykle bez rewelacji, choć pod sam koniec wjeżdżał tam ratrak. Reasumując. Cieńków i wieczorną jazda na nim jest kompletnym nieporozumieniem, przynajmniej przy takiej frekwencji jak dzisiaj.Szczyrk, zdecydowanie na tak, Golgota super!!! Rogal na pysku przez całą powrotną podróż do domu :happy:p.s. Oczywiście skasowali nas 6zł za parking pod Golgotą:8 punktów
-
No to raczej nie było na kraj, a najwyżej jak się tylko dało...No w każdym razie gdyby nie kask i gogle, to raczej z nosa by nic nie zostało:eek:, mam coś nie coś naciągnięty kręgosłup i trochę płuca obite, teraz miałem ciekawe doświadczenia, jak sobie kichnąłem:eek::biggrin:.Najbardziej się śmiałem sam z siebie, bo po zdarzeniu pierwsze co zrobiłem to zerwałem się do pozycji klęczącej podpartej na rękach, a to po to bo byłem pewien że poleci mi farba z nosa, no i żeby sobie nowej kurteczki nie pokapał:tongue:. ...oj tam nie pierwszy i nie ostatni raz, z przed 3 dni mam taką pamiątkę: A zdarzenie jest nagrane:applause:No więc tak pomimo drastycznych zdjęć powyżej można powiedzieć że dobrnęliśmy do końca, dzisiaj ostatni dzień był.Dzisiejszy dzień spędziliśmy również na Kronplatzu, była piękna pogoda z sporym mrozem, u góry -9, u dołu -4, tak że trasy trzymały perfekt do zamknięcia wyciągów. Ludzi było normalnie, nigdzie w żadnej kolejce nie stałem. Na koniec postanowiłem się skatować SLką i to był bardzo dobry wybór, choć pewnie jak bym miał długą nartę to udało by mi się podczas lotu dalej zalecieć, no ale czy udało by się miękko wylądować:Tradycyjnie raport z iSki Trackera, jak się okazje najlepszy z wszystkich dni: http://www.iskitracker.com/tracks/shared/Tqq6zDk2w8qxx2a6Dryw7 punktów
-
Cześć,poniedziałkowa Śnieżnica w Kasinie Trzeba być przed osiemnastą,o tej startują po ratrakowaniu.Przez półtorej godziny bajka,stok nieźle przygotowany,poten trochę muld (albo odsypów:biggrin:),trochę lodu, ale bez dramatu. Przez pierwszą godzinę ludzi mało,potem dojechali,ale praktycznie jazda na okrągło przez cały czas.Trzeba było tylko uważać na mocną ekipę bezkijkowców, którzy nienaganną techniką goryla zbierającego kamienie,pruli na krechę,jakby mieli zakład kto szybciej się połamie:eek: Zjechałem ponad 20 razy i uważam że wydane 25 zeta na skipas było sensowną inwestycją.(Taką promocję mają;Rabatowy poniedziałek:biggrin:).7 punktów
-
Miałem tego nie pisać.(żeby nie zapeszyć wyjazdu): Czekam i marzę tylko o jakichś opadach śniegu w rejonie Wiednia. Bo Semmering-Stuhleck czeka na mnie i ja czekam niecierpliwie na niego. Wolałbym poza weekendem ale upierał się nie będę. wygląda to już nieźle może nie trzeba czekać na śnieg z nieba:stupid: widocznie robią śnieg na okrągło i jeszcze odniosę się do postu janka57 Jak najbardziej masz rację. I ja też się uważam za narciarza turystycznego. Wyczynowcem nigdy nie byłem.:smile: Niestety albo "stety" te nasze beskidzkie szlaki,górki i pagórki mam zdeptane wzdłuż i wszerz od młodzieńczych lat. Co nie znaczy,że za każdym razem nie napawam się widokiem gór i nie odnajduję za każdym razem ich wielkiego piękna. Nigdy nie ukrywałem,że jestem wygodnicki ,leniwy i rozkapryszony.:sorrow: Jak nie jest mi wygodnie i łatwo - to nie lubię. : Dziwaczeję na starość.:cheerful: Trochę za drogo jak dla mnie kosztuje taki wyjazd żebym się ledwie ślizgnął 10km a resztę posiedział czy pospacerował. Natomiast wielki szacun dla Ciebie za turystykę narciarsko-autobusowo-szynową.:happy:Czapki i kaski z głów! Tylko,że ja to przerobiłem w latach 70-tych i 80-tych wieku XX i już teraz by mi się już nie chciało.7 punktów
-
