Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
25.08.2014 - 25.08.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.08.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Chlorek sodu zmieszany z lodem czy śniegiem też jest mieszaniną oziębiającą. Kiedyś był stosowany do produkcji lodów. Oziębiał naczynie z lodami do temperatury prawie -20 st. Zapewne na tym polega utwardzanie tras przez różnego rodzaju sole. Powodują one roztopienie niewielkiej ilości śniegu i jednoczesne silne oziębienie śniegu dookoła, powodujące jego zamarzanie. Tak sobie to wyobrażam. I jeśli się w tym nie mylę, to trzeba bardzo uważać z ilością soli, bo można stopić cały śnieg i nic nie zostanie do utwardzenia... :happy:2 punkty
-
Rezerwat przyrody Skałki Piekło pod Niekłaniem – rezerwat przyrody nieożywionej na terenie Konecko-Łopuszańskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu w gminie Stąporków, w powiecie koneckim, w północnej części województwa świętokrzyskiego, w pobliżu miejscowości Niekłań Wielki. Skałki ciągną się na długość około 1 kilometra, ich wysokość dochodzi do 8 metrów. • Powierzchnia: 6,3 ha • Rok utworzenia: 1959 • Charakter rezerwatu: częściowy • Przedmiot ochrony: osobliwe formy skalne powstałe w wyniku erozji eolicznej oraz zachowanie żyjącej w szczelinach skalnych zanokcicy północnej Źródło: Wikipedia.pl No właśnie? Piekło, czy Teksas? Sami ocenicie… Atrakcji turystycznych w świętokrzyskim jest wiele – ale tak osobliwych skał nie widziałem jeszcze. Jadąc drogą Skarżysko Kam. – Konin w miejscowości Stąporków skręcamy w prawo i kierujemy się na Niekłań Wielki. Tutaj, tuż przed znakiem oznaczającym koniec miejscowości, po prawej stronie znajduje się parking. Zostawiamy samochód i kierujemy się w głąb lasu, po to by trafić do Rezerwatu. Po kilku krokach, po lewej stronie napotykamy źródełko wody mineralnej. Miejscowi, i nie tylko podjeżdżają tu i nabierają wodę w różne naczynia w celach konsumpcyjnych. Woda w smaku bardzo dobra i miękka. Idziemy na wprost i po ok 1,5km skręcamy zgodnie ze wskazówkami na znakach w lewo i następnie w prawo. Po drodze do skałek – ławeczki i stoliki dla turystów oraz ścieżka dydaktyczna na temat lasu. Pierwsze „kamienie” nie robią wrażenia, ale pięknie komponują się z otaczającą zielenią. Kierujemy się na lewo i ukazuje się nam główny obiekt „Piekła”. Na pierwszy rzut oka – Teksas! Trochę tylko za zielono jak na ten amerykański stan. Piękne piaskowe „grzybki”. Widok góry „masywu” skalnego. Przyglądając się z bliska – piękna barwa, niesamowity, „dziurawy” kształt…niestety również mnóstwo wydrapanych napisów itd. Cóż te piękne skałki komuś przeszkadzały? Barwy – od żółtego, przez pomarańczowy do zieleni. Poukładane warstwy robią wrażenie. Fragmentami – cała skała, to jedna wielka warstwa. Znajduje się tutaj robiąca wrażenie „bramka”: Skałki ciągną się w obrębie ok kilometra. Ostatni ich fragment, to dwa „zielone” kolosy – na poniższej fotce, jeden z nich: Cała wizyta w rezerwacie zajmuje nam ok godziny – Endomondo pokazało, że przebyliśmy łącznie będąc tu 4,23km na pieszo. Oglądając zdjęcia, ktoś odpowie na zadane na początku relacji pytanie: Piekło, czy Teksas? Ponieważ tego dnia mieliśmy napięty plan i po wizycie na Świętym Krzyżu i Piekle, do zmroku pozostawało kilka godzin… …postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jedno miejsce – kosmiczne. http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19257-Kosmiczny-rezerwat?p=199213#post1992131 punkt