Ja może krótko. Istebna, ZAGROŃ. 27.01 - pogoda piękna, słońce. Jazda od godziny 9:45 do 12:00 była super. Słoneczko rozgrzewało, idealna pogoda, dobrze przygotowany stok. Około 50cm śniegu więc można bez obaw o sprzęt pojeździć. Po 12:00 robił się tłok pod bramkami jak zwykle do 14-tej bo kończyły się karnety (ja też już spadałem do domu ale kolejka zauważalnie się zmniejszyła). 28.01 - już słońca nie było bo chmury skutecznie zasłaniały, do tego lekka mgła. Warunki narciarskie takie jak dzień wcześniej. Koło 12-tej robią się muldy u góry ale bezproblemowe. Ogólnie udane rozpoczęcie sezonu. PLUSEM ZAGRONIA JEST DARMOCHA DLA DZIECI DO 8 LAT. https://skydrive.live.com/redir?resid=1CFDD0F8ED8E3A0E!1686&authkey=!AMgivZm_krXgsR0&ithint=folder%2c6 punktów
-
Dzisiaj nic nowego dalej tłukliśmy Kronplatz:smile:.Po wczorajszym opadzie ok 30 cm świeżego śniegu Kronplatz przywitał nas piękną pogodą w iście zimowej scenerii, z mrozem i ośnieżonymi drzewami iiiiii.... nie wyratrakowanymi trasami.Rano było jeszcze znośnie choć na czerwonych i czarnych to już o 10 była masakra:eek:, no ale cóż nikt nie obiecywał że będzie lekko i łatwo:tongue: W południe trasy wyglądały tak: :eek::biggrin:Ale spoko pojeździliśmy od deki do deski, czyli od otwarcia, do zamknięcia, tak że ledwo zdążyłem na SL Schladming:rolleyes::No i raport: http://www.iskitracker.com/tracks/shared/eJSdYquvCE4K5Ru4jUGyJutro ostatni dzień też Kronplatz, pogoda ma być:smile:6 punktów
-
5 punktów
-
a tak a'propos warunków:smile: dzisiaj rano byłem w ON Czarny Groń k/Andrychowa . Śniegu mają narobione sporo , na trasach więc go nie brakuje .Jedyny mankament to lodowe grudy , które dzisiaj dosyć szybko się pokazały , szczególnie na dolnym , stromszym stoku . Ludzi umiarkowanie , do 10-tej jazda praktycznie na bieżąco , potem kolejki na kilka minut stania , ale ja się ewakuowałem o 10,30 więc , na szczęście , w kolejkach nie postałem . Generalnie wyjazd , jak zwykle OK5 punktów
-
Po obiedzie około 15.00 parkujemy pod Cieńkowem i idziemy zobaczyć jak wygląda sytuacja. Kolejka nawet znośna bo 3-4 minuty ale widok na zatłoczoną trasę nie buduje pozytywnego wrażenia... Przechodzimy więc na Klepki żeby zobaczyć nowy wyciąg krzesełkowy. Niestety nie działa, w kasie dowiaduje się że to z powodu awarii. Do talerzyka bardzo duża kolejka. W końcu decydujemy się pojechać do Istebnej a dokładnie na Złoty Groń. Tutaj jesteśmy około 15.40 i jest tak jakby luzniej. Kupujemy karnet na 2 godziny ( 35zł ) i w górę. Już podczas wjazdu widzimy, że śniegu jest bardzo mało a warunki są fatalne. Mnóstwo przetarć i minerałów a obok pracujących armatek duże muldy. Zjezdzamy i rzeczywiście warunki są fatalne ... Patrząc na obrzeża trasy można stwierdzić, że na stoku pokrywa śniegu nie przekracza 10 cm.4 punkty
-
Wywołana do tablicy :wink: jeszcze mały OT, więc będzie krótko :biggrin: teraz przejechaliśmy 130km w 3 dni (byłoby spokojnie 150 gdyby nie mgła pierwszego dnia), ale trzymając się tych naszych 130km zrobiliśmy sobie taką analizę: - najczęściej jeździmy w Polsce do Istebnej (lubimy i blisko) w weekendy oczywiście, - tam średnia długość trasy 900m, założyliśmy, że zjechalibyśmy 15 razy, co nie jest takie łatwe, bo jak wiadomo często stoi się dłużej w kolejce do kolejki : do tego z dzieckiem to spokojniej i jakaś przerwa na obiad, itd. - pewnie trzeba byłoby wykupić karnet 8-godzinny lub całodniowy, aby jeździć nie na wariata i akord tylko spokojnie dla przyjemności jak to robimy w Austrii :tongue: Wyszło nam więc, że aby zrobić te 130km musielibyśmy jeździć do Istebnej przez 5 weekendów każdą sobotę i niedzielę (10 dni) i robić zakładane 15 zjazdów. Koszt karnetu to 60zł/os dorosła (Zagroń, gdzieś indziej bywa drożej) i 45zł/dziecko, co daje prosty rachunek 600zł/os dorosłą i 450zł za syna. W Austrii kosztowały nas te zrobione kilometry (same zjazdy): 500zł dorosły, 270zł syn. Podkreślam, że były to zaledwie 3 dni naprawdę fajnej i spokojnej jazdy, nie robiliśmy tego "na akord". Do tego dochodzą nieocenione wrażenia wizualne, co dla nas jest też ważne :biggrin: Dlatego owszem jeździmy w Polsce i też lubimy, ale raz w sezonie taki porządny wypad narciarski to już zaczyna być u nas obowiązkiem :biggrin: syn był zachwycony!!!4 punkty
-
Dzisiaj wybór padł na Soszów. O 9.00 meldujemy się na parkingu gdzie wita nas Pan który zbiera opłatę 5 zł. Ogólnie pusto, może z 20 samochodów. Ubieramy się i kupujemy karnet na 4 godziny ( 60zł ). Na trasie twardo ale bez przetarć i minerałów. Czynna jest niebieska 2 oraz górny odcinek czerwonej 1 (około 150 m) do połączenia z 2. Około 11.30 jest już trochę ludzi ale do wyciągu w najgorszym momencie 2-3 minuty czekania. Gorzej na trasie, a zwłaszcza na ostatnim wąskim odcinku 2, tam się robi po prostu niebezpiecznie ... Pojawia się też miejscami lód. Próbują naśnieżyć kolejny odcinek 1 do połączenia z 5 ale jeszcze trochę muszą nasypać.3 punkty
-
Na trasie było kilka punktów, w których można było się posilić - tak co 10 km. Do jedzenia były; rodzynki, suszone śliwki, czekolada, wafle, orzechy, pomarańcze i coś tam jeszcze. Do picia: herbata i napoje energetyczne jednego ze sponsorów. W Predazzo na 45km był "wypas", bo zjadłem pół bułki z szynką - ale to była pora obiadowa. Ze względu na czas następne dwa punkty żywieniowe ominąłem. Ponad to na trasie było kilka miejsc, w których stali "lokalesi" z domową herbatą i kanapkami - to było naprawdę bardzo miłe i bardzo pomagało! Co kilka kilometrów były punkty z zapasowymi kijami, bo te, szczególnie na początkowych kilometrach łamały się dziesiątkami Były także punkty Toko, czyli smarowanie nart na życzenie. Ja miałem okazję skorzystać z usług teamu Toko na ostatnim punkcie kontrolnym na 68km. Chłopaki zrobili mi prawdziwy Pit Stop! kilku dopadło mnie i zanim się zorientowałem stałem już bez nart. Po chwili były już na moich nogach posmarowane klasterem (smarem na trzymanie). Smarowanie było "obowiązkowe" ponieważ najstromszy odcinek na trasie to ostatnie 2 km i bez "kleju" nie było możliwość podejścia. A po za tymi miejscami to... biegłem3 punkty
-
Jacek - Marcialonga 1:0! Przebiegnięcie 70km na nartach biegowych zajęło mi dokładnie 10.01.02. Ale nie czas był tu najważniejszy. Chciałem ukończyć maraton w wyznaczonym limicie i to mi się udało. Ciekawe, czy w dotychczasowej historii maratonu Marcialonga było ktoś, kto ukończył zawody stając pierwszy raz w życiu na biegówkach 3 tygodnie wcześniej, w trakcie wszystkich 4 treningów przebiegł mniej kilometrów niż długość Mini Marcialongi (45 km) i zaliczył godzinę nauki jazdy pod okiem instruktora? Bardzo dziękuję wszystkim, którzy mi kibicowali!3 punkty
-
Pierwszy raz słyszałem żeby SB pozytywnie wyraził o Snowborderach : Siedzieli centralnie na górce usypanej ze śniegu pod lancą.SB chciał wyjechać na tę górkę aby móc nabrać prędkości. Dzięki temu że siedzieli na środku górki snowbordziści mógł najechać tylko na kraj,i najechał... ... a za tą górką druga ... a między nimi utworzył się lej,transzeja czy jak to nazwać SB niestety nie ma skrzydeł a jak Go wyrwało z nart, to powstał taki właśnie fresk na Jego facjacie :tongue: morda nie szklanka-nie pęknie3 punkty
-
Dostałem takie zdjęcie z Alta Badia. i nie wiem jak go skomentować :stupid: czy musi mnie aż tak naśladować : sam posiadam podobny portrecik w mojej kolekcji a umieszczone jest w galerii forum3 punkty
-