-
Łysa Góra i Św. Krzyż Druga część zwiedzania Gór świętokrzyskich zaczęła się nam w Nowej Słupi. Tutaj w centralnej części miasteczka, zostawiliśmy auta na bezpłatnym parkingu i skierowaliśmy się w stronę Łysej Góry i świętego Krzyża. Po przejściu ok kilometra trafiliśmy na glinianą wioskę „praojców” tego terenu. Bilet wstępu kupiliśmy u mobilnego biletera – cena 8zł. Zwiedzanie zaczęliśmy od chaty wytwórców naczyń glinianych, potem była zielarka, hutnik, wikliniarz, kowal i na końcu rzymianin. Przy każdym stanowisku znajdowała się osoba ubrana w zrekonstruowane szaty z dawnych lat – każda z nich pokazywała jak to się robiło, opowiadała, jak to się żyło przed laty. Świetna zabawa, tym bardziej, że miałem możliwość przebrać się w strój rzymskiego żołnierza. Po godzince udaliśmy się w stronę szlaku. Już w miasteczku można zaobserwować piękne, drewniane stacje drogi krzyżowej – stacja XII jest tuż przy sanktuarium. Na początku przywitał nas św. Emeryk. Legenda głosi, że kamienna rzeźba przesuwa się w stronę klasztoru o jedno ziarnko piachu w roku – po dotarciu posągu na szczyt nastąpi koniec świata. Wstęp do Puszczy Jodłowej i do Parku Narodowego, to kolejny wydatek 8zł. Już po paru krokach można zobaczyć, że wchodzimy do naturalnie egzystującego lasu. Po ok 2km lekkiego spacerku pod górę dochodzimy do Świętego Krzyża. Data założenia opactwabenedyktynów na Łysej Górze nie jest znana. Tradycja benedyktyńska przypisuje fundację Bolesławowi Chrobremu w 1006 roku. Pewnym jest, że klasztor założony został w I poł. XII wieku przez Bolesława Krzywoustego, początkowo pw. Świętej Trójcy, od XV wieku pw. Świętego Krzyża. Od 1306 r. przechowywano tam fragmenty relikwii Krzyża Świętego. W kaplicy Oleśnickich przechowywana jest znaczna cząstka relikwii Krzyża Świętego podarowana przez Emeryka, królewicza z Węgier. Dnia 22 marca 1661 roku jak podawała najstarsza polska gazeta Merkuriusz Polski Ordynaryjny król polski Jan II Kazimierz Waza wraz z małżonką oraz dworem zmierzając do Warszawy wstąpił do sanktuarium. Od 1936 mieści się tu klasztor i nowicjat Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Obecnie jest udostępniony do zwiedzania. 16 czerwca2013 sanktuarium podniesiono do godności bazyliki mniejszej. Źródło: Wikipedia.pl Odwiedzamy, za kolejne 2zł, katakumby, w których znajduje się miejsce pochówku tutejszych mnichów jak również sarkofag z Księciem Jeremim Wiśniowieckim – zwycięzcą spod Beresteczka oraz ojca późniejszego Króla Polski Michała. Kolejnym etapem wycieczki jest wnętrze Kościoła, gdzie jest zakaz fotografowania. Wchodzimy na chwilę się pomodlić, w trakcie mszy, do środka, a potem zwiedzamy tutejsze muzeum misyjne oraz starą aptekę. Udajemy się do sąsiedniego budynku – w którym w czasie rozbiorów i II Wojny Światowej znajdował się obóz jeniecki a obecnie znajduje się Muzeum Przyrodnicze. Po zakupieniu biletów 8zł + 2zł (część więzienna) przez kolejne sale oprowadza nas Krystyna Czubówna. Najpierw wyświetlany jest film a potem jej głos opowiada w skrócie o historii powstania Gór Świętokrzyskich oraz Parku Narodowego. Doskonały pokaz multimedialny i eksponaty. Część więzienna, to lochy, karcer, kajdany i inscenizacja z więźniami. Na zewnątrz muzeum krótki reportaż zdjęciowy z polskiej wyprawy do Wielkiego Kanionu…ehhh popłynęło by się na taki spływ. Przechodzimy obok wieży telewizyjnej… RTCN Święty Krzyż (Radiowo-Telewizyjne Centrum NadawczeŚwięty Krzyż) – wieża o wysokości 157 metrów, zbudowana w 1966 roku. Zlokalizowana jest na Łysej Górze (zwaną także Świętym Krzyżem), ok. 100 metrów od klasztoru. Sygnał radiowy oraz telewizyjny emitowany z wieży swoim zasięgiem pokrywa całe województwo świętokrzyskie i spore fragmenty województw ościennych. Dzięki lokalizacji nadajnika na Łysej Górze w zasięgu ośrodka znalazło się blisko 2,5 miliona osób. Odbiór stacji radiowych i telewizyjnych jest możliwy w promieniu ok. 150 km lub większym. Jest to jeden z najlepszych, pod względem powierzchni pokrycia sygnałem, obiektów nadawczych w Polsce i Europie Środkowej. Źródło: Wikipedia.pl …i trafiamy na największe Gołoborze Gór Świętokrzyskich. Głównym czynnikiem powstania gołoborzy były procesy mrozowe (zmiany temperatury – zamarzanie i rozmarzanie podłoża; zamarzanie wody w szczelinach i spękaniach ciosowych) powodujące rozpad blokowy skał. Większość istniejących obecnie gołoborzy, zarówno na półkuli północnej jak i południowej, powstała w plejstocenie, w czasie kolejnych zlodowaceń. Dla ich powstania potrzebna była odpowiednia litologia oraz ukształtowanie terenu. Gołoborza świętokrzyskie powstały w wyniku wietrzenia późnokambryjskichpiaskowców kwarcytowych. Źródło: Wikipedia.pl Nie tak dawno, by oglądać ten fenomen natury, w miejscu którym mógłby powstać super ośrodek narciarski wybudowany jest taras widokowy. Schodzimy z Łysej Góry szlakiem w stronę Trzcianki. Wąski, dziki i całkowicie bez ludzi – polecam na odwrócenie kolejności wchodzenia na Św. Krzyż:Trzcianka – Nowa Słupia – na jego końcu nie ma kasy biletowej. Pod sam koniec szlaku – oznaka, że sezon grzybobrania się zbliża: czerwony kozak. Po przejściu ok 2km docieramy do Świętokrzyskiego Dworu, tuż przed Nową Słupią gdzie jemy pyszny obiad. Wracamy do auta i kierujemy się do innej świętokrzyskiej atrakcji: Rezerwatu Piekiełko pod Niekłaniem. http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19258-Piek%B3o-czy-Teksas?p=199214#post199214 Główne szlaki Gór świętokrzyskich odhaczamy w tym roku.1 punkt
-
Rezerwat przyrody Gagaty Sołtykowskie – rezerwat przyrody nieożywionej w gminie Stąporków, w powiecie koneckim, w województwie świętokrzyskim o powierzchni 13,33 ha. Utworzony 25 lipca1997 roku. Chroni odsłonięcia skał dolnojurajskich zawierających interesujące minerały i skamieniałości, a także różnorodne formy występowania syderytu. Do 1977 roku wydobywano na terenie rezerwatu glinę ceramiczną. Pozostało po tym wyrobisko z odsłonięciami dolnojurajskich iłów i mułków poprzetykanych warstwami piaskowca. Można tam znaleźć jeszcze teraz gagaty (odmianę węgla brunatnego używaną w jubilerstwie) oraz