[h=2]"Wyjazd w Alpy nie jest podstawową potrzebą życiową" :eek:[/h] dla mnie jest jest konieczny jak powietrze do oddychania :wink: :crazy: ale za własne zarobione miedziaki :happy: a takim pasożytom co babkę czy dziadka chcą "wysępić" ,to sąd powinien nakazać karę chłosty : mógłbym robić za kata :cheerful: pominę kwestie merytoryczną artykułu bo to inny jakby odrębny temat3 punkty
-
Plan na ostatnie zawody przed Sochi - wszystko na Euro 1, chyba że wskazałam E2: Sobota 1.02. 09:45 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant kobiet, 1. przejazd (45min) 11:30 St Moritz, Szwajcaria - Zjazd mężczyzn (90min) 13:00 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant kobiet, 2. przejazd (75min) Niedziela 2.02. 09:00 Kranjska Gora, Słowenia - Slalom kobiet, 1. przejazd (75min) 10:30 St Moritz, Szwajcaria - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (60min) E2 12:15 Kranjska Gora, Słowenia - Slalom kobiet, 2. przejazd (45min) 13:00 St Moritz, Szwajcaria - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (30min) powt. 13:30 St Moritz, Szwajcaria - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (60min)3 punkty
-
Podsumowując tego kolejnego off-topa z mojej strony Umiesz żyć oszczędnie - mi to nigdy, nie wychodzi - skaczę w Alpy ... 2-3 razy w sezonie, na 4 dni jazdy 3 noclegi (najbardziej efektywne narciarsko wyjazdy dla mnie) Koszty stałe wychodzą w przedziale 1200-1400 zł ( 4 dni karnet typowe safari, połączenie top ośrodka z mniejszymi ciekawymi np: Sölden, Axamer, Kühtai, Hochötz , przejazd z warszawy przy 4 osobach wychodzi 400 zł /os , nocleg ) jeżeli jem w knajpie i w niej piję zawsze dobijam do 2000 zł - czasami przekraczam dość znacznie. Patrząc na większość ludzi w przysłowiowej "Białce" ( nic do niej nie mam) szczytem ich możliwości narciarskich są stoki w Polsce to typowa rekreacja, im nie zależy na wynikach uzyskanych na skitrakerze , na długości tras , znam osoby które po dwóch pobytach w Białce odważyły się zjechać czerwoną do Pasieki, a nie na około .... i uznają to za sukces. Tutaj na forum ścierają się dwa nurty naprawdę jeżdżących i narciarzy rekreacyjnych - każdy ma inne priorytety, budżet i powinien sam zdecydować. Nad tym nie ma co dyskutować : Przeliczając ilość przejechanych kilometrów w stosunków do kosztów - zdecydowanie Alpy. (jednak w tym samym czasie, wyda się dużo więcej pieniędzy) Przy małym budżecie, nie patrząc ile się pojeździ, ale jest się na urlopie w górach - zdecydowanie Polska, bo jest taniej - dużo taniej !!!3 punkty
-
Nauka jazdy swojego dziecka to ciężka praca,ale i duża satysfakcja,jak widzi się postępy.Sam teraz to przechodzę i widzę że niezbędny jest instruktor.Dzieciak zazwyczaj swojego starego olewa;mówisz skręcaj w lewo,a on w prawo,jedź wolniej a toto przyspiesza:eek:...bo fajna abawa..i tak ma być.To musi być zabawą bo dzieciak się zniechęci,bo laptop,lub tablet jest fajniejszy,łatwiejszy..i CO?Tylko dupa rośnie..: Ale instruktora się słucha i robi co każe a w konsekwencji wszystkim to wychodzi na dobre..szybsze postępy. Z własnych obserwacji; nie można już JEŻDŻACEMU dziecku kupować zbyt krótkich nart. Moja młoda(5 lat) ma 115 cm i zaczęła ten sezon na nartkach z zeszłego o długości 90cm,ale jej nie szło,jakoś niestabilnie,zbyt szybko,częste upadki.Kupiłem jej dłuższe 100cm(trochę bałem się jeszcze dłuższych) i.... niesamowita różnica;dziewucha zaczęła od razu lepiej i stabilniej jeździć,aż miło popatrzeć. W przyszłym roku jakaś szkółka i obóz,no i dłuższe narty..ach te koszty.:sorrow:2 punkty
-
Jak chodzi o trasę Ried, to jej głównym celem było umożliwienie dostępu do Kronplatzu od strony linii kolejowej. Parkingi samochodowe dookoła Kronplatzu były już zatłoczone i jedyna metoda dostarczenia tam większej ilości narciarzy, to było wykorzystanie kolei. Wymyślili to bardzo sprytnie, bo do gondolki na Kronplatz wsiada się wprost na stacji kolejowej, tak jak to pokazano na tym filmie: Dzięki temu doskonale skomunikowali z Kronplatzem wszystkie miejscowości leżące wzdłuż linii kolejowej. Janek57 byłby zachwycony :wink:2 punkty
-
Dlaczego cygan po operacji nie czuł nogi? Bo mu ją umyli. Co krzyczy cygan po wrzuceniu do jeziora? Ratunku! Pomocy! Nie umiem się kąpać!2 punkty
-
Witam serdecznie wszystkich Jestem już od 3 dni na miejscu , internet jest ale słabiutki , obiecałem relację więc .... Po raz pierwszy wybrałem się na narty samolotem z biurem podróży i powiem tak .... nie jest to ostatni raz :smile: Sama podróż trwała 8.45 h od wyjścia z domu czyli uważam iż bardzo fajnie , samolot ok , odprawa itd bez uwag , jedynie po wylądowaniu i zapakowaniu się do autokarów czekaliśmy 30 min na rezydentkę która miała 5 autokarów do ogarnięcia . Rezydentka to najsłabszy punkt tej wyprawy , nie wie za wiele lecz pomogła kupić grupowy karnet ( tańszy o 20 eu ) normalnie 192 e co jej się chwali. Z lotniska do hotelu 190 km i w/g mnie to maksymalna odległość bo inaczej podróż się dłuży . Zdjęcia dodam jak wrócę gdyż co chwilę się coś dzieje z netem Słowo o regionie Plusy : bardzo mało ludzi , trasy przygotowane super , widoki naprawdę przecudne Minusy : stare wyciągi , krzesełka niewygodne dwu trzy osobowe , tras stosunkowo mało ale można spokojnie się wyszaleć lecz nie jest to region dla osób lubiących trasy czarne lub ski-safari , osoby które tu przyjadą na rodzinne narty lub doskonalenie formy nie będą zawiedzione .2 punkty
-
Je też czasami lubie muldy, jest to moment by odpiąć SL czy GS i pojeździć na szerszych nartkach. Po bokach trasy tworzy się w takich przypadkach sporo kopnego śniegu po którym można fajnie pośmigać. A moja Julka (córka,8 lat) wręcz uważa, że muldy są świetne ! Bez nich wieje nudą :biggrin:2 punkty
-
Wczoraj Stożek w Wiśle a dzisiaj Czantoria w Ustroniu. Wiślański Skipass na dwa dni z rzędu po 8 godzin wykorzystany i szczególnie dzisiaj trochę pojeździłem.Skipass był zakupiony w październiku to zapłaciłem za te dwa dni 130zł. Oczywiście na jednej trasie 8 godzin nie da się jeździć za to bardzo towarzysko ,turystycznie no i narciarsko spędziłem te dwa dni. Jutro uzupełnię i wstawię fotki. Na Stożku za trudne warunki :,,beton'' ,lodowe fragmenty trasy, trawa na górnej polanie ...Na Czantorii też twardo i fragment zalodzony poniżej górnej polany ,ale da się fajnie pojeździć . Pozdrawiam.2 punkty
-
Niby masa ludzi... I tu tkwi problem przynajmniej dla mnie. Po pierwsze stanie, dłuuugie stanie w kolejkach to żadna przyjemność. A po drugie i najważniejsze w takim mrowisku, bo inaczej ciężko nazwać takie ilości przeważnie zsuwających się narciarzy, można zapomnieć o komfortowej i bezpiecznej jeździe, o jeździe która sprawia przyjemność i daje radość. W takim tłoku jazda to jeden wielki stres, żeby przez przypadek nie najechać na kogoś, albo samemu nie być najechanym.2 punkty
-
Po południu znalazłem się TU , fajna kameralna góreczka :tongue:, wiele bym dał za taką w promieniu 100km od mojego miejsca zamieszkania :eek:, a przy wejściu do wypożyczalni taka niespodzianka :applause:!!Po Siglanach przyszła pora na Sarajewo fajny pagórek na szkolenie kajtka :wink:Ps. na Cieńkowie już nie jeździłem więc nic odkrywczego nie napisze :redface:. Jutro od rana będę tam urzędował :angel:2 punkty
-