różnorodne formy syderytów. Obok wyrobiska znajdują się odkryte w 1999 r. wyraźne tropy dwóch gatunków dinozaurów. Obecnie tworzony jest tzw. „Środkowoeuropejski Dinopark”. Źródło: Wikipedia.pl Jadąc drogą Końskie – Skarżysko Kam. za miejscowością Odrowąż, dwieście metrów za zielonym znakiem oznaczającym koniec miejscowości skręcamy w nieoznaczoną i nieutwardzoną drogę leśną. Po ok 400m znajduje się parking leśny i tu zostawiamy auto. Kierujemy się do kosmicznego rezerwatu. Po kilku minutach (cała wycieczka piesza to ok 4,4km) dochodzimy do rozwidlenia dróg. Kierując się na lewo zaczyna się drewniany pomost prowadzący do wiaty i śladów dinozaurów. Dookoła bagno i teren podmokły. Po lewej stronie woda, a w wodzie bardzo ciekawe rośliny. Przed budowlą chroniącą piaskowiec – tablica informacyjna na temat eksponowanych tu śladów. Same tropy, gdyby nie były opisane – kompletnie zostałyby przeze mnie niezauważone. Może to zmierzch przytępił mój wzrok? Stąd zaczynają się kosmiczne widoki. Wyrobisko po wydobyciu glinki wygląda niczym z Marsa. Wracamy do punktu wyjścia i kierujemy się w prawo – na zbocze i pojedyncze ślady prehistorii na głazach znajdujących się na środku wyrobiska. Na drodze błoto i płynący potok - cóż nieziemskie widoki wymagają poświęcenia. Ponieważ bardziej interesuje nas tutejszy krajobraz niż pojedyncze kamienie z mało widocznymi odciskami stóp gadów udajemy się na skarpę. Idziemy jej „granią” – na dole, porośnięta zielenią, woda. Widoki są kapitalne, a sam szczyt skarpy – robi niesamowity klimat. Żeby nie brnąć w drodze powrotnej w szlamie, postanowiliśmy okrążyć całe miejsce i wrócić po drewnianych platformach. Po drodze „czerwone” źródełka, czyżby ruda żelaza? Cały teren rezerwatu robi na nas olbrzymie wrażenie, tym bardziej, że mieliśmy okazję go obserwować w ciągu zachodzącego słońca. Oprócz resztek skał i śladów dinozaurów, sama aura tego miejsca jest wręcz nieziemska. Znajdują się tutaj nie tylko kosmiczne przestrzenie, ale również takaż roślinność, źródełka i kolorowe kałuże. Na koniec pozostałości po wydobyciu czarnego Gagatu (bursztyn czarny). Ciekawostką tego minerału jest to, że jego poszukiwaczy nazywano Gagatkami… …taka jest etymologia tego słowa. Ponieważ Słońce już prawie całe zaszło – pora była na powrót. Jeden dzień, trzy ciekawe miejsca: Łyska Góra ze Św. Krzyżem, Piekło oraz Gagaty Sołtykowskie - ponad 20km na pieszo. Świetna świętokrzyska przygoda! – polecam każdemu. pozdrawiam marboru1 punkt
-
O ile w chlorek wapnia jestem skłonny uwierzyć, gdyż zgodnie z Wikipedią: to wymienienie tutaj chlorku sodu wydaje się być oczywista bzdurą, gdyż każdy z własnego doświadczenia wie, że posypanie śniegu solą powoduje roztopienie tego śniegu, a Wikipedia to potwierdza: a z kolei Przydałoby się tę sprawę jednoznacznie wyjaśnić.1 punkt
-
Co prawda gregor się przejęzyczył bo w artykule jest mowa o trasach o długości 2800 i 2050 m nie zmienia to faktu, że te długości są jakieś z kosmosu. Przy tych różnicach wzniesień takie trasy będą niemalże biegowe a nie zjazdowe. A rzeczywiście w artykule jest pokazana tylko jedna z tych nowych tras, nie wiadomo nawet czy to ta dłuższa, czy krótsza.1 punkt