Tumlin k/Kielc Sezon w świętokrzyskim rozpoczął się w piątek po południu, ale z różnych przyczyn dopiero dzisiaj udało mi się ruszyć na narty. Mając niemalże pod nosem Telegraf, na który mam 3 minuty jazdy samochodem, wybrałem jednak stok w Tumlinie, do którego dojazd zajmuje aż 25 minut :stupid: Nie wiem jak było dziś na Telegrafie, ale to jutro sprawdzę, ale wiem jak było w Tumlinie i wiem, że był to strzał w dziesiątkę. Stok był czynny od 10, a ja zameldowałem się pod wyciągiem dopiero o 11. Było pochmurno, bardzo lekko prószył śnieg, a temperatura była w granicach -8'c. Szybkie wypakowanie się i o 11:05 kupuję karnet na 3 godziny za 40zł plus 10zł kaucji za kartę. Tumlin chyba zawsze był tańszy, no ale nie ma co narzekać, tylko czas na jazdę. Na stoku w sumie ok 20 narciarzy, jadę w górę wyciągiem i oczom nie wierzę, praktycznie wszędzie jeszcze sztruks. Stok przygotowany prawie perfekcyjnie. Dosyć twardo, szybko, zero lodu, prześwitów, minerałów, kamieni. No i jazda, góra-dół bez przerwy, bez jakichkolwiek kolejek do wyciągu chociażby na 1 osobę :happy: Po ok. 20-30 minutach zaczął padać śnieg, momentami dość intensywnie i po ok. godzinie sztruksik został przykryty ok. 5cm warstwą świeżego śniegu. Następnie opad ustąpił, a warunki jak były świetne przed, tak i świetne zostały do samego końca dzisiejszego nartowania. Generalnie dzień bardzo udany, jazda ciągła, na praktycznie pustym stoku, bezpieczna i komfortowa. A jutro do zaliczenia Telegraf. No i na koniec zabawka kupiona za 99zł, wkładki podgrzewające z akumulatorami. Dziś -8'c i test. Zawsze stopy po jakimś czasie marzły mi w tych butach i to nawet przy temperaturach w okolicach 0'c. A dziś nic takiego, może ciepło nie było, ale nie mogę powiedzieć, że stopy mi zmarzły, tak że zakup póki co udany.2 punkty
-
To poniżej napisałem wczoraj, ale padł prąd we wsi, a potem internet, a więc nie dało się tego ni jak wysłać:Dzisiaj(czyli wczoraj 27.01) ku radości wszystkich powrót na Kronplatz:applause:.Tym bardziej wielka radość, że pogoda pomimo nie specjalnych prognoz z rana przywitała nas słoneczkiem i minus siedmiostopniowym mrozem.Przed 9 meldujemy się na parkingu pod gondolą, a Łukasz(syn) widząc że zabieram z boksu do jazdy Blizzardy R Power, a w sumie 2 pary brałem do góry, bo jeszcze slalomkami postanowiłam się dzisiaj po katować, a Łukasz zażyczył sobie narty wujka Mika, czyli MB(czyli dawniej Figo). Narty wujka Mirka to Stockli Laser SX 178 cm. Normalnie używa Fischer Progresor +8 C Line 170 cm.Jednak zjechał raz i uznał że jego lepsze i chce zjechać do parkingu zamienić, no to zjechaliśmy do parkingu, będąc przy samochodzie rzuciłem okiem że tak się chmurzy trochę i że może powinienem gogle zamienić, bo miałem ciemne lustrzanki na pełne słońce, no ale myślę sobie, nie bo wystraszę pogodę, i tym sposobem udało się w pięknej pogodzie pojeździć do 14. Ludzi mniej jak w sobotę, bez problemu można było znaleźć trasy na których byliśmy sami. Jak nie specjalnie odczuwam potrzebę jazdy na czarnych trasach, to na Kronplatz jest genialna czarna trasa nr 4 długa 5 km po której z przyjemnością zjechaliśmy.O 14 w dosłownie 20 min zmieniała się pogoda z pięknej słonecznej, w piękną zimową z intensywnym opadem drobnego śniegu, co skutecznie wypędziło wszystkich z tas, ale to wszystkich, na trasach pozostały osoby które zaskoczone pogodą stały i zastanawiały się jak "ugryźć' trasę żeby zjechać do dołu w 1 kawałku, z niedowierzaniem podążając wzrokiem za przemykającym Łukaszem na pełnej prędkości.Nartowanie zakończyliśmy 1620 zjazdem czarną trasą 45 do parkingu Piculin.Na dole okazało się że sypie tak samo pięknie jak i na górze, a to się mi już nie podobało za bardzo, bo to pachniało zakładaniem łańcuchów, kto był to wie jak wartko pnie się dróżka do La Val, a podjazd pod nasze mieszkanie to już jest zupełnie ekstremalny.Postanowiłem zaryzykować i zaatakować wpierw bez łańcuchów, szło autko nawet ładnie ale jak zaczęło się robić stromo to ESP tak ingerowało że mi na 2 zmuliło silnik tak że musiałem przeładować na 1, za moment na jedynce to samo, a kontem oka widzę że jest wyłącznik od ESP(nie wiedziałem że jest:tongue:) no i jak go wyłączyłem to mi dopiero zaczęło jechać pod górkę. Jednak zabrakło 150 m stanąłem i koniec, trzeba było zakładać łańcuchy. Największy popis dają miejscowi napędzani na 1 ośkę, próbują, przodem tyłem, normalnie komedia, wybrałem się wieczorem do sklepu i było n co popatrzeć, jeden gość pobył wszystkich, chyba z 7 razy przepuszczał atak, atakując z przed kościoła, a zatrzymując się na wysokości straży(kto był to wie), a czynił to Ivekiem skrzyniowym, z pustą skrzynia, normalny debil2 punkty
-
Też jestem po porannej jeździe ale na Cieńkowie :tongue:.Jeździłem od 8 do 11. Warunki podobne jak u Matiego tzn. na chyba ratrakowany stok spadła cieńka warstwa świeżego puchu :biggrin:. Gdzieniegdzie trochę minerałów, przetarć ale dało się to omijać :applause:, wyjeździłem się nawet, ale mam plan na popołudniowe jeżdżenie :biggrin: pozdrawiam cdn...2 punkty
-
1 punkt
-
Da radę:smile: Luzy na krzesełku, chociaż sporo narciarzy na trasie bo tylko jedna otwarta. Uważać trzeba bo zawsze ktoś leży a na zalodzonej ściance u góry trasy to 2-3 osobników przeważnie. Wyraźnie lepiej jak na Stożku:smile: Jechać bo konkretna ilość śniegu naturalnego to może w marcu dopiero:confused::1 punkt
-
Ponoć kadra Ukraińskich bokserów przebywa tam na wakacjach :biggrin: , humor SB im nie przypasił i wyszło tak :shocked:1 punkt
-
Dzwoniłem dziś,mają na tyle śniegu,że się odbędą,ma być +4 więc nie będzie jeszcze pewnie ciapy1 punkt
-
To ja jeszcze w kwestii OT Zauważyłem, że w większości są tutaj porównywane znane polskie miejscowości czy "kurorty" z zachodnimi narciarskimi regionami. Kilka osób mówiło tutaj o kwestii priorytetów. I niejako od tego chciałbym wyjść. Polska, to nie tylko ośrodki, których nazwy tu padają. Są też miejsca, które stanowią niezwykle atrakcyjną ofertę "treningową" dla osób, które czerpią przyjemność z jazdy z lekko sportowym zacięciem. Oczywiście, te ośrodki pod względem szeroko rozumianej infrastruktury odstają czasami nawet od średniej polskiej, jednak można tam całkiem solidnie się wyjeździć. Przykład: Skrzyczne, trasa FIS. W momencie dobrych warunków śniegowych, kiedy trasa jest przygotowana (!) można tam dać sobie w kość. Harenda - trasa, gdzie rozgrywanych jest wiele poważnych zawodów - jest naprawdę wymagająca. Czy mój ulubiony polski ośrodek - Palenica w Szczawnicy (tu akurat każdy znajdzie coś dla siebie, bo oprócz trasy nr 1, są jeszcze Szafranówka i trasa "rodzinna" z ładnymi widokami) - ale to tylko trzy trasy, które po jednym weekendzie mogą się znudzić. Kiedyś pisałem na forum o ośrodku Plejsy na Słowacji - krzesło dwuosobowe, które jedzie w tempie tego szczyrkowskiego... pozostałe wyciągi to jednoosobowe orczyki. Miejscowość Krompachy to jakiś dramat. Nic tam nie ma. Ale narciarsko jest to bajka! Mają niby 9 tras (ale kilka z nich to takie krótkie byle co) i 3 wyciągi dla dzieci. Wszystkie trasy czarne i czerwone. Codziennie trasy przygotowane pierwszorzędnie. Ośrodek na tyle fajny, że trenuje tam słowacka kadra. I teraz pytanie odnośnie priorytetów: czy chcę jeździć bez kolejek po dwóch czarnych trasach non-stop, zjeść kolacje i iść spać, czy wolę wybrać się np. do Austrii i w tym samym czasie przejeździć 200 km, a wieczorami pochodzić po knajpkach, itd. Absolutnie nie mówię, że w Austrii nie ma czarnych tras :stupid: Chodzi mi tylko o to, że o ile w przypadku takiego czysto rekreacyjnego wypadu ze wszystkimi atrakcjami zachód nie wypada aż tak drogo w porównaniu z najbardziej znanymi ośrodkami w Polsce, o tyle na krótki wyjazd nastawiony wyłącznie na jazdę Polska może być ciekawą i relatywnie tanią propozycją1 punkt
-
dobrze może być na czerwono ale będę pisał małe 'w' a szacuneczek zawsze i dla wszystkich :crazy: i tak możecie się czuć wyróżnieni mogłem wybrać do porównania inne miasto czy region :angel:1 punkt
-
Moi "chłopacy" wracają z Cieńkowa :smile: Przekazuję co się dowiedziałam: o ile do południa dało się w miarę pojeździć to od południa kolejki niemiłosierne, zwały śniegu i kamienie. Mąż zaproponował ponadprogramowy wyjazd weekendowy do Austrii (stacje bliżej Wiednia) :shocked: Był w planie do Polski, ale widać coś zmieniło jego nastawienie...1 punkt
-
No trudno ciągniemy dalej OT choć troszkę o warunkach narciarskich to jest : W tym wypadku jodek1 pisze prawdę,choć bardzo często nie zgadzam z Jego poglądami ale cóż mi z tego,że wydam troszkę mniej a nie będę miał prawie nic bo tak odbieram wyjazdy do rodzimych SN siedzę więc grzecznie na dupsku i czekam aż "urodzi" się kolejny prawdziwy wyjazd niestety tak mam,że nie bardzo mogę konkretnie zaplanować,że wtedy a wtedy to pojadę a czasem "rodzi"się taki wyjazd z godziny na godzinę szkoda mi więc rozrzucać kasę i ciągle być niezadowolonym,skoro mam możliwość wyjazdu tam gdzie będę zadowolony jest jeszcze kwestia geograficzna tzn. my okolic B-B jesteśmy już w Wiedniu nim warszawiacy dojadą do B-B i tu jest różnica w kosztach1 punkt
-
Jeżeli ktoś już bierze się za pisanie tego typu artykułów, powinien zadać sobie trud poznania materii, o której pisze. Ale wtedy gorzej by się sprzedawało.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Podziękowałem bo chyba widziałem tam nieźle dobrane narty dla młodego narciarza tak koło wzrostu, czy się mylę? Pozdrowienia1 punkt
-
Tygodniowy wyjazd w lutym 2013 nie wydałem więcej jak 2000zł. Był browar, papu w knajpie i po "geszenku".1 punkt
-
Jeszcze jedno info co do Mosornego w Zawoi. Zjechałem raz z znajomą około 13 i muldy się porobiły plus powyłaził lód, tak więc kto rano wstaje...! Pozdrawiam Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Po Soszowie przyszła pora na Nową Osadę :eek: Zjawiłem się tam po południu na kilka zjazdów :wink: warunki dosyć dobre , ludzi na trasie umiarkowanie ogólnie dłużej niż godzinkę to można tam z nudów kimnąć się na trasie, nic szczególnego ten SN :stupid: pozdrawiamJutro od 8 bawię się TU Ps. Gdzie te 2.4km tras otwartych na Nowej Osadzie? :stupid:.1 punkt
-
Mosorny po rannych perturbacjach w końcu odpalił koło 11, ja jednak nie czekałem i pojechałem z rodzinką na Czatożę. Wróciłem ponownie po 13 bo trzeba było karnet wykorzystać bo tylko dziś był ważny! Warunki na całej trasie dobre, bez przetarć, nie znalazłem też kamyczków. Miejscami natomiast twardo i krawędzie muszą być ostre! Kilka fotek:[ATTACH]13157[/ATTACH][ATTACH]13158[/ATTACH][ATTACH]13159[/ATTACH]Widoczki były ładne, bezwietrznie.[ATTACH]13160[/ATTACH][ATTACH]13161[/ATTACH]Niestety Mosorny nie jest tanią górą, za 2 godz zapłaciłem 40 złoty a wiadomo kolej jedzie wolno i jeszcze zwalnia jak ruch turystyczny jedzie...Natomiast to co mi się spodobało to że za skipass nie pobierają kaucji! Na wykorzystane karnety jest taka oto skrzynka [ATTACH]13164[/ATTACH]Na szczycie Mosornego znalazłem jeszcze coś takiego, wagonik chyba z... Kasprowego?[ATTACH]13165[/ATTACH]Warto też wspomnieć że obok dolnej stacji dzieciaki mogą stawiać pierwsze kroki, co dla mnie jest bardzo ważne![ATTACH]13166[/ATTACH]Na razie tyle z Zawoi, muszę wracać do obowiązków;)Serdecznie pozdrawiam MaciekWysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka1 punkt







